netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

mama

17 odpowiedzi3 725 wyświetleńzałożony przez problematyczna, 29.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: mama

Ciężko jest to opisać, ale sama nie wiem co o tym myśleć. Mam 22 lata jestem studentką z miasta rodzinnego wyjechałam na studia. Odkąd pamiętam zawsze był jakiś problem z wychodzeniem z domu, spotykaniem się. Mogłam wychodzić, ale zanim to nastało matka przeprowadzała wywiad "po co? na co? z kim? ile osób?". Nie wychodziłam, bo hmm wstydziłam się wypytywań jej, brania telefonu do znajomych itd. Jako dziecko bawiłam się tylko z sąsiadka obok gdyż remontowaliśmy dom po pradziadku, a ona mieszkała obok.
Zawsze miałam problemy zdrowotne, często chorowałam i czułam się taka odizolowana od reszty. W podstawówce i gimnazjum świetnie się dogadywałam z rówieśnikami. Jednak w liceum zaczął się problem nie umiałam jakoś się dostosować do zwyczajów itd. Mogę powiedzieć, że dopiero w klasie maturalnej złapałam dobry kontakt. Nie miałam bliskich koleżanek więc z każdego niepowodzenia spowiadałam się mamie. Gdy później kłóciła się wypominała mi wszystko to co się stało i, że to z mojej winy. Uczyłam się według mnie bardzo dobrze zawsze świadectwo z czerwonym paskiem. Nie moglam dostać 3, bo była awantura.

Wyjeżdżając na studia cieszyłam się, a jednocześnie bałam nowego otoczenia. Zamieszkałam w akademiku, ale za każdym razem gdy mama dzwoniła a przyszedł jakiś kolega do koleżanki czy coś to były pretensje, że się puszczam itd. Padały mocniejsze słowa. Poznałam mojego obecnego chłopaka, który pomagał mi, gdy koledzy z akademika nie zachowali się odpowiednio. Wtedy zaczynałam patrzeć na zachowanie mamy inaczej. Dzwonienie kilka razy dziennie, wypytywanie o wszystko. Gdzie byłaś? itd. Mogę powiedzieć, że spowiadałam się ze wszystkiego. Zaczęłam trochę się izolować od niej, ale były awantury, kłótnie. Zaczynałam bardziej żyć swoim życiem, ale nie udawało się. Chciałam iść do kina ona w tym czasie dzwoniła pisałam, że nie mogę odebrać to potem się naśmiewała, że chodzę do kina, ze mam życie jak w cyrku. Udałam się do psychologa i powiedział mi mądre słowa "burek będzie nas gryzł do tego momentu do póki go od siebie nie odgrodzimy". Patrząc na to wszystko nie mam ochoty z nią rozmawiać, nie mam ochoty przebywać w domu, jeździć tam. Matka mówi babci jaka to ja jestem niedobra itd. potem słucham, że matka jest tylko jedna i ją trzeba szanować. Brałam leki depresyjne i nasenne. Jednak musiałam przerwać leczenie, bo prywatnie nie stać mnie na leczenie, a od rodziców nie dostaje zaświadczenia o posiadaniu ubezpieczenia zdrowotnego.

Sytuacja z tego weekendu: "pojechałam z narzeczonym do jego bratanka bo miał urodziny, nie chciałam jej mówić. Jednak i tak się dowiedziała i wielka awantura. Nie mam ochoty z nią rozmawiać, bo czuje się jak mała dziewczynka, ktora musi mówić o wszystkim i robić tak jak jej się karze. Słyszę nie ubieraj tego, to brzydkie, to za mało eleganckie. Przy niej nie mogę chodzić w trampkach. Źle się z tym czuje nie wiem co mam robić teraz. Chcę się od tego uwolnić chcę żyć i oddychać. Czy rodzice powinni wymagać kilkakrotnego kontaktu dziennie? Dostałam staż na studiach i własne biurko na instytucie cieszy mnie to niezmiernie chcę dostać stypendium, ale wiąże się to z poświęceniem wakacji. Są już pretensję, że jak to wygląda przed sąsiadami. Nie chcę za X lat obudzić się z ręką w nocniku i nic nie osiągnąć. Rozmawiałam z mamą wiele razy ale mówi, że nie widzi w swoim zachowaniu nic złego a mnie z każdym słowem coraz bardziej nienawidzi. Proszę o pomoc

2

Odp: mama

Może to co napiszę jest chamskie, ale Twoja matka zatrzymała się w rozwoju 50 lat za chrabąszczami... Ja na Twoim miejscu zrobiłabym właśnie to co powiedział psycholog, "odgrodziłabym burka betonowym 3-metrowym płotem bez furtki". Wiem, że ciężko będzie Ci to zrobić, bo jesteś w pewnym sensie uzależniona od matki a raczej od kontroli z jej strony, bo tak było i jest nadal. Mimo swoich obaw (spowodowanych też głupim ludzkim gadaniem i wtrącaniem do nie swoich spraw) powinnaś matkę odsunąć od siebie, bo sobie nigdy życia nie ułożysz. Dla mnie to jest proste, jeśli rozmawiasz z nią przez tele, a ona znów Ci mąci, utnij konkretnie rozmowę stanowczym "nie życzę sobie takiego traktowania" czy coś w tym stylu i odłóż słuchawkę. Jesteś człowiekiem i masz prawo do godności (którą ona notorycznie depta), jesteś w stanie spokojnie się utrzymać, masz faceta w którym masz oparcie - ja bym się na Twoim miejscu nie zastanawiała. Mieszkasz w innym mieście więc utrzymuj z nią sporadyczny kontakt.

Musisz zrozumieć jedno - Twoja matka jest osobą despotyczną i zwyczajnie chamską (nie wiem jakie miała dzieciństwo i przeżycia - domniemam, że nie łatwe i to jej chyba wypaczyło umysł) ale wiem, że nigdy się nie zmieni. Zawsze będzie Cię poniżać, kontrolować (choćbyś jej tyłek miodem smarowała to zawsze będzie źle).

Życzę powodzenia.

3

Odp: mama

Wydaje mi się, że opisałaś to dokładnie tak jak jest. Ciężko jest to zrobić bo teraz kiedy tydzień milczę i próbuję się odizolować to telefony od rodziny non stop że to matka i ona taka kochana...

4

Odp: mama

Odgrodź się  nie 3 metrowym , ale 10 metrowym płotem. To Twoje życie, a nie mamusi.
To jest 21 wiek, a nie średniowiecze, i kochana zacznij być asertywna i odszczeknij się jak na Ciebie szczekają.

Pozdrawiam smile

5

Odp: mama

Dokładnie, ja bym na Twoim miejscu powiedziała tym którzy dzwonią, że jesteś dorosła (zajęta, zapracowana) masz swoje życie, studia, pracę, faceta i nie będziesz przecież niańczyć matki całe życie. Prawda jest taka, że jesteś przez swoją matkę przedstawiana rodzinie jako wyrodna córka itp, tyle, że oni nie znają sprawy z Twojego punktu widzenia. Biorą Cię taką, jaki mają stworzony obraz. Nie przejmuj się rodziną, w końcu im się znudzi to mieszanie się w nie swoje sprawy i przestaną wydzwaniać (a jak nie to im stanowczo ale grzecznie nagadaj ;P).

6

Odp: mama

Witaj. Jestem pewnie w zbliżonym wieku jak twoja matka, ale... jak to wszystko czytam to serdecznie ci współczuję. Też mam dorosłe "dziecię" i sporo starsze od ciebie, ale nie wyobrażam sobie by tak gnębić dorosłą córkę /lub syna/!  Radzę dokładnie to samo co piszą ci w poprzednich postach. Tylko mur, rezerwa, bo matka zmarnuje ci życie. Sorry że tak powiem, ale twoja matka wymaga porady psychologa. A ty nie będziesz musiała brać leków, jak się od niej odizolujesz. Życzę wytrwałości i siły.

7

Odp: mama

moja matka ma 43 lata i uważa, że wszystko wie i wszystko przeżyła. uważa, że wie lepiej bo ja nie znam życia a ona tak

8

Odp: mama

chciałabym mieć taką przyjaciółkę która rozjaśni sprawę pomoże i wesprze, ale niestety nie mam szczęścia do tego...

9

Odp: mama

Może wprowadź mame na to forum, niech poczyta co piszą i myślą o takim zachowniu jej rówiesniczki i starsze kobietki.

Musisz niestety radykalnie przeciąć pępowinę, jeżeli nie chcesz żeby matka zniszczyła Ci życie...

10

Odp: mama

Wiecie co to co dzisiaj zrobiła to przeszło moje najśmielsze oczekiwania.....  zaczęła awanturę, że mam zmienić lekarza bo będę żałowała tej decyzji i ona mi nie pomoże już więcej, że ona biedna zraniona a ja kat dla niej, że wstydzi się za mnie przed sąsiadami. Już nie mogę... Nienawidzę tego..

11

Odp: mama

Jak natychmiast nie zaczniesz działać, to może to się źle skończyć. Bo ile jeszcze wytrzymają twoje nerwy? A matka wymaga opieki specjalisty... Czy tobie, czy komu innemu   i tak będzie próbowała zmarnować życie. Więc wybieraj, albo bycie z nią, albo wolność!

12

Odp: mama

wybierając wolność wybieram życie z narzeczonym, inaczej koniec tego wszystkiego

13

Odp: mama

I bardzo  dobrze zrobiłaś  , ze nie zrezygnoawłas ze swojego .szczęcia.Zycze wszystkiego dobrego .

14

Odp: mama

Dokładnie, bardzo dobrze zrobiłaś. Również życzę dużo szczęścia.

Powodzenia wink

15

Odp: mama

U mnie bywało tak samo. Ba, gorzej nawet, ale nie chcę do tego wracać.
Nie przejmuj się jej uwagami, musisz być na to głucha. Nie przejmuj się zastraszaniem, że "opowie wszystkim, jaka jesteś" - u mnie takie coś było (jest smile ) na porządku dziennym. Ja się tego nie boję, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moja opinia wśród "wszystkich" jest całkiem ok i nie zszarga tego moja matka. A kiedyś zatkałam ją pytaniem: komu opowiesz? Tym sąsiadom, którzy mi ostatnio mówili, jaka to ty jesteś okropna? "Wszyscy" mają już wyrobioną opinię na Twój temat, uwierz mi, nie zmieni się tak szybko pod wpływem paru zdań wypowiedzianych przez Twoją matkę...
Żyj swoim życiem. Postaw granicę między "moje" a "twoje". Ucz się od niej, jak nie należy traktować innych.
Ja granicę postawiłam wyraźnie i bez skrupułów. Żyję zgodnie z mottem, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, nie wystarczy urodzić. Zanim ktoś zarzuci mi zimnokrwistość i brak uczuć, mówię: ratuję swoją własną dupę...

Swoją drogą to naprawdę zatrważające, ile jest dziewczyn w różnym wieku, które własna matka emocjonalnie szantażuje... Chciałabym coś zrobić, żeby im pomóc - bo znam problem i potrafiłam z niego cało wyjść - tylko nie mam pomysłu, co...

16

Odp: mama

Atakama cieszę się, że udało Ci się z tego wyjść ja muszę toczyć straszną walkę z nią, opadam z sił i zdaje sobie sprawę, że jej nie lubie nie znoszę jest jak trucizna

17

Odp: mama

To tak prosto brzmi: udało mi się wyjść z tego. Ale uwierz mi, to nie było takie proste... Gdy pierwszy raz się wyprowadziłam, tęskniłam strasznie. Wróciłam po trzech latach myśląc, że już nic mi nie zrobi, że jestem silniejsza, że dam sobie radę. Dupa prawda, jak ktoś jest alkoholikiem, do końca życia będzie musiał unikać alkoholu. Wpadłam w to "uzależnienie" znów. Znów ryczałam co najmniej raz w tygodniu, bo matka powiedziała coś okrutnego... Udało mi się dopiero tak z rok temu znów się wyprowadzić i kompletnie kontakt zerwać, i odetchnęłam. Tak sobie przypominam, ostatni raz płakałam... hm, w moim nowym mieszkaniu już NIE PŁAKAŁAM!!!
Wiem, jak ważne jest wsparcie ze strony matki, jak ważne powinny być słowa uznania, mała pochwała lub choćby uśmiech aprobaty. Ja próbowałam o to walczyć, próbowałam udawadniać sama przed sobą i przed innymi, że jestem coś warta. Niestety, bez aprobaty matki my, córki, często nie wierzymy w siebie... i tym szybciej musimy sobie uświadomić, że to nie matka i jej przychylność tworzy naszą pewność siebie, ale my same. Im prędzej będziemy tego świadome, tym szybciej będziemy potrafiły zadbać o "sztuczne" wywołanie aprobaty w swoim otoczeniu. Cóż, potrzebujemy tego bardziej niż te, które matka wspierała, więc szukajmy odpowiednich partnerów, otaczajmy się ludźmi, którzy nas wesprą lub chociaż pochwalą czy nie zanegują nasz pomysł... Ja do tej pory jestem strasznie wrażliwa na jakąkolwiek krytykę... ale sobie radzę.
Wyciągnij z tego związku to, co najlepsze. Pamiętaj przy tym o zdaniu: co nas nie zabije, to nas wzmocni... Psychikę ze stali wyrabiamy sobie same. Czasami pomaga nam w tym matka...

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026