Witam Was jestem nowa na tym forum , choć często tu jestem i czytam wątki nigdy nie wypowiadałam się tutaj . Lecz dziś piszę ponieważ potrzebuje od was rady , pomocy .
Mieszkam z Mężem i synkiem 4,5 letnim mieszkamy od pażdziernika 2011r . razem wczesniej mieszkalismy oddzielnie ja z dzieckiem on rodzicami swoimi- bylismy w 1,5 rocznej seperacji( rozwód) który sie nie zakonczył gdyz maz nagle zaczął mnie przekonywac do powrotu i swojej zmiany na lepsze... wczesniejsze problemy brały sie głownie z tego że on wychodzil wiecznie do kolegó nie wspierał nas nie pomagał,kłamał nie wykładał na nic... mimo że go kochalam nie wytrzymalam cierpien odeszłam ... po jego przekonywaniach wróciłam w październiku mieszkamy u jego siostry w mieszkaniu na czas jej nieobecności do maja b.r... na poczatku wszystko bylo dobrze zaczęło się psuć gdyż zaczęliśmy się kłócić o porządki w domu obydwoje pracujemy ja wstaje o 7 rano zanoszę syna do przedszkola potem do pracy w jedną stronę 50km i wracam jestem o 23 a jak mam wolne robie porzadki nie mama czasu dla siebie a on mi pomaga z ,,musu""o ile wogle coś zrobi chodz w domu jest o 15nastej ... ale pomijajac ten fakt ...zawsze wszystko jest moja wina cokolwiek powiem przeciw niemu , spokojnie nie kłócąc .ostatnia sytuacja dostal dodatek rozłakowy z pracy 1200zł nic mi o tym nie powiedzial mimo ze mielismy ciezka sytuacje finansowa a ja pozyczalam od mamy na buty dla dziecka i zycie do konca miesiaca . Zauwazylam jego wyciag spytalam sie czemu mnie oszukal nic nie powiedzial twierdzi ze to jego pieniadze i je odłozyl w razie wu jakbysmy z soba nie byli!!i sie wkurzyl bo nie mam prawa byc zla wyszedl z domu wrocil o 23 ciej .Caly czas szasta pieniedzmi uwaza ze sa to jego i ma prawo ze daje cała wyplate na zycie i nie mam prawa sie wtracac ale ja tez daje cała wyplate ale kazde dodatkowe pieniadze przeznaczam na zycie bo zawsze sa braki.Ostatnio wyciagnał pieniądze z konta oszczednosciowego z pacy i wczoraj pokłóciliśmy sie kłamał mi że kupił od kolegów na czarno metaxe alkohol okazyjnie za 50 zł godz pozniej znalazłam na ziemi rachunek ze kupił ja w sklepie za 200zł !!! przeciesz nas na to nie stac ... powiedzialam spokojnie ze czemu mnie oszukał i to nie po raz pierwszy i ta sama spiewka moje pieniadze , przeciesz jak chcesz to cos ci kupie a to na co wydaje moja sprawa...
w kwietniu mamy isc na slub , ja potrzebuje pieniedze na dentyste zabieg nie mamy mieszkania ( jedyna mozliwosc to mieszkanie w moim dawnym domu wraz z bratem) na co mąż liczy lecz mieszkanie jest pelne do remontu nieczego sie nie dorobilismy ... Mimo ze mowiłam do niego spokojnie on uważa że to jego sprawa a ja nie mam prawa sie wtracac wyszedl z domu o 9 rano zostawil mnie gdzie od 2 dni cierpie mam stan zapalny zęba ósemki a dziecko 39 stopni goraczki wrocil wieczorem ... Czemu on ma prawo miec swoja kase dodatki jak ja dostane 13 i 14 naste w pracy calosc ma isc na kupno auta ponad 3 tys a on dolozy 1,500 bo wiecej nie ma... wogle sie ze mna nie liczy mowi ze jak bedzie sie czul nie swbodnie to nas zostawi szantazuje mnie emocjonalnie .Nie mam do siebie pretensji uwazam ze jestem dobra zona ma przy mnie wszystko ...czemu on tak mnie traktuje??
Podobne tematy
Jedyne co przychodzi mi do głowy to to jak zatytułowałaś swój wątek.
Zapytaj sama siebie-czy tak chcesz żyć...
Bardzo Ci współczuję.
Normalnie kosmos jakiś...u mnie też nie jest kolorowo, ale żeby do tego stopnia być zimnym i obojętnym....też mamy z mężem zgrzyty o kasę, ale nie ma takiej sytuacji jak u Ciebie, że on oszukuje Ciebie i nie mówi Ci nawet, że ma jakieś "lewe" pieniądze, a Ty musisz pożyczać...trudno cokolwiek poradzić....może odpowiedź na Twoje pytania jest właśnie taka, że jesteś za dobra....on zdaje sobie sprawę, że kolejne jego kłamstwo przejdzie bez echa, więc brnie dalej i robi co chce....
kawa z pianka tez tak własnie uświadamiam sobie ze jestem dla niego za dobra za kazdym razem jak mnie przepraszal odrazu szlo w niepamiec !jeszcze 2 dni temu mowil mi ze jest ze mna szczesliwy ze mnie bardzo kocha ze jestem taka dobra a dzis z tego powodu ze nazwalam go oszustem i przeciwstawilam sie temu co zrobil wyszedl o 9 rano i nie ma go do tej pory twierdzac ze ze mna nie bedzie bo wówczas bedzie wolny i bedzie mógł robić co chce a bo jest teraz nieszczesliwy (tu juz nie wiadomo co on mówi co jest prawda) ...
pewnie wroci o 22 bedzie zgrywal wielkiego pana a jutro zachowywal sie jakby nic a potem przepraszal... ale ja juz przez to przechodzilam uwazam ze nie zasluguje na takie traktowanie , mam swoja wartosc ...choć kiedys dorównał ja do zera ... nie chce przechodzic przez to co kiedys dlatego postanowilam odejs:)
wiem że dam sobie rade bo już wczesniej też odeszłam choć wtedy miałam cięższe warunki i bylo bardzo ciezko dalam rady ...:)
Mam synka a to moja najwieksza podpora:)
Oni mają wspólne symptomy,mój eks też najpierw się obrażał,a na drugi dzień wielce przepraszał...
Dasz radę-po co Ci takie życie,jesteś warta o wiele więcej,niż mu się wydaje:)
ładujesz się znowu w to samo na własne życzenie...
ja na Twoim miejscu, opusciłabym Go, skoro nie zrozumiał co stracił, nie ma sensu z Nim być, jeśli nie chcesz się rozwodzić, to separacja- podaj Go o alimenty, przynajmniej nie będziesz sie musiała martwić o kasę, że coś ukrywa,
utzrymanie dwóch osób kosztuje mniej niż trzech, a to że podrzuca syna dziadkowi, bo ma ochotę spedzić czas z kumplami oznacza, że nie dorósł do roli ojca
Można by rzec, że jak dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki tak ludzie się nie zmieniają.
Facet nie dorósł do związku po prostu i tyle. Liczą się tylko jego potrzeby. Sorki ale jak czytam o podrzucaniu dziecka po to żeby wyjść z kumplami to nie wierzę w to co czytam.
Zaproponował Ci kiedyś żebyś sobie wyszła na spacer,do kina czy na piwo z koleżankami czy gdziekolwiek indziej a on zostanie z dzieckiem?
Zapytał Cie kiedyś czy Cię nie ogranicza?
Zapytał czy jesteś szczęśliwa?
Facet jest szantażystą emocjonalnym i tyle. Tylko czemu ten szantaż na Ciebie działa? Co ty masz do stracenia? Bo chyba nie partnera czy męża co najwyżej samoluba i nieodpowiedzialnego gówniarza.
Poradziłaś sobie przez półtora roku bez niego to poradzisz sobie i teraz.
o alimenta podałam go znacznie wczesniej jak sie między nami zaczęło nie układać wiec mam wyrok prawomocny od sądu na kwote500zł . Odchodzę tylko że na chwile obecną nie mam gdzie ... myśle o wyprowadzce do mieszkania brata ktore jest możliwe najpredzej w kwietniu...
Co do tego czy mąż dba o moje potrzeby rozwijania się czy wyjścia to powiem NIE ..
Rzadko kiedy wychodze z domu bo wiedziałam , że jak wyjde to on zaniesie dziecko do dziadka albo bedzie urządzał spotkanie z kolegami w domu w obliczu syna ... bądź jakby tego bylo mało to nastepnego dnia on by wyszedł i tak by nie miało to końca a dziecko rodziny ... szkoda mi tylko synka , że on musi przez to wszystko przechodzić pelna rodzina i po tem nie ...sama się w tym zakręciłam a co dopiero on.:(
skoro masz mozliwość wyprowadzić się w kwietniu, to bardzo dobrze, zaplanuj to sobie, możesz wszystko zorganizować, a jemu zakomunikuj dopiero gdy zaczniesz się pakować,
oceń co jest dla Ciebie lepsze, czy tkwić w tym chorym związku, czy mieć święty spokój,
myślę, że dziecku będzie lepiej gdy oszczędzisz mu patrzenia na taki model "pełnej" rodziny- lepiej niech nie widzi jak zachowuje sie jego tata, bo będzie miał zły wzorzec, a chyba nie chciałabyś aby był taki dla swojej zony w przyszłości
na prawdę szkoda mi kobiet takich jak ty, ja pomimo tego, że mój mąż jest alkoholikiem, nie mam z nim żadnych problemów, on usilnie walczy o trzeźwość, nie musze Go o nic prosić, skrzywdził mnie wiele razy, ale COŚ ZE SOBĄ ROBI, stara się i to jest najważniejsze
najgorzej jak facet nie widzi, że robi źle, trzeba mu otworzyć oczy
byc może zrozumie jak odejdziesz- tak jak poprzednio, ale nie daj się zwieść obiecankom cacankom, niech najpierw udowodni, że koledzy to przeszłość, zerwie z nimi kontakty, możecie przecież mieć wspólnych znajomych, do których wychodzicie razem
ja nie jestem za rozwodzeniem się- jestem katoliczką- ale separacja jak najbardziej
a może dałby się namówić na terapię małżeńską?
On poprostu musi dojrzeć,
trzymam kciuki za Was
Do kwietnia dużo czasu nie zostało
,masz gdzie mieszkać z dzieckiem a to najważniejsze.
Pozdrawiam i Powodzenia
.
Wiecie co bardzo się cieszę ,że trafiłam na te forum nie mam zbyt wiele przyjaciół a ,,rozmowa'' z wami dodaje ukojenia:)
Myślę , że jest tak( w dużej mierze) , on nie dojrzał ale biorę pod uwagę ze ma 26 lat , bardzo odpowiedzialna prace , która zmieniła go na jeszcze gorszego niż dwa lata wcześniej i podsumowując te i wcześniejsze fakty sądzę , że on się nie zmieni. Sam nie miał normalnego wzorca ojca , kory traktuje żony , kobiety z ,,upodleniem''
Tak jest dokładnie najbardziej boli to jak on nie widzi problemu , albo najwidoczniej nie chce go widzieć po co ponosic odpowiedzialność za coś skoro można udawać ,,wielce Pana'' unieść się honorem efekt bedzie taki sam żona nie odejdzie ja jej pokaże ,,kto tu rządzi''.
Ja postanowiłam odejść nie mam sił na walkę kiedyś walczyłam i byłam najgorsa bo on widział moja walke i to jak mi zależy wiec podlił mnie jeszcze skuteczniej.
Ja sama miałam negatywny wzorzec ojca który nie był dobrym człowiekiem , do dziś nie potrafie wybaczyc mu mimo ,że nie zyje! W wyborze mojego partnera który był na dość wczesnym etapie mojego życia kierowałam się aby dał mi miłość nawet od czasu do czasu , by mnie przytulił to były kryteria do mojego faceta.
Dziś wiem jak bardzo istotne jest wychowanie swojego dziecka . Dziecko dorastające w miłości i szacunku , spokoju i bezpieczeństwie ma o wiele większe szanse , możliwości na szybkie i normalne życie w przyszłej własnej rodzinie .
... trudno spróbowałam nie wyszło w życiu zbyt wiele przeszłam aby nie dać sobie rady .. kolejna lekcja ...
Lekcja z której już wyciągnęłaś odpowiednie wnioski więc przyszłość może być tylko lepsza
.
Trzymam kciuki. Koniecznie daj znać jak będą miały się sprawy.