Witam,
mam problem duży, może zacznę od początku...Jak to powiedzieć- mam wszystko co chcę, nie jestem ograniczona materialnie, powinnam więc być szczęśliwa? Otóż jestem zniechęcona życiem, mam dość, mój mąż tak się rozpił, że nie ma dnia bez alkoholu, wcześniej było sporadycznie, potem więcej, teraz już przechyla wódkę z butelki, chowa wszędzie, ja wylewam, on kupuje i tak wkoło. Wyzywa mnie, teściowa mówi że to moja wina, bo zaharowuje się dla mnie, żebym miała wszystko...Ostatnio mnie wyrzucił z domu, potem zamknął w domu na klucz, rozbił telefon gdy chciałam dzwonić na policję, oskarża mnie że się puszczam, zabrał wszystko, potem oddał, potem powiedział, że pije przeze mnie, bo jestem wredna i chora psychicznie, uważa, ze picie z rana na śniadanie to norma, potrafi wypić ok.10 piw i więcej plus wódka na dzień, nie pójdzie się leczyć dopóki ja nie zamknę się na oddziale psychiatrycznym...
Nie pomaga krzyk, błaganie, gdy się nie odzywam do niego, dręczy mnie jeszcze bardziej, dogaduje, obraża, zaczepia, prowokuje. Wyprowadziłam się parę razy, za każdym wracałam, bo miało być inaczej.
Do tego mieszka z nami teściowa, która mnie nienawidzi, wszystko robię źle-od prania, gotowania do wychowywania dziecka.
Na każdym kroku wyzywa mnie, wrzeszczy, że zabierze mi dziecko, bo jestem psychiczna. Raz zadzwoniła na policję żeby mnie wzięli do wariatkowa, bo dziecko płakało za długo a ja nie potrafiłam go uspokoić.
Psychiczna jestem dla nich za każdym razem, gdy powiem co mi się nie podoba, lub próbuję walczyć z piciem męża. Wczoraj przy kolejnej awanturze powiedziała mi(gdy się spakowałam), ze najlepiej to uciec od problemów, powinnam harować w domu od rana do wieczora bo gówno mam do roboty, a synuś powinien leżeć, ja mu służyć, od tego jest żona...Czy ja jestem walnięta czy ktoś inny?Pogubiłam się.
Może ja faktycznie jestem nienormalna?
Ja już nie rozróżniam dobra od zła...
Ja nie chcę tego wszystkiego, chcę normalnego życia...
Może ja faktycznie jestem nienormalna?
Ja już nie rozróżniam dobra od zła...
Podobne tematy
"Ostatnio mnie wyrzucił z domu, potem zamknął w domu na klucz, rozbił telefon gdy chciałam dzwonić na policję, oskarża mnie że się puszczam, zabrał wszystko, potem oddał, potem powiedział, że pije przeze mnie, bo jestem wredna i chora psychicznie, uważa, ze picie z rana na śniadanie to norma" - tak napisałaś. Dlaczego nadal z nim jesteś? Dlaczego mieszkasz z ludźmi, którzy cię nie szanują, ubliżają ci? Dlaczego się nie wyprowadzisz? Nie jesteś nienormalna. Nienormalna jest sytuacja w jakiej się znalazłaś. Odróżniasz dobro od zła. Ty jesteś dla nich za dobra, a może nawet i uzależniona od nich, od dawania im sobą pomiatać. Ile jeszcze złych słów musisz usłyszeć pod swoim adresem, żeby się ocknąć i wynieść stamtąd?
Jak wielu sytuacji, w których babcia wyzywa mamę musi jeszcze sobaczyć twoje dziecko? Daj mu szansę na normalne dzieciństwo i wyprowadź się z tamtego domu.
Pieniądze i alkohol nic nie zniszczyły, to zawsze ludzie... Jeżeli facet wciągnął się w alkoholizm, jesteś wyrzucana z własnego domu, poniżana... Bierz dziecko, i zostaw go... Takie życie zniszczy nie tylko Ciebie, ale i malucha, naprawdę nie warto...