Witam.
Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Nie wiem nawet czy mój wątek jest w dobrym dziale. Ale wydaje mi się, że potrzebuje pomocy. Waszej pomocy. Szukam chyba czegokolwiek... Porady, mądrych snów i przede wszystkim zrozumienia.
Mam 21 lat, uczę się, spędzam czas z przyjaciółmi, chłopakiem, nic szczególnego. Przeciętne życie, jakich wiele obok. Ale mój problem wiąże się z tym jaka jestem słaba. Wszystko co się dzieje złego potrafi mnie niesamowicie dobić. Każda porażka jest dla mnie niewyobrażalnym stresem. Każde nieodpisanie na smsa przez mojego faceta jest dla mnie płaczem. Każda kłótnia z koleżanką jest dla mnie nieprzespaną nocą i tysiącem rozmyślań.
Marzę o tym żeby choć raz niczym się przejmować. Może nie niczym i może nie w ogóle, ale chociaż odrobinkę. Uśmiechnąć się i powiedzieć: 'Kobieto, to minie', 'Będzie dobrze', 'Poprawisz ten egzamin'.
Wiem, że życie nie jest łatwe. Wiem, że może być pasmem sukcesów, ale także porażek, kryzysów i momentów kiedy będę musiała tupnąć nogą. A ja? Ja po prostu nie potrafię.
Mam wrażenie, że im jestem starsza, tym bardziej słaba psychicznie. Boję się, że nie jestem przygotowana do samodzielnego, późniejszego życia.
Chciałabym być silną i pełnowartościową kobietą! A tak wiele mi brakuje...