Mam 35 lat kiedy miałam 17 zakochalam się bez pamięci ,ale jak to w takim młodym wieku nasze drogi sie rozeszły ,każdy znalazł swojego nowego partnera ,po zakładaliśmy rodziny ja mam piekną corke on małego wspaniałego syna .
Po 17 latach znowu sie spotkaliśmy wszystko odżyło ,kazdy z nas miał swoje problemy i przejscia z małżonkami.Decyzje wydaje mi sie podjeliśmy szybko mogła byc tylko jedna że chcemy byc razem już na zawsze,to było piękne ,wreszcie poczuliśmy się szczęsliwi ,ale kij ma zawsze dwa końce ,problemy zaczeły się bardzo szybko i choc dażymy się wielką miłością i zaufaniem to mój kochany nie wie że mam czasem dośc ,nie jego tylko jego żonki .
Po prostu zaczeło się małe piekło ,dzwoni do nas ,zabrania kontaktu z synem ,nasyła policje ,a w ostatnim czasie przeszła samą siebie oskarżyła mojego partnera o to ze jest zarażony i ma aids .
Wierzcie nie mam już sił ,najgorsze to to ze czasem uda się jej wciągnąc mnie w swoje gierki ,pomóżcie jak sie nie dac zwariowac ?co zrobic zeby dała nam życ?
Podobne tematy
kjasia1 przede wszystkim jak ufasz swojemu partnerowi to trwaj przy nim. Byłe zony portafia takie rzeczy nawymyslac tylko po to aby zniszczyc kolejny związek ich byłych mężów, którzy są szczęsliwi... Porozmawiaj ze swoim ukochanym, że bardzo draznią Cie jej machlojki i zastanówcie sie razem co z tym zrobić... może też razem we trójke porozmawiajcie ( jak sie oczywiście z taka osoba da) i ustalcie może jakieś zasady co do widywania sie z jego synem itp.
ps. a oni sa po rozwodzie?
DZIĘKUJE wież mi próbowaliśmy już od uśmiechu i grzeczności do złości ,co do widzeń z synem to mieszkamy w niemczech i jest tu taka instytucja jugenant do załatwiania takich spraw tam tez zgłosiliśmy ten problem.
Ja ufam swojemu partnerowi i bardzo sie kochamy ale wierz mi te fanabelie tej kobiety potrafią nas tak wyprowadzic z równowagi ze czasem zastanawiam sie czy dam rade to uciągnąc
Dasz rade! Wszystko udzwigniesz jeśli jestes szczęśliwa...Ona jeszcze długo będzie Wam mieszać..To normalne u kobiet porzuconych... Szkoda tylko,że robi to kosztem dziecka... Wy jesteście szczęśliwi i podzielcie sie tym szcześciem z innymi.. Nie zanudzaj Go wiecznymi problemam,ze masz dosć jego(podejżewam ) byłej zony,czy partnerki...On pewnie tez to czuje... A Twoje wywody na ten temat tylko Go przygnębiom jeszcze bardziej i czar Waszego szczęścia szybko pryśnie... To Ty powiedz mu,ze dacie sobie rade i wszystko bedzie dobrze...! Przemyśl tez zmiane nr.tel.