My-synowe swoich teściów:) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » My-synowe swoich teściów:)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: My-synowe swoich teściów:)

Do założenia tego wątku zainspirował mnie wątek założony przez Nadzieja-2 pt."Ach te synowe..".
No właśnie, już na wstępnie, w temacie tchnie rozczarowaniem, bezsilnością...a jak to z wami synowymi jest?
Kochacie rodziców swojego małżonka? I czy czujecie , że oni się cieszą z waszej przynależności do ich rodziny?

Ja kocham moich teściów i bardzo ich szanuję . Jestem im niewymownie wdzięczna za to, jak wychowali mojego męża, chociaż.... daleko mi do osoby rodzinnej , nie zwierzam się teściowej z niczego a nawet mało tłumaczę, ale czuję, że mnie akceptuje, podobnie jak teść- szanują moje zdanie, nie wtrącają się do naszego życia mimo że mieszkamy razem.

Ale co znaczy być dobrą synową? .....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Z pełną świadomością i odpowiedzialnością, napiszę, że nienawidzę swojej teściowej. Jestem osobą, która ma pozytywne podejście do ludzi i tylko ta jedna osoba wywołuje u mnie negatywne emocje. A skąd wział się taki stan rzeczy.
W odróżnieniu od Twojej teściowej, moja wtrąca się we wszystko, począwszy od tego co mam jeść na śniadania, obiady i kolacje, nie chodzi tylko o menu ale narzuca mi nawet nazwy producentów, których mam kupować. Na zakupy daje mi listę i jak kupię coś spoza listy albo produkt wyższy cenowo, to jest afera, że jestem rozrzutna i niegospodarna i jej synusia puszczę z torbami.
Interesuje ją, w czym chodzę ubrana, jakie mam majtki i koszulkę, czy oby nie nazbyt skąpe. Interesuje ją, za ile kupuję ubrania, bo według niej powinnam kupować na tanich ciuchach i przeszywać. Oczywiście, nie mam nic przeciwko tanim ciuchom, ale chodzi o fakt, że powinnam tam kupować to co jest najtańsze i przerobić, a nie to co jest fajne. I mogłabym tak wymieniać i wymieniać....
Jest osobą z innego świata i nigdy nie znajdziemy porozumienia.

3

Odp: My-synowe swoich teściów:)

smutny_miś jesteś na utrzymaniu teściowej? domyslam się, że jesteś z mniejszej miejscowości i mieszkasz z teściową w dodatku...

4

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Nie jestem na jej utrzymaniu, ale mieszkam z nią, niestety wspólne mieszkanie doprowadziło do rozpadu mojego małżeństwa, którego faktycznie już nie ma.

5

Odp: My-synowe swoich teściów:)

smutny_miś:
Współczuję Ci niezmiernie. Między innymi dzięki wtrącaniu się matki ojca, w małżeństwie rodziców dochodziło do ostrych spięć, a nawet znęcania psychicznego i fizycznego, mimo że babka mieszka 500km stąd.
Co do moich teściów- ja narazie przebywam zaledwie w związku, ale rodzice mojego ukochanego to wspaniali ludzie. Z "teściową" mogę porozmawiać o wszystkim, dosłownie. Często siedzimy razem przy kawie, jeździmy na zakupy. Taka moja druga mama. Mam nadzieję, że po ślubie to się nie zmieni.

Ale powiedzcie mi na czym to wszystko się opiera. Czemu matka naszej miłości potrafi tak zgnębić, a nawet doprowadzić do rozpadu małżeństwa. Przecież ona powinna akceptować wybór syna, pomagać im, ponoć chce przecież jego szczęścia. Nawet jeżeli synowa nie jest jej "ideałem" to nie oznacza, że może z takiej przyczyny zburzyć wszystko, co zbudował syn z żoną. Nie rozumiem tej mentalności tych kobiet.
Gdybym ja miała postawić się na miejscu teściowej, to ze wszystkich sił starałabym się akceptować związek, nie rujnować wszystkiego- w końcu mój syn jest z tą osobą szczęśliwy. To nie ja żyję z nią, lecz on.

6 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2012-03-08 02:12:10)

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Moja "teściowa" jest bardzo w porządku (a "teściowa", bo ślubu z chłopakiem nie mamy), w ogóle się nie wtrąca i wyraźnie życzy nam jak najlepiej. Sama nie ma zbytnio czasu na wtrącanie się, bo jest lekarzem, więc ma co robić, ale zaprasza nas czasem na niedzielny obiad, pomagała nam też na początku umeblować mieszkanie i sfinansować rachunki dopóki się nie ustabilizowaliśmy finansowo. Fajnie, że to wszystko robiła ze zwykłej ludzkiej dobrej woli. I to, że płaciła np. za naszą kanapę nie uznała za pretekst, by ją nam wybrać: sami wybieraliśmy co nam się podoba. No i fajna jest do pogadania, zresztą wyraźnie mnie lubi, bo jestem pierwszą dziewczyną, z którą mój chłopak zdecydował się zamieszkać tongue

7

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Jak czytam co pisze smutny_miś to włos na głowie mi się jeży ... nie wyobrażam sobie tolerować takiego zachowania teściowej, jezu, od samego czytania krew mi sie gotuje. Nie pozwalaj sobie na to smutny_misiu!

BlackAngel napisał/a:

Ale powiedzcie mi na czym to wszystko się opiera. Czemu matka naszej miłości potrafi tak zgnębić, a nawet doprowadzić do rozpadu małżeństwa. Przecież ona powinna akceptować wybór syna, pomagać im, ponoć chce przecież jego szczęścia. Nawet jeżeli synowa nie jest jej "ideałem" to nie oznacza, że może z takiej przyczyny zburzyć wszystko, co zbudował syn z żoną. Nie rozumiem tej mentalności tych kobiet.
Gdybym ja miała postawić się na miejscu teściowej, to ze wszystkich sił starałabym się akceptować związek, nie rujnować wszystkiego- w końcu mój syn jest z tą osobą szczęśliwy. To nie ja żyję z nią, lecz on.

Teściowe traktują swoje synowe jak rywalki. To jest naprawdę troszkę tak jak oddanie faceta innej kobiecie ;-)
Mężowie często nie za bardzo wiedzą jak się zachować w tej wojnie między matką, a żoną, wycofują się, nie chcą stanąć wyraźnie po żadnej ze stron, żeby nie urazić tej drugiej. Moim zdaniem to błąd, bo mąż powinien stanąć po stronie żony, z nią przecież żyje, z nią tworzy rodzinę. Czas matki minął, oczywiście nie chodzi o zrywanie więzi, ale o racjonalne spojrzenie. A najczęściej jest właśnie tak, że synowa samotnie staje do "walki" z teściową, tak długo jak nie będzie miała wsparcia w mężu to ta walka zawsze będzie przegrana.

8 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2012-03-08 12:13:02)

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Cieszę się, że macie takie dobre relacje z teściowymi - tak powinno być i takie było moje wyobrażenie naszych relacji.  Ja pewnie nawet lubiłabym swoją teściową, gdybym z nią nie mieszkała.
W moim przypadku niedogadanie się wynika, z faktu, że zarówno teściowa jak i mąż oczekują ode mnie, że będę żyć pod ich dyktando, w taki sposób jak oni żyli, kiedy mnie nie było. A ja chcę żyć po  swojemu, w partnerskim związku, tymczasem mój mąż nadal jest traktowany jak mały chłopiec, za którego wszystko trzeba robić, decydować i na każdym kroku wtrącać sie i doradzać, bo on sam napewno zrobi coś głupiego. Podobnie, w moim przypadku, napewno ja nie znam się, nie mam racji, bo jestem za młoda, teściowa wie lepiej, bo tyle przeżyła. Ponadto, mojemu mężowi od dzieciństwa wmawiano, że to będzie jego dom, że będzie musiał opiekować się mamusią, bo została sama. I tak opiekuja się sobą nawzajem, dla mnie nie ma miejsca.

9

Odp: My-synowe swoich teściów:)

To moze ja tez sie wypowiem...
Miedzy mna a moja tesciowa nie ma szalu. Ani nadmiaru pozytywnych uczuc ani negatywnych. Rzadko sie do nas wtracaja ale i tez rzadko rozmawiaja czy interesuja sie naszymi problemami. Mnie to ryba bo i tak z obcymi na moj temat rozmawiac nie bede ale szkoda mi meza ktory chcialby czesciej sie z nimi kontaktowac... Czy po prostu moc porozmawiac.
Oboje pracuja zawodowo wiec moze w tym tkwi klucz. Nie mieszkamy z nimi i nigdy nie mieszkalismy. Jest bardzo...neutralnie. Nie czuje sie jakos specjalnie "czlonkiem rodziny" ale tez nie mamy problemow z mowieniem nam jak mamy zyc, kiedy miec dzieci i jak gotowac.
Wydaje mi sie ze tylko dlatego sie z nami nie kontaktuja bo ona jest szalenie zazdrosna o swego meza i chyba widzi we mnie rywalke(!!!) Jesli ktos czytajac to pomysli sobie ze mam fiola to po prostu nie widzial jej w akcji smile Jej maz jest absolutnie niewinny ale ona mimo wszystko czasem zachowuje sie jak szalona.

10

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Na początku,gdy synuś mojej teściowej nie był moim mężem a teściowa nie była teściową widziałam duży dystans.Mój mąż zresztą powiedział mi kiedyś,że jak ona mnie pierwszy raz zobaczyła to powiedziała mu"daj sobie spokój ona nie jest dla ciebie"- no bo "miastowa":)Ale podobało jej się chyba,że potrafię wypić mleko prosto od krowy,że pomagam przy plewieniu,zbieraniu ziemniaków,jabłek i takich tam mimo,że nie mam o tym bladego pojęcia.
Kiedy mieliśmy kryzys małżeński i prawie otarło się o rozwód teściowa podobno (wiem to z opowieści innych synowych) stała po mojej stronie; wyrazem tego był jej tekst:"jesteś młoda,ładna,jeszcze znajdziesz sobie kogoś":).Byłam wtedy w ciąży i myślę,że ona bardzo chciała mieć kontakt z wnuczęciem.
Kiedy urodziła się córka i pierwszy raz przyjechaliśmy wszyscy do nich, a właściwie do nas bo na górze mąż wyremontował ponad 100 metrowe mieszkanie,żebyśmy mieli gdzie wpadać latem;moja teściowa uściskała mnie ze łzami szczęścia w oczach.
Po jakimś czasie dowiedziałam się,że obgaduje mnie przed innymi synowymi,że nie potrafię zająć się dzieckiem,bo nie daję półrocznemu dziecku jej rosołu albo ogórków w occie prosto z ogródka.Była zszokowana,że dwu i pół letnie dziecko zostawiłam z moją mamą a sama wróciłam do pracy.Kiedy moja córka jako pięciolatka zaczęła czytać mówiła,że męczę dziecko bo taka "popier... nauczycielka" ze mnie i zamiast bawić się to ona musi się uczyć czytać:))
Wpieprza się w wychowanie wnuczki,uważa,że mycie rąk przed jedzeniem to jakaś fanaberia a trzylatka może wysikać się na dworze i nie musi używać papieru.
Mam wrażenie,że ta radość z powrotu mnie na łono rodziny była dyktowana tym,żeby "sąsiedzi nie gadali".
Jestem traktowana jako dodatek do synka i wnuczki i przy każdej okazji daje mi to do zrozumienia.Kiedy wyjeżdżamy na wakacje mówi do wnuczki"tylko trzymaj się taty bo tam ludzie nie mówią po polsku" albo"och jaka to córeczka tatusia,chyba tatusia bardziej kochasz".Zaprasza synka i wnuczkę na ciasteczko do siebie na dół często o mnie zapominając.
Potrafi zmyślić,przekręcić jakąś sytuację i zrelacjonować ją w ten sposób synowi a gdy on ma do mnie o to pretensje i ja mu ją relacjonuję widzę,że z lekka "baranieje" i nie wie o co chodzi.Jego mama potrafi obgadywać go do dwóch swoich synów a tych synów do niego.Podobnie jest z synowymi: do mnie obgaduje dwie pozostałe a mnie do nich.
Nie jest szczera i prawdomówna więc nie mam do niej zaufania nie wierzę w to co mówi.
Traktuję ją dobrze bo to babcia mojej córki i tylko z tego powodu ją szanuję.

11

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Moje drogie, tytuł jest jednak inny:) Mamy już wątek "Ach te teściowe..." gdzie mnóstwo kobiety wylało swe żale odnośnie matki nabytej, natomiast: jakimi jesteśmy synowymi? I co można zrobić Z NASZEJ STRONY by te relacje były poprawne a nawet bardzo sdobre? smile

12

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Jak w każdych stosunkach miedzyludzkich potrzeba chęci obydwu ze stron aby się porozumieć.
Po drugie szanuję moją teściową, jako człowieka, bo każdemu się należy szacunek, ale nie muszę jej uwielbiać, zwierzać się i traktować jak przyjaciółkę.
Oczywistym jest, że relacje powinny być poprawne, chociażby ze względu na spotkania rodzinne czy żeby nie stawiać męża między młotem a kowadłem, czy ze względu na relacje wnucząt z dziadkami.

Catwoman napisał/a:

I co można zrobić Z NASZEJ STRONY by te relacje były poprawne a nawet bardzo sdobre?

- ja zawsze pamiętałam o urodzinach, imieninach, dniach matki, co więcej kupowałam prezenty, bo mąż wiecznie nie miał pamięci do dat, bo to zawsze milo jak ktoś pamięta
- nigdy nie powiedziałam złego słowa, pomimo, że nieraz słyszałam takie pod moim adresem

13

Odp: My-synowe swoich teściów:)

Catwoman- jedyne co mogę zrobić by moje relacje z teściami były poprawne to nie dać się sprowokować,twardo wyznaczać granice poza które ani ona- teściowa nie ma wstępu i takie poza które ja też nie występuję.
Nie wdawać się w rzeczowe dyskusje bo rodzi to niepotrzebne konflikty,rozmawiać o pogodzie,o postępach ich wnuczki.
Nie tracić równowagi,uśmiechać się i być uprzejmą:)

14

Odp: My-synowe swoich teściów:)
Catwoman napisał/a:

Moje drogie, tytuł jest jednak inny:) Mamy już wątek "Ach te teściowe..." gdzie mnóstwo kobiety wylało swe żale odnośnie matki nabytej, natomiast: jakimi jesteśmy synowymi? I co można zrobić Z NASZEJ STRONY by te relacje były poprawne a nawet bardzo sdobre? smile

Otóż to.
Co może zrobić synowa by być w poprawnych, a nawet w dobrych stosunkach ze swoimi teściami?
Po pierwsze i najważniejsze - oddzielne mieszkanie!!!! Pod wspólnym dachem, wcześniej czy później zaczną się nieporozumienia.
Po drugie, też najważniejsze - przyjąć do wiadomości, że teściowa nie jest matką synowej. Jest matką jej męża. To ON jest jej dzieckiem i to JEGO kocha bezwarunkowo. Oczekiwanie, że od samego początku będzie tak samo wyrozumiała i kochająca w stosunku do synowej, tylko dlatego, że jest żoną syna jest nieuprawnione. Pomijając tu wszystkie toksyczne teściowe, matki zwykle akceptują i szanują wybory swoich synów, ale to jest dopiero wstęp do prawdziwie ciepłej relacji między dwiema kobietami. O to trzeba się postarać i napewno temu nie sprzyja krytyczna i rywalizacyjna postawa zarówno teściowej jak i synowej. Niektóre synowe uważają, że z chwilą ślubu stają się właścicielkami mężczyzny i każdy kontakt męża z jego rodziną, a szczególnie z matką uznają za zdradę. I żeby nie było wątpliwości, nie mówię o maminsynkach, tylko o normalnych facetach.
Żeby się teściowa z synową polubiły trzeba chemi, czasu i dobrej woli, a przede wszystkim porzucenia wszystkich stereotypów w rodzaju "matka męża - głowa węża",   "dobra teściowa to martwa teściowa" i "teściowa ZAWSZE rywalizuje z synową i ZAWSZE jej nienawidzi, bo ZABRAŁA jej ukochanego synka". Z takim podejściem nigdy nie będzie dobrze.

Synowa i teściowa to dwie różne i obce sobie kobiety, ale dobrze by było, gdyby połączyło je coś więcej niż tylko miłość do tego samego mężczyzny. A z tym jest różnie, bo dzieli je pokolenie, doświadczenie, wykształcenie, często środowisko, w którym obie funkcjonują i co tam jeszcze. Ja sama musiałam się trochę zestarzeć, zeby zaprzyjaźnić się ze swoją teściową. Jako młoda dziewczyna nie byłam do tego zdolna, bo byłam nadmiernie krytyczna, nadwrażliwa i miałam wygórowane oczekiwania, a ponadto teściowa mnie onieśmielała.

Wiem jedno. Relacja między teściową i synową to najtrudniejsza z możliwych międzyludzkich relacji. Takie tu kłębowisko uczuć, oczekiwań, zależności, a wszystko w gęstym sosie stereotypów, że się połapać trudno.

Szczęśliwe te synowe i teściowe miedzy którymi jest chemia. Tak to już jest, że do jednej kobiety ci blisko i się z nią przyjaźnisz, a od drugiej cię odpycha, choć przecież miła i poukładana.
Na to nie ma mocnych. Teściowej ani synowej się nie wybiera. Dostaje się ją z dobrodziejstwem inwentarza i trzeba żyć.
Mnie udało się z teściową, ale nie wyszło z synową.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » My-synowe swoich teściów:)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024