Chiałabym po 2 latach bycia z chłopakiem móc znów na nowo kochać go i byc kochaną jak kiedyś..........CZy to możliwe??? Mam 20 lat ...wkradła sie miedzy nas straszna rutyna..czuje ze nawet mówiąc mi: Kocham Cie.......robi to na odczep sie albo zeby poprawic mi humor...to takie żałosne gdy po takim czasie ...wielu cięzkich chwilach nasze spotkania ograniczja sie do tego iz słucham co robie zle..a wszystko robie zle:):P tak mysli..a ja mu tym samym na złość..chce to zmienic .....macie pewnie dużo wieksze doświadczenie wiec prosze o pomoc:) bardzo mi zależy...Nie wiem co zroobic by było lepiej miedzy nami...
Podobne tematy
Kochana po 2 latach wkradla sie rutyna .To co dopiero po26 latach jak u mnie bylo WIALO CHLODEM
http://new-arch.rp.pl/artykul/345079_Ty … mizmu.html
Od 4 lat zyję w poświęceniu. Zrezygnowałem z "życia" dla późniejszego spełnienia. Dziś nikt mi nie daje szansy! Nawet moja ukochana nie wierzy w to, że mi się uda. Jeszcze tylko dwa lata...
Jeśli po 2 latach już jest rutyna to nie dobrze jednak na rutyne są metody należy porozmawiac ze sobą szczerze, może gdzieś wyjechac, poświęcic więcej czasu dla siębie samych . Podstawa to rozmowa wspólne oczekiwania i nadzieje.
Podstawa to rozmowa wspólne oczekiwania i nadzieje.
Nie zgadzam się! Egzystencja w nadziei i oczekiwaniach (np. na poprawę) nic nie zmieni w naszym życiu.
Oj samiec chodziło mi o to by obydwoje przedstawili swoje wzajemne oczekiwania i pragnienia przedstawili propozycje zmian w formi szcerej rozmowy.
czytaj między wierszami ![]()
Chciałem tylko powiedzieć, że rozmową nic nie wskura, bo 90% ludzi tak postepuje i co ma? Guzik!
Ps. I czytam między wierszami w przeciwieństwie do Ciebie!!!
Straszny sceptyk z cebie najpier należy poznac pragnienia czy fantazje partnera a żeby nie wiało nudą wprowadzic je w życie.
Żaden sceptyk! Realista... I nadal twierdzę, że w spełnieniu nie chodzi o zaspokojenie nudy, szczerą rozmowę lub nadzieję...
Widac masz małe doświadczenie lub nie dojrzałeś do tego , uroda przeminie , fascynacja sexem też pozostanie szacunek , szczerośc i przyjaźń wspomnisz po 50.
Ja myslalam, ze trzeba miec wspolny cel, do ktorego sie dazy. Mylilam sie, zreszta jak ktos musi samu walczyc w zwiazku o zerwanie z rutyna (mimo ustalen, ze razem sie postaramy), to tez sie odechciewa.
U mnie nuda i rutyna byla okropna, owszem rozmawialismy, ale po pewnym czasie nawet tego sie nam obojgu nie chcialo.
Widac masz małe doświadczenie lub nie dojrzałeś do tego , uroda przeminie , fascynacja sexem też pozostanie szacunek , szczerośc i przyjaźń wspomnisz po 50.
Ale co to ma kobieto wspólnego ze spełnieniem (ta cała uroda, fascynacja seksem lub wiek po 50tce)??? Życie w spełnieniu nie zależy od osób trzecich, wieku lub co gorsza niekochającego partnera. To wszystko zależy od nas samych, a ludzi takich nazywamy mistykami. Można być zamkniętym w więzieniu i czuć się wolnym człowiekiem do takiego stopnia, że czujemy się szczęśliwsi od milionerów na wolności.
Spełnienie to duchowość. Książka "Przebudzenie" Anthony'ego de Mello kłania się do przeczytania.
Tutaj masz link darmowej książki o spełnieniu, wolności, pozbyciu się rutyny i naprawie wszystkiego co złe: http://integra.xtr.pl/teksty/Przebudzenie/249-ind.htm
fenix napisał/a:Widac masz małe doświadczenie lub nie dojrzałeś do tego , uroda przeminie , fascynacja sexem też pozostanie szacunek , szczerośc i przyjaźń wspomnisz po 50.
Ale co to ma kobieto wspólnego ze spełnieniem (ta cała uroda, fascynacja seksem lub wiek po 50tce)??? Życie w spełnieniu nie zależy od osób trzecich, wieku lub co gorsza niekochającego partnera. To wszystko zależy od nas samych, a ludzi takich nazywamy mistykami. Można być zamkniętym w więzieniu i czuć się wolnym człowiekiem do takiego stopnia, że czujemy się szczęśliwsi od milionerów na wolności.
Spełnienie to duchowość. Książka "Przebudzenie" Anthony'ego de Mello kłania się do przeczytania.
Tutaj masz link darmowej książki o spełnieniu, wolności, pozbyciu się rutyny i naprawie wszystkiego co złe: http://integra.xtr.pl/teksty/Przebudzenie/249-ind.htm
To nie przebudzenie mój drogi Samcu. Tu zalatuje dewocją. Mistykami bywają nieliczni. I trzeba mieć w sobie światło,dar Boży czy jak tam to sobie nazwiesz. A czy człowiek przepełniony cynizmem ma zadatki na mistyka?
Ma bo dwoje ludzi może byc ze zobą jedynie gdy nawiążą dialog a nie lewitują w myślach ![]()
15 2009-03-04 17:21:23 Ostatnio edytowany przez Alineczka (2009-03-04 17:25:50)
Rozmowa niestety nie pomaga:( beznadziejny przypadek...a rozmawiamy ciagle o nas..to jest głowny temat naszych rozmów i jakby na opak...wszystko sie psuje przez tez żale itp.Wymagam tylko żeby o mnie znów zabiegał i nie traktował jak kogoś przy kim wolno mu wszystko bez ograniczen...ale jak mu o tym mówie to on na to:ty robisz to samo:((((( co by nie było i tak wine zwali na mnie
On jest naprawde świetnym facetem ale nie takim jakim chciałabym by był.. np. dzis mówił ze wybierzemy sie gdzies razem ..do parku na spacer..mysle że to był cudowny pomysł...a na czym sie skończyło?heh na tym ze chodzilismy po sklepach...żebym sobie pobuszowała...nie chciałam zaczynać awantury ale byłam strasznie zdenerwowana...mam do niego dużo żalu troszke za dużo mi czasem mówi tego co nie powinien.......:(:( a miało byc tak pięknie...............
Przestancie caly czas rozmawiac o waszym zwiazku, bo to moze naprawde przyprawic o mdlosci. Wyluzowac, odetchnac troche od siebie, dac sobie wiecej wolnosci, nie wypominac...
Gdy juz za soba zatesknicie, sprobowac na spokojnie zobaczyc cala ta sytuacje. Jesli dojdziecie do wniosku, ze nadal chcecie byc razem, to trzeba bedzie wprowadzic jakies nowosci, nowe reguly...
Ale przede wszystkim spontan, odrobina szalenstwa. To pomoze, a na pewno nie zaszkodzi
17 2009-03-16 06:54:44 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-11-22 20:05:20)
...
Alineczka, ja tak miałam z mężem jeszcze przed ślubem, potem łudziłam się, że wszystko będzie ok, że się to zmieni. Nie zmieniło się, a ja po trzech latach małżeństwa, ośmiu wspólnego życia postanowiłam odejść... I powiem Ci jedno, nie tęsknię
jest mi ciężko, ale nie tęsknię ani trochę
Naomi ma racje, wasza szansa to coś spontanicznego a nie planowanie i tłuczenie jednego tematu w kółko, wierz mi to nie pomoże, przetestowałam na własnej skórze
U mnie tez jest rutuna razme jestesmy 6 lat 4 po slubie i co z tego jak jedno od drugiego stroni a mieliscie dzieci ze odeszlas bo my mamy jedno wiec nie wyobrazam sobie zrobic to dziecku ![]()
19 2009-03-30 13:45:32 Ostatnio edytowany przez Ania1701 (2009-03-30 13:46:38)
Wyjedzcie sobie gdzies....albo nawet jesli nie wyjazd urlopowy to wsiadzcie w samochod lub pociąg i pojedzcie sobie na mala wycieczke nawet jednodniowa:) porobcie sobie fotki...poróbcie cos szalonego... wybierzcie sie na kregle czy na strzelnice:)
albo zacznijcie chodzic na wspolne zajecia dodatkowe ...moze taniec...a moze biegajcie sobie razy czy jezdzijcie na rowerze...;) albo wybierzcie sie na saune ![]()
wazne jest aby spedzac czas inaczej niz codziennie...nawet robienie wspolnych zakupow moze byc ciekawe:P wazne jest spedzanie czasu w domku przed dvd z fajnym filmem...a moze dorzucic do tego winko i słodkosci a potem namietny sex ...w weekend wyjazd albo spacer w nowe miejsce....;)
odwagi...zmiany są możliwe... zwiazek z rutyny mozna wydobyc jesli ma się chęci i pomysly...a po to jest forum by zdobywac propozycje;) co tyle głow to nie jedna;);)
a wy jak dziewczyny spedzacie czas z ukochanym?
Dziekuje za rady:) jesteście cudowne:* nadchodzi maj miesiąc zakochanych..dodam że w maju się poznaliśmy...Wasze rady kochane duzo mi pomogły..:):D:D czas pokaże czy sie uda:*