Chciałabym Was zapytać, jak to jest z uczuciami, ze stałymi związkami, jak to jest z tą drugą połówką.
Czy związki z kilku letnim stażem mogą przetrwać rutynę? która wkrada się nie po raz kolejny do związku?
A jeśli się wkrada, to czy to ma sens? To bycie razem?
Moje najistotniejsze pytanie do Was, jest takie, czy z upływem lat człowiek potrafi sobie radzić z emocjami?
Jeśli przychodzi czas rozstania dłuższego związku, bycia razem, czy potrafi zapanować nad bólem i czy potrafi wszystko przyjąć z pokorą? Czy może przeżywa to tak samo jak lata wcześniej w takich sytuacjach?
A jeśli potrafi panować nad tym wszystkim i nie poddawać się złym emocjom, bólowi, cierpieniu, to czy jest to kwestia przeżycia już kilku innych związków, które sprawiły, że ta osoba dojrzała, czy lata życia nauczyły dystansu do wszystkiego?
I co uważacie na temat przyzwyczajenia w związku?