netkobietyWszystkie działy
Psychologia

nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

11 odpowiedzi39 662 wyświetleniazałożony przez upadły anioł 17, 16.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

jak w temacie, gdy jest mi naprawde źlel ub sie zdenerwuje jem szybko duże ilości słodyczy nawet tych które mi nie smakują, jem aż mnie boli brzuch i mimo bólu jem dalej, popijam gazowaną wodą (bo nie lubie niegazowanej), czuję się fatalnie potem jest mi niedobrze ale nie wymiotuje, jest mi jeszcze gorzej bo wiem że przez to przytyję jeszcze bardziej ta myśl mnie dobija zwlaszcza że chce schudnąć i dlatego jem dalej. brzuch mam już tak wielki, mama mowi ze mam "duze połówki" (czyt. tyłek) co mnie dodatkowo dobja nienawidze sie. poradźcie jak wywołać po takim obżarstwie wymioty, nie chce być jeszcze bardziej gruba a nad kompulsywnym jedzeniem nie moge zapanowac, nigdy nie wymiotowałam po takim jedzeniu ale juz jestem naprawde gruba a czuje sie coraz gorzej co powoduje ze jem tak coraz czesciej, wczoraj probowałam wkładania dwóch palców po tym ale nie pomogło, miałam odruch wymiotny ale jedynie troche sliny poszło, nie chce tak dłużej....

2

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Wymioty doprowadzą Cię do bulimii i tyle z tego będziesz miała. POstaraj się opanować, na pewno wyjdzie Ci to na zdrowie. Spróbuj to zastąpić owocami. Też kiedyś tak miałam, jadłam co popadnie, ale udało mi sie zastąpić owocami i warzywami. Ostatnio mam bzika na puncie pomidorów i fety, może dlatego, że jestem w Grecji, a tutaj jest to świetne.

3

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Upadły anioł 17,
prowokowanie wymiotów jest niebezpieczne dla zdrowia. Powoduje osłabienie i odwodnienie organizmu, czego skutkiem jest wypadanie włosów, łamanie się paznokci, przesuszenie skóry itp, a także zawroty i bóle głowy, omdlenia, zaburzenia cyklu miesiączkowego. Uszkodzenia układu pokarmowego, przełyku oraz innych organów wewnętrznych i zębów mogą być nieodwracalne. Jednocześnie prowokowanie wymiotów nie powoduje atrakcyjnego chudnięcia, nie sprzyja poprawie wyglądu.

Tym bardziej nie sprzyja rozwiązaniu pierwszego problemu - negatywnych emocji, stresu, smutku, nerwów, tak silnych, że nie sposób sobie z nimi poradzić.
Kompulsywne objadanie się, napady wilczego apetytu są poważnym sygnałem, którego nie można ignorować. Pomóż sobie, spotykając się z psychologiem. Będziesz mogła poczuć się tak dobrze, że nie będziesz czuła pokusy i potrzeby niekontrolowanego obżarstwa. Ze spokojem psychicznym i podniesieniem samooceny, poprawi się też Twój wygląd i samopoczucie.

4 Ostatnio edytowany przez upadły anioł 17 (2012-03-16 20:44:03)

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

tu nie chodzi o to że chcę miec taki sposób na odchudzanie, wiem że może to doprowadzić do bulimii. nie mam wplywu na swoje złe emocje a czuje sie jeszcze gorzej gdy kolejne "porcje" jedzenia sa we mnie, nie chce ich!
z psychologiem sie spotykam ale wróciły moje obawy i poczucie winy, czuje ze nie powinnam z nim rozmawiac choc on jeszcze nie wie o co chodzi, poza tym mam wrazenie ze on nie traktuje mnie powaznie choc to pewnie urojone. nie chce znow robic tego mamie i kolejny raz bledne beznadziejne koło.. nie mam siły......

5

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Oj naprawdę nie warto tak robić. Ostatnio czytała artykuł o kobiecie dziś 34 letniej, która zaczęła jeść nałogowo już w podstawówce, wtedy było to "leczenie" kompleksów, nie była wśród lubianych dziewczynek i strasznie z tego powodu była załamana. Zauważyła, że kiedy je jej humor się poprawia, więc jadła masowe ilości a później wymiotowała. kolejnym przykrym okresem dla niej była szkoła średnia, tutaj naśmiewali się z jej nadwagi, więc zaczęła ćwiczyć i udało się jej zrzucić zbędne kg, ale nikt tego nie zauważył i znów popadła w smutek, a jedynym lekarstwem znów było jedzenie.. i wymioty. Twierdziła, że może zjeść ile chce bo przecież i tak się tego z siebie pozbędzie.. Później przychodziły stresy w pracy, kłótnie z mężem, tylko w okresie ciąży się powstrzymywała się i "dbała" o siebie. Podczas tylu lat wyniszczania organizmu w końcu trafiła do szpitala.. Zmuszona była przyznać się do tego co robiła przed lekarzami i przed własnym mężem (przez tyle wspólnych lat tak się przed nim ukrywała, że on nic nie zauważył..). Doprowadziła się do bulimi. Na koniec stwierdziła, że jeśli mogłaby cofnąć czas na pewno inaczej postąpiłaby, znalazłaby jakieś inne rozwiązanie, a nie spychała się w jeszcze większe kłopoty.. Także ty również zastanów się nad własnym życiem. Może jest inne rozwiązanie twoich problemów? Wiem, mam świadomość, że jak jest źle, smutno to czasami dla poprawienie humoru się je, ale po co od razu w tak dużych dawkach, żeby później to zwracać? Wymioty wyniszczą Twój organizm, rozregulujesz go .. I po co ci to?

6

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Z powodu złego samopoczucia uciekasz do sztucznej poprawy nastroju jaką osiągasz przez pobudzanie ośrodków nagrody, czy to cukier, czy alkohol czy jakakolwiek inna subs. psychoaktywna. Są też skutki uboczne tego uzależnienia, które pogłębiają złe samopoczucie, koło się zamyka. Musisz sobie zrobić z życiem porządek, wg kartki, twarde zaparcie i uwierzenie w siebie, lub jesli nie jestes wystarczająco silna poddać się komuś, czy to mamie, czy autorytetowi lekarza. Z psychiką sie nie da wygrać, tak po prostu, bo zawsze walczy się psychiką, trzeba więc impulsu logicznego na tyle mocnego, aby przezwyciężyć emocje, nie poddać się uzależnieniu. W obecnej chwili jesteś skazana na złe samopoczucie, ale musisz się podnieść sama, inaczej będzie tak ciągle.
No i co, pytasz jak wywołać wymioty, jak Ci odpowiemy to już będziesz spełniona? Hahaha, nie. Nie ma złotego środka, dotknięcia różdżki za którym wszystko się zmieni. Jeśli w tym momencie bierzesz masę za priorytet, a smutna z tego powodu jesz słodycze jestes we własnej pułapce. A słabe osobniki kończą tak jak opisał to Darwin, od Ciebie zależy czy będziesz walczyć czy się poddasz, psychika ma decydujący wpływ, a żaden napisany tutaj post nie zmieni Twojego życia tak, żeby wszystkie problemy się skonczyły, mogłoby się zmienić samopoczucie po strzale z pewnych 'mikstur', ale to pogłębi Twoj problem.
Problem leży głęboko, zwracając się do innych powinnaś się przy okazji całkowicie otworzyć na ich sugestie, a nie oczekiwać tego że ktoś zrobi coś dla Ciebie, zrobic musisz to sama, ale to co inni będą kazać, nie to co będziesz chcieć. Poza tym, widać że się żalisz, silni się nie żalą, oni biorą życie w łapska i wykręcają je na każdą stronę jaką tylko chcą, oni są panami swojego życia i oni mają kontrolę, inner locus of control.
Dopóki tego nie zrozumiesz, nikt Ci nie pomoże, pomoc przyjdzie od samej siebie. Dziwię się że nikt tutaj jeszcze nie napisał, że walczysz z uzależnieniem które Cię niszczy, czuj satysfakcję gdy się oprzesz pokusie, to pomoże Ci wygrywać pojedyncze bitwy, a w konsekwencji wojnę. Musisz chcieć konkretnych rad i się poddać ich sugestii, a nie wyżalić się, aaa jestem głodna i jem, ale nie chcę, kocham tego i tego ale tego nie chcę, pomóżcie. Zapytaj co masz robić, jeśli sama nie wiesz i zacznij to robić. Wyłącz pokusy, brzydź się nimi, stawiaj logikę na pierwszym miejscu, brzydź się klęski.
Jeśli nie będziesz wystarczająco silna, pulę genów w następnych pokoleniach będą stanowić inne geny niż Twoje, tak mniej więcej to działa. Przestań nienawidzić siebie, a zacznij nienawidzić to co robisz, rób te rzeczy które ludzie którzy Cię kochają będą kazać Ci robić.
Żaden wybitny psycholog ani nauczyciel nie pomoże Ci, jeśli nie pomożesz sobie sama, on tylko wskaże drogę, którą może właściwie wskazać każdy.

7

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

masz rację tkwię w błednym kole, jestem słaba.
piszesz "rób te rzeczy które ludzie którzy Cię kochają będą kazać Ci robić." problem w tym, że nie ma tekich ludzi którzy mnie kochają.
Mój dodatkowy problem to ogromna trudność w zaufaniu komukolwiek, w otworzeniu się, i powiedzeniu co mnie boli... dlatego tak ciężko mi cokolwiek zrobić ze swoim życiem co nie byłoby krzywdzące...

8

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Pierwsze co to brakuje Ci realizmu a nie kogoś kto Cię kocha. Jeśli masz rodziców, szczególnie matkę, musi Cię kochać. Nawet jeśli na Ciebie wyzywa i mówi złe rzeczy, to robi to z desperacji nie mogąc Ci inaczej pomóc. Kochanie jest kwestią biologiczną, chemiczną a matki naturalnie, ewolucyjnie kochają swoje dzieci i nie ma co do tego żadnych odstępstw. Matki, które nie darzyłyby potomstwa miłością, są skazane na wyginięcie, bo ich potomstwo umrze. (w czasach prawa pisanego jest inaczej, ale to zbyt krótki okres aby miał miec wpływ na ewolucję). Jeśli kogoś takiego nie ma, powie Ci to ktoś komu za to zapłacisz, jeśli jest specjalistą, albo ktoś kto pomaga bezinteresownie i tę pomoc przyjmiesz. Przy czym tutaj nie chodzi o to żeby się przed kimś otworzyć, chodzi o samozaparcie, siłę wewnętrzną do walki. Nie musisz słuchać innych ludzi nawet w realu, możesz poczytać publikacje opisujące tematy które Cię interesują i kierować się w życiu nimi. Rób to co Twoja logika uważa za słuszne, nie to na co masz ochotę - to chyba najważniejsze podsumowanie. Brak siły życiowej sprawia, że coraz gorzej Ci się w życiu powodzi, co tej siły nie daje. Musisz złamać ten mechanizm, przezwyciężając niechęć i pokusy po to, aby ten napędzający się mechanizm ruszył w druga stronę. Otocz się ludzmi z energią życiową, albo chociaż szkolnym albo jakimś innym psychologiem... Ja też nie mówię innym o swoich jakichś największych problemach, one są moje i ich nie oddam, moje wyżalanie się pokazałoby tylko jak słaby jestem, a silni ludzie działają zamiast się żalić. Ty też nie potrzebujesz nikomu mówić co Cię boli, sama musisz z tym wygrać. Teraz gdy już przyznałaś, że jesteś słaba, co jest pierwszym krokiem - zaakceptowanie takiego stanu rzeczy jaki jest, zamiast użalać się nad nim- (dokoncz drugą część, jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś) drugim krokiem jest zacząc zmieniać rzeczywistość, zobaczyc że ma się na nią wpływ i być wytrwałym, nigdy nie odkładać na jutro, dręczy Cię coś? zrób coś z tym TERAZ, właśnie w tej chwili.

9

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

wydaje mi się, że mam realizm, ale brakuje mi miłości i akceptacji
co do rodziny i miłości odwołam się na mój post http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=921211#p921211
nie chce akceptować swojej słabości, chcę być silna, chce umieć walczyć o siebie...

10

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

fuck...
No to faktycznie, oksytocyna z powiązania z biologiczną matką odpadają. Jak również powiązania z tym tematem. Jeśli nie masz wykrzywionego obrazu i opisujesz to wszystko tak jak się działo to problemem jest otoczenie, jako że swoją ocenę opieramy głownie na interakcji z otoczeniem. Bardzo ciężko jest to przezwyciężyć samemu. Zauważyłem taką rzecz, życie wiadomo jest ciężkie, ale do rzeczy, kolega z podstawówki i gimnazjum, 'ofiara klasowa', zawsze wyszydzany, poniżany itd. ogólnie pozbadnięty jak to przez dzieciaków. Obecnie nie jest już gnębiony, koledzy z podstawówki bronili go w szkole średniej i nikt nie chciał go już krzywdzić gdy wszyscy podrośli, obiektem żarcików wiadomo jest, ale to już nie to co było. Kiedyś jechaliśmy z imprezy, on kierował, jego auto, całkowita władza, mimo wszystko tłumaczył się, że musi zwolnić bo mokro jest, ze wszystkiego się tłumaczył, był podatny na każdą sugestię, jak gdyby ciągle bał się ataku, jak podwładny kierujący karetą króla, tak niskie poczucie wartości społecznej w takiej sytuacji, gdzie on powinien  być panem wręcz mnie oszołomiło i uświadomiło jak głęboko siedzi w nas przekonanie wyniesione z młodości. Może on też siebie nienawidzi, przynajmniej kiedyś wyglądało na to że siebie nienawidził, ale sytuacji już nie przytoczę, jednak to nie on był winien urodzenia, biedy, braku miłości. Zwracał na siebie uwagę i  był roztrzepany, jak mniemam przez sytuację w domu, nauczyciele z jednej strony to widzieli, z drugiej nic nie pomagali, bo uczyli przedmiotu a nie byli psychologami, a nerwy swoje też czasem tracili. Głupi może nie był, ale popularnego głupka grał, chyba właśnie przez to dążenie do bycia zauważonym. Tutaj mało było jego winy w tym jak sprawa się potoczyła, ale otoczenie nie świadczy o wartości jednostki. Mimo wszystko w pierwszym poście w temacie pisałaś 'mama', a to wskazuje na nie do konca rozbite relacje, zdaje mi się, że żal który wylewasz jest troszkę elementem topienia się w smutkach, które ma dać jakies katarsis. Czasami podczas zlego samopoczucia szuka się powodów dla którego jest się takim smutnym, logika zawsze usprawiedliwia emocje, tak samo jak będac szczesliwym myślimy o samych pozytywnych sprawach. Zdaje mi się, że nie tyle brakuje Ci miłości co bliskości, miłość jest ale z kłótniami, rozterkami, zwadami, brakuje nici porozumienia, przytulenia, szczerości a na pewno na egzaltację nie ma co liczyć. Problemy problemami, ale nie ma możliwości, żeby otoczenie odbierało wartość człowiekowi, on ją może tylko sobie sam odebrać, jeśli nie robisz nic haniebnego Twoja samoocena powinna być wyższa. A co do słodyczy to po prostu ich nie kupuj i tyle, nie będzie ich to nie będziesz ich jadła. Jak będzie Ci smutno, zgłoś się do jakiejś przyjaciółki, albo pobiegaj, możnaby coś bardziej skomplikowanego ale to już dłuższy temat, ale uwolnij się od uzależnienia od cukru. Po prostu przestań jeść słodkie rzeczy w ogóle, słodkość niepobudzana nie będzie ciągnąć, jedź też regularnie żeby organizm nie domagał się szybkich źródeł energii np cukru. A nad samooceną się pracuje w społeczenstwie a nie w sieci, sieci używaj tylko do zdobycia informacji bądź koniecznych kontaktów. Musisz pokazać tym którzy Cię kochają, a szczególnie tym którzy Cię nie lubią, że potrafisz się podnieść i żyć tak jak sama chcesz, wg marzeń, przyjmij cel, zdobywaj go. Jeśli nie ćwiczysz to zacznij, daje to dużo siły witalnej, siły do działania, agresji życiowej, lepsze zdrowie, sylwetkę. Z tym, że pamiętaj: Największym zwycięstwem nie jest to co z tego wysiłku otrzymasz, ale to, że zaczniesz ten wysiłek i będziesz w nim wytrwała, podnieść się i na nowo wystartować jest największym zwycięstwem, bo najwięcej zmienia w życiu.

11 Ostatnio edytowany przez upadły anioł 17 (2012-03-19 01:46:59)

Odp: nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Dziękuję. Rzeczywiście brak bliskości mi teraz okrponie doskwiera. Oststnie zdanie jest bardzo motywujące chyba je muszę gdzieś zapisać i spoglądać na nie. Ty chyba nie masz tylko 20 lat. Zastanawiam się skąd w Tobie tyle mądrości? Poczytam Twoje posty.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nienawidzę się- zajadam smutki- jak wywołać wymioty?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026