WITAM,
Ciężko mi opowiedzieć swoją historię, poniważ czuję chaos. W zasadzie to nie wiem czego chcę.
Moja miłość rozpoczęła sie ok 08/2010 przez portal randkowy. Rozmawialiśmy ze sobą bardzo dużo o wszystkim i o niczym. Nie spaliśmy nocami żeby móc spędzać ze soba dużo czasu na rozmowach. Pierwszy raz spotkaliśmy sie w połowie października 2010, gdzie JA pojechałam do niego (mieszkał w Szwecji)pod pretekstem "zobaczenia Szwecji"
. Nie myslalam, ze sprawy przybiorą takiego szybkiego obrotu. Czułam się bosko przy jego boku. I on ze mna również. Każda rozłąka stanowiła ból. Chcieliśmy być ciągle ze sobą. Już myślał o zaręczynach ok grudnia. Zrobił to dopiero w macu 2011. Czułam, ze podjęłam właściwą decyzję. Ze jest to mężczyzna mojego życia. Juz przygotowania do ślubu rozpoczeliśmy ok 06/2011- znależliśmy salę. Kolejne sprawy ja później zaczęłam sama organizować. A jemu nie pasowało coś. On chce wesela, "jakie bedzie takie bedzie" ale najlepiej najtańszym kosztem. A ja marzyłam o weselu wystawnym. Umieliśmy ze sobą rozmawiać. Kochankami jesteśmy wpaniałymi.
Sprawy zaczęły sie psuć ok 10/2011. Wtedy to pierwszy raz powiedziałam mu: "jeżeli Ci sie nie podoba i nie chcesz zrobić jak ja chcę, to wiesz gdzie są drzwi" Kłótnia zaczęła sie o KOSZULĘ, ktora wypomina mi do dziś. Na imprezę nie poszliśmy bo tak powiedziałam, a on nie wykonał tego co ja chcialam. Spałam na osbnej kanapie. Mimo, iż przyszedł do mnie i prosił o powrót do wspólnego łóżka.Na kolejny dzień jakoś sie pogodziliśmy. Ale często wspomina mi, że gdyby wtedy nie miał pracy, która go przytrzymała w moim miasteczku to już by go nie bylo.
Od tego momentu rozpoczęły się jego słowa NIE. On nie bedzię czegoś robił bo to nie jego własność, on nie bedzię sprzątał po moich rodzicach, itd. itp.
W styczniu 2012 były targi ślubne NIEpojechał ze mna bo mu się nie chciało. Przygotowania gdyby nie ja nic by nie było do dnia dzisiejszego załatwione a śłub w 06/2012.
Kłócimy się bardzo często: o to, ze np.
-nie chce mi pomoc,
-nie chce mu sie wstac,
-nie chce mu sie dzisiaj pracowac (a kiedy jedzie do Szwecji potrafi pracowac), ze oiecał mi na początku naszej znajomości ze wraca do Polski a teraz zmienił swoje zdanie, po jakims czasie pobytu w Polsce,
-nie rozumie dlaczego krzycze, itd. itp.
-nie rozumie dlaczego krzycze,
O tym, ze jestem choleryczką wiedział od samego początku.
Wszystko co mówie traktuje śmiechem, mówi że jest ok (ale czasami chce sie wycofać z tego związku, szczególnie jak sie kłócimy), widzę ze jest materialistą, przy czym chce mieć władzę nade mna (podobnie robił jego tata z mama, obecnie nie żyją razem).
Ostatnio tez doszlo do awantury gdzie prosiłam, żeby mi napraiwł siedzenie przez przekręcenie bo boli mnie szyja. On na to, że nie zrobi tego bo takim badziewiem przyjechałam do niego. Po czym ja sie zdenerwowałam i sama zaczęłam je naprawiać i powiedziałam mu że jest Cieciem. Odeszłam od samochodu i zamknęłam go w środku. Poszłam do sklepu, nie bylo mnie ok 10 min. W tym czasie napisał mi że sie dusi w samochodzie. Jeżeli nie wrócę wybije szybę. (o sms nie wiedziałam dopiero odczytałam po całej akcji). Zrobił t na moich oczach, kiedy otwierałam mu pilotem drzwi. Nie wiedziałam co robić. Oddałam pierscionek, czego on nie chcial. Nie chcial zebym odjechała ale ja nie zostałam. Nie zadzwonił czy mi pomoc. Pogodzilismy sie. Wrocilismy do siebie.
Wyjechał znow do Szwecji a ja znow na nim ujezdzam bo nie chce tego, czy tamtego. M.in. Denerwuję sie też sparwa wesela bo on jeszcze ma czas.
Dowiedziałam sie tez ze ok 4m-cy utzrymuje kontakt ze swoja była; opowiada jej o mnie (ponoc nie najlepiej), o tym jaki jest nasz zwiazek (ze sie kłocimy). Mowi jej ze czesto mysli o niej, ze ją kocha, ze przy niej mogl byc soba, i proponuje jej zeby ona odbiła mi jego, jak ja zrbiłam to. A kiedy sie poznalismy okłamał mnie mowiąc, że jest sam.Nie wiedziałam ze byl z kims.
Co mam robic??? KOCHAM GO wiem ze nie jestem bez winy. Nie wiem czego sie moge jeszcze po nim spodziewac. POMOCY!!!