netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dylemat...

16 odpowiedzi3 525 wyświetleńzałożony przez Lenka12, 16.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Dylemat...

Witam, jestem tu nowa i potrzebuję rady. Otóż jestem w związku z facetem 11 lat starszym. Wszystko jest pięknie, on jest cudowny, opiekuńczy itp. Z nim planuję przyszłość.

Nie od razu tak było, wcześniej przyjaźniliśmy się kilka lat, on był najlepszym kumplem jakiego kiedykolwiek miałam. I pewnego dnia on mi się oświadczył. Tak po prostu, bez wcześniejszej konsultacji ze mną. To był dla mnie szok, nic nie wiedziałam o jego uczuciach do mnie, nigdy nie dał do zrozumienia że czuje cokolwiek do mnie. Zareagowałam źle, odmówiłam. Wiem że bardzo to przeżył, nadal utrzymywaliśmy kontakt ale to już nie było to. Ten stan trwał 3 lata. Potem niespodziewanie bardzo się zbliżyliśmy i zrozumiałam że go kocham. Zdecydowaliśmy się spróbować jeszcze raz.

Jest wspaniały, bardzo czuły, no po prostu marzenie. Twierdzi że jestem jego pierwszą i największą miłością, nalega na ślub. Ale jest coś co mnie męczy.
Otóż wiem od niego że wcześniej był w jednym związku, tzw luźnym związku. Trwało to aż 10 lat! Nigdy nie zamieszkał z tamtą kobietą, widywali się parę razy w tygodniu w wiadomym celu. Czasem wychodzili razem. I przez ten cały czas on nigdy nie powiedział że ją kocha (tak przynajmniej twierdzi), nigdy nie czuł bliskości z nią i nie planowali razem życia. Ona była samodzielna, miała swoje mieszkanie więc teoretycznie mogli zacząć układać sobie życie. Ale podobno żadne z nich tego nie chciało. Taki stan trwał 10 lat. Dodam że byli wtedy już dojrzali, poznali się jak on miał 25 lata a ona 26.

Trudno mi to pojąć bo czy nie jest tak że zmarnował kobiecie 10 lat życia? Może ona czekała na jakiś krok z jego strony, na zaręczyny czy chociaż wspólne mieszkanie? Jak zakończyli ten związek to ona miała 35 lat.
Jak ja mam się w tym odnaleźć? Jak traktować jego szybkie oświadczyny? Co mam myśleć o facecie który był w związku bez uczuć przez 10 lat?

2

Odp: Dylemat...

Dlaczego on jej zmarnował ? A może to ona jemu ? A może oboje sobie ? A może było im tak wygodnie ? Wiesz, młodzi, po co się wiązać jakimiś uczuciami. Było jak było. Ważniejsze jak jest teraz. Piszesz o nim tak, że wydaje się że Ciebie bardzo kocha. Więc nie zajmuj się przeszłością. Zajmij się tym co teraz i w przyszłości. Chyba, że zauważasz w nim jakieś ciągoty do samotnego życia. Samotnego w tym sensie, że owszem kocha ciebie, fajno wam jak jesteście razem, ale woli potem robić swoje, bez twojego udziału, mieszkać osobno. To wtedy warto się zastanowić.

3

Odp: Dylemat...

Nie, nie ma w nim ciągot do samotnego życia. Wręcz przeciwnie, on wszystko chce robić razem ze mną, celebruje chwile spędzane razem. Nigdy nie czułam się tak kochana.
Ale jest we mnie myśl o tamtej kobiecie, w końcu spędził z nią 10 lat. Nie umiem zrozumieć jak można być z kimś tak długo bez miłości. Co naprawdę ich łączyło? Wiem, facetom może i jest wygodnie w takich związkach. Ale ona? Co ona z tego miała? Podobno rozstali się po tym jak na spotkanie ona przyszła z jakimś kolegą, który zaczął ją obściskiwać aż to zrobiło się niesmaczne, byli w miejscu publicznym. Pytałam mojego kochanego czy to go wtedy zabolało. Odparł że nie, że nawet poczuł ulgę.

Ale 10 lat to spory staż. Mimo wszystko.

4

Odp: Dylemat...

No tak, 10 lat to szmat czasu, ale skoro byli ze sobą tak długo w tzw. luźnym związku, to widocznie taka relacja im odpowiadała. Są przecież kobiety, które nie chcą zobowiązań, dzieci, rodziny...

Kochacie się i to jest najważniejsze. Każdy ma jakąś przeszłość, przecież Twój facet nie ma 15 lat. Jest dojrzałym człowiekiem, który ma za sobą jakieś doświadczenia. Ja, na Twoim miejscu, bym się tym nie martwiła.

A oświadczyny? Były niespodziewane, ale minęło od tego momentu już sporo czasu, więc chyba oboje zdążyliście "przetrawić" tę sytuację. Skoro pomimo Twojej odmowy On dalej chce z Tobą być, to znaczy, że nie była to tylko spontaniczna, nieprzemyślana decyzja, ale coś więcej.

5

Odp: Dylemat...

Ale trochę się boje czy to nie jest tak że on się tak szybko oświadczył bo wie że ma już mniej czasu na znalezienie kogoś do życia...Jest starszy 11 lat ode mnie. Ma 41 lat, ja 30. Ja dostałam coś na co tamta być może czekała 10 lat, i się nie doczekała.
On twierdzi że jeśli ja nie zechce z nim być to on już zawsze będzie sam bo nie wyobraża sobie życia z kimkolwiek innym. Ja mam trochę poczucia winy za to jak go wtedy potraktowałam. Ale naprawdę nie byłam gotowa no i wtedy nic do niego nie czułam. Nie mogłam przyjąć wtedy tych zaręczyn.
On strasznie to przeżywał, miał depresję, przestało mu na czymkolwiek zależeć, porzucił wszystkie pasje i zainteresowania, a miał ich wiele, jest bardzo inteligentny. Wiem od wspólnych znajomych że to był dla niego koszmarny okres, popadł w totalnego doła.
Teraz jest inaczej, ja go bardzo kocham i chcę być jego żoną. Ale tamte myśli wracają, o tych jego latach spędzonych w związku bez uczucia. Co ich łączyło, tylko seks? Czy możliwe jest bycie z kimś 10 lat w związku opartym tylko na seksie? Dla mnie to niepojęte.

6

Odp: Dylemat...

przesadzasz Lenka ale opowiem ci moja historie moze bez szczegolow ale mam nadzieje ze ci pomoze odnalezc spokoj ducha, ze u innych tez tak bywa.
Pare lat temu poznalam faceta 10 lat starszego kompletnie nie z kregu moich zainteresowan. Na codzien biegajaca w trampkach on wiecznie w garniturze. Wygladaloby, ze totalnie nie pasujemy do siebie. Zaczelo sie romantycznie, bylo bardzo namietnie. Nie moglam zrozumiec dlaczego ja. Mowil, ze jestem dla niego idealem, inne kobiety z jego przeszlosci nie pachnialy tak ja i nie szalal na ich punkcie. Problemy ze zmiana zamieszkania, wplyw mojej rodziny.... rozstalismy sie w bardzo smutnej atmosferze. Ja zeby zapomniec zaczelam spotykac sie z chlopakiem, mlodszym od siebie z rodzaju tych co to nigdy nie pracowal i nigdy nie odpuszcza imprezek. Zawsze chetny na melanz i totalnie wyluzowany. Chcialam zapomniec o tamtym ale sie nie dalo. Na szczescie sie opamietalam, z opuszczona glowa wrocilam do tego starszego zeby sie dowiedziec, ze on ciagle na mnie czekal i mial nadzieje, ze sie opamietam w pore.
Wyjechalismy do jego kraju, zamieszkalam w obcym miejscu, wyszlam za maz. Spotykam na swojej-jego drodze jakies byle kobiety, z ktorymi on spotykal sie kiedys, ktore z moich obserwacji i rozmow z nim kompletnie nic dla niego emocjonalnie nie znaczyly. To byl tylko sex bez zobowiazan, jakies wspolne imprezy, wyjazdy....zadnych emocji z jego strony. Ustalilsmy zasade ja wiem o kazdej kobiecie z z dawnych lat, ktora pojawia sie na horyzoncie z ktora laczyla go jakas przeszlosc. Widze z jaka obojetnoscia mi o nich mowi. Moglabym sobie pomyslec, ze moze on nie ma uczuc. Otoz nie. On codzinennie, na kazdym kroku daje mi odczuc jak bardzo mnie kocha, jak namietny jest i to co czuje nie skonczy sie ot tak poprostu. To nie jest jakas szczeniacka znajomosc, zakochanie ktore sie wypali. Tamte lata beze mnie nic nie znacza. Powtarza mi to przy kazdej okazji jak bardzo szczesliwy jest teraz, jak warto bylo czekac na ta jedna jedyna kobiete w zyciu. Dla takich slow zamykam oczy na jego przeszlosc. Patrze na te kobiety, ktorych nie da sie uniknac, a ktore patrza na mnie z zazdroscia, ze ja jestem jego zona a on moim mezem. On nie zwraca uwagi na zadna z nich, bez emocji informuje mnie, ze kiedys spotykal sie z ktoras z nich, zeby potem nie bylo jakis nie jasnych sytuacji (kobiety w desperacji i zazdrosci potrafia urzadzic niezle show innej kobiecie). Uwielbiam mojego meza, kocham jego zaangazowanie w stosunku do mnie i rodziny. Kiedys zanim mnie poznal nawet nie chcialo mu sie kupic mieszkania, osiasc gdzies na stale, wolal mieszkac slubowo w hotelach, jesc w restauracjach i nie chcialo mu sie zbytnio utrzymywac stosunkow ze swoja dalsza czy blizsza rodzina. Potem mieszkanie ktore sobie kupil traktowal jako inwestycje a nie swoj dom. Teraz jak patrze na tego czlowieka - weekendowe obowiazkowe wspolne sniadanka ze swiezym pieczywkiem, nierzadko z bukietem kwiatow czy drobna niespodzianka bo to rodzinnie, bo pieknie bo romantycznie, kazde swieta spedzane w rodzinnym gronie, wlasny dom kupiony bo po slubie nie mozemy dalej mieszkac w sluzbowym. I wiesz co bylo najpiekniejsze? Widziec lzy w oczach 40 letniego faceta ktory widzi na monitorze USG swoje nienarodzone dziecko. Tego faceta, ktory mial gdzies stabilizacje, wolal sex bez zobowiazan, mial do tego niezly temperament i fantazje (te dwa ostatnie na szczescie zostaly smile) To on byl tym ktory zaciagnal mnie sila do sklepu, zeby zakupic obraczki. Bo mi bylo to obojetne czy bede miala czy on bedzie mial. To on obiecal i dotrzymuje slowo, ze kazdego dnia calowac bedzie moja dlon na ktorej bede miala obraczke slubna. A ja po tych 9 miesiacach slubu ostatnio plakalam jak sciagalam obraczke bo mi palce napuchly i nie moglam jej nosic. Ten facet nie jest pantoflarzem bo sie takiego nie da pod pantofel wcisnac. On wie czego chce. Znalaz to co szukal. A ja? A ja jestem dumna zona, ze mam takiego meza, ze jest ojcem mojego nienarodzonego dzieciatka i warto bylo dla niego pozostawic wszystko w tyle. wyprowadzic sie do kraju, w ktorym nie dosc, ze ludzie mowia do mnie w obcym jezyku to jeszcze na poczatku nie mialam nikogo znajomego, praktycznie zadnych mozliwosci bycia niezalezna. Z biegiem czasu sie to zmienilo. Bo mialam u boku faceta, ktory wie co chce od zycia. I sie nie ogladam na jego przeszlosc. Nie filozofuje o jego bylych kobietach kiedy spotykam je na imprezach czy poporstu na ulicy.

I Ty przestan tutaj filozofowac o tej kobiecie z ktora Twoj spedzal czas w lozku. On wie co chce. I nikt nikomu nie marnowal zycia. Pytanie czy Ty bedziesz marnowac swoje na myslenie. Bo chyba nie wiesz co chcesz w zyciu.


____________________________________________________

Wieczne Miasto BG

7

Odp: Dylemat...

Aggy, 100% racji.

Poza tym ludzie nie zawsze czuja potrzebe slubu, dla niektorych to tylko papierek...

Moj facet jest starszy ode mnie 11 lat i jest po rozwodzie. Ma dwoje dzieci, ja po rozwodzie mam jedno. Czy to oznacza, ze oboje zmarnowalismy swoim eks zycie? Facet sie zakochal, chce sie z Toba ozenic. Pomysl, czy Ty tego chcesz (powaznego zwiazku, slubu), ale bez analizowania jego przeszlosci.

8

Odp: Dylemat...

Dziewczyny, macie rację... Ja chyba jestem przewrażliwiona. To dlatego że wcześniej byłam w toksycznym związku, facet był nieciekawy, miewał przygody z byłymi.
A mój kochany jest inny, wiem że mogę mu ufać w 100%. Ale może to jest tak ze ja jestem zazdrosna o tę byłą? Bo w końcu z nią był 10 lat. To była jego pierwsza kobieta. Mówi o niej niby bez emocji, ale opowiadał że była bardzo ładna, atrakcyjna, że faceci się za nią oglądali.

9

Odp: Dylemat...
Lenka12 napisał/a:

Dziewczyny, macie rację... Ja chyba jestem przewrażliwiona. To dlatego że wcześniej byłam w toksycznym związku, facet był nieciekawy, miewał przygody z byłymi.
A mój kochany jest inny, wiem że mogę mu ufać w 100%. Ale może to jest tak ze ja jestem zazdrosna o tę byłą? Bo w końcu z nią był 10 lat. To była jego pierwsza kobieta. Mówi o niej niby bez emocji, ale opowiadał że była bardzo ładna, atrakcyjna, że faceci się za nią oglądali.

Ja tez tak mowie o bylych, zeby sobie moj mezczyzna nie myslal, ze bylam z byle kim smile

10

Odp: Dylemat...

No dokłanie, nie masz co się przejmowac przeszłością jego. Spotykał się bez zobowiązań aż 10 lat - widocznie im tak pasowało. Może nie chciał mieć nikogo bo był po jakiś przejściach i stwierdził że woli być z kimś bez zobowiązań dopóki nie znajdzie tej jedynej, a spotykając ciebie odkrył że to miłość życia. Więc jak go kochasz to przyjmij zaręczyny smile

11

Odp: Dylemat...

Lenka12 nie czekaj z ta decyzja zbyt dlugo. Jemu zalezy i cos mi sie wydaje, ze rowniez mu sie spieszy. Ten wiek. Oni okolo 40 zaczynaja rozumiec, ze to ostatni dzwonek dla nich a potem to juz tylko samotnosc zostanie. Moj tak sie spieszyl z zajsciem w ciaze, ze codziennie poruszalismy ten temat. Ja bylam przeciw on byl za i to byly nasze jedyne nieporozumienie na poczatku zwiazku. Daj mu szanse i powiedz tak jesli go kochasz. Zobaczysz, ze on Ci nieba uchyli za to....


________________________________

Wieczne Miasto BG

12

Odp: Dylemat...

Kochane jesteście że wysłuchałyście mnie. Nie miałam komu się wygadać a ta sprawa mnie gnębiła.
Ja wiem że on mnie bardzo kocha, cały czas mówi o małżeństwie, że pragnie żebym została jego żoną tak bardzo że nic inne nie jest ważne.
Rozmawiałam z nim o tamtej sprawie, on wie że mi z tym trudno. Chyba wolałabym żeby miał kilka krótkich związków niż jeden taki długi....
On opowiadał jak to było - poznali się na jakimś kursie. On był bardzo nieśmiały przez całą młodość, nigdy nie potrafił poprosić dziewczyny nawet o wyjście razem do kina. I był prawiczkiem w wieku 25 lat. I wtedy poznał ją, ona była bardzo ładną, pewną siebie dziewczyną. To ona zainicjowała spotkanie, dała mu swój numer i kazała zadzwonić. Zaczęli się spotykać, potem tez sypiać ze sobą. Miała swoje mieszkanie i dużo kasy bo jej ojciec siedział na kontrakcie za granicą. Nigdy ze sobą nie zamieszkali. Nigdy nie spędzali razem świąt itp. Czasem były wyjazdy i wspólne wyjścia. Spotykali się w tygodniu po pracy, czasem w weekendy. I to przeważnie na jej telefon on przyjeżdżał. Były też przerwy przez te 10 lat, np jak jemu zachorowała mama i musiał się nią opiekować parę miesięcy w ciężkiej chorobie, nie mógł liczyć na tę Monikę, ona nawet nie zadzwoniła żeby zapytać jak sobie radzi. Nie widzieli się wtedy ponad pół roku.
Mój opowiadał że był z nią bo nie chciał być sam, chociaż od początku wiedział że nigdy jej nie pokocha. Podobno nie było między nimi żadnych wyznań, deklaracji, żadnej czułości. Nie chciał myśleć o przyszłości z nią, nie widział jej jako swojej żony. Ale jednak byli ze sobą aż 10 lat! Mówi że nie czuł takiej bliskości jaką czuje ze mną.
Przez ostatni rok tego związku to między nimi już nic nie było, nawet seksu. Potem gdzieś się umówili, do kina chyba, i ona przyszła z jakimś kolegą. Usiedli, a tamten nagle uklęknął przed nią i zaczął całować po brzuchu, w bardzo intymny sposób, ludzie się gapili, było dziwnie. Ona potem twierdziła że to tylko kolega. Potem zakończyli ten związek, bez emocji. Taka jest wersja mojego faceta.
Ja to wszystko rozumiem, ale dlaczego był z nią 10 lat, skoro wiedział że to nie ta? Rozumiem być z kimś w takim układzie 3,4 góra 5 lat, ale 10? Toż to kawał czasu! Ile szans sobie zmarnował na spotkanie tej jedynej!
Znalazłam gdzieś watek o przechodzonych związkach. Czy to co ich łączyło podchodzi pod związek przechodzony? W takim układzie zawsze najwięcej traci kobieta, to dla niej zegar biologiczny bije głośniej. Ta Monika jak się rozstali miała 36 lat. A mój teraz znalazł sobie młodszą, czyli mnie...I od razu ślub, mówi o dziecku, o tym że chce ze mną spędzić całe życie.

13

Odp: Dylemat...

odpowiedzialas sobie niejako na pytanie.....z nia stracil dziewictwo. byl prawdopodobnie niesmialy w takich kontaktach wiec dlatego jej sie uczepil i tkwil w tym. poprostu niektorzy tak maja

14

Odp: Dylemat...

Ale czy to było w porządku? Wobec niej? Ona coś tam podobno przebąkiwała o ślubie... Straciła dla niego najfajniejsze lata.
No i jednego nie mogę pojąć - jak ktoś taki jak mój A., czuły, wrażliwy, delikatny, szczery (ja go takiego znam!), jak on mógł być w związku tylko dla seksu? Mamy wspólną znajomą która jest w takim układzie, i często on ją krytykuje...a sam co robił parę lat temu?

15

Odp: Dylemat...

Jedno wyjscie Lenka. Pogadaj z nim. Wlasnie zahacz o ten temat kiedy on ja skrytykuje ale nie publicznie. Jak bedziecie sami i sie go nie czepiaj. Łagodnie go zapytaj czemu teraz mu to przeszkadza. A co do tamtej panny. Przebakiwala albo nie. Nie wiesz jak bylo nie bylas w ich sytuacji. Moze nigdy sie nie dowiesz jak naprawde bylo. Tak sobie mysle.....a moze ona nie chciala go bo byl mniej majetny, nie byl dobra partia dla niej? Wiesz jest tyle powodow dla ktorych ludzie nie chca wstepowac z innymi w zwiazki malzenskie przez lata a jak znajda ta wlasciwa osobe to maja pewnosc od poczatku. Nie doszukuj sie drugiego dna. Ja tak kiedys robilam i o maly wlos nie stracilam najwspanialszego faceta pod sloncem. Trzymam kciuki za Twoje......niemyslenie o tym smile Pozdrawiam


______________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

16

Odp: Dylemat...

Lenka. Po pierwsze facet 40 lat w naszych czasach to nie jest starym kawalerem i grunt mu się pod nogami nie pali. 
Po drugie. Czy ty czasem nie szukasz wydumanych powodów zeby się wymigac z małżeństwa? A co to za różnica w jakim związku był? A jeśli to była cudowna szalona miłośc i im się nie udało to byłoby lepiej? A jakby jej płacił za seks przez te 10 lat to byłoby ci lepiej??
Co to ma do rzeczy dzisiaj? Jakie ma znaczenie charakter tego związku?

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026