netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

15 odpowiedzi4 961 wyświetleńzałożony przez Nordic14, 18.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-19 16:18:29)

Temat: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Witam serdecznie.

Zdaje sobie sprawę, że to forum dla kobiet, ale to właśnie porada od was, Pań, będzie tą najlepszą..

Sprawa wygląda następująco.
Dokładnie tydzień temu, rozpadł się mój związek, z dziewczyną z którą byłem 4 lata.
Nasz związek nie był nie udany, kochaliśmy się, i wierzę, że nadal tak jest.
Problem leżał we mnie - byłem zbyt zaborczy. Wiecie, głupie zakazy, wywoływałem zbyt wiele kłótni, trwało to za długo. Dawała mi do zrozumienia, że chce żebym się zmienił - ale ja głupi tego nie zauważałem. Zrozumiałem dokładnie każdy swój błąd dopiero po zerwaniu, i z tego powodu jest mi na prawdę źle. Nie spałem, nie mogłem normalnie funkcjonować, wciąż rozmyślałem jakim idiotą byłem, i ile oddałbym żeby znowu dała mi szansę. Nie myślcie, że po prostu wydaje mi się że się zmieniłem. Nie - dokładnie rozważyłem wszystko co robiłem, i przyznaję, gorzej głupi być nie mogłem.
Po prostu się sparzyła.

Po zerwaniu rozmawiałem z nią kilka razy, sam inicjowałem rozmowy, głównie przez telefon. Nie chciała spotkać się ze mną w oczy, nie wiedziałem czemu.  Była zdziwiona, ale widząc mnie po chwili zaczęła się uśmiechać. Zacząłem ją przepraszać, zapewniać że kocham, że się zmienie. Powiedziała mi, że wciąż jej zależy, i jest to dla niej ciężkie, ale nie chce dać mi szansy, bo boi się że po upływie pewnego czasu znowu zacznę być taki sam, że już podjęła decyzję, i jej nie zmieni. Jednak tej nocy, rozmawialiśmy jeszcze na normalne tematy, opowiadała mi o głupotach, jak zawsze, i było widać, że dobrze jej z tym że znowu rozmawiamy(znam jej uśmiech, uśmiechała się tak zawsze gdy była z czegoś szczęśliwa..).
Skonczyliśmy rozmawiać, ponieważ była bardzo późna pora, a jej robiło się w dodatku zimno. Obiecała mi, że spotkamy się w normalnych warunkach następnego dnia, by porozmawiać. Chwilę potem, dostałem telefon, że przeprasza, ale zrobiła błąd, że dopiero doszlo do niej co mi obiecała, i że nic z tego. Nie rozumiałem tego.

Dnia następnego nie wytrzymałem, i zadzwoniłem. Zapytałem, czy mimo wszystko nie możemy się spotkać, by porozmawiać normalnie, w żywe oczy. Odpowiedziała, że nie chce, i nie chciała podać mi powodu. Jednak po moich prośbach, dowiedziałem się że nie chciała się spotkać, bo mięknie jak tylko mnie widzi.. Jednak to nie był koniec na ten dzień. Los chciał, że oboje wybraliśmy się tego dnia do miasta. Ja ze swoim przyjacielem, Ona z przyjaciółką. Dowiedziałem się potem, że jest w pewnym klubie, i poszedłem pod niego, po czym zadzwoniłem do niej, i spotkaliśmy się. Na samym początku, nie rozmawialiśmy w ogóle na temat związku, gdyż chwilę po niej wyszła jej przyjaciółka, postanowiła że wraca, a my poszliśmy z nią. Temat związku zaczął się dopiero na przystanku, gdy jej przyjaciółka spotkała znajomą. Rozmawialiśmy długo, zapewniałem jej, że się zmienię, mimo to ona nie odchodziła od swojej decyzji. 

Dnia następnego zadzwoniłem znowu, przyznałem się do każdego błędu, do tego że za późno je zrozumiałem, przepraszałem. Spytałem czy nie mogłoby być tak jak wczoraj, gdy oboje się uśmiechaliśmy, odpowiedziała że było fajnie, ale niestety nic z tego, że poznała mnie już, i czuje że zmienię się, ale tylko na trochę, że chce ją po prostu odzyskać, po czym zacznie wracać moja zaborczość.. Powiedziała mi, że dobrze wie, że mam drugą, kochaną stronę, że zdaje sobie sprawę z tego że ją kocham, ale mimo to za bardzo martwi się tym zaborczym mną.. Prosiła bym przestał się starać, bo robię to aż za bardzo, a jej wciąż zależy, i też jest jej bardzo ciężko, ale podjęła decyzję, i nie zmieni jej.

Nie chce męczyć jej codziennie telefonami, bo wiem że musi ją to wkurzać. Ale nie mogę się też poddać.. Kocham ją bardzo mocno, zrozumiałem każdy swój błąd. Wiem, że przesadzałem w wielu kwestiach, a Ona miała tego dość, ale jestem gotowy zrobić wszystko byleby ją odzyskać, wiem że zmieniła mnie ta sytuacja, i nigdy więcej nie byłbym taki zazdrosny, bo nie miałem do tego powodu, a jedynie sam je sobie wymyślałem. Powiedziała mi, że wszystko byłoby ok, gdybym zmienił się jeszcze dzień czy dwa przed rozstaniem, zanim ostatecznie zdecydowała, żeby mnie zostawić.. Chciałbym zaznaczyć, że przez cały związek nie zdradzałem jej, nie potrzebowałem nawet kontaktu z innymi dziewczynami, koleżankami, jedynym mankamentem we mnie była ta przesadzona zaborczość..

Co powinienem teraz zrobić? Stanąłbym na rzęsach żeby dała mi szansę.. Myślicie że to już koniec? Nie jestem w stanie odpuścić jej sobie, bo za dużo razem przeszliśmy, zbyt wiele dla mnie znaczy. Jak przekonać ją, że nie zmieniłem się tylko na trochę? Czy tydzień po rozstaniu to za mało czasu by mogła dać mi szansę? Powinienem teraz milczeć w spokoju, i odezwać się za kilka dni? Jak myślicie, jest nadzieja, że jednak zmieni swoje zdanie?..

Będę wdzięczny za każdą pomoc udzieloną przez was, pozdrawiam.

2

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Zerwij z nią kontakt na jakiś czas, jak zatęskni to wróci, a jak nie to raczej nie ma szans na ponowne zejście się. Takie jest moje zdanie.

3

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Rzecz w tym, że wiem, że wciąż jej zależy.. Boi się mi zaufać, a ja nie wiem jak ją przekonać.. Czy zerwanie kontaktu serio moze pomoc?

4 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2013-11-18 17:02:02)

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Kurczę...Szczerze to jej się nie dziwię.
Jak można żyć z kimś, kto najchętniej zamknąłby Nas w domu i zakazywał wszystkiego jak ojciec?
Niestety prawda jest brutalna i to nie jest tak, że do związku potrzebna jest tylko bezgraniczna miłość.
Skoro czuła się jak w potrzasku, to teraz gdy się wreszcie z Niego uwolniła nie chce pchać się do klatki na nowo.

Wbrew pozorom pewnego rodzaju niezależność partnerów w związku jest potrzebna.
Potrzebne jest wyjście od czasu do czasu z koleżankami, czy samotna wizyta w kinie.
Nie można na sobie non stop wisieć...
Aha, a tym wydzwanianiem do Niej udowadniasz jej, że jednak się nie zmieniłeś i nadal jesteś zaborczy.

5 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-19 16:18:41)

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Nie wisieliśmy na sobie non stop. I nie chcę, żeby tak odebrała te telefony. Dzwoniłem, bo po prostu zależy mi na niej, i chciałbym Ją odzyskać, bo wiem też, że mogę ją uszczęśliwić. To nie tak, że ciągle było między nami źle. I wbrew temu co mówisz, nie zabraniałem jej wyjść z koleżankami. Zdaje sobie sprawę, że mogła, i w sumie to na pewno czuła się tak jak opisałaś. Ale wiem, że to wszystko było błędem i chcę to naprawić. Myślisz, że powinienem przestać odzywać się przez jakiś czas? Dać jej w spokoju przemyśleć wszystko? Nie uzna wtedy, że po prostu mam ją za przeproszeniem gdzieś?

6

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Czy zerwanie kontaktu serio moze pomoc?

Moim zdaniem pomoże, bo jeżeli dziewczynie zależy na tobie a ty nie będziesz do niej pisał i kontakt będzie zerowy to zatęskni, zrozumie kogo straciła. Natomiast jeżeli ma cię głęboko gdzieś to pewnie będzie jej to na rękę. Tak czy siak dowiesz się jak się sprawy mają.

7 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-19 16:18:55)

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Jak myślisz.. To kwestia kilku dni, czy tygodnia/2/4?.. Po ilu mam się odezwać?

8

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Daj jej pół roku, pewnie będzie ci ciężko ale przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz.

9

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Dostrzegam w tobie typa obsesyjnego ocierającego się wręcz o zaburzenia osobowości typu borderline. Masz problem z sobą. Będąc w związku byłeś zaborczy, tracąc kobietę zacząłeś ją obsesyjnie zadręczać (dzwonić, nachodzić, nie dajesz nabrać oddechu) i przekonywać, że się zmieniłeś. Moim zdaniem ona ma rację bojąc się, że wrócicie do punktu wyjścia i znów będzie jak było... chociaż sam w tej chwili szczerze w to wierzysz, że się zmieniłeś to jest to tylko twoje złudzenie.
Chcesz ją odzyskać i udowodnić, że naprawdę się zmieniłeś? Pierwsze co powinieneś zrobić to pójść na terapię i sumiennie ją kontynuować. Po kilku wizytach u psychologa powiedz dziewczynie, że chodzisz na taką terapię i robisz to dla niej, bo zdałeś sobie sprawę z faktu, że masz problem - chcesz się go pobyć, żeby móc z nią zbudować prawidłowe relacje i będziesz najszczęśliwszym człowiekiem jeśli da ci drugą szansę. Jeśli będzie się wzbraniać - nie naciskaj, nie nękaj, tylko powiedz że poczekasz ile będzie chciała i że jej udowodnisz zmianę doprowadzając zaczętą terapię do końca.
Nie ściemniaj jej, jeśli nie zamierzasz tej terapii potem kontynuować, bo to tylko pogorszy obecną sytuację... nie oczekuj jednak, że do ciebie wróci.
Nawet jeśli ona zdecydowałaby się na powrót bez takiej terapii, to prędzej czy później (a raczej prędzej) znów odejdzie, bo sytuacja się powtórzy, a trzeciej szansy już możesz nie dostać.

Jeśli faktycznie jest tak jak mówisz i nie są to puste słowa to skorzystasz z mojej rady...
Życzę sukcesów smile

10

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Szczerze? To dobre wyjście, zwłaszcza dlatego, że byłeś zaborczy. Jak będziesz ją zamęczał telefonami non stop, to tym bardziej pomyśli, że nie szanujesz jej uczuć i że się nie zmieniłeś. Powiedz jej np, że rozumiesz, że masz nadzieję, że da Ci szansę, ale że odsuniesz się na razie, że chcesz jej udowodnić, że możesz się zmienić. Takie coś prędzej do niej przemówi niż milion telefonów. Skoro byłeś zaborczy, to zastanów się nad tym i popracuj czy sam czy z pomocą psychologa. Myślę, że będzie to pomocne, bo Ty sam "z zewnątrz" możesz wielu spraw nie dostrzegać, psycholog może Ci wiele rzeczy uświadomić, ale oczywiście decyzja o tym, że chcesz się zmienić musi wypływać od Ciebie.

A to czy Ci dziewczyna wybaczy czy nie, to właśnie pokaże czas i moim zdaniem właśnie najlepiej dać jej czas, nie dzwonić na razie, a jak już to tylko powiedzieć, że dajesz jej czas, że będziesz czekał i że nie będziesz się narzucał, ale żeby czuła, że w razie czego jesteś obok, możesz powiedzieć, że będziesz przez ten czas pracował nad sobą, że w razie czego udowodnisz jej, że zmiana nie jest chwilowa.

11

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Będzie chciała to sama się odezwie.
Faktycznie wieje czymś niepokojącym...Daj jej złapać oddech.
Nie musiało być non stop źle, ale skoro osiągnęła apogeum to dobrze też nie było.

12

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Czy jeśli dla dobra dziecka, które jest w drodze, chciałam na partnerze wymóc zmiany .... zmiany jakich oczekuję od przyszłego ojca, od głowy rodziny jaką miałby być...aby był odpowiedzialny za nas, za dziecko, za swoje czyny,,, chciałam aby ograniczył picie, kolegów i inne używki... żeby dorosnął... on to tylko odbierał, że mu wszystkiego zabraniam, że mam o wszystko pretensje...czy słusznie? ;( czy to też jest zaborczość jeśli próbuje się kogoś przyprowadzić do pionu bo tego wymaga sytuacja życiowa? sad
Po prostu chciałam dobra dziecka a wyszło wszystko na odwrót....

13

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..
zauroczenie napisał/a:

Czy jeśli dla dobra dziecka, które jest w drodze, chciałam na partnerze wymóc zmiany .... zmiany jakich oczekuję od przyszłego ojca, od głowy rodziny jaką miałby być...aby był odpowiedzialny za nas, za dziecko, za swoje czyny,,, chciałam aby ograniczył picie, kolegów i inne używki... żeby dorosnął... on to tylko odbierał, że mu wszystkiego zabraniam, że mam o wszystko pretensje...czy słusznie? ;( czy to też jest zaborczość jeśli próbuje się kogoś przyprowadzić do pionu bo tego wymaga sytuacja życiowa? sad
Po prostu chciałam dobra dziecka a wyszło wszystko na odwrót....

Nie, to nie zaborczość, ale usilna i desperacka próba wychowania partnera, który nie dorósł do roli ojca i odpowiedzialnego partnera...
Współczuję sytuacji, ale trudno cokolwiek tutaj pomóc. Masz w domu jednego "dzieciaka" a drugiego w drodze...

14

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

No właśnie miałam dziecko... bo nas, że tak powiem zostawił...
nie mniej jednak dziękuję... bo ja już w sobie zaczynałam szukać tylko winy, że to jest może też zaborczość skoro on mi już to zaczął wmawiać to sama zaczynałam w to wierzyć... on uważa, że dorósł, że jest odpowiedzialny i to że nas wyrzucił ze swojego życia zrobił dla dziecka żeby się przy nim nie kłócić... i że to jest dorosła decyzja sad Zamiast chcieć spróbować zmienić się, powalczyć, nawet jak byłam nerwowa (a byłam bo w ciąży to nieuniknione) i potrafiłam się doczepić do małej rzeczy to mógł na to przymnknąć oko...i jakoś ocieplić sytuację to on tego nie robił sad za to po małej kłótni zawsze miał pretekst żeby wyjść i się napić;/

15

Odp: Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Najpierw daj odetchnąć sobie i jej. Dobrze że rozumiesz swoje błędy, ale to że je rozumiesz nie sprawia, że już ich nie popełnisz. Nie dziwię się dziewczynie sama bałabym się wchodzić drugi raz w taki związek. (miałam podobne przygody) rozstaliśmy się chociaż z inncyh powodów, ale tak czy inaczej nie przwiduję powrotu do siebie.
Rzeczywiście terapia byłaby dobrym pomysłem, wtedy może rozmawiając z kimś o tym zacznieesz się zmieniać, ale to że widzisz te blędy to dobry początek.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiła mnie - z mojej winy. Czy jest nadzieja że wróci?..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026