Jestem mezatka od 3,5roku. Mam wspaniala 2 letnia coreczke.Pótora roku temu poznalam chlopaka mlodszego ode mnie o 2 lata. Juz od pierwszych chwil nadawalismy na tych samych falach i poczulismy cos do siebie. Z kazdym dniem bylo nam coraz lepiej. Wychodzilismy w trojke na spacery, zakupy.
Milo spedzalismy czas. Obydwoje zdawalismy sobie sprawe z sytuacji w jakiej sie znalezlismy.Ze mam meza i dziecko. On kawaler chlopak bez obowiazkow (mial tylko jedna rzecz wazna zreszta bardzo musial odsiedziec wyrok w Polsce za blachostki ktore popelnil za malolata i ktory ciagnal sie za nim dlatego opuscil pl) Z poczatku z dystansem podchodzil do nas jako pary. Bal sie mocniej zaangazowac w nasz zwiazek.Jednak sytuacja coraz bardziej wymykala sie z spod kontroli i po 6 miesiacach stwierdzilismy ze chcemy byz razem i nie ma innej opcji. Ja nadal mieszkalam z mezem i coreczka. Ale planowalismy zamieszkac razem. Z poczatku mój maz nie domyslal sie niczego ale zaczal powoli podejrzewac cos. Ciagle wypady z coreczka albo sama. Zaczal mnie sledzic i zlapal mnie jak bylam w parku z nim. Od tego momentu juz wszystko bylo jasne ze mam kogos innego. Nie docieralo do mnie nic. Chcialam odejsc od meza. Maz wiedzial o kryminalnej przeszlosci X (poniewaz kiedys tam mieli okazje sie poznac). Niechcac mnie stracic wykorzystal to kablujac o nim policji. Tak to wiec w jakis piekny dzien stalo sie najgorsze X zostal aresztowany. Obecnie odsiaduje wyrok.Do wyskoku ma 2 miesiace. Ja nadal kontaktuje sie z X jezdze do niego na widzenia. Mamy kontakt telefoniczny i listowny. Poznalam jego rodzine. Obecnie znajduje sie na rozdrozu. Niewiem co mam robic czy nadal czekac na X. Moj maz nadal walczy o nasze malzenstwo wszystko mi wybaczyl i chce sprobowac jeszcze raz. Wiem ze kocha mnie nad zycie i przyjal mnie z otwartymi rekoma tak jakby sie nic niestalo. Natomiast ja jestem do meza przyzwyczajona znamy sie 14 lat. Ze go kocham nie powiedzialam mu tego od prawie 2 lat. Caly czas jestem myslami z tamtym.
Chcemy byc razem tylko narazie niema na to szans. Mamy duze plany z x razem. Niechce ranic mojego meza poraz drugi. On mysli ze jest wszystko ok. Niewiem czy zostac z moim mezem z rozsadku (znam go tyle lat mamy coreczke ) czy isc za glosem serca. Czy ktorakolwiek z was byla w podobnej sytuacji. Sama niewiem czy to tylko zauroczenie czy faktycznie dopadla mnie strzala amora. Ogolnie kocha mnie dwoch facetow. Jestem posrodku. Licze na jakas racjonalna odpowiedz Dzieki
Podobne tematy
Witaj, nie jestem w takiej sytuacji i nigdy nie byłam, aczkolwiek próbuje Cię zrozumieć, dlatego odpowiedam na Twojego posta .
Piszesz :
"Ze go kocham nie powiedzialam mu tego od prawie 2 lat."
Mówić, a czuć to są dwie różne sprawy, możesz mężowi nie mówić, że go kochasz, a jednak w głębi serca kochać Go, a więc musisz się zastanowić co do niego naprawdę czujesz, czasem nie mówimy kocham, a okazujemy TO gestami, bo czasem nie potrzebne są słowa, mąż o Ciebie walczy, noe nie dziwie się jemu, jesteście ze sobą 14 lat i macie małą córeczkę, nawiązując do córki, musisz również zastanowić się (gdybyś była z Panem X), co będzie dla niej lepsze, ponieważ ona będzie potrzebowała ojca, a więc muszisz to dokładnie przemyśleć...
Piszesz ;
"Ja nadal kontaktuje sie z X jezdze do niego na widzenia. Mamy kontakt telefoniczny i listowny. Poznalam jego rodzine."
Jak już doszło do tego, iż poznałaś jego rodzine z jego strony musi być coś poważnego, aczkolwiek tutaj zapada pytanie czy rutyna z mężem Cię zmęczyła i dlatego zaczełaś spotykać się z X, czy naprawdę pokochałaś Go. ?
Wiem, że zadałam dość trudne pytania, ale chociaż ze względu na swoich bliskich musisz to przemyśleć, bo widać iż nie chcesz nikogo skrzywdzić...
Mam nadzieje, że mój post postawił Ci sprawę dość jasno i że pomoże Ci to podjąć ważną i rozsądną decyzje dla was wszystkich...
Pozdrawiam M.
3 2012-04-04 13:31:11 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-04 13:32:48)
Warto jednak kierować się rozsądkiem a nie emocjami, które nas prowadzą do zguby. Zauroczenie zauroczeniem a życie życiem. Twój mąż cię mocno kocha i jak widać - stara się : przyjął cię z otwartymi rękami i wybaczył. Niejeden mąż by się na tobie psychicznie wyżywał i w ogóle robił ci z tego miazgę psychiczną bądź też zostawił i w ogóle.. , a on pokazał że jest bardzo w porządku wobec ciebie i że mu zależy na tobie, na waszym związku, i że daje ci szansę. Nie podejmuj pochopnie decyzji, pod wpływem emocji. Emocje emocjami a życie życiem. A czy ty aż tak dobrze znasz tego pana X?
Jedno co ci jeszcze mogę doradzić.. a zrobisz jak uważasz... bo wiele kobiet popełnia taki błąd (i nie tylkko kobiet) - jak nie będziesz chciała być ze swoim mężem to mu to powiedź wprost i podejmij decyzję - ale go nie zdradzaj. Nie rób odwrotnie.
DZIEKI CI MARZENKO
Ciesze sie ze mi odpisujesz. Uslyszalam od ciebie duzo madrych rzeczy. Wiesz problem w tym ze ja boje sie zaczac od nowa jak to tak mozna nazwac. Maz jest naprawde dobrym czlowiekiem samo to ze mi wszystko wybaczyl. Kocha mnie mocno. Moj maz nie jest zaradny zyciowo nic z nim w zyciu nie osiagne. Od 14 lat wszystko jest na mojej glowie on niczym sie nie przejmuje zyje chwila.Nawet meskie prace naleza do mnie. Poprostu jestem juz tym zmeczona. Chcialabym zeby wreszcie ktos zatroszczyl sie o mnie i corke. Mojego x znam niedlugo. Ale czuje sie z nim super. Kocha nas mocno. Jest odpowiedzialnym czlowiekiem. Troszczy sie o nas nawet bedac tam gdzie obecnie sie znajduje martwi sie o nas czy dajemy rade itp. Z tamta rodzina mam super kontakt. Nie przeszkadza im to ze jestem mezatka i mam dziecko. Ciesza sie ze mnie poznali i wogole. U moich obecnych tesciow nigdy niemialam wsparcia. Malo tego naduzywaja alkohol. Wiem ze z tesciami sie nie zyje ale tez jest to wazne szczegolnie jak sie ma dzieci. Nigdy niebylam doceniana.
CZY GO DOBRZE ZNAM ZADLAS PYTANIE.
1.5 ROKU SPOTYKANIA SIE RAZEM. WIEM ZE TO ZBYT MALO ZEBY KOGOS DOBRZE POZNAC.
Kochana, dlatego musisz podjąć decyzję i przede wszystkim myśleć dobrem córci nie męża, mąż Cię kocha no ok, ale w takim razie gdzie był wcześniej ?
piszesz, że nie jesteś doceniana, że nawet męskie pracę musisz wykonywać Ty sama, kieruj się głosem serca kochanie, ale również nie zapominaj o rozsądku, przemyśl jak wyglądałoby Twoje życie z panem X co z córką, bo wiadome jest że będzie spotykać się z mężem.
I jeśli podejmiesz decyzję o odejściu od męża, również musisz przemyśleć kilka spraw; co z rozwodem, co z córką, gdzie będziecie mieszkać z X i czy na dłuższą mete będzie akceptował Twoją córeczkę.
Mam nadzieje, że wybierzesz rozsądnie ![]()
Oto mój email, jak byś chciała do kogoś napisać nie krępuj się ;
marzenabaniak@o2.pl
Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze ;*
Buziaki
Tak sobie czytam Twojego posta i oczom nie wierzę...
Droga autorko wątku po pierwsze chciałym powiedzieć, że te spotkania z X-em to jest najzwyklejsza w świecie ZDRADA!! Wydaje mi się, że w stosunku do swojego męża to Ty już i tak decyzję podjęłaś!! Na forum szukasz tylko akceptacji...
Kochana123 Twój mąż nie zasłużył na takie traktowanie, czemu się od niego odsunęłaś?? czemu zdradziłaś?? czemu nim zdradziłaś nie odeszłaś??
Aktualnie masz swojego męża w szachu, bo przecież
Moj maz nadal walczy o nasze malzenstwo wszystko mi wybaczyl i chce sprobowac jeszcze raz. Wiem ze kocha mnie nad zycie i przyjal mnie z otwartymi rekoma tak jakby sie nic niestalo.
z czymże nie zgodzę się z ostatnim stwierdzeniem, a mianowicie stało się i to bardzo dużo. Sam przeżyłem zdradę i wierz mi bądź nie, ale ona na zawsze zmienia życie człowieka. Sam wiele błędów w przeszłości popełniłem w relacjach z byłą żoną, ale nigdy nie zdradziłem. Zdrada już na zawsze zmieni życie Twojego męża, można nauczyć się z tym żyć, ale nigdy nie zapomnieć!!
Jak sama słusznie zauważyłaś tylko mąż walczy, a gdzie Twoja walka. Twojemu mężowi w pojedynkę się nie uda, choćby stawał na rzęsach i klaskał uszami!!! No niestety do tanga trzeba dwojga!!
Gwarantuje Ci kochana123, że gdybyś poświęciła chociaż 15-20% czasu spędzonego z kochankiem na ratowaniu małżeństwa to dzisiaj nie byłoby Cię tutaj.
Wydaje mi się, że wybrałaś najprostszą i najłatwiejszą drogę... bo po co naprawiać swoje życie, ze starym nudnym partnerem. Nowe jest ciekawsze, lepsze. Z kochankiem nie ma zobowiązań, nie ma ciężkich tematów, nie ma trudnych rozmów, jest lekko i przyjemnie. Po co zatem zadawać sobie trud z odbudowaniem związku jak można po najmniejszej linii oporu wybrać to co przyjemniejsze - patrz kochanka.
Ja na tym forum wystąpiłem w roli takiego Twojego męża, który niestety popełnił kilka błędów w swoim króciótkim małżenstwie. Moje małżeństwo tak naprawdę trwało łącznie jakieś 4 miesiące (z tego co mi wiadomo). Niespełna 13 miesięcy do złożenia pozwu rozwodowego przez moją żonę i około 18 miesięcy do orzeczenia rozwodu... krótko prawda...?!
Ja też mimo tego co zrobiłem chciałem walczyć, ale nie miałem z kim. Ty masz z kim!!
Jak 3,5 roku temu stawałaś na ślubnym kobiercu to przysłowiowe "tak" mówiłaś również z przyzwyczajenia, czy jednak z miłości?!?!
Pamiętaj, że małżeńswo to nie tylko na dobre, ale także wtedy jak jest źle!!!
Mógłbym tu wiele napisać, ale się chyba powstrzymam...
Jedyna rada ode mnie to kopnij X-a w doopę, a swoje szanowne 4 litery bierz w troki i ratuj małżeństwo!!
kochana123
Według mnie musisz się naprawdę bardzo intensywnie zastanowić co czujesz do męża, teraz może Ci się wydawać, że wasze uczucie się wypaliło, a po rozstaniu możesz tego bardzo żałować, ale może być za późno na powrót, na ratunek. Ja byłam w podobnej sytuacji i wybrałam nowego faceta, bo czułam, że go kocham, i wydawało mi się, że moje uczucia do byłego się wypaliły, że już go nie kocham. Ale wszystko wróciło i teraz cierpię, że nie dałam szansy naszemu związkowi na ratunek. Albo poprostu daj sobie trochę czasu, pobądź sama i zobaczysz, do kogo Twoje uczucia są silniejsze. Gdybym miała drugą szansę, ja bym nie odeszła...
ehh..
Porozmawiaj z X na temat zobowiązań związanych z Tobą i dzieckiem. Bardzo często młodsi mężczyźni zapalają się do związku a po kilku miesiącach mieszkania razem wszystko się kończy. Zupełnie inaczej wyobrażają sobie życie rodzinne.. do tego dojdą znajomości z więzienia, jego trudności z zatrudnieniem (ze względu na przeszłość) i być może utrzymaniem rodziny..
Inna sprawa, że rozpad małżeństwa odbije się na dziecku. Nie możesz go z dnia na dzień zabrać ze świata, który zna i zacząć żyć w innym miejscu.. to wymaga czasu.
Może lepiej odejdź sama, zacznij życie z X - a jak lepiej go poznasz stopniowo oswajaj dziecko z sytuacją.
On kawaler chlopak bez obowiazkow (mial tylko jedna rzecz wazna zreszta bardzo musial odsiedziec wyrok w Polsce za blachostki ktore popelnil za malolata i ktory ciagnal sie za nim dlatego opuscil pl)
czyli skazaniec, który uciekł z Polski żeby nie siedzieć ?
rewelacyjny gość !
Nie röb drugiemu co tobie nie mile.
przemysl, odczekaj, upewnij sie
...nie podejmuj pochopnych decyzji, ten nowy tez niedlugo bedzie mniejszä atrakcjä, poczätki sä zawsze sliczne...
a twöj maz cie naprawde kocha...nie dla rozrywki.
Jestem mezatka od 3,5roku. Mam wspaniala 2 letnia coreczke.Pótora roku temu poznalam chlopaka mlodszego ode mnie o 2 lata. Juz od pierwszych chwil nadawalismy na tych samych falach i poczulismy cos do siebie. Z kazdym dniem bylo nam coraz lepiej. Wychodzilismy w trojke na spacery, zakupy.
Milo spedzalismy czas. Obydwoje zdawalismy sobie sprawe z sytuacji w jakiej sie znalezlismy.Ze mam meza i dziecko. On kawaler chlopak bez obowiazkow (mial tylko jedna rzecz wazna zreszta bardzo musial odsiedziec wyrok w Polsce za blachostki ktore popelnil za malolata i ktory ciagnal sie za nim dlatego opuscil pl) Z poczatku z dystansem podchodzil do nas jako pary. Bal sie mocniej zaangazowac w nasz zwiazek.Jednak sytuacja coraz bardziej wymykala sie z spod kontroli i po 6 miesiacach stwierdzilismy ze chcemy byz razem i nie ma innej opcji. Ja nadal mieszkalam z mezem i coreczka. Ale planowalismy zamieszkac razem. Z poczatku mój maz nie domyslal sie niczego ale zaczal powoli podejrzewac cos. Ciagle wypady z coreczka albo sama. Zaczal mnie sledzic i zlapal mnie jak bylam w parku z nim. Od tego momentu juz wszystko bylo jasne ze mam kogos innego. Nie docieralo do mnie nic. Chcialam odejsc od meza. Maz wiedzial o kryminalnej przeszlosci X (poniewaz kiedys tam mieli okazje sie poznac). Niechcac mnie stracic wykorzystal to kablujac o nim policji. Tak to wiec w jakis piekny dzien stalo sie najgorsze X zostal aresztowany. Obecnie odsiaduje wyrok.Do wyskoku ma 2 miesiace. Ja nadal kontaktuje sie z X jezdze do niego na widzenia. Mamy kontakt telefoniczny i listowny. Poznalam jego rodzine. Obecnie znajduje sie na rozdrozu. Niewiem co mam robic czy nadal czekac na X. Moj maz nadal walczy o nasze malzenstwo wszystko mi wybaczyl i chce sprobowac jeszcze raz. Wiem ze kocha mnie nad zycie i przyjal mnie z otwartymi rekoma tak jakby sie nic niestalo. Natomiast ja jestem do meza przyzwyczajona znamy sie 14 lat. Ze go kocham nie powiedzialam mu tego od prawie 2 lat. Caly czas jestem myslami z tamtym.
Chcemy byc razem tylko narazie niema na to szans. Mamy duze plany z x razem. Niechce ranic mojego meza poraz drugi. On mysli ze jest wszystko ok. Niewiem czy zostac z moim mezem z rozsadku (znam go tyle lat mamy coreczke ) czy isc za glosem serca. Czy ktorakolwiek z was byla w podobnej sytuacji. Sama niewiem czy to tylko zauroczenie czy faktycznie dopadla mnie strzala amora. Ogolnie kocha mnie dwoch facetow. Jestem posrodku. Licze na jakas racjonalna odpowiedz Dzieki
Współczuję Twojej córce matki. Mam nadzieje, że gdy dojdzie do rozwodu, to będzie on z orzeczeniem o Twojej winie i dziecko zostanie ze swoim ojcem.
Kolejny przykład jak pójść na łatwiznę!
Zamiast starać się aby w małżeństwie zaczęło dziać się lepiej panienka idzie na lewo.
A jak pięknie ulokowałaś uczucia? W kryminalistę!
I tu jeszcze wyczuwam cholerny materializm. Skoro piszesz, że mąż jest niezaradny i nic przy nim nie osiągniesz? Jeśli jesteś bardziej obrotna to weź doopę w troki i Ty zarabiaj te kokosy!
Rozmowa i jeszcze raz rozmowa!
Jeśłi w małżeństwie są problemy to trzeba rozmawiać!
kochana 123 ma bardzo ciekawe podejście do tych spraw.... opisuje je w innych wątkach.. .. no cóż.. jest ryzyko, jest zabawa..
Dziekuje wszystkim za odpowiedzi...
A jak pięknie ulokowałaś uczucia? W kryminalistę!
To ze ktos siedzi to nie znaczy ze jest zerem i bezzwartosciowym draniem....
A jak pięknie ulokowałaś uczucia? W kryminalistę!
To ze ktos siedzi to nie znaczy ze jest zerem i bezzwartosciowym draniem....
Tutaj tylko się z Tobą zgodzę, nie należy oceniać nikogo po pozorach. Reszty nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.