Jak zwykle pytam o Wasze doświadczenia
....
Jak przyjmujecie gości, którzy są waszymi przyjaciółmi i jak oni przyjmują was?
Czy i z jednej i z drugiej strony jest to poczucie swobody w czyimś domu i tak, ze faktycznie można się poczuć jak u siebie? Czy to są tylko słowa, a w rzeczywistości jako goście czujecie się spięci by nie nakruszyć, czegoś nie przesunąć, NIE ZŁAMAĆ PORZĄDKU w domu ?
Jestem osobą, która nie przywiązuje wagi do tego, czy ktoś przypadkiem nakruszy mi na dywan, czy chlapnie herbatą bo wychodzę z założenia że wszystko można posprzątać, a liczy się dla mnie komfort moich przyjaciół (i nie tylko- w ogóle gości) w moim domu i relacje z nimi.
Natomiast mam znajomych, którzy również powiedzą na dzień dobry: "czuj sie jak u siebie" ale jednak nie ma tej swobody, człowiek stale patrzy , czy odstawił filiżankę na podstawkę lub czy nie gniecie za bardzo łokciem poduszek na fotelu w sterylnie urządzonym pokoju.
Jak sądzicie, czy nasz sposób przyjmowania gości dużo mówi o nas ?