Catwoman napisał/a:Moje drogie, tytuł jest jednak inny:) Mamy już wątek "Ach te teściowe..." gdzie mnóstwo kobiety wylało swe żale odnośnie matki nabytej, natomiast: jakimi jesteśmy synowymi? I co można zrobić Z NASZEJ STRONY by te relacje były poprawne a nawet bardzo sdobre? 
Otóż to.
Co może zrobić synowa by być w poprawnych, a nawet w dobrych stosunkach ze swoimi teściami?
Po pierwsze i najważniejsze - oddzielne mieszkanie!!!! Pod wspólnym dachem, wcześniej czy później zaczną się nieporozumienia.
Po drugie, też najważniejsze - przyjąć do wiadomości, że teściowa nie jest matką synowej. Jest matką jej męża. To ON jest jej dzieckiem i to JEGO kocha bezwarunkowo. Oczekiwanie, że od samego początku będzie tak samo wyrozumiała i kochająca w stosunku do synowej, tylko dlatego, że jest żoną syna jest nieuprawnione. Pomijając tu wszystkie toksyczne teściowe, matki zwykle akceptują i szanują wybory swoich synów, ale to jest dopiero wstęp do prawdziwie ciepłej relacji między dwiema kobietami. O to trzeba się postarać i napewno temu nie sprzyja krytyczna i rywalizacyjna postawa zarówno teściowej jak i synowej. Niektóre synowe uważają, że z chwilą ślubu stają się właścicielkami mężczyzny i każdy kontakt męża z jego rodziną, a szczególnie z matką uznają za zdradę. I żeby nie było wątpliwości, nie mówię o maminsynkach, tylko o normalnych facetach.
Żeby się teściowa z synową polubiły trzeba chemi, czasu i dobrej woli, a przede wszystkim porzucenia wszystkich stereotypów w rodzaju "matka męża - głowa węża", "dobra teściowa to martwa teściowa" i "teściowa ZAWSZE rywalizuje z synową i ZAWSZE jej nienawidzi, bo ZABRAŁA jej ukochanego synka". Z takim podejściem nigdy nie będzie dobrze.
Synowa i teściowa to dwie różne i obce sobie kobiety, ale dobrze by było, gdyby połączyło je coś więcej niż tylko miłość do tego samego mężczyzny. A z tym jest różnie, bo dzieli je pokolenie, doświadczenie, wykształcenie, często środowisko, w którym obie funkcjonują i co tam jeszcze. Ja sama musiałam się trochę zestarzeć, zeby zaprzyjaźnić się ze swoją teściową. Jako młoda dziewczyna nie byłam do tego zdolna, bo byłam nadmiernie krytyczna, nadwrażliwa i miałam wygórowane oczekiwania, a ponadto teściowa mnie onieśmielała.
Wiem jedno. Relacja między teściową i synową to najtrudniejsza z możliwych międzyludzkich relacji. Takie tu kłębowisko uczuć, oczekiwań, zależności, a wszystko w gęstym sosie stereotypów, że się połapać trudno.
Szczęśliwe te synowe i teściowe miedzy którymi jest chemia. Tak to już jest, że do jednej kobiety ci blisko i się z nią przyjaźnisz, a od drugiej cię odpycha, choć przecież miła i poukładana.
Na to nie ma mocnych. Teściowej ani synowej się nie wybiera. Dostaje się ją z dobrodziejstwem inwentarza i trzeba żyć.
Mnie udało się z teściową, ale nie wyszło z synową.