Dzisiaj miał być taki fajny dzień. Ale nie był. A wszystko przez mojego ojca no i tak że przeze mnie. Nie będę opowiadał o co dokładnie poszło, ale wiem że powinienem dać sobie wtedy luz a nie strzelać fucha. Teraz pluje sobie w twarz. Moja K. ma do mnie słuszny żal. Przeprosiny moje przyjęła ale co żal u niej został tak został. Teraz nie wiem co zrobić by z powrotem było dobrze między na mi. Poradźcie coś.
Dlaczego ja pierw robię a potem myślę. Jaki ja głupi.
Ps. Piszę tu bo musiałem się komuś wygadać.
Ps2. Dzisiaj nie przespana noc będzie.