Witam wszystkich.
Mam 31 lat, jestem mężatką od 8 lat. I trochę problemów.......... Ale od początku.
Kiedy 9 lat temu poznaliśmy się z moim mężem byliśmy zakochani w sobie jak wariaci.
Dwa lata po ślubie urodziło się nam dziecko. I odtąd zaczęło się "pod górkę".
Nie wiem, czy to jakaś chora zazdrość o miłość do dziecka, czy może coś innego.
Mąż od dawna ma do mnie pretensje, że nim się nie zajmuję, nie interesuję, itd....
W tym miejscu trzeba dodać, że wszystkie obowiązki w domu należą do mnie, na czele z wychowywaniem dziecka.
Jesteśmy obydwoje po studiach, dla rodziny, dla dziecka zrezygnowałam z własnej kariery zawodowej.
W tej chwili jedyne co mi jeszcze zostało to firma, którą prowadzę w większości z domu......
Pracy mnóstwo w domu, w firmie, a on ani w dobrych momentach ani w tych złych nie jest moim oparciem....
Nie mogę na niego liczyć, bo jest tak impulsywny, że byle błahostka go zdenerwuje, na dziecko nakrzyczy, na mnie też, że takie dziwaki z nas i w ogóle, bo tego czy tamtego dziecko nie potrafi...........
A jak coś nie jest po jego myśli to......... zabiera kluczyki do auta i w siną dal...........
Chore to jest............
Przecież takie zachowanie to dorosłej osobie z lekka ubliża - jak można tak zwiewać od problemów, rodziny...............
Piszę trochę chaotycznie, ale tyle myśli kotłuje mi się w głowie, nie wiem co robić, chyba mam deprechę.
Niby jest ok, niby pieniędzy nie brakuje, ale jemu ciągle mało, bo to według niego do pracy nie chodzę, tylko siedzę w domu, jak kura. Tylko ciekawe, kto się dzieckiem ma zaopiekować itd.
Wie, że te jego ucieczki działają na mnie jak płachta na byka, prosiłam go żeby nigdy więcej tak nie robił, ale ma to w d.....
A może to ja jestem problemem i powinnam odejść...............
Kiedyś był innym człowiekiem czułym, miłym, opiekuńczym. Ale to prysło jak bańka mydlana.....
Bo w domu przecież nie ma nic do roboty, więc co ja chcę od niego, jak chodzi do roboty.
Teraz role się odwróciły i za zakupy itp. do domu płaci on. To też mi wypomina.
Kiedyś to ja pomagał mu w wielu sprawach, nawet w czesnym na studiach........
To się pytam po co do cholery ma rodzinę?
Chyba po to, żeby miał uprane, wyprasowane koszulki, czysto miło i przyjemnie a wieczorem i rano przed wyjściem do pracy obowiązkowo seks, bo jak nie to słyszę, że go nie kocham itp. itd.
1 2012-05-03 19:01:36 Ostatnio edytowany przez lcu (2012-05-03 19:18:54)
Podobne tematy
witaj u mnie jest podobna sytucja tyle ze mamy dwoje dzieci a mąż pracuje za granica ciagle mnie o wszystko obwinia o to ze go nie kocham a jak mu odmowie seksu to wole nie wspomniec co sie dzieje i kim nagle sie staje milcze bo chce dobrze ciagle powtarzam ze go kocha,m ale on jakby nie slyszy jak wypije alkohjol to jest agresywny choc nie pije duzo. tez jestem w rozterce