jestesmy małzenstwem od 16 lat a maż zostawił mnie tak z dnia na dzien.powiedział ze mnie juz nie kocha.mamy 3dzieci-4,16 i 20lat.20latka jest moja panienska córka ale dlaniego nigdy nie była problemem.ja nie pracuje juz 10 lat poniewaz maz twierdził ze jego zona nie bedzie pracowała.ze jest w stanie nas utrzymac.teraz po tylu latach zostawił mnie dla innej.jak mam sobie poradzic ps
ychicznie?dlamnie to był szok-tak z dnia na dzien straciłamwszystko.co dalej ?jak życ? snuje sie po domu i zastanaWIAM CO TAKIEGO ZROBIŁAM?GDZIE POPEŁNIŁAM BŁAD?NIE MAM SIŁY ZAJMOWAC SIE DOMEM ,DZIECMI...PORADZCIE COS.
Podobne tematy
andzela2224 domyslam sie co czujesz... ja własnie przechodze podobna traume... chłopak mnie zostawił twierdząc, że mnie nie kocha... a nic na to nie wskazywało... tez włąsnie z dnia na dzień... i to przez maila....
Moim zdaniem jeżeli masz tylko mozliwosć zacznij pracowac aby miec pieniądze własne na życie. Nie wiem czy ustaliliście cos w sprawach z dziecmi. Napewno bedzie musiał płacic alimenty więc, koniecznie z nim ustal jak bedziecie je wychowywac.
Kurcze sama sie zastanawiam dlaczego tak sie dzieje, że my całe potrafimy sie oddac, tak jak Ty np. nie pracowac tylko skupic sie na domu, rodzinie aby im było dobrze, rezygnując ze swojej kariery zawodowej, a oni tak zwyczajnie potrafia kopnąc w du**e...
jedyne co mi teraz narazie pomaga to mijajacy czas... chociarz od rozstanie minie jutro dopiero tydzien ja staram sie stac na nogach i powtarzac sobie ze to tylko 3 miesiace... Jedyne co moge Ci powiedziec to to, że z czas uleczy ból... a Ty sie wkońcu uspokoisz...
Jeżeli tylko mozesz popros rodzine, przyjaciół o wsparcie... mi bardzo duzo daje wychodzenie ze znajomymi, rozmowy...
i nie zastanawiaj sie gdzie popełniłas błąd... bo to w sumie juz nie ma znaczenia, ja tez sie go pytałam co ja robiłam nie tak to tylko usłyszałam, że to z nim jest cos nie tak... staram sie go znienawidzec za to jak odebrał mi ten czas... Ty masz dzieci masz dla kogo żyć... mysl głównie o nich bo dla nich musisz byc silna...
ja dla swojego zostawilam piekny kraj i rodzine, 2 dzieci u nas 8 i 12, tez chczial , zebym siedziala w domu, 10 lat tak bylo , pracowal i chlal , pracowal i chlal, a rok temu jego zwolnili , nie pracuje, chla, lapie sie za siekiere, porabal moje lozko, byla i policja, i nic nie dalo, wszystko prez okno wylatuje (dywan telefony kwiaty moje), prosilam o pomoc jego rodzine , a wyszlo tak , ze wszystko zwalily na mnie, ze ja we wszystkim winna. Znalazlam prace za 900zl, rodzinne mam i wszystko. Wierzylam mu, jak glupia, on sam tak nawet mowil. Jego rodzina grozi mnie , ze zabiorą mi dzieci, nastawiają przeciwko , gadają takie rzeczy , ze glowa mala, tez byly na policii i powiedzialy , ze jestem ku.... jakiej jeszcze nikt nie widzial na swiecie i ze moj mąz stracil glowe pilnując mnie w dzien i w nocy. Istny koszmar! zyje w tym gownie juz 5 miesiecy. Rozwod nic mi nie da, bo dokąt pojde? Najgorsze to , ze ktoś podzuczil mnie w okno wlosy, caly pęk. A to znaczy , ze mają do czynienia z ciemnymi silami i chcą mnie wykączyc . Ja bardzo sie boje o dzieci. Teraz musze z tym zyc, ja juz nie mam lez plakac, zostalam w obcym kraju sama , jest mi bardzo strasznie. Wszystkie znająmi patrzą na mnie jak na ku..... i śmieą sie. Mieszkam na wsi cholernej , gdzie nic nie ma , oprocz brudu i smrodu. Mam dosyc tego, staram sie ze wszystkich sil wyplynąć z tego bagna , ale to niemozliwe poprostu samemu. Dlaczego kobieta tak ma? rodzi dzieci , siedzi pol zycia z nimi , a pozniej okazuje sie ze nic nie ma? Dla czego bidnemu zawsze wiatr w oczy? Mialam dzieciństwo- istny koszmar, glod, chlod pjaństwo ojca , rozruby, policja, a teraz znowu to samo. Stracilam brata 1 rok temu, mamie 80 lat, siostra inwalid. Kiedyś w pracy pozalilam sie jednej, ktorej ufalam, a ona powiedziala , ze ja glupia, wszystkim zle teraz i tak bylo zawsze, kazdy ma swoje piekielko w domu, i ze powinnam cieszyc sie , ze nie jest jeszcze az tak zle, i ze bym przestala zalic sie i wziela sie do roboty. Dla czego facet moze robic , co chce , a baba odrazu jest ku.... !
Drogie kobietki! Andzelo2224 i Misiskodisko! U Andzeli sytuacja jest do wyprostowania. Musisz tylko wziąć się w garść. Napewno po tylu latach bycia razem, jest to szok. Ale, czas leczy rany i tu właśnie CZAS pozwoli na ułożenie sobie dalszego życia na nowo. Początkowo ciężko jest się pozbierać, ale potem nie będzie to trudne. Dzieci masz już duże. Jeszcze wszystko może ułożyć się pomyślnie, czego Ci serdecznie życzę. Ja jestem zamężna już ponad 30 lat i od conajmniej dwudziestu, raz na jakiś czas jestem straszona przez męża /jak się kłócimy/, że się wyprowadzi. Mamy jedno dorosłe dziecko i właśnie te kłótnie są z jego powodu. Mężowi wszystko w naszym dziecku przeszkadza od początku i wiecznie go krytykuje. Teraz znów "temat" odżył, choć jest dzień kobiet i choć w ten dzień mógłby sobie odpuścić i nie zadrażniać sytuacji. Nie wiem czy uda się uratować nasze małżeństwo, bo ja mam już dość. I choć mam już "swoje" lata, to czuję się i wyglądam młodo. Czy warto poświęcać się bez reszty? Życie przelatuje, czas pędzi i co? Chyba należy się człowiekowi coś dobrego w życiu, a nie tylko stresy i przykrości. A Ty Misiskodisko sama sobie nie poradzisz. Musisz szukać pomocy w placówkach które zajmują się takimi trudnościami. Są specjaliści którzy powiedzą ci co dalej robić. Życzę ci pomyślnego wyjścia z tej trudnej sytuacji.
Ja myślę, że skoro facet wyprowadził się to lepiej... Masz szansę po pierwszym szoku stanąć na nogi i powoli odbudować swoje życie.
Ja spróbuję chyba jeszcze terapii małżeńskiej (o ile on zechce) ... a później nie wiem... będę chyba przygotowywała się sama do odejścia. Mam dość jego zdrad (nie przyznaje się do nich) i zapewnień, że mnie kocha... Błędne koło... Jestem psychicznie spalona... w głowie ma mętlik... nie mogę na niczym się skoncentrować... totalna rozsypka. Nie chcę i nie mogę tak żyć chociaż kocham go . Jak widać to chora miłość ale nie potrafię się z niej uwolnić. Wiem, że gdyby odszedł łatwiej byłoby mi przeboleć stratę i zacząć normalnie żyć...