Lilly,
bardzo dobrze Cie rozumiem..
Od pewnego czasu spotykam sie z mezczyzna,ktoremu na mnie zalezy.On potrzebuje milosci tak mocno jak ja..czuje sie dobrze w jego towarzystwie, zwlaszcza gdy wybieramy sie na wspolne imprezy, do kina, na kolacje..Mysle o nim coraz czesciej,tyle, ze sadze,ze wynika to z braku partnera,bo przezylam juz w zyciu zauroczenie,zakochanie i wiem co to znaczy naprawde kochac..i niestety (w sumie to dobrze)wiem,ze nie mam takich odczuc w stosunku do niego..mysle,ze tu goruje rozsadek..mimo,iz jest pracowity,skonczyl studia i dobrze zarabia to wiem,ze pod wzgledem intelektualnym, wspolnych zainteresowan,pasji i wiedzy,niestety,ale sie roznimy..
Pewnie niektore z Was stwierdza,ze jestem zarozumiala i ze mam wygorowane spojrzenie na wlasna osobe,ale mimo powyzszej wypowiedzi,zdaje sobie doskonale sprawe ze swoich wad..
Nie bede ukrywac,ze to co najbardziej mnie pociaga w mezczyznach (pod wzgledem intelektualnym) to inteligencja, zaradnosc, wytycznie sobie celow i osiaganie ich,ambicja, oraz "prestiz" pod wzgledem naukowym..
Kiedys pokochalam taka wlasnie osobe,trwa to nadal,mimo uplywu bardzo dlugiego czasu(prawie 7 lat) a w dodatku nigdy z nim nie bylam,choc sie bardzo przyjaznilismy i znalismy sie doskonale,ale niestety nie bylo nam ,(a wlasciwie mnie),dane wspolne zycie..Niestety zawsze porownuje mezczyzn do niego a oni blado wypadaja na jego tle..
Mimo,iz chcialabym z jednej strony zwiazac sie z tym mezczyzna,bo brakuje mi bliskosci drugiej osoby, to boje sie,ze go skrzywdze,bo wiem,ze on sie coraz bardziej angazuje..w tym momencie jest to egoistyczne,dlatego czesto (np.dzis) zaczynam odmawiac na zaproszenia,ale chwilami czuje potrzebe spotkania(nie mam na mysli aspektow czysto fizycznych).
Sama nie wiem co zrobic,ale chyba nie warto sie w to "bawic"..
Lilly,sadze,ze jesli jest miedzy Wami przepasc, to moze lepiej to zakonczyc..
Ja wolalabym nawet mezczyzne przewyzszajacego mnie intelektualnie bo to by we mnie wzbudzalo jeszcze wieksza chec i wytralosc do osiagania nowych celow..chec do jeszcze bardziej aktywnego zycia..
Przepraszam,ze w Twoim watku opisalam swoja sytuacje,ale "gryze sie" z tym od pewnego czasu i mimo tego co pisze,to chwilami postepuje inaczej..
Czasami nie wiem,czy nie sprobowac sie zwiazac,bo obawiam sie,ze byc moze to ciagle szukanie idealu do niczego,a wlasciwie do nikogo mnie nie doprowadzi..Sama juz nie wiem...
Byc moze powinnam od czasu do czasu zapomniec o tym i zyc chwila..
Lilly,mam nadzieje,ze podejmiesz taka decyzje z ktorej po jakims czasie bedziesz zadowolona..obojetnie jaka by ona nie byla, to Ty masz byc szczesliwa i zycze Ci tego z calego serca.
Powodzenia!