w itajcie mam problem i nie potrafie sama go rozwiazac. jestem mezatka mamy z mezem 2 dzieci. bylismy zgodnym i szczesliwym malzenstwem przez rok bo od 2 lat jestesmy malzenstwem. od pewnego czasu czesto sie klucimy nawet doszlo do rekoczynow nie potrafimy ze soba spokojnie rozmawiac a jesli ja chce rozmawiac to maz unika mnie wychodzac z domu. nie wiem jak mam do niego dotrzec, a jesli pytam czy chcialby byc wolny to nie odpowiada mi nic. nie mieszkamy sami mieszkamy z jego rodzicami gdzie czesto wtraca sie tesciowa. maz ma 25lat i czesto radzi sie tesciowej w roznych kwestiach gdzie mnie to denerwuje. mieszkalismy juz kiedys sami na wynajem ale maz wolal wrocic do mamy. poradzcie mi co mam robic mam go zostawic?mam takie mysli ostatnio bardzo czesto. a jesli chodzi o dzieci to maz zajmuje sie nimi wtedy kiedy jego mama mu powie ze ma sie nimi zajac. syn ma 5 lat i szczeze mowiac wychowywalam go sama bo meza nigdy w domu nie bylo wolal spedzac czas lapiac ryby lub z kumplami. corka ma rok i znowu powtarza sie ta sama sytuacjia. mysle o odejsciu od meza ale nadal go kocham mimo wszystko. pomozcie
Podobne tematy
skąd ja to znam......eh chlopy to nie wiem czym mysla