Hej.
Czytając posty o zdradzie tutaj na forum ale też przeróżne artykuły i opinie zawsze nie potrafiłam wyjść z podziwu dla osób które wybaczyły zdradę. Wiem to trudny temat i może dziwne, jest to, że w mojej głowie już od kilku lat rodzą się dziwne myśli na ten temat, bo bardzo mnie to interesuje. Osobiście nigdy nie zdradziłam i sama nie zostałam zdradzona( a przynajmniej mi o tym nie wiadomo), ale jest to o tyle drażliwe a zarazem tak ludzkie(w obecnych czasach szczególnie) że jest to bardzo ciekawe i jest to temat bardzo rozległy.
Kiedyś czytałam pewien artykuł gdzie wypowiadały się osoby zdradzone i te które zdradziły. Historie były przeróżne. Jedne oczywiście zakończyły się rozstaniem, po bolesnym upokorzeniu. Inne w trudem zmagały się z zaufaniem, wiarą, miłością. Ale były też takie ku mojemu zaskoczeniu przypadki, że związki się umocniły. Pamiętam słowa jednej zdradzonej kobiety, która stwierdziła, że owszem wie o zdradzie, że bolało ogromnie ale dała temu związkowi szanse. I tu padły najważniejsze słowa, że kiedy rano się budzi obok swojego faceta, który ja zdradził, patrzy na niego i jest niesamowicie szczęśliwa, że może być z nim, że to spowodowało iż ich miłość się umocniła, bo wiedzą co mogą stracić, a ona sama każdego dnia pamięta o tym i to ją motywuje do walki, bo nie wyobraża sobie życia bez niego. Ukazałam tylko sens słów, które przeczytałam ale ja jestem pełna podziwu dla takiej miłości, odwagi i siły. Od tego czasu bardzo mnie to interesuje.
Zagłębiając się w ten temat nie da się ukryć że są też różne oblicza zdrady. Takie, które mnie przychodzą do głowy to zdrada taka na jedną noc, taki jednorazowy skok w bok, cóż trzeba tu napisać, iż ta zdrada opiera się tylko na seksie. Moim zdaniem zupełnie inną jest zdrada w której człowiek, zwyczajnie się zakochuje i wdaje się w romans trwa on dłuższy czas i tu występuje zarówno seks ale również( zazwyczaj chwilowe) uczucie. I jest również zdrada "psychiczna" zupełnie bez fizyczności, seksu, ale powodująca niesamowitą więź emocjonalną, stan zakochania, bo chyba wtedy osoba której się to przytrafia zdaje sobie z tego sprawę i chce walczyć z tym więc nad swoim ciałem panuje ale nad umysłem i myślami już niestety nie. Myślę, że każda zdrada jest inna i zupełnie inaczej boli, którą łątwiej wybaczyć? Nie wiem. Ta pierwsza opierająca się na samym seksie może boli mniej przez brak zaangażowania uczuciowego ale jeśli komuś się to zdarzyło raz to widocznie łatwo ulega zachwytom. Następne hmm.. być może osoba której się to przytrafiło, po wszystkich nieprzyjemnościach, i jeśli wystąpiły szczere ale naprawdę szczere wyrzuty sumienia, może już więcej tego nie zrobi, bo zrozumie swój błąd, ale mówi się też, że to właśnie świadomość, że poczuła ta osoba coś to kogoś innego boli najbardziej.
Szczerze mówiąc im bardziej ja się nad tym zastanawiałam, to nie jestem w stanie powiedzieć, co by mnie bolało o ile to możliwe mniej i co by mi było łatwiej wybaczyć. Chyba wolałabym nie wiedzieć, jeśli bym była szczęśliwa, a mojemu facetowi zdarzył by się jednorazowy ale podkreślam jednorazowy skok/romans, tak mi się wydaje co innego jeżeli co chwila coś mu się zdarza.
Co Wy o tym myślicie?
Proszę o taką dyskusję zarówno dla Pań jak i Panów.
Myślę, że przynajmniej 1/4 nas to spotkało lub spotka... dlatego nie warto udawać, bo w obecnych czasach z wiernością zarówno kobiet jak i mężczyzn jest coraz gorzej...