netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

28 odpowiedzi7 411 wyświetleńzałożony przez loveaellie, 16.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez loveaellie (2012-02-16 10:36:43)

Temat: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Moze w skrocie wyjasnie o co mi chodzi.
Od kilku miesiecy jestesmy razem, chociaz znamy sie od prawie trzech lat. Caly czas wydawal mi sie dojrzaly, meski, pomocny. Zanim zaczelismy byc razem, bardzo dlugo sie przyjaznilismy, byl zawsze pierwsza osoba do ktorej dzwonilam, kiedy cos zlego sie dzialo - i odwrotnie. Wiedzialam, ze zawsze moge na niego liczyc. A pozniej zaczal sie zwiazek..
Czasami wydaje mi sie, ze to ja jestem facetem, a on chodzi, gledzi, narzeka, ciagle szuka dziury w calym, smuci sie, potrzebuje ciaglych dowodow milosci i oznak, ze NAPRAWDE chce z nim byc i wcale nie zamierzam tego zakonczyc. Nie, nie mam romansu z kolega. Tak, jestem z Toba szczesliwa. Nie, nie chce cie zostawic.

Z jednej strony to slodkie, bo widze ze mnie kocha i po prostu boi sie, ze to wszystko sie skonczy, ale z drugiej takie jego zachowanie "blokuje" moje kobiece wariactwa. Czasami czuje, ze nie moge sobie pozwolic na slabszy dzien, chwile smutku, bo wtedy nie bedzie mnie mial kto pocieszyc. Siadziemy razem na kanapie i oboje bedziemy rozczulac sie nad zlem swiata (..)

// Dodam, ze to nie jest tylko kwestia tego jednego faceta. W kazdym zwiazku bylam dosc stanowcza i oschla, nie bylo "misiaczkowania", nie bylo slodkich SMSow "na dobranoc/ dzien dobry", nie bylo tych wszystkich przeslodzonych schematow. Sama nie wiem, dlaczego nie umiem byc cieplą i milą, "do rany przyloz" dziewczyną.  Pewnie ma to jakis zwiazek z dziecinstwem, ale moze nie bede tego teraz analizowac tongue

Jak to jest u Was? Kto jest "miększy" :-)?

2

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

To koleś ma patent "nie chcesz żeby kobieta się rozczulała, martwiła o coś czego nie ma to rób tak sam". Muszę przyznać, że to oryginalne.

3

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

a dla mnie to jest patent na szybkie zakończenie związku w delikatny sposób...wolę bardziej władczych facetów...

4

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
semiramida napisał/a:

a dla mnie to jest patent na szybkie zakończenie związku w delikatny sposób...wolę bardziej władczych facetów...

Znaczy ? Coś jak "do garów" i "podaj piwo kobieto" ?

5

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

haha niezle taka ostra kobietka! Ja tak sie kiedys czulam jak bylam z mlodszym od siebie. Nie podobalo mi sie. Chyba lubie sobie ponarzekac, lubie jak to o mnie zabiega facet pyta czy go kocham czy tesknilam. Lubie tak. Nie cierpie nianczyc facetow.
Wole jak moj maz glaszcze mnie po glowce i masuje stopy. Ale ostatnio mielismy mala awanture w domu, pogrozilam paluszkiem postawilam swoje warunki i moj wielki macho man bez mrugniecia powiedzial Tak jest!
Dodam, ze lubie podac fajny obiadek mezusiowi jak wroci z pracy i zaserwowac mu cos pod nos. Ale czesciej dostaje sama pod nos cos na co mam ochote. Podaj piwo kobieto nie wchodzi w gre. Ale czasem w zartach slysze inne pseudo -macho komentarze ktore wiem ze sa zartami. Trzeba sie szanowac w zwiazku

______________________________________________________________________

Wieczne Miasto BG

6

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Ja myslę że czasem to my czyli kobiety "kręcimy na siebie bat" chcemy pokazać że wszystko umiemy, robimy lepiej ze wszystkim sobie poradzimy a nasi panowie z natury "ugodowi" gdy im pasuje wykorzystują to, ale nie da się tak na dłuższą metę. Ja mojemu mężowi dogadzam, robię bardzo wiele ale od jakiegoś czasu zaczęłam grać rolę "nie umiem, nie wiem jak, ty kochanie zrobisz to lepiej" i od razu lepiej się czuję i ja i on chyba też bo nawet nie psioczy gdy ma coś zrobić a ja jestem przecież "taka słaba kobietka"!!

7

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

O bogu, nie wytrzymałabym z taką miągwą. Nie cierpię nadmiernie zakompleksionych i niepewnych siebie ludzi, a ten Twój ciągłymi łkaniami wystawia sobie właśnie taką ocenę. Zero zaufania albo tylko pozorne, bo przecież w ich mniemaniu są "słabi" i pierwszy lepszy z brzegu może się okazać dla nich poprzeczką nie do przeskoczenia; potrzebują wiecznych, męczących zapewnień o dozgonnej miłości; albo wysnuwają durne teorie, że kobiety/mężczyźni są źli, zdradliwi, podli, kłamliwi bla bla bla; często stają się duszącym "bluszczem", bo przecież przy ich niskiej samoocenie są zdania, że nikt inny już nigdy ich nie zechce i będą pilnować "zdobyczy" jak pies kości.

Nie do zniesienia.

Ale skoro wybrałaś takiego a nie innego, i to nie jest pierwszy raz, to znaczy, że coś Cię w takich typach kręci. Może lubisz pełnić w związku rolę "opiekuna"?

8

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

ja z moim facetem jestem już dwa lata i pół roku, zazwyczaj to ja stawiam na swoim ;p inny mówią że do czasu aż się wkurzy.
czasem gdy trzeba podjac męską decyzję mówi tak i tak i tak jest ;p
ale to ja rządzę w tym związku i wole by tal było.
władczy? to znaczy jaki ? przynieś piwo, sprzątnij krowo itp.
nie dziękuje wole takiego faceta jakiego mam ;p

9

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Autorko watku, podziwiam Cie za to, ze mozesz i chcesz byc z kims takim. I nie, nie jest to wycieczka osobista ani proba pojechania po Twoim mezczyznie jak po burej suce, ale raczej podziw. Podziw, ale bez zazdrosci. Moim zdaniem Twoj problem doskonale ilustruje kierunek, do jakiego zmierzaja wspolczesni mezczyzni. Od dziecka powtarza sie im, ze maja prawo do lez, ze moga byc slabi, ze powinni mowic o swoich uczuciach, szukac pocieszenia i pomocy. Oczywiscie nie ma w tym niczego zlego, ale przy jednoczesnym braku nauki zaradnosci, odpowiedzialnosci i radzenia sobie z problemami daje taki wlasnie efekt - ze silniejsza plec jest tak naprawde ta slabsza. W efekcie wielu wspolczesnych mezczyzn jest zupelnie zagubionych w rzeczywistosci i ciezko jest im sie odnalezc w meskiej roli.

Napisalas jednak, ze Twoj ukochany byl wczesniej inny. Probowalas z nim o tym porozmawiac? Moze wydarzylo sie cos, co sprawilo, ze sie zmienil? Co on o tym wszystkich sadzi?

10

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Kurcze smile ja też Tak mam. Moj myszorek też ciagle narzeka "placze" ze się martwi ze mi zle itd. Też to ja musialam nosic spodnie bo on zachowuje się chwilami jakby byl w ciazy. Te jego humory. Heee big_smile nawet teraz czuje się jak koles ktory narzeka na swoja babke ale cos taka prawda. Nie znalazlysmy zbyt meskich facetow moze ewoluujemy a oni przeciwnie...:P zartuje
W kazdym razie wydaje mi się ze przez niego stalam się bardziej kobieca teraz misiu kotku myszorku :*:*:*:* a kiedys z innym czy z jakas kumpela nikt by mnie Nie poznal JA w buziakach taka miekka? tongue ale da się wytrzymac

11 Ostatnio edytowany przez loveaellie (2012-02-16 19:36:32)

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
atinasarz napisał/a:

Ja myslę że czasem to my czyli kobiety "kręcimy na siebie bat" chcemy pokazać że wszystko umiemy, robimy lepiej ze wszystkim sobie poradzimy a nasi panowie z natury "ugodowi" gdy im pasuje wykorzystują to, ale nie da się tak na dłuższą metę. Ja mojemu mężowi dogadzam, robię bardzo wiele ale od jakiegoś czasu zaczęłam grać rolę "nie umiem, nie wiem jak, ty kochanie zrobisz to lepiej" i od razu lepiej się czuję i ja i on chyba też bo nawet nie psioczy gdy ma coś zrobić a ja jestem przecież "taka słaba kobietka"!!

Boze, ale jak? Jak Ci sie to udalo? Bo ja tez juz kilka razy probowalam sie przestawic na tryb "slabej kobietki" i zawsze po kilku godzinach/dniach nieswiadomie wracalam do starej siebie, czyli ze ja sobie sama poradze i o nic (=pomoc, uwage, zainteresowanie) prosic nie bede.

busiu napisał/a:

O bogu, nie wytrzymałabym z taką miągwą. Nie cierpię nadmiernie zakompleksionych i niepewnych siebie ludzi, a ten Twój ciągłymi łkaniami wystawia sobie właśnie taką ocenę. Zero zaufania albo tylko pozorne, bo przecież w ich mniemaniu są "słabi" i pierwszy lepszy z brzegu może się okazać dla nich poprzeczką nie do przeskoczenia; potrzebują wiecznych, męczących zapewnień o dozgonnej miłości; albo wysnuwają durne teorie, że kobiety/mężczyźni są źli, zdradliwi, podli, kłamliwi bla bla bla; często stają się duszącym "bluszczem", bo przecież przy ich niskiej samoocenie są zdania, że nikt inny już nigdy ich nie zechce i będą pilnować "zdobyczy" jak pies kości.

Nie do zniesienia.

Ale skoro wybrałaś takiego a nie innego, i to nie jest pierwszy raz, to znaczy, że coś Cię w takich typach kręci. Może lubisz pełnić w związku rolę "opiekuna"?

Wlasnie nie. Bylam kiedys w zwiazku z kolega. Przez kilka lat znajomosci mialam okazje zobaczyc, jak on zachowuje sie "w parze". Zawsze byl silnym macho, robil swojej "misi" kanapeczki, dmuchal gdy bylo jej goraco i chuchal, kiedy marzla. Kilka miesiecy pozniej przestal byc z nia, a zaczal ze mna i sytuacja byla praktycznie taka sama. Ja chyba po prostu pozbawiam facetow jaj. Ale nie wiem JAK mi sie to udaje.. zwlaszcza, ze wcale tego nie chce!


Iskra1221 napisał/a:

Autorko watku, podziwiam Cie za to, ze mozesz i chcesz byc z kims takim. I nie, nie jest to wycieczka osobista ani proba pojechania po Twoim mezczyznie jak po burej suce, ale raczej podziw. Podziw, ale bez zazdrosci. Moim zdaniem Twoj problem doskonale ilustruje kierunek, do jakiego zmierzaja wspolczesni mezczyzni. Od dziecka powtarza sie im, ze maja prawo do lez, ze moga byc slabi, ze powinni mowic o swoich uczuciach, szukac pocieszenia i pomocy. Oczywiscie nie ma w tym niczego zlego, ale przy jednoczesnym braku nauki zaradnosci, odpowiedzialnosci i radzenia sobie z problemami daje taki wlasnie efekt - ze silniejsza plec jest tak naprawde ta slabsza. W efekcie wielu wspolczesnych mezczyzn jest zupelnie zagubionych w rzeczywistosci i ciezko jest im sie odnalezc w meskiej roli.

Napisalas jednak, ze Twoj ukochany byl wczesniej inny. Probowalas z nim o tym porozmawiac? Moze wydarzylo sie cos, co sprawilo, ze sie zmienil? Co on o tym wszystkich sadzi?

Tak. Twierdzi, ze wczesniej po prostu do konca go nie znalam, a teraz wreszcie znalazl kogos, przy kim moze byc soba i nie musi niczego udawac.

**
Mimo tego wszystkiego dobrze mi z nim, to chyba jak na razie moj najlepszy, najpowazniejszy zwiazek. Tylko te ciagle klotnie (on czuje sie niepewnie, ja trace cierpliwosc etc) powoli zaczynaja mnie wykanczac.

12

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
krewzalewa napisał/a:
semiramida napisał/a:

a dla mnie to jest patent na szybkie zakończenie związku w delikatny sposób...wolę bardziej władczych facetów...

Znaczy ? Coś jak "do garów" i "podaj piwo kobieto" ?

no błagam Cię...pomiędzy facetem, który smęci o miłości a tym, który obsadza kobietę w roli służącej jest cała masa różnych osobowości bardziej nadających się do partnerskiej relacji...we wszystkim musi być umiar...dla mnie facet musi być konkretny..chociaż bywają kobiety, które lubią mężczyzn zbytnio afektownych...ja nie lubię...i wolę tarzać się w śniegu niż ciągle siedzieć i zapewniać się wzajemnie o wielkim uczuciu..

loveaellie napisał/a:

Ja chyba po prostu pozbawiam facetow jaj. Ale nie wiem JAK mi sie to udaje.. zwlaszcza, ze wcale tego nie chce

piszesz, że jesteś stanowcza i oschła...a mężczyźni to takie trochę duże dzieci...każdy, nawet typ twardego macho, potrzebuje od czasu do czasu jak to nazwałaś "misiaczkowania"...skoro tego nie ma, zaczyna się dopominać..


loveaellie napisał/a:
Iskra1221 napisał/a:

Napisalas jednak, ze Twoj ukochany byl wczesniej inny. Probowalas z nim o tym porozmawiac? Moze wydarzylo sie cos, co sprawilo, ze sie zmienil? Co on o tym wszystkich sadzi?

Tak. Twierdzi, ze wczesniej po prostu do konca go nie znalam, a teraz wreszcie znalazl kogos, przy kim moze byc soba i nie musi niczego udawac.

a może Ty też byłaś na początku inna? bardziej ciepła?

13

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Semiramida (wczoraj ogladalam jakis durny teleturniej i jedno z pytan dotyczylo Semiramidy wink Dzieki temu dowiedzialam sie, kim ona byla wink)
Mozliwe ze tak bylo, ale mozliwe tez, ze on narzekal na poczatku mniej. A na mnie takie narzekanie dziala jak plachta na byka, zamiast spokorniej, przytulic do piersi i pozachwalac, jakiz to on nie jest cudowny i nigdy nie bylo mi lepiej - ja najezam sie jeszcze bardziej; wlacza mi sie tryb "Nie podoba sie, to spadaj!" i o. Od razu wydaje mi sie, ze skoro narzeka, to znaczy ze mu sie bycie ze mna nie podoba, a skoro sie nie podoba, to niech odejdzie, niech nie marnuje mojego czasu.

..oczywiscie kiedy to juz sie stanie, przez miesiac bede wyla w poduszke, ale nikt sie o tym nie dowie, zebym nie stracila twarzy.

14

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

nasz związek jest unisex wink partnerstwo. żadnego owijania w bawełnę.

15

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
loveaellie napisał/a:

Jak to jest u Was? Kto jest "miększy" :-)?

W moim związku to facet jest facetem, a ja kobietą - silną, zaradną, ale jednak kobietą, która dzięki temu czuje się bezpiecznie i od czasu do czasu może pozwolić sobie na gorszy dzień czy słabość, licząc przy tym na wsparcie i wyrozumiałość. My nie potrzebujemy wciąż gadać o tym, że jesteśmy ze sobą, bo tego chcemy, zapewniać się, że od siebie nie odejdziemy i że jesteśmy najważniejsi, bo to się po prostu wie i czuje. Oboje jednak potrzebujemy miłości, czułości, zainteresowania, ale czyż nie na tym właśnie polega emocjonalnie zdrowa relacja?

Loveaellie, jeśli ta sytuacja Ci przeszkadza powinnaś zastosować najcudowniejsze lekarstwo tej cywilizacji jakim jest szczera rozmowa. Powiedz wprost, że kiedy patrzysz na taką jęczącą kupkę nieszczęścia (oszczędź mu jednak tak obrazowego opisu big_smile), to on nie zyskuje, a traci w Twoich oczach. Zapytaj też skąd to zwątpienie w Twoje uczucia i czy słowa są ważniejsze od tego, że Ty po prostu z nim jesteś, choć przecież wcale nie musisz? Jeśli nie zrozumie, to trudno, sam sobie wystawi świadectwo, że nie dojrzał do dorosłego i poważnego związku, a Ciebie zdaje się zabawa w chłopczyka i jego opiekunkę nie bardzo interesuje. Sama piszesz, że gdzieś tam podświadomie czujesz, że nie możesz pozwolić sobie na najmniejszą chwilę słabości, bo wtedy oboje - tym razem już wspólnie - zupełnie się w tym smutku pogrążycie, ale przecież nie da się być zawsze twardą i silną, każdy z nas ma czasem słabszy dzień i to właśnie wtedy powinien mieć świadomość, że może na to drugie liczyć.

16

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Dziekuje bardzo wszystkim za odpowiedzi..

Olinka, probowalam rozmawiac, ale nic z tego nie wychodzilo.. Moze to wlasnie przez moja oschlosc i twardosc.. ale nie umiem inaczej. Jak widze te jego mine zbitego psa, chociaz NIE MA POWODU, to cos mi sie robi. Staram sie go zrozumiec, moze zawiodl sie na kilku osobach w zyciu, moze mial ciezkie dziecinstwo, moze to, moze tamto.. Ale wydaje mi sie, ze nasz zwiazek stoi w miejscu.. i przez to coraz czesciej zastanawiam sie jaki jest sens dalej to ciagnac. Chociaz wiem, ze rozstanie z Nim mnie zabije, zastanawiam sie czy taka szybka smierc nie bedzie lepsza, niz to co robimy - powoli zabijamy siebie nawzajem. sad

Troche juz nie mam na to wszystko sily, wczoraj rozplakalam mu sie w twarz po kolejnej uwadze, ze costam jest NIE TAK.. chyba go to zdziwilo, bo - o dziwo! - ja tez mam uczucia.

Ehh.

17 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-18 06:13:57)

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

W moich związkach sprawdzała się ta reguła: ja byłam "szyją" a mój partner "głową", czyli:
Mężczyzna chce się czuć ważny i doceniony  w związku a kobieta powinna być na tyle umiejętna ,żeby on wykonywał jej decyzje ale nie odczuł tego ,że jest sterowany=szyja kręci głową (mam nadzieje ,że zrozumiecie).
!! aha to nie jest manipulowanie-nie mylić!!

Jednak są mężczyźni zwani : 'torba cukru" , zakompleksieni, niepewni, niezdecydowani, bojaźliwi i zauważyłam (po znajomych) , że tam dominują kobiety i ich męska postawa i decyzje.:D Ja akurat nie dałabym rady z kimś takim, już wolę się konkretnie pokłócić smile

18

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Jesteś jaka jesteś, nie zmieniaj się w słodką dziunię.Fakt, trochę "miękkości" się przyda, ale nad tym można popracować:)
Trafiły Ci się takie trochę..... ciepłe kluchy. Jeżeli już teraz zauważasz, że on Cię nie wesprze, gdy będziesz miała gorsze dni to....jak będzie wyglądać albo jak teraz wygląda Wasze życie. Ciężko jest mieć wszystko na swojej głowie...
Kiedyś spotykałam się z takim podobnym ( człowiek uczy się na własnych błędach...) masakra....nigdy więcej !!!!
Każdy ma prawo do szczęścia...:)

19

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
loveaellie napisał/a:

Chociaz wiem, ze rozstanie z Nim mnie zabije

Nie zabije !! smile
Poczujesz wolność, ulgę, zaczniesz normalnie żyć, funkcjonować. Uwierz smile

20

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

oczywiście, ze nie zabije smile  jeśli kobieta jest silna, ma poczucie własnej wartości, pójdzie dalej. ...

21

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Oj tak, juz kiedys bylam taka silna i chcialam sie uwolnic od faceta i skonczylo sie to tak, ze owszem, przez kilka tygodni czulam sie lekka i wyzwolona.. a pozniej przez nastepnych kilka miesiecy plakalam w poduszke.
Z tym nie jest az tak zle, dajemy sobie rade.. tylko meczy mnie to, ze on sie ciagle czuje tak niepewnie.
Od 2 dni probuje byc kochana i do rany przyloz. Kiedy zaczyna swoj ogien pytan, albo narzekan, zaciskam zeby, usmiecham sie i cierpliwie wszystko znosze / odpowiadam na pytania / zapewniam, ze TAK WSZYSTKO JEST DOBRZE, NIE JESTEM NA CIEBIE ZLA TYLKO BOLI MNIE GLOWA, TAK NA PEWNO, NIE NIE ZROBILES NIC ZLEGO, SERIO PO PROSTU SIE NIE WYSPALAM.
Zobaczymy a) ile tak wytrzymam i b) czy przyniesie to jakiekolwiek rezultaty tongue

22

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Moj zwiazek wisi na wlosku. Mam juz za soba jedno zlamane serce, leczylam sie z niego trzy lata. Teraz wszystko wzkazuje na to, ze sytuacja sie powtorzy.
Stwierdzil, ze te wszystkie jazdy i niepewnosci, ktorymi mnie obarczal, sa wynikiem tego, ze przestraszyl sie powagi naszego zwiazku. Ze mnie kocha, blablabla, chce ze mna byc, blablabla, ale PRZERAZA GO TO, ze jest tak powaznie i doroslo (czy mowi sie "dorosle"?). I ze jesli ja(!) chce, to mozemy to zakonczyc, jest na to przygotowany.

Nie jestem pewna, co mam z tym zrobic. Czuje, ze znowu umre, a nie wiem czy mam sile znowu zbierac sie po nieudanym zwiazku..

Pomozcie.

23

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Czesc dziewczyny!
Wlasnie przeprowadzam badanie dotyczace zwiazków i kobiet (psychologiczne)
Mysle ze powinno Was zaciekawic jest krótkie i fajne. wstawiam tu link do badania: moje-ankiety.pl/respond-16065.html
To badanie dla par wiec dotyczy tylko tych Pań ktore sa w zwiazku, no i Wasz mezczyzna tez musi musi wypelnic zeby badanie mialo sens:)

Bede bardzo wdziecna za Wasza pomoc, a jesli bedziecie ciekawe wynikow chetnie opowiem co wyszlo z badan.

Pozdrawiam,
Marysia

24

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

super mary_r, chętnie wypełnimy smile

25

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Dzieki, bede bardzo wdzieczna!! smile

26 Ostatnio edytowany przez if (2012-02-29 00:57:46)

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Super, dziewczyna prosi o wsparcie, a Wy zupełnie o czym innym w jej wątku... ;p

loveaellie napisał/a:

Moj zwiazek wisi na wlosku. Mam juz za soba jedno zlamane serce, leczylam sie z niego trzy lata. Teraz wszystko wzkazuje na to, ze sytuacja sie powtorzy.
Stwierdzil, ze te wszystkie jazdy i niepewnosci, ktorymi mnie obarczal, sa wynikiem tego, ze przestraszyl sie powagi naszego zwiazku. Ze mnie kocha, blablabla, chce ze mna byc, blablabla, ale PRZERAZA GO TO, ze jest tak powaznie i doroslo (czy mowi sie "dorosle"?). I ze jesli ja(!) chce, to mozemy to zakonczyc, jest na to przygotowany.

Nie jestem pewna, co mam z tym zrobic. Czuje, ze znowu umre, a nie wiem czy mam sile znowu zbierac sie po nieudanym zwiazku..

Pomozcie.

loveaellie - prześledziłam dokładnie cały Twój problem i choć nie wiemy wszystkiego np. co on sądzi o tym wszystkim, o Tobie, jakie ma plany itd., to tym ostatnim postem mnie przekonałaś. Przeraża go stały związek mając ponad 20 lat? Związek to nie ślub, ani dzieci. Z tym można poczekać, nie rozumiem w ogóle delikwenta, czy Ty go do muru przyparłaś i kazałaś mu kupować pierścionek? tongue
loveaellie, jeśli czujesz, że chcesz o to walczyć, to walcz, żeby potem niczego nie żałować. Ale na Twoim miejscu myślałabym głównie o sobie: czy JA chcę się męczyć z takim typem całe życie i czy chcę wysłuchiwać jego chwiejnych myśli dotyczących MOJEJ osoby "dzisiaj cię kocham, jutro nie...". I na przyszłość uważaj na duże dzieci, powodzenia!

27

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?
if napisał/a:

loveaellie - prześledziłam dokładnie cały Twój problem i choć nie wiemy wszystkiego np. co on sądzi o tym wszystkim, o Tobie, jakie ma plany itd., to tym ostatnim postem mnie przekonałaś. Przeraża go stały związek mając ponad 20 lat? Związek to nie ślub, ani dzieci. Z tym można poczekać, nie rozumiem w ogóle delikwenta, czy Ty go do muru przyparłaś i kazałaś mu kupować pierścionek? tongue
loveaellie, jeśli czujesz, że chcesz o to walczyć, to walcz, żeby potem niczego nie żałować. Ale na Twoim miejscu myślałabym głównie o sobie: czy JA chcę się męczyć z takim typem całe życie i czy chcę wysłuchiwać jego chwiejnych myśli dotyczących MOJEJ osoby "dzisiaj cię kocham, jutro nie...". I na przyszłość uważaj na duże dzieci, powodzenia!

Wlasnie to jest ta czesc, ktora mnie chyba nawet troche SMIESZY, bo to on zaczal ostatnio szalec, mowic o tym co bedziemy robic za dziesiec lat, ze pierscionki, obraczki, dzieci, poznawanie mojej rodziny, blablabla. Z jednej strony sam o tym mowi, ciagle do mnie przyjezdza i nie chce sie rozstawac, jest bardzo zaborczy, a z drugiej pisze mi, ze jest tym wszystkim przerazony i ze dla niego to za duzo. Wczoraj juz w jednej chwili zaczelam myslec, ze moze on ma jakies rozdwojenie jazni, czy co.

Dzieki za wsparcie, if.
I TAK. Nigdy wiecej duzych dzieci.

28

Odp: Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

A ja w swoim związku starałam się być połową głowy niestety mężusiowi to nie pasowało.
Biorę rozwód i staram się być silna.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kto w waszym zwiazku tak naprawde jest mezczyzna?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026