Choruje na anorekcje i bulimie. Ktoregos dnia moja chrzesnica Oliwka, zapytala czemu sie odchudzam. Oczywiscie zaprzeczylam ze to robie tlumaczac ze jem te dietetyczne rzeczy bo lubie. Chyba nie uwiezyla... bo nie dawno stwierdzila dla mojej siostry ze chce byc taka chuda jak ja. Przerazona jestem. Po pierwsze, nie jestem wstane przestac sie odchudzac bo nie jestem chuda a po drugie wydawalo mi sie ze dobrze sie z tym kamufluje. Jednak dzieci nie sa takie glupie i widza duzo
Co robic ? napewno bede musiala wziac ja na rozmowe i posciemniac jej troche
Boje sie o nia, bo nie chce by przechodzila przez to co ja
jedno jest ok, bo za cztery dni klade sie do szpitala na terapie by wyleczyc bulimie.
Podobne tematy
Czegoś tu nie rozumiem. Piszesz w temacie, że "chce być taka chuda jak Ty" a w poście, że "nie jesteś w stanie przestać się odchudzać, bo nie jesteś chuda"?
Ja na Twoim miejscu powiedziałabym podczas owej rozmowy, że "ciocia jest chora i dlatego jest taka chuda" i że to nic dobrego. Ostrzegłabym, że będzie bardzo źle się z tym czuła (może być w stylu: "Pamiętasz, jak się czułaś kiedy [tu jakaś choroba, którą przeszła]? Bo to jest dużo gorsze").
Dokładnie, powiedz Małej, że ta chudość to wynik choroby, a nie diet. Według mnie i tak źle się stało, że dowiedziała się o dietetycznych produktach. Według mnie nie powinna ich widzieć, bo teraz kojarzy sobie fakty, że jak będzie się tak żywić jak Ty, to na pewno też będzie chuda - a to już początek obsesji czy choroby... Widać, że szuka w Tobie autorytetu do naśladowania. Musisz zatem dawać jej dobre przykłady, a jeśli nadal jest to dla Ciebie zbyt trudne - powinnaś z nią porozmawiać i pokazać konkretne przypadki jak powinna wyglądać zdrowo odżywiona kobieta. Bo teraz dziecko nie dość, że widzi w telewizji anorektyczne modelki czy słyszy o odchudzających preparatach, ma w najbliższym otoczeniu osobę, z której chce brać taki przykład.
A tak poza tym zobacz, że tym postem sama udowadniasz, że wcale nie jesteś za gruba! Małe dzieci nie widzą czegoś "pomiędzy", więc zwracają uwagę tylko jeśli ktoś jest naprawdę przy kości albo patykowaty. Skoro sześciolatka zauważyła Twoją chudość to zapewniam, że nie masz w sobie żadnego nadprogramowego grama tłuszczu, który musiałabyś zrzucać...
Powodzenia w terapii!
Rozmawialam z nia. Powiedzialam jej rzeczy w ktore sama nie wieze. Mam nadzieje, ze uwiezyla. Mowilam jej ze przestalam sie odchudzac , ze tyle ludzi mi mowi ze jestem chuda, nawet niedawno mi to dziecko 10 letnie powiedzialo Oliwka ta dziewczynke zna, ze uwiezylam w to.. ze dlatego teraz przestalam sie odchudzac . Mowilam jej tez o tluszczu, ze chroni nas przed wyziembieniem. ze osoby chude bardziej marzna itp. Mam nadzieje ze ta rozmowa cos da. Teraz bede musiala sie jakos kamuflowac z tym swoim odchudzaniem. Boze jaka ja jestem przerazona. Najgorsze jest to, ze sie nie da tego ukryc. Bo jesli beda chudnac sylwetka bedzie coraz chudsza a ta dziecinka bedzie na to patrzec:( kompletnie nie wiem co robic
musze schudnac bo siebie nie akceptuje, chce byc wkoncu chuda !:( ale z drugiej strony jest ukochana istotka ...
Dzieci zdecydowanie częściej przekonują czyny, nie słowa. Raz, drugi, chrześnica uwierzy Twym słowom. Później będzie już wiedziała, że ściemniasz.
Powodzenia w terapii. ![]()
musze schudnac bo siebie nie akceptuje, chce byc wkoncu chuda !:( ale z drugiej strony jest ukochana istotka ...
Przecież dobrze wiesz, że idąc tą drogą nie zaakceptujesz siebie nawet wtedy, kiedy będzie Ci można liczyć kości przez ubranie. Będziesz się czuła gruba nawet wtedy, kiedy będziesz tak chuda, że położą Cię w szpitalu pod kroplówką. Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda? Dlatego nie musisz schudnąć by siebie zaakceptować, tylko po prostu musisz się zaakceptować, kropka. To sposób myślenia trzeba zmienić, nie ciało. I w tym ma Ci pomóc terapia.
A dziewczynce powiedz na przykład, że to choroba, której nabawiłaś się w wyniku odchudzania i że odchudzanie jest bardzo złe i niezdrowe - teraz już to wiesz i przestałaś się odchudzać. Ale oczywiście, jak pisze Wielokropek, musisz poprzeć swoje słowa czynami, bo inaczej małolata od razu się zorientuje, że jej kit wciskasz ![]()
Nie zaakceptuje siebie, uwielbiam jednak kazda swoja kostke .Wiem, ze gdy schudne jeszcze i bede wazyc upragnione 45 kg bedzie mi latwiej ze swoim cialem zyc. Moze to zabrzmi paradoksalnie, im czesciej znajomi mowia do mnie kosciotrup, chudzinka itp tym wiecej chce schudnac. Uwielbiam te teksty i dla tych tekstow bede chudnac. No latwo powiedziec , ze niby i tak ziebie nie zaakceptuje gdy schudne to zamiast chudnac poprostu trzeba siebie zaakceptowac ... nie, ja musze schudnac, pragne tego, to moje marzenie.
Zapomnialam wczesniej dodac ze Oliwka moja, to chodzacy patyk ;/ jest jak na dziecko przerazliwie chuda, poprostu takie geny
a takie cos powiedziala.. to chyba jest najbardziej straszne...
anorektyczki lubia jak sie o nich mowia ze są chude. Radze Ci leczyć sie na głowe dziewczyno.
Nie zaakceptuje siebie, uwielbiam jednak kazda swoja kostke .Wiem, ze gdy schudne jeszcze i bede wazyc upragnione 45 kg bedzie mi latwiej ze swoim cialem zyc. Moze to zabrzmi paradoksalnie, im czesciej znajomi mowia do mnie kosciotrup, chudzinka itp tym wiecej chce schudnac. Uwielbiam te teksty i dla tych tekstow bede chudnac. No latwo powiedziec , ze niby i tak ziebie nie zaakceptuje gdy schudne to zamiast chudnac poprostu trzeba siebie zaakceptowac ... nie, ja musze schudnac, pragne tego, to moje marzenie.
Tak, wiem - anorektyczka nigdy nie powie, że powinna siebie zaakceptować, tylko że powinna więcej chudnąć. Problem w tym, że najpierw się mówi "jak schudnę do 50 kg to siebie zaakceptuję", potem "jak schudnę do 45 kg to siebie zaakceptuję", potem ten próg schodzi coraz niżej, aż kończysz podłączona do kroplówki. Uwierz, że masz problem natury psychicznej, a nie z ciałem. NIGDY nie będziesz w pełni zadowolona ze swojego ciała, jeśli nie pójdziesz się leczyć. Masz poważnie zaburzony obraz własnej osoby. Jesteś anorektyczką i powinnaś przejść terapię.