Witam. jestem na tym portalu od niedawna nie lubię się zwierzać ale wkoncu muszę to z siebie wydusić i proszę was o rade. Jestem nastolatka a juz popełniłam największy błąd w swoim życiu i chcialabym to naprawic chodz wiem ze to jest bardzo trudne. Wiec tak jakis rok temu poznalam chlopaka ktory niestety wyjezdzal za granice, ale na poczatku mi to nie przeszkadzalo jemu tez nie tylko po jakims czasie coraz bardziej zaczelam odczowac samotnosc chcialalm zeby byl przymnie ale to bylo nie mozliwe. Oczywiscie spotykalismy sie co jakis czas on przyjezdzal do mnie ja jezdzilam do niego bylo pieknie, ale przez tęsknotę za nim coraz czesciej zaczelam wychodzic z kolezankami na imprezy jedna druga .. dziesiata impreza on to rozumial ze musze sie wyszalec bo jeszcze jetem mloda ufal mi, a ja go zdradzilam i za namowa kolezanek i chwilowego zauroczenia odzucilam go zaluje tego bardzo bo wiem ze to on byl miloscia mojego zycia. Probowal to ratowac tylko ja przez swoja glupote nie pozwolilam mu na to za duzy wplyw zaczely miec na mnie kolezanki az wkoncu sytuacje sie odwróciły gdy zrozumilam ze nie potrafie bez niego zyc on mnie znienawidził juz nie chcial sluchac tlumaczenia sie z mojej strony wybral najprostrzy sposob zastapil mnie inna ja go nadal bardzo kocham i wiem ze z jego strony uczucie jest tak samo odwzajemnione chodz nie mamy juz ze soba kontaktu od paru miesiecy ja nadal za nim tesnie chodz probowalam zapomniec. Chciałbym to wszystko naprawidzic i byc z nim znowu szczesliwa. Jak sadzicie czy na taka sytuacje jest jescze jaka kolwiek szansa???
Podobne tematy
Jest.. tylko sama mówisz, że jesteś młoda, może warto zapomnieć? znajdziesz innego, skoro on był w stanie cie kimś zastąpić to nie kochał cię tak bardzo jak byś chciała
Jest.. tylko sama mówisz, że jesteś młoda, może warto zapomnieć? znajdziesz innego, skoro on był w stanie cie kimś zastąpić to nie kochał cię tak bardzo jak byś chciała
Długo myślałas nad tą brednią? Czasem mam wrażenie, że czytam tu wypociny ludzi z IQ zdecydowanie poniżej średniej.
nata5ka napisał/a:Jest.. tylko sama mówisz, że jesteś młoda, może warto zapomnieć? znajdziesz innego, skoro on był w stanie cie kimś zastąpić to nie kochał cię tak bardzo jak byś chciała
Długo myślałas nad tą brednią? Czasem mam wrażenie, że czytam tu wypociny ludzi z IQ zdecydowanie poniżej średniej.
ale się kolega ostatnio czepialski zrobił
ale się kolega ostatnio czepialski zrobił
Kolega zwyczajnie zauważa, że poziom tego forum schodzi na psy. Ostatnio mam wrażenie, że jest tu wysyp dodopodobnych nastolatek o IQ zdecydowanie dwucyfrowym. Ale może spróbuj bronić tego co napisała nata5ka,uzasadnij że to się "kupy trzyma", że facet ma wybaczyć nie tylko zdradę, ale i olewającą postawę zdrajczyni, rozwalic swój nowy związek i wracać do niewiernej, bo jak nie to "nie kochał cię tak bardzo"
Dla mnie ta wypowiedź to jedna z czołowych kandydatur do tytułu "forumowa bzdura roku".
Jest.. tylko sama mówisz, że jesteś młoda, może warto zapomnieć? znajdziesz innego, skoro on był w stanie cie kimś zastąpić to nie kochał cię tak bardzo jak byś chciała
Ale głupote napisałaś. Kobita chodzi na prawo i lewo, facet po mimo tego sie stara a panienka go olewa. Nagle sie ocknela że jednak inni nie sa lepsi a Ty wypisujesz że kochał ją widocznie za mało że znalazł sobie inna która być może jest lepsza i nie łazi z nudów gdzie popadnie i nie daje sie namawiać koleżankom. Przecież to ona go zdradziła wiec miał prawo nawet nie probować czegoś ratować.
Ja jestem od trzech miesięcy sam z własnej winy. To był i jeszcze czasem jest najgorszy okres w moi życiu,ale..... powoli wracam do życia:) Skrzywdziłem kobietę,którą kochałem(wiem brzmi banalnie),ale to prawda.Chciałem wszystko naprawić,ale już się nie da,ona mnie już nie chce wręcz nienawidzi. Niestety jeszcze się nie odkochałem się do końca i to jest moje przekleństwo. Ale właśnie zrozumiałem,że pomimo wielkiego bólu,winyi małej samooceny,chce życ.Nie chce się już poniżać,błagać o jej miłość itd....Jeśli to do mnie dotrze,to wroci usmiech,i motywacja do życia.....Może nie jestem takim zerem jak ona myśli.......
witam wrzystkich ja mam problem a nie ma z kim pogadac mam 27 lat mieszkam w Berlinie a niestety nie mam zbyt wielu przyjaciul zeby muc sie wyzalic a o to moj problem jestem 3 lata z swoim chlopakiem mieszkam razem i jest super ja bardzo bym chciata miec dziecko z nim ale on niesttety nie chce miec juz dzieci poniewarz ma juz 2 co maja po 10 lat i muwi ze jest juz za stary na bycie ponownwie ojcem a ja tak o tym maze i teraz nie wiem co robic mam czy mamy jeszcze jakies szanse bycia razem mam zrezygnnowac z bycia kiedys matka po to zeby byc z nim kocham go bardzo ale nie wiem czy dam rade nie wiem dla czego tak wiele odemni wymama on jest madry bo ma juz 2 a co zemna z moimi ucziciami nie wiem co robic i myslec doradzcie mi co byscie zrobili na moim miejscu pozdrawiam