Interesuje mnie opinia osob, ktore przezyly koszmar bycia w zwiazku z osoba, ktora je bila. Czy wedlug was istnieje szansa na to, aby mezczyzna, ktory bil zmienil sie?
Przez osoatni rok, mieszkalam w Brazyli, gdzie zaraz po przylocie poznalam mazczyzne, ktory wydawa mi sie najcudowniejszy na swiecie. Bylam wtedy do innym ciezkim zwiazku, zatem bardzo latwo uleglam urokowi tego nowego Pana. Na innym kontynencie zycie jest ciezki, a ja nie znalam portugalskiego, tak ze bylam od niego w uzalezniona, pomimo tego, ze mialam dobra prace. Bardzo szybko zaczal nocowac u mnie, jadac itd. Fakt, ciagle mie poprawial, krytykowal moj sposob myslania itd, ale byl czarujacy. Niby pozwalal mi sie spotykac z innymi ludzmi, ale tylko przy nim. Te dzwine zachowanie tlumaczylam/tlumacze roznica kultur.
Udezyl mnie pierwszy raz po szesciu miesiacach znajomosci. Swiat zawalil mi sie, ale.. Myslalam, ze cos zrobilam nie tak. Zreszta, On utwierdzil mnie w tej opini. Po trzecim razie (ten byl najgorszy, z siniakami na twarzy) ucieklam do Europy na miesiac, jak wrocilam byl znow cudnym facetem, ale po 2 tygodniach musialam wrocic do Polski. W ciagu tych trzech tygodni zdazyl mnie uderzyc jeszcze raz tak, ale juz nie tak mocno. Strasznie sie balam.
Wrocilam jednak do kraju i myslalam ze zakonczylam ten zwiazek.
Jednak On nie pozwala mi zapomniac o sobie: pisze, dzwoni, wysyla kwiaty i obiecuje poprawe. Wiem, ze na ten swoj dziwny sposob kocha mnie ponadzycie, ale .. Strasznie sie go boje. Wiem, ze nie potraficie odpowiedziec na pytanie, czy sie zmieni czy nie, ale jakie macie w tej kwesti doswiadczenie?