witam wszytskich na forum
na wstepie napisze, ze mam 18 lat, ucze sie w 2 klasie liceum
moim problemem jest samotnosc..i to juz od dlugiego czasu. mam chlopaka, , ma 24 lata, w sumie od krotkiego czasu jestesmy razem... to znaczy nie wiem czy to zwiazek, ale nie bede tutaj sie o tym rozpisywac, bo to jest teraz najmniej wazne..
przyjaciol nie mam... mam w sumie sporo znajomych, kolezanek, kolegow, ale przyjaciol nie... nie wiem dlaczego, jestem mila, pomocna, zawsze kazdego wyslucham, na imprezach naparwde przezywam "oblezenia", kazdy chce ze mna pogadac, zatanczyc...
mialam kiedys przyjaciolke, jeszcze w gimnazjum, ale jak poslzysmy do innych szkol, wszytsko sie rozwalilo.. jakis kontakt mamy... ale nie taki jak kiedys, kiedy widzialysmy sie co 2 dzien, w wakacje codziennie.. smailysmy sie i gadalysmy non stop.. teraz ona ma chlopaka z ktorym widzi sie codziennie po szkole..no i w szkole, bo a razem w klasie..
co do moich obecnych kolezanek, naprawde je lubie, a one lubia mnie, ale chyba na przyjazn nie mam co liczyc.. one wszystkie maja juz przyjacioki od serca, znaja sie od dziecka itp.. czasami czuje sie jak 5 kollo u wozu..
co do mojego chlopaka.. nie kochamy sie.. to jeszcze faza motylkow w brzuchu i na pewno nie czas zeby wymagac od niego..od nas tego, zeby byc w "prawdziwym" zwiazku, czyli wszytsko razem..wszedzie razem..bla bla
nie wiem co mam zrobic, strasznie mi smutno... ida wakacje, ktore pewnie spedze sama tak naparwd,e bo nawet jak jest kolo mnie wielu ludzi to ciesze sie bardzo, ale konczy sie impreza, wracam do domu i smutek...
nie wiem co mam juz robic, jak sobie z tym radzic...