Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Sluczajcie nie wiem co mam robic,mam metlik w glowie i potrzebuje sie komus tak porzadnie wygadac...Wiec jestem od 4 lat z facetem,mieszkamy razem..jestem od niego o 15 lat mlodsza,w tej chwili mam 27 lat.Moj facet jest po rozwodzie i ma 10 letniego syna..wszystko bylo dobrze,dopoki nie zaczelam dostrzegac pewnych rzeczy,ktorych wczesniej nie widzialm..wiem ze pewnych rzeczy nie przeskocze,i chyba nie dam rady ta zyc.Czy to jest normalne,czy ktos moze mi powiedziec czy normalne jest trzymanie w naszej wspolnej sypialni zdjecia z wakacji ich calej trojki,czy nie mogl sobie wsadzic w ramke zdjecia samego syna,lub syna i siebie?jak mu zwrociłam uwage to mnie zakrzyczal ze to byla jego czesc zycia i tak ma byc,to jest jego dom,stwierdzil ze to ona polozyla to zdjecie i tak ma byc..Czy to normalne jest ze trzyma w szufladzie jej list ,powiedzial ze to jest jego list i tak ma byc...Ja mam juz dosyc,mowi ze jej nie kocha ale ona bedzie zawsze dla niego wazna...o naszym slubie nie ma gadki zadnej.W ogole to zaczynam dostrzegac ze jego mama czesto mowi o niej w moim towarzystwie,porownuje np...no Wioletka to pila tez duzo wody,albo no wioletka dala mi kiedys kwiatka szczerze od serca bo tak mi pieknie rosł,albo w mojej obecnosci mowi do mojego faceta ze dzwonila do niej i opowiada co slychac...Moze i to jest normalne nie wiem ,moze to ja zachowuje sie jak gowniara,ale cholera jasna tez ma prawo mnie cos zabolec,strach cokolwiek powiedziec bo zaraz zostaje mi powiedziane ze jestem egoistka ze trzeba tylko mowic o mnie,ze ja nie mam dzieci to ja nie wiem jak to miec dzieci i sie z nim nie widziec tak jak w normalnej rodzinie?Ja nie zabraniam sie przeciez widywac z dzieckiem,z malym mam bardzo dobry kontakt,lubimy sie nawzajem ....Mam czasami takie wrazenie ze ja jestem ta trzecia,zastepcza tzn jest matka mojego dziecka ta na ktorej zalezy mi najbardziej,a pozniej ja.prosze niech mi ktos doradzi,czy powinnam mu zwracac na takie rzeczy uwage,gdy mowi o niej czesto,gdy jego mama mowi...itd..byly walentynki ,jego syn mial akurat ferie zimowe i byl u nas,ja bylam w pracy,nie wyslal mi przez caly dzien zadnego milego slowa,ja mu wyslalam zaznaczam,przyszlam do domu po pracy wieczorem,kupilam im po prezenciku,on ani krzty milego gestu nawet w ten dzien,poszlam spac,a oni jeszcze sobie gadali...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Nadia,masz wiele wątpliwości.
Pogadaj z facetem o tym,co właściwie Was łączy i dlaczego ze sobą jesteście.
Masz prawo czuc się zle ,nie jesteś dla niego na pierwszym miejscu.
Właściwie to nie wiem ,jaki jest sens Waszego bycia razem.
Wchodząc w taki związek miałaś świadomośc tego,że ma syna ,że to będzie już zawsze za nim się ciągnęło.
Natomiast jego przesadne zwracanie uwagi na były związek to już lekka przesada.
Skoro jest z Tobą to oczywiste ,że powinnaś byc dla niego najważniejsza.
Jeśli tak nie jest,to coś tu nie gra.
Porozmawiaj i wyjaśnijcie sobie wszystko.

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko...

3

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Masz absolutne prawo do tego aby być zazdrosna - ja na Twoim miejscu bym była, mało tego uważam, że nawet masz ku temu powody, nie tylko do zazdrości ale również do złości - bo moim zdaniem jego zachowanie jest nie w porządku.  Spróbuj z nim szczerze porozmawiać, powiedź mu (jak zacznie krzyczeć), że nie jest to rozwiązanie, że chcesz z nim poważnie porozmawiać bo masz wątpliwości co do kontynuowania związku.  Niech się zastanowi czego on naprawdę chce...

PS. a od jak dawna mieszkacie razem i czy od samego początku mieszkania on trzyma w sypialni to zdjęcie i list byłej?

Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować...

4

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Mam wrażenie, że Wasze cele się gdzieś mijają - Ty potrzebujesz pewności, stabilizacji, chcesz założyć rodzinę, a on zachowuje się, jak osoba, która rodzinę już kiedyś założyła i teraz żyje sobie wygodnie.
Rozmowa i konkretne decyzje. Czekając na działanie osoby, obok której żyjesz (obok, a nie z tą osobą) możesz się kiedyś obudzić z ręką w nocniku.

blogoslawiony ten, ktory potrafi smiac sie sam z siebie, albowiem bedzie mial ubaw do konca zycia wink

5

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

czesc Rebeka....jesli kiedykolwiek przeczytasz mojego posta ,napisz prosze co o tym myslisz,pytalas ostatnio od kiedy ma to zdjecie?wiec ma jejakis czas .stalo na szafce jak go juz poznalam,tylko ze w tympokoju byl taki balagan,bylo totalnie przed remontem,wiec po czasie kiedy zaczely mi dopiero te zeczy przeszkadzac stwierdzilam ze tomoze tak stoi i po remoncieje schowa,postawi w tomiejscejuz nie mowie ze to by mosielo bybyc koniecznie nasze zdjecie ale chocizzby jego z synem tylko i luz...ale po rwmoncie kiedy bylo wszystko juz piekneieleganckie zdjecie nadal stoi w honorowymmiejscu a kiedymu zwrocilam natouwage powiedzila toco wczesniej pisalamze to byla jego wazn aczesc zycia i zdjecie niech lepiej stoi,bo to nie on stawial to zdjecie tylko jego byla zonaijakja mam ochote to musze poustawiac nasze zdjeciai taka z nim gadka...

6

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Nadia, moim zdaniem żona owszem była częścią jego życia...ale z akcentem na słowo "BYŁA"... Obecnie częścią jego życia jesteś Ty i jego syn... To powinnaś mu powiedzieć. Masz prawo być zazdrosna, masz prawo czuć się niekomfortowo w sytuacji, gdy na honorowym miejscu w sypialni stoi zdjęcie nie z Waszych wakacji... Powiedz mu, że nie bronisz mu przecież trzymac rodzinnych albumów...wspomnień nie można zabronić... Ale nie znaczy to, że masz znosić ogólne panujące wokół hołubienie wspaniałej ex...

"Mądrego widać, głupiego słychać."

7

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Jeżeli zwracasz mu uwagę na temat zdjęcia i mówisz co czujesz a jego odpowiedź-to mój dom i może robić co chce....to już mi się nie podoba. Czy on nadal żyje przeszłością? chyba tak, a Ty gdzie w tym wszystkim jesteś? próbuj wyjaśniać to co Cię boli na bierząco i patrz jak on na to reaguje i czy bierze sobie do serca to co mówisz i czujesz....potem będzie za późno...4 lata razem, nie wiem jak długo razem mieszkacie, ale rozumiem Cię lepiej niż myślisz-są momenty,że czujesz się nie jak u siebie...

,,...żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam...''show must go on mimo wszystko

8

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
nadia44 napisał/a:

czesc Rebeka....jesli kiedykolwiek przeczytasz mojego posta ,napisz prosze co o tym myslisz,pytalas ostatnio od kiedy ma to zdjecie?wiec ma jejakis czas .stalo na szafce jak go juz poznalam,tylko ze w tympokoju byl taki balagan,bylo totalnie przed remontem,wiec po czasie kiedy zaczely mi dopiero te zeczy przeszkadzac stwierdzilam ze tomoze tak stoi i po remoncieje schowa,postawi w tomiejscejuz nie mowie ze to by mosielo bybyc koniecznie nasze zdjecie ale chocizzby jego z synem tylko i luz...ale po rwmoncie kiedy bylo wszystko juz piekneieleganckie zdjecie nadal stoi w honorowymmiejscu a kiedymu zwrocilam natouwage powiedzila toco wczesniej pisalamze to byla jego wazn aczesc zycia i zdjecie niech lepiej stoi,bo to nie on stawial to zdjecie tylko jego byla zonaijakja mam ochote to musze poustawiac nasze zdjeciai taka z nim gadka...

Hej, dopiero teraz zobaczyłam twój  post z pytaniem. Mam małe zaległości w pisaniu smile Jutro postaram Ci się napisać swoje zdanie na ten temat - oczywiście jeśli jeszcze chciałabyś moje zdanie poznać.

Trzymaj się cieplutko:)

Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować...

9

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
nadia44 napisał/a:

Czy to jest normalne,czy ktosmoze mi powiedziec czy normalne jest trzymanie w naszej wspolnej sypialni zdjecia z wakacji ich calej trojki,czy nie mogl sobie wsadzic w ramke zdjecia samego syna,lub syna i siebie?jak mu zwrociłam uwage to mnie zakrzyczalze tobyla jego czesc zycia i tak ma być(?)

Nadia44 nie przesadzasz?

Ja jestem w trochę podobnej sytuacji tyle tylko, że to ja nie mam dzieci.
Sytuacja jest podobna, ale nie identyczna gdyż Ona nie jest rozwódką, lecz wdową z dwójką dzieciaczków.
Widzisz, gdy Ją poznałem z mojego domu poznikały wszystkie zdjęcia mojej byłej, bo dla mnie liczy się tu i teraz.
Z Jej domu nie tylko nie poznikały zdjęcia zmarłego męża, ale wręcz często słyszę z Jej ust słowa jak Ona go kocha i zawsze będzie kochać.
Ja wiem, że zawsze będę na trzecim miejscu zaraz po dzieciach i zmarłym mężu, ale ja nie mogę Jej tego odbierać, a dzieciom nie mogę odbierać pamięci o ich ojcu w postaci choćby tych fotografii, na których są razem tak szczęśliwi.
Gdy zacząłem się z Nią spotykać wziąłem pod uwagę wszystkie za i przeciw takiego związku i nie mam prawa nawet żądać od Nich by zapomnieli Ona o człowieku, z którym dzieliła życie przez kilkanaście lat a dzieci o tacie.
Ja nawet nie chcę by zapomnieli o wspólnie przeżytych latach i często wracam w rozmowach do Niego.
Wiem, że sytuacja jest inna, bo on nie żyje a ex Twojego partnera tak, więc czujesz wciąż zagrożenie z jej strony.

Ja, mimo że jestem tym trzecim, a Ty masz czasem tylko takie wrażenie to mimo wszystko chcę i będę z Nimi, bo naprawdę mi na Nich zależy.
Może się to z czasem zmieni a może nie? Ja w każdym razie nie łudzę się, że kiedyś tak się stanie.

Zadaj sobie pytanie i szczerze na nie odpowiedź czy zależy Ci na tym byście byli razem, jeśli tak to pogódź się z pewnymi faktami, a zwłaszcza z tym, że jego ex jest i na zawsze pozostanie matką jego syna.
To z pewnością nie jest łatwe, ale możliwe.

nadia44 napisał/a:

Wogole to zaczynam dostrzegac ze jego mama czesto mowi o niej w moim towarzystwie,porownuje np...no Wioletka to pila tez duzo wody,albo no wioletka dala mi kiedys kwiatka szczerze od serca botak mi pieknie rosł,albo w mojej obecnosci mowi do mojegofaceta ze dzwonila do niej i opowiada co slychac...

Mama M. też często mówi o nim, ale jakże mam jej mieć to za złe skoro przez tyle lat mówiła do niego synu? Czy w takiej sytuacji w ogóle można mieć o cokolwiek do Niej żal? 
Mimo wszystko nie żałuje, że podjąłem taką decyzję i jesteśmy razem.:D

10

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Jego BYLA zona zyje....

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

11 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 12:05:02)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

nie bede was krytykowac .ale zanim podejmie sie decyzje bycia z kims kto juz czesniej mial rodzine trzeba sie nad tym zastanowic,czesto tak bywa ze osoba nowo poznana nie jest zaakceptowana przez rodzine mija duzo czasu nim zaakceptuja decyzje syna czy corki,wtedy sie manipuluje taka osoba wtedy to nie sa decyzje faceta z ktorym jestes tylko zasiega porad ze strony rodziny,kiedy po nieudanym zwiazku zaczyna sie ponownie z kims ukladac czy zakladac nowa rodzine nie ma wspomnien zdjec i wtracania sie rodziny trzeba byc stanowczym to moje zycie moja decyzja  i nawet niech sie wali pali postawic na swoim ,co bylo kiedys to bylo kiedys to ze ze zwiazku poprzedniego jest dziecko wcale nie upowaznia ta osobe do krzywdzenia osoby z ktora jest obecnie w akim przypadku moge stwierdzic ze on nie jest gotowy na nowy zwiazek nadia44 moze zabrzmiec to okrutnie ale jestes dla niego w rodzaju pocieszenia bo jak kochal by cie naprawde juz dawno bylibyscie rodzina i nie patrzylby wstecz w zwiazku najwazniejsza jest szczeroc i zaufanie jak by cie kochal zdjecia by zniknely ,a tak to on czeka bo moze ma jeszcze nadziejae ze byla wroci i jak by z taba wzial slub i zalozyl rodzine nie mial by otwartej furtki ,zrobisz jak uwazasz decyzja nalezy do ciebie

12

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
hanna2007 napisał/a:

nie bede was krytykowac .ale zanim podejmie sie decyzje bycia z kims kto juz czesniej mial rodzine trzeba sie nad tym zastanowic,czesto tak bywa ze osoba nowo poznana nie jest zaakceptowana przez rodzine mija duzo czasu nim zaakceptuja decyzje syna czy corki,wtedy sie manipuluje taka osoba wtedy to nie sa decyzje faceta z ktorym jestes tylko zasiega porad ze strony rodziny,kiedy po nieudanym zwiazku zaczyna sie ponownie z kims ukladac czy zakladac nowa rodzine nie ma wspomnien zdjec i wtracania sie rodziny trzeba byc stanowczym to moje zycie moja decyzja  i nawet niech sie wali pali postawic na swoim ,co bylo kiedys to bylo kiedys to ze ze zwiazku poprzedniego jest dziecko wcale nie upowaznia ta osobe do krzywdzenia osoby z ktora jest obecnie w akim przypadku moge stwierdzic ze on nie jest gotowy na nowy zwiazek nadia44 moze zabrzmiec to okrutnie ale jestes dla niego w rodzaju pocieszenia bo jak kochal by cie naprawde juz dawno bylibyscie rodzina i nie patrzylby wstecz pozdrawiam

I tutaj sie z Toba zgodze.
Masz zupelna racje.

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

13 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 12:17:37)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

nadia 44 zastanow sie jakbys ty sie zahowala po nie udanym poprzednim zwiazku i poznalabys kogos i mieszkalibyscie razem i jak bys go kochala naprawde to czy byly facet mialby dla ciebie znaczenie stawialabys jego zdjecia ,ja nie chce cie do lowac ale lepsza gorzka prawda niz slodkie klamstwa na pocieszenie niech on kupi sobie przytulanke

14

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Hej Jestem Jagoda i mam 17 lat. Postanowiłam napisać tutaj bo już sama nie daje rady nie wiem co robić. 

W szkole jest chłopak z którym pisze od miesiąca, oczywiście wcześniej widywaliśmy się często w szkole rozmawialiśmy itp.. Od początku jak go poznałam dziwnie zaczęłam się zachowywać, jak nigdy sama nie poznaję siebie miałam już paru chłopaków ale to właśnie on powoduje że:
- jak go widzę cała promienieje, mam uśmiech od ucha do ucha
- kiedy na mnie spojrzy nogi mam jak z waty,
- kiedy z nim rozmawiam brakuje mi słów zaczynam się jąkać ( zawsze jestem wygadana i wgl tylko przy nim nie), dodatkowo jak go widzę robię się cała czerwona a koleżanki zauważyły, że na jego widok strasznie mocno mi się oczy błyszczą ujęły to " Patrzysz na niego inaczej niż na wszystkich, oczy Ci się święcą jakbyś miała ukryte w nich diamenty"
- mamy wspólne tematy, często rozmawiamy przez gadu - gadu nawet czasem w szkole co jest trudne dla mnie z wiadomych już przyczyn.
- słuchamy tych samych piosenek a co jeszcze dziwniejsze te same piosenki znamy na pamięć.
- Powiedział mi że mu się zawsze bardzo podobałam i że jestem zajebistą dziewczyną, on myślał że taka dziewczyna jak ja na niego nie zwrócę uwagi (tak to opisał) i dlatego sobie niestety odpuścił
Najśmieszniejsze jest to że on mi się podoba od początku od pierwszego razu jak go poznałam a po tym jak go poznałam jego z charakteru ciągnie mnie do niego bardziej. Myślałam podobnie jak on, że taki chłopak jakim on jest może mieć każdą i po prostu bałam się podejść porozmawiać z nim teraz wiem że zrobiłam błąd.  Strasznie go kocham, czuje się jak w bajce jak z nim pisze.
Jest tylko jeden problem.. On ma dziewczynę... Po tym jak odpuścił znalazł inną są oni już ok. 4 miesiące.  Wiem, że na cudzym nieszczęściu nie zbuduje miłości więc naprawdę nie wiem co robić.
Błagam pomóżcie mi bo ja już nie mam pojęcia co robić, śni mi się noc, myślę o nim 24 godziny na dobę.. Pierwszy raz tak kogoś pokochałam....  Liczę na waszą pomoc.

15 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 14:21:37)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

skoro ma dziewczyne masz odpowiedz dla siebie,a skoro piszesz ze go kochasz to nie krzywdz osoby ktora kochasz niech bedzie szczesliwy z osoba ktora jest nie rob na przekor i nie doprowadzaj do ich rozstania .kochac kogos nie polega na tym zeby z tym kims byc za wszelka cene ale umiec cieszyc  sie z jego szczescia a skoro on ma dziewczyne i z nia jest to tak jak napisalam tobie wczesniej nie krzywdzi sie osoby ktora sie kocha ,nie afiszuj sie z tym uczuciem do niego zainteresuj sie osoba wolnego stanu a jego traktuj jak kolege to trudne w zyciu zadanie ale wtedy mozna stwierdzic o swojej doroslosci

16

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Hej Jestem Jagoda i mam 17 lat. Postanowiłam napisać tutaj bo już sama nie daje rady nie wiem co robić. 

W szkole jest chłopak z którym pisze od miesiąca, oczywiście wcześniej widywaliśmy się często w szkole rozmawialiśmy itp.. Od początku jak go poznałam dziwnie zaczęłam się zachowywać, jak nigdy sama nie poznaję siebie miałam już paru chłopaków ale to właśnie on powoduje że:
- jak go widzę cała promienieje, mam uśmiech od ucha do ucha
- kiedy na mnie spojrzy nogi mam jak z waty,
- kiedy z nim rozmawiam brakuje mi słów zaczynam się jąkać ( zawsze jestem wygadana i wgl tylko przy nim nie), dodatkowo jak go widzę robię się cała czerwona a koleżanki zauważyły, że na jego widok strasznie mocno mi się oczy błyszczą ujęły to " Patrzysz na niego inaczej niż na wszystkich, oczy Ci się święcą jakbyś miała ukryte w nich diamenty"
- mamy wspólne tematy, często rozmawiamy przez gadu - gadu nawet czasem w szkole co jest trudne dla mnie z wiadomych już przyczyn.
- słuchamy tych samych piosenek a co jeszcze dziwniejsze te same piosenki znamy na pamięć.
- Powiedział mi że mu się zawsze bardzo podobałam i że jestem zajebistą dziewczyną, on myślał że taka dziewczyna jak ja na niego nie zwrócę uwagi (tak to opisał) i dlatego sobie niestety odpuścił
Najśmieszniejsze jest to że on mi się podoba od początku od pierwszego razu jak go poznałam a po tym jak go poznałam jego z charakteru ciągnie mnie do niego bardziej. Myślałam podobnie jak on, że taki chłopak jakim on jest może mieć każdą i po prostu bałam się podejść porozmawiać z nim teraz wiem że zrobiłam błąd.  Strasznie go kocham, czuje się jak w bajce jak z nim pisze.
Jest tylko jeden problem.. On ma dziewczynę... Po tym jak odpuścił znalazł inną są oni już ok. 4 miesiące.  Wiem, że na cudzym nieszczęściu nie zbuduje miłości więc naprawdę nie wiem co robić.
Błagam pomóżcie mi bo ja już nie mam pojęcia co robić, śni mi się noc, myślę o nim 24 godziny na dobę.. Pierwszy raz tak kogoś pokochałam....  Liczę na waszą pomoc.

17

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
hanna2007 napisał/a:

skoro ma dziewczyne masz odpowiedz dla siebie,a skoro piszesz ze go kochasz to nie krzywdz osoby ktora kochasz niech bedzie szczesliwy z osoba ktora jest nie rob na przekor i nie doprowadzaj do ich rozstania .kochac kogos nie polega na tym zeby z tym kims byc za wszelka cene ale umiec cieszyc  sie z jego szczescia a skoro on ma dziewczyne i z nia jest to tak jak napisalam tobie wczesniej nie krzywdzi sie osoby ktora sie kocha ,nie afiszuj sie z tym uczuciem do niego zainteresuj sie osoba wolnego stanu a jego traktuj jak kolege to trudne w zyciu zadanie ale wtedy mozna stwierdzic o swojej doroslosci

Tak, dobrze wiem że nie zbuduje miłości na czyimś nieszczęściu, wiem że ze sobą są i wgl. Al ten chłopak sam nie wie Czy ma być z obecną czy nie. Kocha ją ale ma masę wątpliwości od kiedy poznał mnie tak na dobre. Ta dziewczyna często mu robi awantury i wgl. A ja mu napisałam że i tak dużo zyskałam bo zyskałam w nim przyjaciela. Lecz trudno mi tak po prostu o nim zapomnieć o tym co do niego czuję jeśli widuje go często w szkole i często piszemy na internecie. To skomplikowane. niestety..

18

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Skomplikowane bo pchasz sie tam gdzie nie powinnas.
Jak rzuci obecna pannice dla Ciebie, to pamietaj, ze Ciebie rzuci dla innej.

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

19

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
Leila01 napisał/a:

Skomplikowane bo pchasz sie tam gdzie nie powinnas.
Jak rzuci obecna pannice dla Ciebie, to pamietaj, ze Ciebie rzuci dla innej.

Nie pcham się właśnie. Powiedziałam  mu że jestem jego przyjaciółką i może na mnie liczyć, ale nie zmienia to faktu że go kocham..

20

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

jagoda nie bede ci nic doradzac .zrobisz jak bedziesz uwazala za sluszne ale moim zdaniem robisz mu metlik  glowie cieszy cie to ze sie kloca robisz sobie nadzieje i czekasz na rozwoj wydzrzen i dziekujesz mu za przyjazn piszesz ze on ja kocha co bedziesz go pocieszac jak sie rozstana bedziesz jego ramieniem zeby mogl sie wyplakac piszesz go kochasz przemysl sobie najpierw co to slowo znaczy a pozniej pros o rade,masz 17 lat lata nie wylumacza zachowania bo ty nie mozesz o nim zapomniec to jest powod do tego zeby dawac mu rady ty akurat nie jestes osoba bezstronna i wiadomo ze chcesz zeby bylo n twoja korzysc raniac dwie osoby a w dodatku kogos kogo kochasz a on kocha kogos innegomoze inne dziewczyny tobie pomoa bo pomimo ze masz 17 lat ja nie potrafie zrozumiec twojego zachowania

21 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 14:53:20)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

zycie rozne plata figle i kiedys moze to ty bedziesz ta szczescira z nim czasem zycie jest rozne i nikt nie wie co sie w zyciu wydarzy ale za to ty wiesz  jak masz sie zachowac czy postepowac ..co ma byc to bedzie,co ma sie wydarzyc to sie wydarzy..

22

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
hanna2007 napisał/a:

zycie rozne plata figle i kiedys moze to ty bedziesz ta szczescira z nim czasem zycie jest rozne i nikt nie wie co sie w zyciu wydarzy ale za to ty wiesz  jak masz sie zachowac czy postepowac ..co ma byc to bedzie,co ma sie wydarzyc to sie wydarzy..

Wiecie co dziękuje wam, bo ja już wiem co mam robić..... Nie wiedziałam co ma po prostu robić bo mam  tak pierwszy raz. I ja nie chce ranić ani jej ani jego, a zwłaszcza jego. Macie racje jeśli ktoś do góry chce abym z nim była to kiedyś pewnie i będę, a jak na razie musi mi wystarczyć to co jest, i nie mieszać się miedzy nich. Wiem, że będzie to trudne ale nikt nie powiedział że życie jest łatwe. Tak jak napisałam wcześniej nie zbuduje miłości na czyimś nieszczęściu.

23

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Powiedz mu, że ok, ex może być dla niego ważna bo w końcu spędził z nią kawałek życia ale teraz najważniejsza jesteś Ty, poza tym mówiąc brutalnie, jesteś młoda i spokojnie byś znalazła kogoś kto będzie Cię kochał i nie miał bagaży przeszłości, a on nie może o sobie tego powiedzieć, bo ma syna i jest rozwodnikiem (ps. osobiście nie mam nic do ludzi po rozwodzie, w koncu tez maja prawo ulozyc sobie zycia).

24 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 17:50:13)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

temat zakonczony

25 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-03-04 17:50:47)

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

temat zakonczony

26

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
Rebeca1982 napisał/a:
nadia44 napisał/a:

czesc Rebeka....jesli kiedykolwiek przeczytasz mojego posta ,napisz prosze co o tym myslisz,pytalas ostatnio od kiedy ma to zdjecie?wiec ma jejakis czas .stalo na szafce jak go juz poznalam,tylko ze w tympokoju byl taki balagan,bylo totalnie przed remontem,wiec po czasie kiedy zaczely mi dopiero te zeczy przeszkadzac stwierdzilam ze tomoze tak stoi i po remoncieje schowa,postawi w tomiejscejuz nie mowie ze to by mosielo bybyc koniecznie nasze zdjecie ale chocizzby jego z synem tylko i luz...ale po rwmoncie kiedy bylo wszystko juz piekneieleganckie zdjecie nadal stoi w honorowymmiejscu a kiedymu zwrocilam natouwage powiedzila toco wczesniej pisalamze to byla jego wazn aczesc zycia i zdjecie niech lepiej stoi,bo to nie on stawial to zdjecie tylko jego byla zonaijakja mam ochote to musze poustawiac nasze zdjeciai taka z nim gadka...

Hej, dopiero teraz zobaczyłam twój  post z pytaniem. Mam małe zaległości w pisaniu smile Jutro postaram Ci się napisać swoje zdanie na ten temat - oczywiście jeśli jeszcze chciałabyś moje zdanie poznać.

Trzymaj się cieplutko:)

Hej - tak jak obiecałam piszę. Moim zdaniem nie jest to zdrowy układ. W jakimś stopniu fakt jego żona jest mu bliska w końcu co matka jego dziecka, kiedyś przecież z nią był, czuł coś do niej a może nawet jeszcze coś czuje?.... Niestety z tym zdjęciem w waszej sypialni czy listem - przesadził. Wygląda na to, że nie rozumie albo nie chce rozumieć, że sprawia Ci to przykrość. Złość z Twojej strony moim zdaniem jest uzasadniona i niech Ci nie próbuje wmówić, że histeryzujesz czy robisz problem z niczego. Nie może tak być! Gdyby mój partner w naszej sypialni postawił zdjęcie byłej z dzieckiem - najpierw bym z nim o tym porozmawiała. Powiedziałbym jak się czuję w tej sytuacji. Jeśli natomiast by tego nie zrozumiała uznałabym go za kompletnego egoistę. Kolejną próbą która bym podjęła było by znalezienie zdjęcia dziecka i jego (zapewne ma takie zdjęcie) i umieszczenie go w sypialni zamiast tamtego zdjęcia. A jeśli miałby jakieś pretensje czy "fochy" zrobiłabym to samo czyli znalazłabym jakieś zdjęcie na którym jestem ja z jakimś chłopakiem z którym kiedyś byłam i postawiłabym je w sypialni. Niech tylko spróbowałby coś powiedzieć......

Na koniec, powiem Ci kochana, że słabo widzę wasz związek. Nie wiem czy on robi to świadomie czy nieświadomie ale tak być nie powinno. Porozmawiaj z nim i jeśli tego nie zrozumie to niestety ale zawsze będziesz czuła się jak ta "trzecia"....

Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować...

27

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
Leila01 napisał/a:

Jego BYLA zona zyje....

Leila01 przecież wiem i napisałem to w tym fragmencie:

duromito napisał/a:

Sytuacja jest podobna, ale nie identyczna gdyż Ona nie jest rozwódką, lecz wdową(?)

strzała napisał/a:

Wchodząc w taki związek miałaś świadomośc tego,że ma syna ,że to będzie już zawsze za nim się ciągnęło.

Święte słowa strzała.

hanna2007 napisał/a:

(?)co bylo kiedys to bylo kiedys to ze ze zwiazku poprzedniego jest dziecko wcale nie upowaznia ta osobe do krzywdzenia osoby z ktora jest obecnie w akim przypadku moge stwierdzic ze on nie jest gotowy na nowy zwiazek nadia44 moze zabrzmiec to okrutnie ale jestes dla niego w rodzaju pocieszenia bo jak kochal by cie naprawde juz dawno bylibyscie rodzina i nie patrzylby wstecz w zwiazku najwazniejsza jest szczeroc i zaufanie jak by cie kochal zdjecia by zniknely ,a tak to on czeka bo moze ma jeszcze nadziejae ze byla wroci i jak by z taba wzial slub i zalozyl rodzine nie mial by otwartej furtki(?)

Masz racje mówiąc, "co było kiedyś to było kiedyś", lecz, w jaki to niby sposób on krzywdzi autorkę? Tym, że trzyma fotografię byłej żony?
Fakt, że powinien to zdjęcie gdzieś postawić gdzie będzie się mniej rzucało w oczy czy nawet włożyć do szuflady tam gdzie trzyma list(y), ale czy trzymanie w domu reliktów przeszłości jest jakąś zbrodnią?
Było minęło jest tu i teraz, i nie ma żadnego powodu by palić za sobą wszystkie mosty i definitywnie zrywać z przeszłością.

nadia44 napisał/a:

Ja mam juz dosyc,mowi ze jej nie kochaaleonabedzie zawsze dla niego wazna...o naszym slubie nie ma gadki zadnej.

Dlaczego mu nie wierzysz, że tak jest? Nie ufasz mu? Powtórzę się, ale on ma rację. Nie oszukuję Cię zapewnieniami, że Ty jesteś jedyną.
Jej nie kocha, kocha Ciebie, ale nie wymagaj od niego żeby matka jego dziecka przestała dla niego istnieć.
Kto, jak kto ale kobieta powinna to najlepiej rozumieć? Nie da się inaczej jest to niewykonalne przynajmniej do momentu, gdy łączy ich wspólne dziecko.
Ja rozumiem, że chcesz go mieć na wyłączność i być w jego życiu najważniejszą osobą. Ja też bym tak chciał, ale wiążąc się z kobietą po przejściach musiałem wybrać albo, albo tyle tylko, że ja od początku wiedziałem, w co się pakuję.
Trudno teraz od Niej wymagać, by patrząc na dzieci nie myślała o swoim zmarłym mężu. Ty tego właśnie chcesz by Twój partner widział tylko Ciebie i syna, a zapomniał o jego matce.
Jeśli ślub ma być potwierdzeniem Waszej miłości, jego miłości do Ciebie, a nie dostrzegasz jej na co dzień, to sobie odpuść ten związek, bo ślub niczego nie zmieni.

nadia44 napisał/a:

(?)jakja mam ochote to musze poustawiac nasze zdjeciai taka z nim gadka...(?)

To dlaczego tego nie zrobisz?

brunecia90 napisał/a:

Powiedz mu, że ok, ex może być dla niego ważna bo w końcu spędził z nią kawałek życia ale teraz najważniejsza jesteś Ty, poza tym mówiąc brutalnie, jesteś młoda i spokojnie byś znalazła kogoś kto będzie Cię kochał i nie miał bagaży przeszłości, a on nie może o sobie tego powiedzieć, bo ma syna i jest rozwodnikiem (ps. osobiście nie mam nic do ludzi po rozwodzie, w koncu tez maja prawo ulozyc sobie zycia).

Przecież to by był zwykły szantaż. Nie da się budować szczerego związku a nawet jakiegokolwiek związku na wymuszeniach, i w oparciu o jakąkolwiek groźbę. Po co być w ogóle z kimś na takich "zasadach"? Z własnej i dla własnej wygody?

Rebeca1982 napisał/a:

Gdyby mój partner w naszej sypialni postawił zdjęcie byłej z dzieckiem - najpierw bym z nim o tym porozmawiała. Powiedziałbym jak się czuję w tej sytuacji. Jeśli natomiast by tego nie zrozumiała uznałabym go za kompletnego egoistę. Kolejną próbą która bym podjęła było by znalezienie zdjęcia dziecka i jego (zapewne ma takie zdjęcie) i umieszczenie go w sypialni zamiast tamtego zdjęcia. A jeśli miałby jakieś pretensje czy "fochy" zrobiłabym to samo czyli znalazłabym jakieś zdjęcie na którym jestem ja z jakimś chłopakiem z którym kiedyś byłam i postawiłabym je w sypialni. Niech tylko spróbowałby coś powiedzieć......

A nie widzisz żadnej różnicy w przedstawionej przez Ciebie sytuacji?
Co oprócz uczucia łączyło Cię z tym chłopakiem? Nic no chyba, że z tego związku też jest gdzieś jakieś dziecko?

A tak w ogóle, to jest to żałosne, że ktoś czuje zazdrość o fotografie czy listy od byłej czy byłego, ale może mieć to tylko wtedy znaczenie, gdy ktoś w związku faktycznie nie ma pewności, co do prawdziwych uczuć partnera.
Chcecie by wszystko było czarne albo białe, ale tak w życiu nie ma i są jeszcze pośrednie odcienie tych barw.

28

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

duromito....Ty sie nie czujesz zagrozony bo pierwszy maz Twojej zony nie zyje.

Autorki "poprzedniczka" zyje i zwyczajnie boi sie, ze jej partner nadal czuje "zainteresowanie"swoja byla.
W jej przypadku roznie moze byc, zwyczajnie obawia sie.

Zdjecie w sypialni? Prosze Cie. W zyciu. I te oburzenie z jego strony.

Gdyby sytuacja byla taka jak u Ciebie, to niech lezy sobie nawet caly album.

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

29

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...
duromito napisał/a:
Leila01 napisał/a:

Jego BYLA zona zyje....

Leila01 przecież wiem i napisałem to w tym fragmencie:

duromito napisał/a:

Sytuacja jest podobna, ale nie identyczna gdyż Ona nie jest rozwódką, lecz wdową(?)

strzała napisał/a:

Wchodząc w taki związek miałaś świadomośc tego,że ma syna ,że to będzie już zawsze za nim się ciągnęło.

Święte słowa strzała.

hanna2007 napisał/a:

(?)co bylo kiedys to bylo kiedys to ze ze zwiazku poprzedniego jest dziecko wcale nie upowaznia ta osobe do krzywdzenia osoby z ktora jest obecnie w akim przypadku moge stwierdzic ze on nie jest gotowy na nowy zwiazek nadia44 moze zabrzmiec to okrutnie ale jestes dla niego w rodzaju pocieszenia bo jak kochal by cie naprawde juz dawno bylibyscie rodzina i nie patrzylby wstecz w zwiazku najwazniejsza jest szczeroc i zaufanie jak by cie kochal zdjecia by zniknely ,a tak to on czeka bo moze ma jeszcze nadziejae ze byla wroci i jak by z taba wzial slub i zalozyl rodzine nie mial by otwartej furtki(?)

Masz racje mówiąc, "co było kiedyś to było kiedyś", lecz, w jaki to niby sposób on krzywdzi autorkę? Tym, że trzyma fotografię byłej żony?
Fakt, że powinien to zdjęcie gdzieś postawić gdzie będzie się mniej rzucało w oczy czy nawet włożyć do szuflady tam gdzie trzyma list(y), ale czy trzymanie w domu reliktów przeszłości jest jakąś zbrodnią?
Było minęło jest tu i teraz, i nie ma żadnego powodu by palić za sobą wszystkie mosty i definitywnie zrywać z przeszłością.

nadia44 napisał/a:

Ja mam juz dosyc,mowi ze jej nie kochaaleonabedzie zawsze dla niego wazna...o naszym slubie nie ma gadki zadnej.

Dlaczego mu nie wierzysz, że tak jest? Nie ufasz mu? Powtórzę się, ale on ma rację. Nie oszukuję Cię zapewnieniami, że Ty jesteś jedyną.
Jej nie kocha, kocha Ciebie, ale nie wymagaj od niego żeby matka jego dziecka przestała dla niego istnieć.
Kto, jak kto ale kobieta powinna to najlepiej rozumieć? Nie da się inaczej jest to niewykonalne przynajmniej do momentu, gdy łączy ich wspólne dziecko.
Ja rozumiem, że chcesz go mieć na wyłączność i być w jego życiu najważniejszą osobą. Ja też bym tak chciał, ale wiążąc się z kobietą po przejściach musiałem wybrać albo, albo tyle tylko, że ja od początku wiedziałem, w co się pakuję.
Trudno teraz od Niej wymagać, by patrząc na dzieci nie myślała o swoim zmarłym mężu. Ty tego właśnie chcesz by Twój partner widział tylko Ciebie i syna, a zapomniał o jego matce.
Jeśli ślub ma być potwierdzeniem Waszej miłości, jego miłości do Ciebie, a nie dostrzegasz jej na co dzień, to sobie odpuść ten związek, bo ślub niczego nie zmieni.

nadia44 napisał/a:

(?)jakja mam ochote to musze poustawiac nasze zdjeciai taka z nim gadka...(?)

To dlaczego tego nie zrobisz?

brunecia90 napisał/a:

Powiedz mu, że ok, ex może być dla niego ważna bo w końcu spędził z nią kawałek życia ale teraz najważniejsza jesteś Ty, poza tym mówiąc brutalnie, jesteś młoda i spokojnie byś znalazła kogoś kto będzie Cię kochał i nie miał bagaży przeszłości, a on nie może o sobie tego powiedzieć, bo ma syna i jest rozwodnikiem (ps. osobiście nie mam nic do ludzi po rozwodzie, w koncu tez maja prawo ulozyc sobie zycia).

Przecież to by był zwykły szantaż. Nie da się budować szczerego związku a nawet jakiegokolwiek związku na wymuszeniach, i w oparciu o jakąkolwiek groźbę. Po co być w ogóle z kimś na takich "zasadach"? Z własnej i dla własnej wygody?

Rebeca1982 napisał/a:

Gdyby mój partner w naszej sypialni postawił zdjęcie byłej z dzieckiem - najpierw bym z nim o tym porozmawiała. Powiedziałbym jak się czuję w tej sytuacji. Jeśli natomiast by tego nie zrozumiała uznałabym go za kompletnego egoistę. Kolejną próbą która bym podjęła było by znalezienie zdjęcia dziecka i jego (zapewne ma takie zdjęcie) i umieszczenie go w sypialni zamiast tamtego zdjęcia. A jeśli miałby jakieś pretensje czy "fochy" zrobiłabym to samo czyli znalazłabym jakieś zdjęcie na którym jestem ja z jakimś chłopakiem z którym kiedyś byłam i postawiłabym je w sypialni. Niech tylko spróbowałby coś powiedzieć......

A nie widzisz żadnej różnicy w przedstawionej przez Ciebie sytuacji?
Co oprócz uczucia łączyło Cię z tym chłopakiem? Nic no chyba, że z tego związku też jest gdzieś jakieś dziecko?

A tak w ogóle, to jest to żałosne, że ktoś czuje zazdrość o fotografie czy listy od byłej czy byłego, ale może mieć to tylko wtedy znaczenie, gdy ktoś w związku faktycznie nie ma pewności, co do prawdziwych uczuć partnera.
Chcecie by wszystko było czarne albo białe, ale tak w życiu nie ma i są jeszcze pośrednie odcienie tych barw.

Duromito. Nie, nie jest to żałosne. Dla Ciebie może być ale to nie znaczy, że wszyscy myślą tak jak ty. Autorka wątku ma prawo czuć się tą trzecią bo w takiej sytuacji jak opisuje większość z nas by się tak czuła. I nie mów o kolorach, że są jeszcze pośrednie odcienie barw czarnego i białego - to oczywiste, że są ale tu nie ma nic do rzeczy. Nawet  jeśli autorka wątku nie ma pewności czy uczucia partnera są prawdziwe.... Jak niby ma je mieć??? Facet mówi, że to jego sypialnia i może robić co chce, gdy idą razem do jego rodziców jego matka mówi ciągle o tamtej - a to dzwoniła a to zrobiła to i tamto itp... No ok ma prawo tak mówić - ale jak ona ma się czuć w takiej sytuacji??? Zastanów się...

Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować...

30

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

czesc rebeka,apropo mojego postu dityczacego zdjecia bylej to masz racje tak nie mozebyc niech sie robi co chce.....zmienie to zdjecie,a jak nie pomoze to poloze jakies zdjecie moje i mojego bylego faceta,niech choc on raz sie poczuje tak jak ja niekiedy...aktualnie jest niby wszystko w porzadku,facet jest dobry ,co nie upowaznia go do pewnych zeczy...moze to ja jestem glupia,moze to ja to malo przezyłam w zyciu...apropo jego mamy to ostatnio bylismy u niej ,a dzien wczesniej na slubie u mojego kuzyna,slub byl szybko,i taka igolna gadka ze ksiadz nie chcial od nich zadnych pieniedzy za slub...ona oczywiscie musiala przywolac tekst typucutuje...a pamietasz jak wam chcial udzielic tez slubu koscielnego inie chcial zadnych pieniedzy....ja juz sie z tym pogodzilam jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam...nie umiem sie na ta kobiete gniewac,wiem ze jak do tej pory a znamy sie juz piec lat zlego slowa nie powiedziala na mnie...jest dla mnie dobra,zawsze staje w mijej obronie,ona cos palnie a pozniej dopiero pomysli...taki typ czlowieka,zreszta saa sie dotego przyznaje...czasamitrzeba pewne zeczy przemylec a potem reagowac...najardziej czasami mnie boli ze moj facet wcale na takie zeczy nie reaguje,widzi ze jest mi zle z tym wtedy zagaduje ,przytula,chociaz tyle.....nnie wim jak mam dopiec delikatnie aby w odrobinie poczul sie takjak ja.....?moze wy macie jakies pomysły?

31

Odp: Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

hej....Dziekuje wam wszystkim bardzo za szczere odpowiedzi na mojego posta.Powiem wan ze czas mija a ja nadal tkwie w tym zwiazku...zdjecie nadal stoi w naszej sypialni .Co prawda my tam nie spimy,ale jak tylko przypomne sobie o tym zdjeciu szlak mnie trafia.Ostatnio mam mnostwo innych problemow wiec nie bardzo o tym akurat pamietam...w naszym zwiazku od jakiegos czasu nie siedzieje najlepiej,niby razem a osobno...Mysle zepo pieciu latach bycia razem cos wygasa ,czy tak jest zawsze?widze pewne zeczy ktore mnie irytuja strasznie,wczesni to tez pewnie bylo a ja chuba udawalam ze tego nie widze...mianowicie strasznie mi jest trudno zajsc w cize,chcialabym miec dziecko z moim parterem.On wie doskonale ze mam trudnosci,ale absolutnie zadnej inicjatywy z jego strony zemoze razem pojdziemy dolekarza..on ma dziecko i tojemu wystarczy.Kocham go,ale zastanawiam sie czy taki zwiazek ma dla mnie przyszlosc,czy kiedys nie zostane na lodzie,w koncu wiem ze najpierw jest jego dziecko,kobieta z ktora ma to dziecko a pozniej dopiero ja,nie powiedzial mi tegocoprawda nigdy ale chyba podswiadimie tak ma kazdy mezczyznapo przejsciach,jest z nowa kobieta ale za poprzednia,czyli za matka swojego dziecka jest bardziej.....Ja wszystko rozumiem ale nie jestem pewnaczy chce tkwic w takim zwiazku....mamduzo zalu ,nie potrafie juz byc dla niego czula,duzo zeczy jest mi obojetne,mysle ze on to zauwazyl...nie mam niskosamooceny o sobie,wiem ze jestem atrakcyjna kobieta,i nie obawiam sie samotnosci...ale czas ucieka a ja nadal jestem w kropce....nie jestem materialistka i on doskonale o tym wie,zaczyna miec podejrzenia ze to doskonale wykorzystuja...wysyla synowi pieniadze na to co jego byla [owie,nie mam nic przeciwko temu tojego dzieciak w koncu..ale jezeli ja sie nie upomne,czego nie robie to chociazby mial nie wiadomo ile nie zaproponuje mi....

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję się jak ta trzecia. Nie wiem co mam robic?...POMOCY...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018