Witam,
Mam problem, który jak widać nie tylko mnie dotknął. Ale może od początku.
Z moim partnerem jestem w związku od 6 lat mamy dziecko, żyjemy jak normalna rodzina.
Ostatnio mieliśmy problemy finansowe, ogólnie chodziło o zarobki mojego partnera itp.
Do tego doszedł jeszcze jeden problem, ponieważ podejrzewam go o zdradę. Z jednej strony jego zachowanie o tym świadczy, z drugiej znam go już trochę i wiem, że ma taki charakter, że na dłuższą metę nie potrafi kłamać i nie mógłby mi spojrzeć w oczy ( przynajmniej tak mi się zdaje). Ale cała sytuacja wyglada następująco:
Pewnego dnia pod wieczór dzwonił do niego telefon- okazało się, że to klientka( pracuje w budowlance) u której miał robić jakiś remont itp. Nie powiem, bo z czystej ciekawości przejrzałam jego telefon, ponieważ już kiedyś miał szczeniackie zagrywki i pisał z jakimiś koleżankami( które niestety miały inne zamiary wobec niego).
No i okazało się, że tych połączeń było więcej, z ciekawości zajrzałam do bilingów a tam po 30 smsów dziennie z tą "klientką"- patrząc po dacie sprawa ciągnęła się jakiś tydzień. Napisałam na ten numer smsa z zapytaniem, w jakiej sprawie tak często pisze z moim mężem, dostałam odpowiedź że chodzi o remont, no to odpisałam że ok. północy nie piszę się z kimś w sprawie remontu, to kobieta zagroziła że zgłosi to do spółdzielni, żeby inną ekipę jej dali itp. zadzwoniłam do szefa partnera i podobno faktycznie robili u niej jakąś awarię i mój partner prywatnie miał jej robić jakiś remont.
No niestety tydzień później nadal wdziałam, że ukrywał telefon przede mną itp. znowu sprawdziłam bilingi i znowu godzinne rozmowy i smsy, gdy byłam w pracy lub gdy na chwilkę wyszłam z mieszkania. Pogadałam z nim, napisałam do tej kobiety- zostałam wyzwana od szpicli, napisała że ona ( w przeciwieństwie do mnie) ma kochającego męża, który świata po za nią nie widzi i że mam nierówno pod sufitem pisząc do potencjalnej konkurencji.
Sprawa się uspokoiła- ja nie zaglądałam na bilingi itp. dla własnego spokoju.
Ale on jakby zamknał się w sobie, zaczął pić więcej piwa, nie przychodził do domu na noc... tłumaczył się że ma doła, że musi sobie wszystko przemyśleć itp. - tak jak pisałam wcześniej chodziło mu o problemy z pracą itp. ale jak sobie to wszystko przemyślałam, to zaczęłam się zastanawiać czy on nie chodzi czasem do niej? On wygadał się mi że był kiedyś u niej i siedział tam do 23 ( chociaż mi powiedział że był u brata) i przyznał mi się do tego, bo jak twierdzi chciał być szczery i tylko z nią gadał, bo ona to już stara jest. Najpierw powiedział że ma koło 40, potem okazało się że ma koło 30, ma dziecko i maż pracuje za granicą.
No i jakieś dwa tygodnie temu kładłam się spać i na jego telefonie zobaczyłam smsa pt " tęsknie" - on już spał a ja wpadłam w taki szał, nie wiedziałam czy mam się pakować i wyprowadzić póki jeszcze śpi czy co mam robić.
Obudziłam go, on był w szoku kompletnie nie wiedział o co mi chodzi i wcale się nie tłumaczył, patrzył na mnie jak na wariatkę która sobie coś ubzdurała i powtarzał, że nic go z tą kobietą nie łączy i on nie wie o co chodzi.
Dodam, że po odczytaniu tego smsa zadzwoniłam do niej z jego telefonu a ona oddzwoniła o północy!
Wyszłam z mieszkania i napisałam jej smsa, że mąż się na pewno ucieszy jak się dowie, to nagle do mnie zadzwoniła z pytaniem co takiego napisała i że przeprasza ale numery jej się pomyliły i że jest jej głupio, bo to na prawdę pomyłka itp.
Rozmawiałam z nim, twierdzi że w nocy łaził po parku, pil piwo i rozmyślał nad życiem i że by mnie nie zdradził.
Tylko, że nie rozumie że to wcale nie chodzi o zdradę czystko fizyczną, tylko o to że potrafi poświęcić czas ( rozmowy i smsy) dla obcej kobiety a ze mną nie może normalnie gdzieś wyjść czy pogadać.
Oświadczyłam mu, że jeszcze raz gdzieś wyjdzie beze mnie w nocy, lub zobaczę jakiegokolwiek smsa to zabieram siebie i dziecko i już nas nie zobaczy.
Wiem, powinnam to od razu zrobić, ale Ci z was którzy mają dzieci wiedzą że wcale nie jest tak łatwo, no i nie w tych czasach niestety.
Najgorsze jest to, że ja jemu już nie ufam, a zaufanie odzyskać jest bardzo trudno.
Co o tym sądzicie?
Bo mam mętlik w głowie.
Podobne tematy
witam
jak bym czytała sama o sobie
mój partner już nawet od jakiegoś tygodnia telefon służbowy wyłącza na noc, włącza jak wychodzi z domu, gdybym chciała sprawdzić to nawet pinu nie znam.
wcześniej też miał takie akcje smsowe z koleżankami. smsy wszystkie kasował żebym się nie denerwowała - dbał o moje zdrowie psychiczne chyba. do tej pory
nie wiem czy mnie zdradzał, z czasem przestał już smsować więc może nic nie było, tak twierdził. Teraz niestety nie wiem co jest na rzeczy bo nawet sprawdzić nie mam jak i nie wiem czy jest w ogóle sens sprawdzać co ma wyjść to i tak wyjdzie prędzej czy później.
Myślisz że twój mąż byłby na tyle głupi żeby przez pierwszą lepszą znajomość tracić rodzinę. Może ta pani jakaś namolna?
Pytanie brzmi- gdzie jest granica? Co musicie wiedzieć co musi się zdarzyć żebyście zaczęły decydować o sobie i swoich związkach?
Jesliby mój mąż chowal telefon czy go wylaczal czy dostawał dziwne esemesy ( pod warunkiem ze to pierwszy raz i nie wiem co o tym myśleć) to powiedziałbym-
Kochanie widzę ze twój telefon jest ciagle wyłączony Twoje zachowanie interpretuje w taki sposób ze uważam ze cos chcesz przede mną ukryć. Nie chce stracić do ciebie zaufania i boje się ze to moze złe wpłynąć na nasze relacje.
Nie mam zamiaru grzebać ci w telefonie i go sprawdzać ale chciałabym mieć poczucie bezpieczeństwa. Co jest takiego co misia ukrywać przede mną? Ni podobają mi się te relacje i boje się jak to się moze skończyć. Jeśli w nasym związku są problemy to chce je rozwiązywać razem z tobą... I tak dalej.
W moim przypadku bym tak nie zrobiła. Ponieważ mój mąż mnie zdradził. W takiej sytuacji powiedziałbym mu- jeśli jesCze raz zobaczę ze chowa telefon jeśli jeszcze raz zobaczę ze kasuje połączenia- to nie będzie mnie interesować dlaczego. To niech nie oczekuje ze granica jest gdzieś daleko. Ze muszę mieć dowody zdrady aby czuć się złe.
Jeśli czuje się zagrożona to nie będę drugi raz przez to przechodzić. Albo trymamy się zasad- albo się rozstajemy.
Bo ja już jestem poza granicami niepewności szukania przyczyn i skutków...
kiedyś bywały już podobne sytuację ale nie ukrywam że jestem o niego zazdrosna bo jest on przystojny mężczyzna. Ale raczej bywały to małolaty które myślały że jak koles im odpisał to je kocha,ale to już jest dorosła kobieta która ma 11 letnie dziecko a mąż jest za granicą, w ogóle jej nie znam a nieznane zawsze przynosi obawy. Myślę że on nie jest na tyle głupi żeby wiązać się za moimi plecami z mężata kobieta,ale to tylko facet a kobiety niestety różne bywają.
Jeśli zakladasz ze twój mąż " nie jest na tyle głupi". Albo ze rozumie kOnsekwencje swoich czynów to uwierz ze jest głupi i nie rozumie. Nie zakladaj ze sprawy jasne dla ciebie są jasne dla niego.
Mój mądry mąż zdradził mnie nie wiadomo czemu. Znaczy- sam nie wie.. Ile to on się Kaja i kajal. Jaki głupi był bezmyslny.... Popatrz. Jakoś wcześniej do głowy mu nie przyszło ze cos nie tak. Tragedia było ze się dowiedziałam a nie ze bzykal inna...
Od razu wyrzuc z głowy myślenie ze kobiety bywają rożne.. Jeśli cie zdradza albo zdradził to dlatego ze on sam tego chciał! I nie ważne czy kobieta stała przed nim z napisem zerznij mnie.
Jego decyzja. Jego wybór. Jego odpowiedzialność. Nie jest bezmyslna stonoga która lazi w kółko.
Wie co robi.
On i tylko on podejmuje decyzje.
Zaraz przyjdzie do ciebie. Powie ze nie chciał. Tak się jakoś stało. Ona się uwziela na biedaka...
Otóż nie. Uświadom mu ze on ponosi pełne konsekwencje swoich zachowań. I Uświadom to sobie tez ty.
Mój mąż mnie zdradził bo chciał. W tym momencie dla niego nie jstnialam i się nie liczyłam. Kłamał oszukiwał mniE. On. Nikt inny.
Więc nie szukaj od razu wymowek dla niego.
Jeśli zakladasz ze twój mąż " nie jest na tyle głupi". Albo ze rozumie kOnsekwencje swoich czynów to uwierz ze jest głupi i nie rozumie. Nie zakladaj ze sprawy jasne dla ciebie są jasne dla niego... Zaraz przyjdzie do ciebie. Powie ze nie chciał. Tak się jakoś stało. Ona się uwziela na biedaka...
Otóż nie. Uświadom mu ze on ponosi pełne konsekwencje swoich zachowań. I Uświadom to sobie tez ty.
Mój mąż mnie zdradził bo chciał. W tym momencie dla niego nie jstnialam i się nie liczyłam. Kłamał oszukiwał mniE. On. Nikt inny.
Więc nie szukaj od razu wymowek dla niego.
Zgadzam się w stu procentach...
Sandi, wybacz, ale wykazujesz totalną naiwność...
Te Twoje słowa: "...bywały to małolaty które myślały że jak koles im odpisał to je kocha,ale to już jest dorosła kobieta która ma 11 letnie dziecko a mąż jest za granicą, w ogóle jej nie znam a nieznane zawsze przynosi obawy. Myślę że on nie jest na tyle głupi żeby wiązać się za moimi plecami z mężata kobieta..." - boże...
On wcale się nie wiąże. Przecież dobrze wiadomo o co w tym chodzi...
Dziwię Ci się, że jeszcze masz wątpliwości.
Powiem tak, sama jestem kobietą, ale kobiety są naiwne, chcą wierzyć, że "mój" ukochany nie zdradzi, jest lojalny itp. A tu proszę, sygnały jednoznaczne. Na pewno to nie jest zwykłe koleżeństwo, zdrada jak się patrzy. Facet przecież się nie przyzna, to nie w ich stylu.
sandii przede wszystkim musisz sie uspokoić, jeśli już sprawdzasz jegi bilingi i telefon rób to w taki sposób aby on o tym nie wiedział. Jeśli cokolwiek znajdziesz na tym telefonie nie wiem prześlij to na swój telefon żeby mieć dowód, nie wykrzykuj, nie rób awantur że wiesz, bo w taki sposób jeśli Cie faktycznie zdradza będzie się krył jeszcze bardziej a tobie wmawiał że jesteś idiotką. obserwuj go, jego zachowanie. Jeśli on zobaczy że dla Ciebie temat umarł, może popełni jakiś bład i wyjdzie prawda. nie wiem nie widze innej możliwości, awanturami, krzykiem nic nie załatwisz.
Witam,
Mam problem, który jak widać nie tylko mnie dotknął. Ale może od początku.
Z moim partnerem jestem w związku od 6 lat mamy dziecko, żyjemy jak normalna rodzina.
Ostatnio mieliśmy problemy finansowe, ogólnie chodziło o zarobki mojego partnera itp.
Do tego doszedł jeszcze jeden problem, ponieważ podejrzewam go o zdradę. Z jednej strony jego zachowanie o tym świadczy, z drugiej znam go już trochę i wiem, że ma taki charakter, że na dłuższą metę nie potrafi kłamać i nie mógłby mi spojrzeć w oczy ( przynajmniej tak mi się zdaje). Ale cała sytuacja wyglada następująco:
Pewnego dnia pod wieczór dzwonił do niego telefon- okazało się, że to klientka( pracuje w budowlance) u której miał robić jakiś remont itp. Nie powiem, bo z czystej ciekawości przejrzałam jego telefon, ponieważ już kiedyś miał szczeniackie zagrywki i pisał z jakimiś koleżankami( które niestety miały inne zamiary wobec niego).
No i okazało się, że tych połączeń było więcej, z ciekawości zajrzałam do bilingów a tam po 30 smsów dziennie z tą "klientką"- patrząc po dacie sprawa ciągnęła się jakiś tydzień. Napisałam na ten numer smsa z zapytaniem, w jakiej sprawie tak często pisze z moim mężem, dostałam odpowiedź że chodzi o remont, no to odpisałam że ok. północy nie piszę się z kimś w sprawie remontu, to kobieta zagroziła że zgłosi to do spółdzielni, żeby inną ekipę jej dali itp. zadzwoniłam do szefa partnera i podobno faktycznie robili u niej jakąś awarię i mój partner prywatnie miał jej robić jakiś remont.
No niestety tydzień później nadal wdziałam, że ukrywał telefon przede mną itp. znowu sprawdziłam bilingi i znowu godzinne rozmowy i smsy, gdy byłam w pracy lub gdy na chwilkę wyszłam z mieszkania. Pogadałam z nim, napisałam do tej kobiety- zostałam wyzwana od szpicli, napisała że ona ( w przeciwieństwie do mnie) ma kochającego męża, który świata po za nią nie widzi i że mam nierówno pod sufitem pisząc do potencjalnej konkurencji.
Sprawa się uspokoiła- ja nie zaglądałam na bilingi itp. dla własnego spokoju.
Ale on jakby zamknał się w sobie, zaczął pić więcej piwa, nie przychodził do domu na noc... tłumaczył się że ma doła, że musi sobie wszystko przemyśleć itp. - tak jak pisałam wcześniej chodziło mu o problemy z pracą itp. ale jak sobie to wszystko przemyślałam, to zaczęłam się zastanawiać czy on nie chodzi czasem do niej? On wygadał się mi że był kiedyś u niej i siedział tam do 23 ( chociaż mi powiedział że był u brata) i przyznał mi się do tego, bo jak twierdzi chciał być szczery i tylko z nią gadał, bo ona to już stara jest. Najpierw powiedział że ma koło 40, potem okazało się że ma koło 30, ma dziecko i maż pracuje za granicą.
No i jakieś dwa tygodnie temu kładłam się spać i na jego telefonie zobaczyłam smsa pt " tęsknie" - on już spał a ja wpadłam w taki szał, nie wiedziałam czy mam się pakować i wyprowadzić póki jeszcze śpi czy co mam robić.
Obudziłam go, on był w szoku kompletnie nie wiedział o co mi chodzi i wcale się nie tłumaczył, patrzył na mnie jak na wariatkę która sobie coś ubzdurała i powtarzał, że nic go z tą kobietą nie łączy i on nie wie o co chodzi.
Dodam, że po odczytaniu tego smsa zadzwoniłam do niej z jego telefonu a ona oddzwoniła o północy!
Wyszłam z mieszkania i napisałam jej smsa, że mąż się na pewno ucieszy jak się dowie, to nagle do mnie zadzwoniła z pytaniem co takiego napisała i że przeprasza ale numery jej się pomyliły i że jest jej głupio, bo to na prawdę pomyłka itp.
Rozmawiałam z nim, twierdzi że w nocy łaził po parku, pil piwo i rozmyślał nad życiem i że by mnie nie zdradził.
Tylko, że nie rozumie że to wcale nie chodzi o zdradę czystko fizyczną, tylko o to że potrafi poświęcić czas ( rozmowy i smsy) dla obcej kobiety a ze mną nie może normalnie gdzieś wyjść czy pogadać.
Oświadczyłam mu, że jeszcze raz gdzieś wyjdzie beze mnie w nocy, lub zobaczę jakiegokolwiek smsa to zabieram siebie i dziecko i już nas nie zobaczy.
Wiem, powinnam to od razu zrobić, ale Ci z was którzy mają dzieci wiedzą że wcale nie jest tak łatwo, no i nie w tych czasach niestety.
Najgorsze jest to, że ja jemu już nie ufam, a zaufanie odzyskać jest bardzo trudno.
Co o tym sądzicie?
Bo mam mętlik w głowie.
W zasadzie to nie masz dowodów na jego zdradę. A co jeśli on mówi prawdę? Przykro zostać oskarżonym o coś czego się nie zrobiło. Ten SMS "tęsknię" bym wzięła jako sygnał alarmowy na pewno, bo może być coś na rzeczy.
Moim zdaniem; coś jest na rzeczy.. BANKOWO.. Rozmów się z nim. spokojnie ale stanowczo.. ze nie ma sensu brnąc w kłamstwo i TY masz prawo będąc żoną i matką jego dzieci wiedziec na czym stoisz.. Niech ma odwagę zachowac się uczciwie.
11 2012-05-10 11:52:01 Ostatnio edytowany przez sandii (2012-05-10 11:55:36)
No właśnie sęk w tym, że za rękę go nie złapałam.
Może być tak że nic nie było oprócz jakiegoś tam koleżeństwa głupich gadek i smsów, a może być tak że do zdrady doszło.
Póki nie zobaczę na własne oczy lub też nie usłyszę to w stu procentach pewności nie mam.
Mogą kłamać, ale też mogą mówić prawdę.
To jest mój główny problem.
Na razie sprawa ucichła, po tym jak mu postawiłam ultimatum.
Wiem tyle że go znam i jego zachowanie wobec mnie nie wskazuje aby poczuwał się że zrobił coś złego. A jest takim człowiekiem że jak mu coś na sercu leży to długo tego w sobie nie może dusić.
Oczywiście znowu są dwie opcje, albo nic nie zrobił, albo zrobił i wcale nie uważa że zrobił źle.
SamotnaONA jak na razie śledzenia mam dosyć, zbrzydło mi się to i nie jest to zdrowe dla mojej psychiki. Jeśli chodzi o bilingi i telefon to tylko ja mam hasło i w każdej chwili jeśli zechcę mogę skontrolować do kogo dzwonił i smsował i on doskonale o tym wie.
No i mówicie o rozmowie, uwierzcie że rozmawiałam z nim na spokojnie i on twierdzi, że na prawdę ma wiele innych rzeczy do roboty niż romansowanie. Twierdzi że nic nie zrobił złego i oprócz tego spotkania przy piwie o którym mi powiedział nic go z nią nie łączy.
Remont u niej robili z kolegą z pracy i wypytałam się go o nią, to powiedział, że nie zauważył alby ona coś więcej do niego miała- nie jest to jakiś jego przyjaciel co by go krył itp.
wlasnie dlatego lepiej dla swojego zdrowia psychicznego nie sprawdzac kontroliwac itp
może być tak faktycznie że nic nie zrobił, czas pokaże
wlasnie dlatego lepiej dla swojego zdrowia psychicznego nie sprawdzac kontroliwac itp
może być tak faktycznie że nic nie zrobił, czas pokaże
Zgadzam się w 100 %. Mówcie o rozmowie o szczerej rozmowie. owszem, można spróbować.Ale kto przyparty do muru bez twardych dowodów przyzna się do czegokolwiek??? Ja na pewno nie. Tka jest ludzka natura!! Mąż ma dużo do stracenia, więc go obserwuj.
wlasnie dlatego lepiej dla swojego zdrowia psychicznego nie sprawdzac kontroliwac itp
może być tak faktycznie że nic nie zrobił, czas pokaże
Jakie te nasze historie podobne.. ja jednak nie widziałam treści sms-ów.. gdybym zobaczyła " tęsknie" nie byłoby go ze mną.
Złudzenia i jeszcze raz złudzenia, mnie tam by wystarczył odczytany sms "tęsknie", spakowałabym pana albo siebie i bajo
. Miłość jest ślepa, niestety.
Wiem tyle że go znam i jego zachowanie wobec mnie nie wskazuje aby poczuwał się że zrobił coś złego. A jest takim człowiekiem że jak mu coś na sercu leży to długo tego w sobie nie może dusić.
Oczywiście znowu są dwie opcje, albo nic nie zrobił, albo zrobił i wcale nie uważa że zrobił źle.
myslałam, że mojego tez znam. że znam go na tyle, że zauważę jakies poczucie winy, żal? kłamstwo, oszustwo? nie widziałam nic. a on się w tej sytuacji świetnie i bezpiecznie czuł. nic go nie raziło, nic nie uwierało, skrupółów nie miał.... dopiero jak się dowiedziałam odczuwał bioedaczek tak wielki żal, poczucie winy...
Złudzenia i jeszcze raz złudzenia, mnie tam by wystarczył odczytany sms "tęsknie", spakowałabym pana albo siebie i bajo
. Miłość jest ślepa, niestety.
Chciałam zrobić to samo, nawet już miałam torbę w ręku- po przeczytaniu tego smsa, ale stwierdziłam, że muszę z nim porozmawiać- powiedział, że nic z nią nie miał, a jeśli chodzi o ten sms to sam nie wie o co chodzi.
Pewnie gdyby nie dziecko i to, że jak miliony kobiet jestem w jakimś stopniu od niego uzależniona to bym się wyniosła od razu.
Nie ukrywam, że żal mi tego wszystkiego co włożyłam w budowanie rodziny, mieszkania itp. nie jest łatwo odejść tak z dnia na dzień, chociaż pewnie jakbym miała namacalne dowody to byłoby mi łatwiej odejść, bo za bardzo by mnie to zabolało.
Wiem jedno, że jeśli sytuacja się powtórzy i znajdę coś na jego winę to się wyniosę.
Nawet powiedziałam to już jego matce, rozmawiałam z nią o tej całej sytuacji.