Witam. Tak jak w temacie. Bardzo wierze w znaki jakich dużo ludzi nie dostrzega. Ostatnio byłem na imprezie ze znajomymi. Poznałem tak naprawde (mimo iz pare lat wczesniej juz gadałem z Tą osobą, lecz tylko raz) dziewczyne. Jest spokrewniona z jednym znajomym i z tego wzgledu..nie kazał się do niej zbliżać a szczególnie mi ponieważ pół roku temu zerwałem z dziewczyna po 2 latach i przez te pół roku...wykorzystałem pare dziewczyn stad też zasłużyłm na opinie niestałego w uczuciach. Jednak ostatnie jakies 2 msc spedzilem zupelnie sam. Postanowilem nie szukac. Ja nie wiedzialem ze tak dziewczyna tam bedzie a jeden z kolegow napisal w dniu imprezy ze jednak z nami jedzie. Przyśniła mi sie. Opowiadała mi w nim że bardzo lubi kiedy ją sie przytula...to cały sen. Na imprezie trzymała mnie na dystans, tak samo druiego kolege ktory ewidentnie ją podrywał. Ja uznalem to jednak kiedy zaczelismy tanczyc, mimo jej opierań zacząłem ją bardzo mocno do siebie tulić i w pewnym momencie...sama zaczęła sie tulic. Zaznaczam, że ja lekko podpity, ona trzezwa w 100%. Jej kuzyn 2 razy poprosil ją do siebie, pewnie nagadac jej, żeby uwazala na mnie. gdy mielismy opuszczac klub cos sie stalo. Wracamy teraz do koegi ktory w ostatniej chwili napisal, ze z nami pojedzie, zniknal i mial wylaczony tel a przeciez do domu trzeba bylo go odwiezc. szukalismy go i wtedy ona zlapala mnie za reke i mowi `chce z Tobą ostatni raz zatanczyc` zaczelismy sie calowac...tak poprostu po tym jka z 10 sek patrzylismy sobie w oczy. Kolega pozniej sie znalazl itd
a drugi dzien postanowilem sie spotkac, gdyz dyskretnie zapisala mi swoj nr w telefonie;). Okazalo sie, ze wyjezdza na sesje ale nie wraca bo..znalazla zatrudnienie na kolejne 2 miesiace i żałuje bo spędziła ze mną mało chwil ale były bardzo miłe. Nasze spotkanie później szło cały czas w tym samym kierunku. Znowu zaczeliśmy sie całowac. Mowilem jej duzo pieknych rzeczy a ona mi tez i najwazniejsze co powiedziala, to że właśnie tak pragnie czuć sie przy facecie jak przy mnie, że mo wzrok ją peszy i że wszystko pokaze nam czas. Nastepnego dnia po spotkaniu wyjechala juz. co prawda minelo pare dni ale smsujemy, ostatnio nawet gadalismy przez telefon. Teoretycznie moglbym jechac do niej te 300km ale koszty takiej wyprawy jak wiemy w sezonie są spore.
nie gram na automatach hazardowych ale dzisiaj bylem na kebabie z kolega po zajeciach i stala maszyna...Pokazal mi jak to obsluzyc. Wrzucilem 5zl...i wygralem tyle pieniedzy, ze moge do niej jechac na weekend i to nawet moim autem a nie pociagiem i jeszcze mi zostanie chyba po powrocie. Ten kolega w ostatniej chwili, Moj sen, dzisiejsza wygrana...Czuje jak los pcha mnie w jej strone a jednoczesnie czuje presje ze te 24 godziny to jednak za malo i moze nie udalo mi sie tak jej zawrocic w glowie. Do tego miasto w ktorym studiuje to miasto w ktorym od paru lat marze zamieszkac po ostatnim roku studiow ktory mi teraz zostal. i ona tez chce tam zostac juz na stale jezeli bedzie praca i rodzice troche pomogą;).
Poradzccie mi co mam zrobic. Wiem, bedziecie pisali ze zwiazki na odleglosc itd, pisze nam sie dobrze, gadalo przez tel ostatnio tez super jednak mam takie momenty ze obchodze sie z nia jak z jajkiem.. glowie sie nad smsem 15 minut, nie chce niczego zepsuc zas w niej dostrzegam, ze podchodzi do tego z dystansem ale swietnie czuje a nie tylko pamieta to, co jej powiedzialem.
tak wiec...jak to utrzymac?ja mam 22 lata, ona 20. Obydwoje mamy za sobą (jak na nasz wiek) długoletnie zwiazki i nie gadamy w stylu `jestes najwspanialsza, bede za Tobą tesknił` itd.