netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wiecznie zakochany w "związanych"

10 odpowiedzi2 643 wyświetleniazałożony przez Trix, 12.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wiecznie zakochany w "związanych"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Wiecznie zakochany w "związanych"

Mam w życiu dość ciekawy problem, którym chyba łatwiej podzielić się z kobietami niż z mężczyznami. Kobiety jako istoty z natury wrażliwsze chyba lepiej będą potrafiły to zrozumieć, a i sam problem jak sądzę częściej przytrafia się kobietom niż mężczyznom. Dlatego tu właśnie (i z premedytacją) trafiłem.

Otóż ... jestem sobie singlem. Nie do końca z wyboru - chodź czasem jest mi w tym wygodnie. Myślę, że głównym sprawcą mojego "singielstwa" jest przedziwna, frustrującą, doprowadzającą do szału przypadłość, która polega na tym ... że zakochuje się wyłącznie w kobietach w związkach.

Niewiele mogę na to poradzić. Moje życie jest jak cykle aktywności Słońca. Co jakieś 2-3 lata poznaję kobietę, która zaczyna mnie fascynować. Zaczynają się rozmowy, przyjacielskie kontakty, poważniejsze rozmowy, dobra zabawa, humor - wzajemne dobre samopoczucie w obecności tej drugiej osoby. Potrafię być interesujący, więc kontakty nie są wyłącznie moją inicjatywą. Z czasem gdzieś następuje przełamanie bariery, pojawiają się delikatne sygnały zainteresowania i ... zaczynam wariować. Jeśli poczuję, że to jest to i dostanę jakiś drobny gest zachęty to zaczynam wariować. Robię się nieziemsko kreatywny, zaskakuję, robię niespodzianki. Bez nachalności, potrafię sprawić, że to wszystko jest chciane i oczekiwane.

Oczywiście wcześniej czy później dowiaduje się, że jest ktoś innych - chłopak, narzeczony. Zwykle związek raczej poważny niż trywialny. To oczywiście zapala czerwone światło , zaciąga hamulec, włącza alarm, budzi rozterki i rozważania ... jednak nigdy nie powstrzymuje. Brnę w to, rozwijam uczucie pod wpływem różnych zdarzeń i sygnałów. Zawsze kończy się jednak tak samo ... moje wybranki wynoszą z tego to co najlepsze i wracają do swoich związków. Ja zostaje sam. Rozczarowany. Rozbity. Z krwawiącym sercem. Dalej żal, smutek, frustracja ... ale czas leczy rany.

Zawsze obiecuję sobie, że nigdy więcej nie zrobię sobie krzywdy. I ... na obietnicach się kończy. Prędzej czy później znów wsadzam palce między drzwi a futrynę. Zapomniawszy jak to boli, znów pakuję się w kłopoty.

Jak przerwać to błędne koło? Jak się z tego wyleczyć? Czy znacie na to jakąś receptę? Ktoś pewnie powie ... szczęśliwa miłość. Tylko jak tu spotkać takie cudowne osóbki, jak te przez które cierpiałem - tylko wolne?
Nie jestem brzydki, ani głupi, chodź nie jestem też typem, który działa na kobiety jak lep na muchy, ale były i są takie osóbki dla których jestem interesujący - sęk w tym, że wówczas to ja nie jestem zainteresowny. Przynajmniej dotąd tak się trafiło. Nie potrafię próbować budować relacji na siłę, budować związku na fundamencie - byle ktoś był. Muszę poczuć to coś.

Nie oczekuję na jakieś "idee fix", ale może któraś z Was drogie Panie, napisze coś co mi pomoże, naprostuje, postawi na nogi

2

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

Ja bym ci radziła terapię. Bo można tu jedynie gdybać, czy masz jakąś blokadę, która powstrzymuje cię przed związaniem się z wolną kobietą. Jeśli masz coś takiego, to trudno ci będzie poradzić sobie samemu, zwłaszcza że może też uzależniłeś się od skrajnych emocji (od zakochania do spadku, rozbicia). Nie marnuj czasu na nieefektywne emocje. Pomóż sobie i idź na terapię.

3

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

A może podświadomie nie chcesz się z nikim związać i kiedy okazuje się, że kobieta, z którą sie spotykasz jest w związku, to Ty "bezpiecznie" uruchamiasz cały mechanizm uwodzenia, bo zdajesz sobie sprawę, że na 90% ona od swojego faceta nie odejdzie. Te hamulce, lampki ostrzegawcze, zapalają się, bo "tak trzeba", świadczą, że przecież moralny jesteś ... ale tak naprawdę podnieca Cię uwodzenie kobiet w związkach, więc sygnały alarmowe zawsze będziesz bagatelizował.
To, co opisujesz, to prawie jak sport, więc to "krwawiące serce" jakoś do mnie nie przemawia ...

4

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

a tamta by już go na terapie posłała hah...

Kręcą Cię kobiety nie do zdobycia, zajęte tongue Ciekawe czy jakbyś już zdobył tą kobietę to dalej byś trwał? czy jakbyś już ją zdobył to nadal by Cię kręciła?

Może Ty tylko podrywać lubisz, bajerować, kokietować, jakoś podnosić sobie adrenalinkę...? a moze się uda?

5

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

A może masz tak, że kobiety w związkach wydają Ci się być atrakcyjniejsze niż te samotne? Bo jeżeli potencjalna wybranka dzieli z kimś życie to jest już na wstępnie tą "lepszą" niż ta samotna której nikt nie chce?

6

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

uuu pojazd dla samotnych może się tu skończyć linczem... radze uważać na takie słowa tongue

7

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"
Emilia napisał/a:

Ja bym ci radziła terapię. Bo można tu jedynie gdybać, czy masz jakąś blokadę, która powstrzymuje cię przed związaniem się z wolną kobietą. Jeśli masz coś takiego, to trudno ci będzie poradzić sobie samemu, zwłaszcza że może też uzależniłeś się od skrajnych emocji (od zakochania do spadku, rozbicia). Nie marnuj czasu na nieefektywne emocje. Pomóż sobie i idź na terapię.

Nigdy nie myślałem o tym w takich kategoriach. To co piszesz troszkę przeraża, ale i zastanawia. Moje wnioski chyba nie zaszły jeszcze tak daleko. Jeszcze nie ...


sierpniowa napisał/a:

... ale tak naprawdę podnieca Cię uwodzenie kobiet w związkach, więc sygnały alarmowe zawsze będziesz bagatelizował.
To, co opisujesz, to prawie jak sport, więc to "krwawiące serce" jakoś do mnie nie przemawia ...

Czytając Twoją odpowiedź poczułem się jak myśliwy, który poluje na zwierzynę, a nic takiego mi nie przyświeca :) Sygnały rzeczywiście bagatalizuję, bo alternatywa jest bardziej kusząca. Mimo ryzyka. Trochę wedle zasady, że lepiej żałować czegoś co się zrobiło, niż żałować, że się nawet nie spróbowało. Tylko zawsze mi umyka ta subtelna granica, przy której należy się wycofać i odejść bez szwanku. Możesz mi nie wierzyć, ale moje krwawiące serce to nie tanie aktorstwo, a powrót do równowagi długotrwały. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą to doskonale.


modzia7 napisał/a:

Kręcą Cię kobiety nie do zdobycia, zajęte tongue Ciekawe czy jakbyś już zdobył tą kobietę to dalej byś trwał? czy jakbyś już ją zdobył to nadal by Cię kręciła?

Może Ty tylko podrywać lubisz, bajerować, kokietować, jakoś podnosić sobie adrenalinkę...? a moze się uda?

Bystra jesteś. Sam jestem ciekaw, co by było gdyby mi się udało zdobyć wybrankę mego serca. Czy aby ogień by nie zgasł tak szybko jak się rozniecił? Wierzę, że tak by się nie stało. Na pewno nie robię tego dla sportu, jak stwierdziła koleżanka. To czyste uczucia.
Nie jestem typem podrywacza. Są nawet tacy którzy powiedzą, że jestem nieśmiały. Potrzebuję tej iskierki by działać. One to sprawiają.
W jednym masz rację - ta adrenalina, cały rytułał zdobywania - jest podniecający. Wtedy dosłownie daje się odczuć, że miłość dodaje skrzydeł. Może właśnie pamięć o tych niezapomnianych chwilach sprawia, że ignoruję ryzyko? A może się uda ...!?


trampek0076 napisał/a:

A może masz tak, że kobiety w związkach wydają Ci się być atrakcyjniejsze niż te samotne? Bo jeżeli potencjalna wybranka dzieli z kimś życie to jest już na wstępnie tą "lepszą" niż ta samotna której nikt nie chce?

Myślę, że nie w tym rzecz. Przecież nie zawsze wiedziałem od początku, że obiekt moich westchnień jest w związku. A może podświadomie to czułem? To trudne. Jestem daleki od sięgania pod diagnozy do Freuda.


Nie wydaje mi się też by mnie coś powstrzymywało od związania się z wolną kobietą. Przeciwnie wiele bym oddał by trafić na wolną, przy której czułbym się tak jak przy tych związanych - nie jestem masochistą. Po prostu na taką nie trafiłem ... jeszcze (mam nadzieję!).

A póki co ... walczę ze sobą, bo znów poznałem kogoś niezwykłego ... nie muszę dodawać w jakiej sytuacji. Emocje ścierają się z rozsądkiem, ale walczę ... cholera ... walczę!

8

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

Chyba po prostu trafiasz na niewłaściwe kobiety lub trafiasz na właściwe ale troszkę za późno smile
Do końca też nie wiem co masz na myśli pod pojęciem "związanych", bo zdecydowanie inaczej jest jeśli dziewczyna ma po prostu chłopaka, a jeśli ma męża to już inna bajka. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że najczęściej nie warto inwestować w związek z zajętą kobietą, one zwykle pozostają przy swoich partnerach, poza tym wybór i tak będzie należał do nich, a Ty pozostaniesz znów sam.

Chociaż rozwody i rozstania to też ludzka rzecz..

9

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"

może ogólnie napiszesz jaki kobiety Cię kręcą?

10

Odp: Wiecznie zakochany w "związanych"
Secret_me napisał/a:

Chyba po prostu trafiasz na niewłaściwe kobiety lub trafiasz na właściwe ale troszkę za późno smile
Do końca też nie wiem co masz na myśli pod pojęciem "związanych", bo zdecydowanie inaczej jest jeśli dziewczyna ma po prostu chłopaka, a jeśli ma męża to już inna bajka.

Chociaż rozwody i rozstania to też ludzka rzecz..

Też się na to w ten sposób zapatruje. Każda z tych dziewczyn była na swój sposób wyjątkowa i nie żałuję tych wyborów. Może zjawiłem się za późno, a może po prostu nie byłem TYM. Jeśli chodzi o te związki to mimo pewnego szaleństwa, mam i bariery - w mężatkce nigdy się nie zakochałem smile Narzeczeństwo to max z czym się zmierzyłem.

Secret_me napisał/a:

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że najczęściej nie warto inwestować w związek z zajętą kobietą, one zwykle pozostają przy swoich partnerach, poza tym wybór i tak będzie należał do nich, a Ty pozostaniesz znów sam.

Czy chcesz przez to powiedzieć, że kobiety zazwyczaj wybierają pewniejszą opcję, bezpieczną przystań? Tak to odbierałem - one z pewnością miały swoje rozterki, ale ostatecznie wybierały to co już miało fundament.

modzia7 napisał/a:

może ogólnie napiszesz jaki kobiety Cię kręcą?

Naturalne, rozsądne, z poczuciem humoru i własnym zdaniem. Nie takie które dają się zdominować, ale i nie takie które chcą dominować.
Mam słabość do ładnego uśmiechu ... i wogóle ładna, dziewczęca buźka potrafi mi zrobić z mózgu koktajl truskawkowy wink
Zazwyczaj wybieram brunetki, ale i tu były wyjątki smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wiecznie zakochany w "związanych"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026