Pozdrawiam Was serdecznie ![]()
1 2009-03-06 14:23:57 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-16 07:00:25)
Podobne tematy
Odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie... Osobiście jestem zdania, że jeśli jesteśmy w odpowiednim związku, tzn z "tym jedynym" to nie rozglądamy się za innymi, bo i po co, skoro w domu mamy wszystko, czego nam trzeba? Nie będę pisać czy to normalne, czy nie, tak jak Ty to ujęłaś, ale może Twój mąż to nie był jednak właśnie ten na całe życie?
Piszesz, że bardzo chciałaś, żeby Twój mąż był właśnie tym jedynym. Może za bardzo chciałaś i w swojej głowie wyidealizowałaś go trochę, a w rzeczywistości ten obraz nie pasował do Waszego wspólnego życia? Chociaż z drugiej strony jest coś, co Cię przy nim trzyma, skoro nie możesz się ostatecznie zdecydować. Miłość? Przyzwyczajenie? Strach przed samotnością?
Skoro czujesz, że brakuje Ci kogoś do kogo mogłabyś się przytulić, ale na myśląc o mężu nie widzisz się z nim w tej sytuacji, to dla mnie sprawa jest jasna. Jednak chyba to przyzwyczajenie. Tym bardziej, że nie byłaś pewna co do ślubu i miałaś nadzieję, że do niego nie dojdzie.
Nie musisz słuchać zdania smarkacza takiego jak ja w porównaniu do Ciebie, pewnie, ale wg mnie to raczej nie jest kryzys małżeński. Bo ja tu już nie widzę małżeństwa. Z Twojej strony przynajmniej. Ludzie nie rozchodzą się tylko przez to, że jedna osoba jest draniem i jest zła. Wystarczy zwykłe niedopasowanie charakterów, na które wcześniej żadne z Was nie zwróciło uwagi, a zaczynają się kłótnie o zostawienie nie zakręconej tubki pasty do zębów.
Znudziło Ci się poukładane życie jakie miałaś u boku męża i szukasz nowych wrażeń i emocji, czy naprawdę to ze względu na osobę męża?
Czy mogłabys szczerze odpowiedzieć na pytanie czego tak naprawdę teraz oczekujesz od mężczyzny jako swojego partnera i jak na tle tego wypada Twój mąż jako mężczyzna?Czytając Twoje posty mam wrażenie,że zasadniczym problemem jest to,iż mąż nie pociąga Cię już w ogóle fizycznie,a do tego niczym Ci nie imponuje.To są według Ciebie konieczne atrybuty męskości abys mogła w owym facecie zobaczyć faceta dla siebie.
Po drugie-w momencie wyjścia za mąż nie byłaś przekonana czy on jest tym,którego pragniesz.Z czasem takie wątpliwości mogą znikać albo przeciwnie-nasilać się.Brakowało Ci w mężu cały czas czegos bardzo istotnego.Musisz zdefiniować co to było.
"To nie jest zły facet" moim zdaniem nie wystarczy by z nim być.Ale "jest dojrzały,odpowiedzialny,troskliwy,czuły,szczery i oddany,mam w nim najlepszego przyjaciela" już tak.Czasem z takiego przekonania i przyjaźni rodzi się najgłębsze uczucie.Ale powoli,bez nagłego zachłyśnięcia się fascynacją.Jednak jeśli przez lata Waszego małżeństwa do tego nie doszło,a wręcz przeciwnie-rozwijała się w Tobie niechęć,to wątpię,że uda się jeszcze to zmienić...
Nadal się rozglądasz...A to jednoznacznie świadczy o tym,że nie bierzesz już pod uwagę męża jako faceta,który byłby Ci w stanie zapewnić to czego Ci brakuje.
Co do ostatecznego zamknięcia furtki-zawsze odczuwamy przed tym strach.Nie musi to oznaczać miłości do tego,który za tą furtką czeka.
Mam dla Ciebie Niewierna tylko jedną radę ale potraktuj ją poważnie jeżeli chcesz być zdrową i normalną kobietą: Idź do specjalisty. Nikt nie odpowie Ci lepiej na Twoje pytania i rozterki na temat związków. Bo widzę że ten problem leży głębiej niż tylko relacje z mężczyznami.Życzę szczęścia i poukładania swojego wnętrza.
Niewierna jestes egoistka ![]()
Rozwiedz sie z mezem a potem szukaj innego, bo to co jemu robisz jest wstretne. Daj jemu tez szanse na ulozenie sobie zycia z kims kto go naprawde pokocha i na niego zasluguje.
Moim zdaniem to Ty boisz sie zostac sama, stad uciekasz przed decyzja o rozwodzie.
A teraz co robisz, spotykajac sie z zonatym mezczyzna to pozostawie bez komentarza.
Niewierna,ja również nie wypowiedziałam sie odnośnie twojego romansu z żonatym,ale nie dlatego,że mnie to nie obeszło,ale dlatego,iż temat takich związków jest już szeroko omawiany w innych wątkach.Tam widnieje moje stanowisko:)
7 2009-03-07 00:33:06 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-11-22 20:09:18)
....
Jezeli nie kochasz meza i jest Ci z nim zle to rozwiedz sie z nim moze wtedy spojrzysz na niektore sprawy inaczej ![]()
Po co tkwic w takim zwiazku i ranic sie nawzajem?
Szkoda Twoich nerwow i meza.
9 2009-03-07 09:53:25 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-22 17:48:30)
Przespałam się z tym problemem, i wstałam z dużo jaśniejszym umysłem.
I bardzo dobrze zrobilas podejmujac tak decyzje ![]()
On tez ma prawo ulozyc sobie zycie:)
Ty rowniez:)
Tylko prosze nie wpadaj z deszczu pod rynne.
Znajdz wolnego faceta a nie zonatego, po co pozniej miec wyrzuty sumienia ze rozbijasz komus rodzine, lepiej miec faceta tylko dla siebie a nie byc ta druga:)
Ciesze sie ze podjelas taka decyzje:)
Szczęśliwego nowego życia!:) Bo każdy zasługuje na to by być szczęśliwym w taki sposób jaki mu najbardziej odpowiada...
12 2009-03-07 17:41:23 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-22 17:49:07)
Dzięki kobietki, postaram się wytrwać w postanowieniu,
Witaj Kochana. Zafascynowała mnie Twoja historia. Spokój uczciwość i dystans z jakim opisujesz swoją niełatwą sytuację daje nadzieję, że szukając rozwiązania wybierzesz to najwłaściwsze. Każdy z nas przeżywa czasem fascynację, podejmuje trudne decyzje - nieakceptowane przez otoczenie lub sprzeczne nawet z naszym własnym systemem wartości. Tylko nielicznym jest to oszczędzone. Ja miałam take szczęście, iż pomimo tragicznych historii miłosnych, które targały moim życiem (nawet, można tak powiedzieć- po całej Europie) jestem w dobrych kontaktach z każdym z moich byłych partnerów. Zgadzam się całkowicie z Tobą, że pomóc w podjęciu właściwych decyzji mogą właściwie zadane pytania i uczciwie udzielone odpowiedzi.
Może troszeczkę za późno, a może nie chciałam Ci zadać pytania, które z mojej perspektywy wydają się istotne:
Jak długo byliście małżeństwem?
Czy w kwestie relacji z mężem wtrącał się ktoś z rodziny - jego lub Twojej? (może odczuwałaś niewypowiedzianą presję itp.)
Czy kochanek ma dzieci?
Czy rozważyłabyś powrót do męża gdybyś zauważyła konkretne zmiany w jego zachowaniu - jeśli tak to jakie? (czysto hipotetyczna sytuacja)
Czy przypadkiem spontaniczność Twojego nowego partnera nie wydaje się wyolbrzymiona na zasadzie kontrastu z oszczędnością i totalnym brakiem wylewności męża? (psychologiczny efekt przeniesienia ogromnej różnicy in plus w tej dziedzinie na inną np. odpowiedzialność czy imponowanie)
Mogę myśleć nad kolejnymi pytaniami jeśli te choć trochę mają sens dla Ciebie.
14 2009-03-09 19:39:34 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-22 17:49:39)
Twoje pytania mają senc, i proszę o więcej ![]()
Czasem mam wrażenie, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez powodu i chciałabym umieć czerpać coś dobrego z każdej rzeczy, która się przytrafia. Zbyt często nasz dzień to tęsknota za kimś/czymś, czego nie ma, mnóstwo wspomnień, pomieszane z niedowierzaniem, bezsilnością. Potem jakieś nerwy. Lęk przed jutrem i takie tam bzdurki. Ech. A teraz cd. pytań:
- Czy potrafiłabyś zaakceptować ze spokojem wizję siebie za 10 lat jako samotnej niezależnej kobiety bez stałego partnera?
- Czy byłabyś w stanie zdystansować się tak bardzo, by rzucić mężowi (może po już rozwodzie) propozycję, by na próbę przeprowadził się do Ciebie i pożył 100% na Twoich warunkach np. z 2 tyg.?
- Czy masz wytrwałą, rozumiejącą przyjaciółkę?
- Czy istnieje obecnie w Twoim otoczeniu mężczyzna, który Cię fascynuje?
- Ile czasu poświęcasz dla siebie, na "rozpieszczanie się" np. ukochany relaks w wannie z olejkiem lawendy, widząc swoje własne pomysły jako źródło radości?![]()
16 2009-03-10 00:35:52 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-22 17:50:05)
Coraz trudniejsze te pytania ![]()
![]()
Cieszę się, że masz ochotę odpowiadać ![]()
- Czy obecnie jest wywierana na Ciebie presja, abyś wróciła do męża? (rodzina, znajomi, inna)
- Czy jesteś zmuszona w jakiś sposób do kontaktów z mężem? (wspólny kredyt, w pracy itp.)
- Czy jest możliwość aby zmienić otoczenie? (np. poznać nowych ludzi na kursie wspinaczki, zaprzyjaźnić się z młodą sąsiadką i wyjechać razem na weekend, zapisać się na tygodniową wycieczkę w Gorgany itp.)
- Czy jesteś zadowolona ze swojego wizerunku? (wyglądu, ale nie tylko - np. teoretycznie z postrzegania Cię jako otwartej, silnej kobiety )
- Czy potrafisz być asertywna? (głośno i spokojnie powiedzieć "nie" mimo iż otoczenie oczekuje "tak")
- Czym dla Ciebie jest normalność?
18 2009-03-10 19:41:30 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-03-22 17:50:49)
...
Wiesz co jest dla mnie w tym wszystkim najsmutniejsze? Twój nick (ksywka). Trudno zaakceptować jak tak wyważona młoda osoba może pozwolić by problem, który aktualnie życie przed nią postawiło napiętnował jej osobowość w oczach innych, poznających ją dopiero ludzi. Ty naprawdę potrzebujesz szczerze i bez ogródek o tych facetach z kimś porozmawiać mając jednocześnie pewność, że nie wyjdzie to na zewnątrz. Ale nie przez internet, pogadać z inną żywą babą z tym samym lub podobnym problemem i nie po to by pomogła, ale by wysłuchała. Tak najnormalniej w świecie zaprosiłabym Cię na kawę z malibu
Na koniec chciałam zadać Ci tylko 2 pytania - i nie musisz na nie odpowiadać na forum
- Czego się boisz w głębi serca?
- Czy teraz czujesz się szczęśliwa?
Ponieważ nie znam Cię - nie mogę komentować twoich odpowiedzi, ale mogę życzyć Ci wszystkiego naj naj naj
bo poradzisz sobie. Masz wszystkie wartości na właściwym miejscu, a uczciwość i wytrwałość z jaką podchodzisz do problemu pozwoli Ci znaleźć dobre rozwiązanie. Czasami jest to zwyczajnie kwestia czasu.
20 2009-03-11 07:38:33 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-11-22 20:06:23)
...