Ja na nerwice choruje 5 lat ,życie stało sie nijakie .Mam 26 lat i o dziwo zawsze jestem uśmiechnięta ale tylko dla ludzi. Wszystko trzymam w środku. Z nerwica sama sobie radze ,ale to może lepiej bo gdy z niej wychodzę sama to mam satysfakcje ze nikt mi nie pomaga - ani psycholog ani leki. Moje objawy sa różne. Płacze, bardzo często miewam dni ze nie chce mi sie zyc, kołatania serca, ścisk w oczach, brak skupienia, wydaje mi się ze wariuje, brak akceptacji , krzyczę często a potem mam wyrzuty ze krzyczę, brak satysfakcji z sexu przez blokadę. Nie wiem jak to jest byc szczesliwa, mam lęki o wszystko i o wszystkich. Ciągle jestem w strachu i pisać mogłabym wiecej. Choć i tak wstaje rano i mówię sobie ze będzie dobrze, ze mam nerwice po cos. Choć nie wiem jak to byc szczesliwa tak naprawdę, jak to jest byc kochana .Nie ma sensu powtarzać sobie dlaczego ja,mam to i juz i nic to nie zmieni .Trzeba sie nauczyć z tym zyc choć moje objawy sa ciągle rózne i co by mnie nie bolało co by mi sie nie działo to mówię sobie to nerwica.Mam męża dziecko i brak zajęcia to jest to co nikt nie powinien mieć .Sama wiem po sobie mysli sie zbierają ciągle i nakręcanie sie .Miałam i mam zycie ciężkie ojciec awanturnik ,męza tez nie mam dobrego ale mam dziecko i musze dla niej zyc .Ale mam jednak nadzieje ze to sie kiedys skończy .A jak sie skończy co będzie wtedy jednak ta nerwica to czesc mnie. I choć nie pamietam jak to jest nie miec nerwicy życ normalnie bez strachu to sie boje tez nie miec jej.Pamiętajcie kazdy ma cos po cos ,trzeba próbować wszystkiego a nie uciekać wciąż.
Podobne tematy
Pamietajcie kazdy ma cos po cos ,trzeba próbowac wszystkiego a nie uciekac wciąż.
I właśnie to motto powinno być priorytetem dla wielu z nas. Trzeba wreszcie pokonać swoje słabości i zacząć cieszyć się z drobnych sukcesów i chwil, które możemy doświadczać.
Marny z Ciebie fachowiec od leczenia nerwicy, idż lepiej do lekarza bo tylko lekarz może Ci pomóc odzyskac radośc zycia. Co z takiej matki ma dziecko? chwiejnej, niezadowolonej z życia, płaczącej i wrzeszczącej na podłośc tego świata? Jak odbiera Ciebie mąż i jak długo będzie go cieszyła znerwicowana żona? Pomyśl nad tym że wcale sobie nie radzisz z nerwicą i niemożliwe jest abyś sama sobie poradziła, dobrze Ci radze, ogarnij się i szoruj do specjalisty lekarza.
No pewnie, lepiej udawać, że wszystko jest ok, kosztem relacji w rodzinie i własnego samopoczucia, zamiast czuć się dobrze i spełnionym, bo przecież pójście do lekarza i po odpowiednie leki to oznaka słabości, a trzeba być silnym!
Pamietajcie kazdy ma cos po cos ,trzeba próbowac wszystkiego a nie uciekac wciąż.
Właśnie dlatego, nie idźcie do lekarza danego wam przez służbę zdrowia, bo jak pójdziecie to nie spróbujecie wszystkiego i uciekniecie, jak tchórze...
Nie wiem skąd tyle hipokryzji w jednym poście. Teraz tylko pytanie, co jeśli to się nie skączy i już do śmierci będziesz mieć nerwicę, użalać się nad sobą i pisać czasowniki z 'nie' razem?
Radziłbym Ci iść do lekarza, bo nerwica to nie jest przeziębienie i dotyka mocno zarówno umysł jak i ciało.
Ciekawa definicja siły...
Długo mnie tu niebyło i dopiero przeczytałam odpowiedzi.Ja kochani chodziłam do 5 psychologów i uczestniczyłąm w terapi grupowej kazdy mnie wysyła do psychologów tak jak by było to cos złego ze sama próbuje z tm walczyc .A taki co do mojej osoby ze po co komus taka zona czy matka nikt mnie nie zna niewie jaka jestem matka na codzien jestem dobra matka i zona ,a problem tkwi ze mam meza zlego to on na mnie krzyczy ,ma mnie za nic ciekawa jestm czy normalna osoba by wytrzymała to co ja a niemówiac juz majac nerwice.Dziecko ma wszystko czesto ją przytulam mówie ze kocham,mż ma wszystko ugotowane posprztane jestem miła i kochajaca osobe to on mnie odtraca czuje sie jak smiec,ale dziekuje za te ataki pozdrawiam.
Angela26 - jesteś niesamowita! Zrobiłaś już bardzo dużo i uda Ci się więcej!
Proces zaczyna się w głowie, we własnej chęci, by coś zrobić ze sobą, ze swoim życiem. Psycholog czasem może pomóc znaleźć dobry kierunek, lekarz może zaaplikować leki, które pozwalają przeskoczyć własne ograniczenia, ale wszystko zaczyna się w głowie i trzeba chcieć samemu sobie pomóc. Sama wizyta u specjalisty nie zmienia nic w życiu, samemu trzeba znaleźć w sobie siłę, by iść do przodu, mimo tego wszystkiego co dzieje się dookoła.