netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Nadzieja. ;(

4 odpowiedzi3 047 wyświetleńzałożony przez sylwusiaczek17, 27.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Nadzieja. ;(

Chciałabym się was o coś poradzić... a więc tak poznałam chłopaka w wakacje 2011roku od razu mi się spodobał więc zaczęliśmy jakoś gadać i się spotykać.. w końcu zaprosił mnie do swojego domu, codziennie graliśmy w karty chodziliśmy do kina na spacery oglądaliśmy filmy, chodziliśmy na piwo, razem jeździliśmy samochodem na różne wycieczki, zapraszał mnie na uroczystości rodzinne chociaż nigdy nie byliśmy parą. Kiedyś mi powiedział, czy chciałabym z nim być i wtedy jeszcze nie byłam pewna bo był starszy ma 21lat a ja 17lat więc jeszcze nie byłam taka zakochana.. Potem straciliśmy kontakt i znów się odezwał znów zaczął robić mi nadzieje jak ja już sobie dałam spokój. Ja wiedziałam,że jeszcze jak był młodszy wpadł w złe towarzystwo i zaczął brać więc starałam się z nim być i mu jakoś pomóc ale się nie udało zaczęliśmy się znów spotykać gdy moja mama zabroniła mi się z nim spotykać on napisał  mi sms'a "może rzeczywiście powinniśmy się na razie nie spotykać" ja oczywiście napisałam, żeby mi tego nie robił i w ogóle. Potem zaczął się spotykać z moją koleżanka i bardzo mnie to zabolało bo nie powiedziała mi, że jest w nim zakochana a ja jej przecież wszystko o nim mówiłam.. I urwał nam się kontakt gdy ja już powoli o nim zapominałam i wracałam do siebie wychodziłam z tzn załamki on oczywiście się odezwał a ja jak głupia znów do niego poleciałam bo wszystkie wspomnienia wróciły.. Od tamtej pory znów się z nim spotykałam aż w końcu powiedziałam żeby nie robił mi ciągle nadziei, że chce coś jak i tak nic nie robi w tym kierunku i powiedział, że na 100% nic nie chce więc wysiadłam z auta i poszłam do domu za 5 min zadzwonił i oznajmił mi, że nie przemyślał tego i że jednak coś czuje.. Potem nie odzywał się miesiąc i tydzień temu się odezwał co mam robić nie umiem przestać go kochać... Doradźcie mi proszę. Gabrysia.

2

Odp: Nadzieja. ;(

Aj, nie potrafiłabym na Twoim miejscu zaufać komuś takiemu. Tutaj spotykanie z Tobą, potem z Twoją koleżanką, w zasadzie co rusz powrót do Ciebie, bla bla... Wiem, że to trudne, ale najlepiej to chyba o nim zapomnieć. Bo co, jeśli on ma zamiar ciągle robić Ci taką nadzieję po miesięcznej przerwie? Rozważ to. Można przestać kochać, tylko potrzeba czasu i zajęcia. Jest to ciężkie i długotrwałe, ale także wykonalne. Tak czy owak - wybór należy do Ciebie, my możemy jedynie Tobie doradzać w tej sprawie, wyrażać swoje myśli.

3

Odp: Nadzieja. ;(

On bawi się Twoimi uczuciami. Moim zdaniem nie potrzebnie robisz sobie nadzieje, tacy faceci z reguły się nie zmieniają i za pewne będzie zachowywał się tak na okrągło przez co Ty co jakiś czas będziesz cierpiała, a później znów do niego wracała z nadzieją, że to się zmieni. Jak dla mnie to związek bez przyszłości.

4

Odp: Nadzieja. ;(

Ja miałam tylko troszkę podobną sytuację (przynajmniej na początku) więc Ci ją przytoczę, a Ty zrobisz z tym co zechcesz wink jeśli nie chcesz nie musisz tego nawet czytać smile
Obecnie mam 20 lat tak nawiasem mówiąc big_smile

W maju 2009r. zakręcił się koło mnie chłopak, jak się potem okazało mieliśmy wspólnych znajomych i często się zdarzało, że byliśmy na tych samych imprezach/ogniskach. Przez jakieś niecałe 3 tygodnie pisaliśmy esy, często się widywaliśmy, ale tylko w gronie znajomych, miłe słówka itd. W połowie czerwca okazało się, że wyjeżdża na 2 miesiące do pracy za granicę, ale chciał się ze mną pożegnać i zaprosił mnie na spacer. Obiecał, że jak będzie na miejscu to się odezwie do mnie na gg i poprosił o numer więc mu go zapisałam. Przez całe wakacje czekałam jak głupia, ale nic się nie działo. Potem wrócił i już pierwszego dnia pobytu w PL puścił mi strzałkę na telefon, ale byłam zbyt dumna żeby odpuścić, stwierdziłam, że jak miał mnie w dupie jak był gdzieś tam to teraz ja będę miała go gdzieś. Nie odzywaliśmy się do siebie jakiś rok czasu, mieszkamy w jednej miejscowości no i mamy wspólnych znajomych więc często na siebie wpadaliśmy, ale nawet nie było z jego strony głupiego "cześć". A ja chociaż to dziwne przez ten miesiąc od maja do czerwca zdążyłam coś do niego poczuć i nie mogłam przestać. W listopadzie 2009r. zaczęłam kręcić z nowym kolegą z klasy (tamten w tym czasie już miał dziewczynę) i w sumie ku mojemu zdziwieniu tamten stał mi się obojętny smile jednak z tym z mojej klasy nie byliśmy długo bo oboje czuliśmy, że to nie to smile chociaż do dziś mile to wspominam. Kiedy zerwaliśmy ze sobą znowu powróciły myśli o M. Dłuugo rozmawiałam ze swoją przyjaciółką, która wiedziała o wszystkim co myślę, co czuję i co się dzieje i stwierdziłam, że obiecuję sobie, że z nim skończę. Przestanę żyć przeszłością, jakimś moim wyobrażeniem o nas, złudzeniem.. w końcu to był tylko miesiąc miłych wakacji, a ja sobie już myślałam niewiadomo co. I faktycznie starałam się jak cholera, żeby o nim nie myśleć. W sierpniu 2010r. byliśmy na tej samej 18-stce, ja trzymałam się kurczowo mojej przyjaciółki i powtarzałam jej, żeby mnie "pilnowała, żebym się do niego nie zbliżała bo w końcu coś sobie obiecałam", no ale wołał mnie na kielicha i jakaś tam luźna rozmowa się jednak potoczyła. No i znowu zaczął do mnie pisać sms, a ja głupia znowu się wkręciłam. Początkiem września 2010r. znowu jechał za granicę i miał zjeżdżać nie wiadomo kiedy, niby na święta w grudniu. Znowu poprosił o mój numer gadu, ale jakoś tak zamieszałam rozmowę, że go nie dostał. Stwierdziłam, że zapewne będzie tak jak ostatnio więc po co się wysilać i robić sobie nadzieję. Pojechał. I tego samego dnia napisał mi wiadomość na nk, żebym podała mu numer gg, odczekałam trochę i wysłałam mu wiadomość z numerem. I faktycznie się odzywał. Pisaliśmy co wieczór po 2-3 godziny, potem zaczął nawet dzwonić 2 razy w tygodniu smile ale nie byliśmy parą. Zjechał na moją imprezę 18-stkową smile Było miło, a ja czułam, że coś się jednak szykuje smile no ale.. za piękne by to było. Któregoś dnia pogadaliśmy poważnie "o nas" i on stwierdził, że nie chce się angażować w związek, bo wie, że jeszcze będzie wyjeżdżał za granice i nie chce mnie w ten sposób krzywdzić i ograniczać, że jestem młoda i mogłabym sobie znaleźć faceta tu na miejscu, który byłby cały czas przy mnie. Nie umiał zrozumieć, że ja chcę jego niezależnie od tego czy będzie wyjeżdżał czy nie. W końcu po jeszcze kilku wydarzeniach o których już nie chcę pisać (ale warto wspomnieć, że po takich wydarzeniach każda normalna kobieta dała by sobie już z nim spokój; nie mówię tu o zdradzie) zostaliśmy razem smile Jesteśmy w związku od lutego 2011r. smile jesteśmy szczęśliwi i wszystko naprawdę jest dobrze, tak jak w normalnym związku z "normalnym" początkiem smile Można powiedzieć, że w sumie na happy end czekałam 2 lata w niepewności i tak naprawdę mając tylko złudną nadzieję, a jednak się udało i nie żałuję niczego smile

Tobie również życzę szczęścia cokolwiek zdecydujesz smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026