Od 3 lat jestem w związku, na początku było kolorowo mój facet dawał mi dużo czułości przytulał, całował etc. , później jakby wszystko runęło, od początku dla niektórych koleżanek mówił że jestem tylko jego przyjaciółką, oczywiście zwracałam mu uwagę, robiłam awantury i zawsze kończyło się tak że ja siedziałam płakałam a on jeszcze się na mnie darł, że czego ryczę.Później jakoś się to uspokoiło ale właśnie jedno wydarzenie zmieniło moje życie kiedy to byliśmy na spacerze i nagle od dostaje SMSa od brata że jego koleżanka czeka na niego, więc on mi zaproponował że pójdziemy do niego wtedy to zamiast mnie to ona siedziała mu na kolanach i do niego kochanie mówiła od razu wyszłam zapłakana od tamtego czasu się zmienił ale rysa na mojej psychice została i zrobiłam się o niego piekielnie zazdrosna; ewidentnie było to widać, sprawdzam do tej pory z kim o czym pisze. Ale to nie dokładnie o to chodzi, to tylko wytłumaczenie dlaczego jestem o niego zazdrosna a chodzi tu że on od jakiś 1,5 roku prawie w ogóle mnie nie całuje a jak już to raz na miesiąc, tak samo jest z przytulaniem. Zawsze seks jest z mojej inicjatywy, rozmawiałam z nim o tym. Chciałam od niego odejść wcześniej ale on mnie szantażował że się zabije itd. to odeszła ode mnie myśl żeby od niego odejść później też chciałam ale to były tylko moje odwlekane decyzje i aż do momentu kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży, z nim. Szok, przecież mam dopiero 18 lat ;/ i chociaż bardzo bym chciała od niego odejść to nie mogę, bo moja rodzina powiedziała że nie będzie mi pomagać ;( a jak ja sama w takim wieku wychowam dziecko? Nie ma szans... On wie że jestem w ciąży to zamiast mnie się zapytać czy chcę herbatkę czy coś to on jeszcze, zrób mi jeść, zrób mi kawę (mieszkamy na razie u mnie, i on oczywiście nie zrobi nic sobie bo jak to on twierdzi "ktoś jest w domu i głupio mi ;/ ) Oczywiście pokoju też nie posprząta bo po co jak ja za niego wszystko zrobię. Boję się też mieszkania osobno co mamy pod uwagą, bo tu gdzie obecnie jesteśmy jest ciasno. Nie raz z nim chciałam porozmawiać ale kończyło się tym że ja niby histeryzuje i że on nic takiego nie zauważył a nie raz budził się bo po nocach płakałam przez niego. Teraz nawet jak jestem w ciąży i np brzuch mnie zaboli (a dzieje się to bardzo często) to twierdzi że nic mi nie będzie, a do tego co dziennie jestem zmęczona tym wszystkim a on do mnie "idź do koleżanki, albo gdziekolwiek, bo pomyślą wszyscy że cię trzymam" ;/ no cholera, chodzę zmęczona chce mi się spać, na nic nie mam ochoty a on jeszcze takie coś ;/ eh i na dodatek z tego powodu też mi potrafi zrobić wojnę. Co mam zrobić? Nie mam już sił na nic, jak z nim porozmawiać, jak go przekonać, żeby się w końcu zmienił bo ja tak do cholery nie potrafię żyć ![]()
1 2012-03-21 19:46:53 Ostatnio edytowany przez LittleGirl94 (2012-03-21 20:27:11)
Podobne tematy
To podpucha, prawda? To post, żeby narobić bałaganu? Bo to nie możliwe, żeby w jednym człowieku było tyle głupoty... I jeszcze się rozmnaża...
ooo niee
rozwalił mnie post Teo ![]()
No ale cóż, warto coś odpisać czy to podpucha czy też nie...
skoro ten chłopak mówi że histeryzujesz to pewnie nie ma między Wami rozmowy tylko od razu napięta atmosfera i krzyk.
Próbuj rozmawiać, a jak chłopak nie widzi chociażby obowiązku wobec ciężarnej dziewczyny... to ja dziękuję...
Twoja rodzina mówi że Ci nie pomoże? poważnie? no dobrze... a w jaki sposób ten chłopak Ci pomaga? nie pomaga a jeszcze drażni
finansowo? pracuje? to alimenty i do widzenia. Jeśli nie pracuje to alimenty pobierane są od jego rodziców albo zaciąga dług w państwie.
ooo niee
rozwalił mnie post Teo
No ale cóż, warto coś odpisać czy to podpucha czy też nie...
skoro ten chłopak mówi że histeryzujesz to pewnie nie ma między Wami rozmowy tylko od razu napięta atmosfera i krzyk.
Próbuj rozmawiać, a jak chłopak nie widzi chociażby obowiązku wobec ciężarnej dziewczyny... to ja dziękuję...Twoja rodzina mówi że Ci nie pomoże? poważnie? no dobrze... a w jaki sposób ten chłopak Ci pomaga? nie pomaga a jeszcze drażni
finansowo? pracuje? to alimenty i do widzenia. Jeśli nie pracuje to alimenty pobierane są od jego rodziców albo zaciąga dług w państwie.
My w ogóle nie rozmawiamy, a kiedy ja próbuję to on właśnie się czepia, tak pomaga finansowo, pracuje, hm piszesz alimenty a jak ja wyżyję z 200 czy 300zł ? To jest nawet nie do pomyślenia. I chciała bym dodać że to nie jest żadna podpucha, tylko poważnie taka głupia sytuacja jest.
To podpucha, prawda? To post, żeby narobić bałaganu? Bo to nie możliwe, żeby w jednym człowieku było tyle głupoty... I jeszcze się rozmnaża...
A jednak jest tyle głupoty. I nie chce narobić żadnego bałaganu.
My w ogóle nie rozmawiamy
Szok!
To jak Wy chcecie dalej żyć i zapewnić dziecku szczęśliwe dzieciństwo? ![]()
To znaczy to nie jest do końca tak; bo ja się bardzo staram z nim rozmawiać, ale jak za każdym razem on twierdzi że to moja wina że wszystko przeze mnie to po co mam się dalej starać rozmawiać jak ja do niego że to on w tym wszystkim zawinił a on że coś znów sobie ubzdurałam i tyle by było rozmowy. Nie wiem jak ma wyglądać dalsze nasze życie jak na razie to ja nie widzę przyszłości dla tego związku.
BOŻE -_- !
Słuchaj, jesteś młoda i masz 18 lat, jesteś w ciąży z chłopakiem który ma Cie centralnie w dupie, mieszka u Ciebie i nic kompletnie nie robi, ty robisz za i na niego tak?
Dziewczyno, wydoroślij. Niedługo zostaniesz matką, i będziesz musiała wziąć odpowiedzialność za dziecko, które będziesz wychowywać. Zastanów się, jak chcesz je wychować, z facetem dla którego nic nie znaczysz pracując na niego?
Nie mów mi, że boisz się zostać sama. To bzdura. Porozmawiaj z rodzicami na spokojnie, poproś ich o pomoc póki nie skończysz szkoły i pracy nie znajdziesz (bo myśle że będziesz chciała ją mieć). Wywal chłoptasia na zbity pysk, i niech nie obchodzi Cie co się z nim stanie, masz w sobie nowe życie o którym muszisz myśleć. Jak urodzisz, załuż sprawę o alimenty.
Z czasem ułożysz sobie życie, chociaż będzie ciężko. i zobaczysz że dasz rade i będzie dobrze, o ile będziesz tego chciała i będziesz pracowała nad tym.
Powodzenia.
a szczerze ile on zarabia?
można też ściagać alimenty z jego rodziców.
Spróbuj bo to się i tak skończy, ale raczej po |Twoim załamaniu...
nie można się stresować w ciąży A ON CIE NIE SZANUJE
przedstaw jak mniej wiecej wygladaja wasze rozmowy? o co się dokładnie kłócicie, bo mam nadzieję że nie o WSZYSTKO
przedstaw jak mniej wiecej wygladaja wasze rozmowy? o co się dokładnie kłócicie, bo mam nadzieję że nie o WSZYSTKO
Nasze rozmowy wyglądają tak że ja do niego mówię że chce pogadać a on od razu czego z nów. Czasem to już po tym mi się odechciewa a czasem kontynuuję że chce żeby się zmienił itd. bo ja już nie dam rady dłużej tak. A on że jestem histeryczką i że on nie widzi potrzeb się zmieniać a mi jak się nudzi to żebym wyszła się przewietrzyć
i koniec rozmowy.
Ostatnio co mnie bardzo zdziwiło "normalnie" porozmawiał jak mu wpierw wykrzyczałam wszystko a on usiadł i spokojnie a co ja mam cię chwalić jak coś złego zrobisz?A wykorzystuję cię bo mnie tak nauczyłaś.
No cholera se pomyślałam, mówię do niego że ja go niczego nie uczyłam tylko jak miałam nie zrobić Ci np jeść jak mówiłam żebyś sam sobie zrobił, to ty że nie chcesz już w ogóle i już nigdy nie będziesz jadł. A on do mnie oj tam przesadzasz ![]()
Szlag mnie trafia.
I chyba na prawdę to zakończyć bo ja się albo załamię albo się będę przemęczać ;c
Ja bym już nie miała siły na próby rozmowy, wystawiłabym walizki za drzwi i powiedziała: "jak zmądrzejesz to chciałabym, żebyś miał kontakt z dzieckiem".
Wpadki się zdarzają, ale nie warto tylko z uwagi na dziecko wiązać się z kimś kompletnie niedojrzałym, bo tak zaszkodzisz i sobie, a przede wszystkim dziecku. Niejedno dorosłe dziecko z rodziny gdzie rodzice się rozstali powie Ci, że lepiej się stało, że rodzice nie są razem, bo pamięta kłótnie, brak szacunku i nerwową atmosferę, a tak wychowało się mając dobrych rodziców, chociaż oni nie zostali ze sobą.
Młodziutka jesteś, zajmij się sobą i dbaj o siebie, nie możesz się w ciąży denerwować niedojrzałym chłopaczkiem.
Skoro mieszkacie u Ciebie to znaczy, ze Twoi rodzice jednak nie zostawili Cie. Moze lepiej uwolnij sie od tego faceta, porozmawiaj z rodzicami. Nie pozwol zamienic swojego zycia w pieklo, ten facet powinien odejsc z twojego zycia juz dawno. Skoro on Cie tak traktowal to jak moglas z nim byc, do tego zrobilas sobie z nim dziecko. Szkoda, ze tkwilas w tym i tak sobie zmarnowalas zycie.
Oboje jesteście nieprzygotowani do roli rodziców, szkoda dziecka, jednak trzeba nie mieć szczęścia aby urodzic się w takiej rodzinie, i co to dziecko zawiniło że nie słyszeliscie o środkach antykoncepcyjnych.