Witam drogie Panie
Dopiero od niedawna śledzę forum Netkobiety, i po przeczytaniu wielu wątków wreszcie śmiało mogę stwierdzić że też nie jestem szczęśliwą matką, żoną, kobietą.
Napiszę krótko na czym polega mój problem.
Jestem z mężem 3 lata po ślubie, mamy prawie 3 letnią córeczkę, Tworzymy rodzinę, dom ale niestety jest to dom w którym brakuje ciepła i miłości , a jeszcze wczoraj uslyszalam od męża że mnie już nie kocha, wszystko się wypaliło , ale nie chce rozwodu, chce żebyśmy poprostu udawali szczęśliwą rodzinę przed córką. Zastanawiałam się co się na to złożyło...faktem jest że wlasciwie już odkąd pojawiła sie córcia ciągle o coś się kłóciliśmy, (na dodatek oboje pracujemy z mężem w jednej firmie), kto ma iść po zakupy, kto ma się zająć dzieckiem, o jego wyjścia wieczorne, brak pomocy w obowiązkach domowych itd, problemem nie wydawaly mi sie te kłotnie bo kazde małżeństwa mają dobre i zle dni, problem jest chyba w charakterze mężą, Mąż nigdy sam pierwszy nie przyszedł i nie przytulił mnie, nie powiedział ze mnie kocha, nigdy za nic nie pochwalił,nigdy nie powiedział dziękuję , a to przecież ja codziennie przyjezdzam do domu po pracy o 18.00, biorę się za gotowanie obiadu na następny dzień, sprzątam, piorę, w między czasie bawię sie jeszcze z cóką,kąpię ją , kładę spać, jadę na zakupy jak trzeba, a mąż bierze gazetę do czytania, lub ogląda TV a potem idzie spać i tak wygląda zawsze jego wieczór. Mogłabym wiele tak pisać i wymieniać ale to nie o to chodzi, ja się poprostu zastanawiam czy poświęcić się dla dobra dziecka i udawać szczęśliwą rodzinę tak jak chciał mąż?czy warto mieć nadzieję że jeszcze kiedyś mnie pokocha?