Witajcie, mam taki problem. jestem z moim TZ okolo 3 lat, on pracuje zagranica. Wiec nie widujemy sie czesto, zazwyczaj przyjezdza na tydzien w miesiacu jak sie uda.
Teraz od 4 miesiecy jest w polsce a w czerwcu znowu ma wyjechac do pracy zagranice. Mowil cos o wakacjach, problem w tym ze ja w maju nie za bardzo moge i chcialabym przelozyc to na jesien/zime. Wczesniej nie pojechalismy bo w styczniu sie poklocilismy i rozstalismy sie na miesiac, a potem on chorowal i jakos nawet nie przyszedl mi wyjazd wakacyjny do glowy.
On powiedzial ze skoro mi nie za bardzo pasuje w maju, a on w czerwcu chce wrocic do pracy to jedzie sam. Chce jechac zagranice na wycieczke objazdowa:/ Ciezko jednak jest mi zrozumiec to ze chce jechac beze mnie bo przeciez nie przebywmay razem 24 h/dobe, nawet nie spotykamy sie codziennie bo jak jest w PL to spotykamy sie tylko w weekendy bo tutaj tez mieszkamy maly kawalek od siebie. Nie wiem co z tym fantem zrobic? teoretycznie czuje sie troche egoistka... bo on lubi zwiedzac i chce jechac zwiedzac jeden kraj, problem w tym ze ja tez chcialabym zwiedzic ten kraj i do tego chcialabym z nim bo dla mnie tylko wtedy jest to przyjemne. Tzn nie lubie zwiedzac sama ani z kolezankami, sprawia mi to przyjemnosc z nim, z ta bliska osoba na ktorej mi zalezy.
On tego nie rozumie, mowi ze on chetnie sam pojedzie i ze wcale nie musimy jechac razem, ze ja moge jechac w innym terminie albo pojedziemy razem kiedy indziej i gdzies indziej. w dodatku dodal na koniec ze on nie chce ze mna jechac- nie wiem czy to byl zart czy byl zly czy co.
teraz nie wiem, co Wy o tym mysliscie, co ja mam o tym myslec. Wiem ze i tak mu nie zabronie, jak sie uprze to pojedzie ale nie wiem jak mam sie zachowac bo mi sprawia to przykrosc. Nigdy nie mam problemu ze wzieciem urlopu, jedyny miesiac kiedy mam z tym problem to wlasnie maj...
on mowi ze moze teraz a jak wroci do pracy to nie bedzie mogl i chce jechac teraz.. choc pracujac zagranica tez ma normalnie 26 dni urlopu zapewnione..