A wiec przyszedl i czas na Mnie by prosic was o rade, pomoc. Postaram sie w miare krotko i zwiezle opisac od poczatku moje zycie seksualne. Majac 13lat zostalam zgwalcona i po tym wydarzeniu kazdy moj stosunek konczyl sie placzem. Moj byly maz znajac moja historie byl wytrwaly i pomogl mi zamknac tamten rozdzial w zyciu. Niestety nasze zblizenia wygladaly fatalnie. Wstydzilam sie byc aktywna podczas seksu. Kochalismy sie w tylko jednej pozycji-klasycznej. Odswietnie na lyzeczki. Przez wiele lat mialam zaledwie kilka orgazmow. Mialam tak dziwny organizm ze maz musial w rownym tempie sie poruszac. Wystarczylo ze lekko poruszyl reka bo scierpnal i cale podniecenie opadalo. Zero spontanicznosci. Dochodzilo do tego ye potrafilam nakrzyczec podczas stosunku. Rozstalismy sie... Później miałam kilku jeszcze partnerów przy których po prostu leżałam jak kłoda. Aż zjawił się on... Już praktycznie od samego początku nie miałam żadnej blokady podczas seksu z nim. Wreszcie przeżywałam ogromną rozkosz. Co więcej przerobiliśmy chyba całą kamasutre. A ja? Ja nauczyłam się pozycji na jezdca boże to było cudowne. Wreszcie byłam aktywna co więcej podobało mi się to i sprawiało mi to ogromną przyjemność. Nawet nie marzyłam o aż tak wielkiej zmianie. Byłam z siebie dumna. Niestety wszystko szybko się skończyło. Mieliśmy większą kłótnie przy której straciliśmy do siebie zaufanie. Oboje walczyliśmy by to wszystko odbudować. Małymi kroczkami wszystko wracało do normy. Tylko że coś jest nie tak i nie wiem co... Znowu nie mam orgazmu... Zrobiło się nudno potrafię wyczuć każdy jego kolejny ruch. Zawsze wiem co zrobi za minutę. Nadal jest Mi wspaniale ale brakuje mi kilku rzeczy podczas seksu. Próbowałam z nim o tym rozmawiać ale on twierdzi że jest świetnie i nie widzi problemu. Czasem myślę że ma gdzieś moje potrzeby i upodobania. Potem on się robi smutny i twierdzi że się stara że lepiej już nie potrafi. A ja mam taki metlik w głowie, że już sama nie wiem czy mam za duże wymagania podczas seksu? Czy nie doceniam jego starań? Czy może on jest egoistą i myśli tylko o sobie? A może mnie zdradza? Znudziło mu się? Przyzwyczajenie? Nie wiem już czy problem tkwi znowu w moim ciele, psychice czy w nim. Proszę pomóżcie Mi.
Podobne tematy
2 2012-02-25 21:22:04 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-02-25 21:30:11)
Fionus, a byłaś z tym u specjalisty? (seksuologa, psychologa). Wiążesz seks z miłoością, czy seks mógłby dla ciebie istnieć oddzielnie. Widzisz, osoby, które wykorzystano seksualnie w przeszłości, często obierają dwa kierunki: albo wołami nie można ich zaciągnąć do łóżka, są zamknięte na seks, albo są nadaktywne seksualnie, często mają przydomek puszczalskich....
Na forum piszemy po polsku, a w języku polskim nie ma litery "x" / Anemonne
Nareszcie ktoś odpisał
dziękuję bardzo. Do psychologa chodziłam świeżo po zdarzeniu jak byłam jeszcze dzieckiem. U seksuologa nie byłam nigdy. Jakoś nie jestem przekonana do psychologów moim zdaniem na kasę chorych to tylko na masówkę jadą. Prywatnie niestety mnie nie stać. Kiedyś wiązałam seks z miłością, nie była to dla mnie przyjemność tylko taki rodzaj okazywania sobie uczuć i to poczucie bliskości. Później zamieniło się to w obowiązek małżeński. Dziś podchodzę do tego bardziej na luzie. Poznałam swoje potrzeby i oczekiwania. Nie myślę już o kimś tylko o sobie... Wtedy byłam piękna, szczupła i miałam sporo kompleksów. Teraz mam 10kg więcej, obwisle piersi i mnóstwo rozstepów i zero kompleksów. W ogóle się nie wstydzę wiem, że on akceptuje moje ciało i że pomimo ogromnych niedoskonałości strasznie go pociągam. Libido mam ogromne i on również. Dla niego wszystko jest ok a mi brakuje kilku malutkich elementów, które dałyby mi ogromną rozkosz a on przestał je robić. Oczywiście przypominam ale to jest takie wymuszone, nie spontaniczne jak wiem co zrobi za sekundę. Wychodzą przez to nieporozumienia. On się denerwuje że nie dochodzę i myśli że on mnie nie pociąga. Ja nie dochodzę bo czekam aż wykona pewne ruchy a on nic więc mu delikatnie przypominam on to robi a ja i tak nie dochodzę bo przychodzi myśl że on nie chce tego robić że nie sprawia mu to przyjemności i robi to tylko dla mnie. I tak kółko się zamyka. Chciałabym tylko żeby choć raz znowu on sam na to wpadł... Takie mile zaskoczenie... Ja po prostu za dużo myślę podczas seksu. Nie mogę w pełni się zrelaksować i odpłynąc. Jestem troszkę spieta i nie wiem czy to znów moja wina i się zablokowałam. Czy to wina tego że w 100% nie dostaje tego czego oczekuje?
mysle że to wina tego co siedzi Ci w głowie, nie wiele potrafie Ci poradzić bo nie byłamw takiej sytacji ale wydaje mi się że się boisz tego że nie bedzie się układać w łóżku i to Cię paraliżuje, boisz się że nic nie poczujesz że nie bedzie Ci dobrze, może on tez o pewnych rzeczach czasem zapomina jak każdy, związek zmienia się z biegiem czasu seks staje się często mniej ważny,ale to żeby ruch jego reki powodował że się dekoncentrujesz?? wydaje mi że za bardzo tego chcesz i to Cię dekoncentruje i powoduje że czujesz się nieszczęsliwa
Z tą ręką miałam jeszcze przy mężu. Naszczescie już się z tego wyleczyłam. To nie jest tak źle nie jest Mi dobrze bo jest mi cudownie świetnie tylko do orgazmu brakuje kilku małych pieszczot
a ja się zaczynam martwić czemu on przestał to robić? On tłumaczy się że jest mu tak dobrze że odpływa i o niczym nie myśli. A bez tego u mnie się nie obejdzie
spotykamy się dopiero rok... To troszkę za szybko by wdarła się rutyna... Jestem taka bezradna... Moim zdaniem moje oczekiwania są całkowicie normalne i podejrzewam że każda z was robi to z partnerem podczas każdego stosunku. A My? On Mnie tyle nauczył... Tyle przy nim przeżyłam... Przy nikim nie byłam tak otwarta jak przy nim. Może za często uprawiamy seks? Chce teraz zrobić troszkę przerwy w tym i może pożądanie jeszcze wzrośnie. Choć to dziwne ale wtedy my też nie będziemy się widywać bo już jak się widzimy to rzucamy się na siebie i nie możemy wytrzymać. Może to pomoże. Jezu jak czytam swoje posty to to wszystko jest tak zakrecone że czuje że zrzedze jak dziecko, które płacze że cukierek był za mało słodki. Tylko dla mnie to takie ważne. Nie wiem czy mam oceniać jego zachowanie czy wierzyć w to co mówi. A jedno mija się z drugim...
nie napisałaś wprost czego dokładnie Ci tak brakuje, byłoby łatwiej Ci doradzić gdybyś powiedziała:) powiedz mu poprostu wprost dosadnie że seks jest cudowny ale potrzebujesz tego i tego do pełni szczęscia, podczas stosunku czy gry wstępnej możesz mu szepnąć do uszka czego pragniesz lub sama poprowadzić jego dłonie czy co innego, często takie zachowania podkrecają facetow, walcz poprostu o to czego chcesz i nie bój się tego
Właśnie chodzi o to, że GRY WSTĘPNEJ NIE MA W OGÓLE... A podczas seksu jest super przyjemnie ale on w ogóle Mnie nie dotyka... Nie piesci Moich piersi, nie całuje, nie lize... Gdy biorę jego dłoń w intymne miejsca nie zagości tam dłużej niż 30sek lub robi to tak jakby mechanicznie? Jak próbuje z nim o tym rozmawiać zawsze słyszę to samo ;
1. Kochanie bo Mi jest tak dobrze, że jestem w takim amoku i odpływam, że nie wiem co się w okół Mnie dzieje.
2. Przecież robię to nie wiem o Co Ci chodzi...
3. Widocznie cię już nie pociągam i nie potrafię Cię zaspokoić jak Ci tak ze Mną źle to mnie zostaw i poszukaj kogoś innego. Po co się ze Mną męczysz? Bo Mi jest przy Tobie cudownie... I robi się smutny.
Generalnie on jest typem faceta dosyć zimnego i oschłego. Nigdy nie lubił czułości, przytulania itp. Na początku mieliśmy z tym problemy ale się chłopak nauczył
nawet sam zaczął inicjować takie rzeczy. Niestety przez jedną sprzeczkę zmieniła się czułość podczas seksu. On z natury jest strasznie nie ufny i nie jest nauczony rozmów o problemach. Gdy ja próbuje z nim rozmawiac i tłumacze mu, że w związku przecież ważna jest rozmowa i dążenie razem do celu a nie zamykanie się w sobie bo potem będziemy się zdradzać albo będą awantury. A on każdą próbę rozmowy odbiera jako atak na jego osobę. Nie wiem czy już po prostu za bardzo nie naciskam...
a czego dotyczyła ta sprzeczka?? może go czymś uraziłąś
mzesz spróbować ubrać ładna bielizne zrbić np striptiz bardziej go rozochocic na swoje ciało bo to działa;p mam spawdzone na sobie
Generalnie obydwoje straciliśmy do siebie zaufanie. Próbowałam już różnych rzeczy i fakt działają na niego ale na pierwsze dwie minuty. Problem jest w tym, że on nie widzi żadnego problemu i uważa, że wszystko jest ok. Jako takiego problemu z seksem nie mamy. Bo to on go inicjuje nawet 3 razy dziennie albo całą noc potrafi. Tylko chodzi o to, że ten seks les ZIMNY taki bez NAMIĘTNOŚCI czego Mi brakuje.
Nie widzieliśmy się od piątku... U nas rzadko bywają takie rozstania więc dziś pewnie się zobaczymy. Jestem ciekawa czy dziś coś się polepszy
tak bardzo bym tego chciała. Nie wiem może za dużą wagę do tego przywiązuje ale postanowiłam, że walczę do pierwszego... Wtedy się przeprowadzam i chce zacząć życie na nowo. Mam nadzieję, że zacznę razem z nim...
I jak wam poszło??? Ja tez miałam taki okres że facet był nastawiony tylko na seks zero gry estępnej teraz jest odwrotnie nauczyliśmy się kochać, a długie rozstania często powodują fale namiętności
Muszę przyznać, że u nas dwu- trzy dniowa przerwa pomogła. Widzieliśmy się ale nie uprawialismy seksu. Za to przejrzałam na oczy i zobaczyłam na czym tak naprawdę opiera się nasza znajomość. Teraz tylko trzeba zebrać siły i zacząć wychodzić z tej trudnej znajomości.
Fionus,
Z poprzednich Twoich wypowiedzi wypływa, ze Twój pan jest samolubem. I to niereformowalnym. A Ty chyba za bardzo szukasz winy(?) czy sposobu poprawy tylko po swojej stronie. Nie chcialam o tym pisać, ale ostatni Twój wpis mnie zachecił - moze zakonczenie tego związku jest lepsze niz tkwienie w nim z oczekiwaniem na poprawę strony, która tego nie chce/nie umie/nie odczuwa potrzeby.
Też to zauważyłam. Dotarło do Mnie, że po prostu Moje potrzeby nie były dla niego w ogóle ważne. W tych sferach zaczął otwierać oczy gdy dałam mu do zrozumienia, że nie był pierwszym i wcale nie musi być ostatnim... Dostałam jedno a schrzanił drugie nawalil w bardzo ważnym dla Mnie momencie i to już nie pierwszy raz ![]()