Postanowiłam napisac na forum poniewaz juz nie wiem co robic co myslec....Jestem w zwiazku juz rok...to moj pierwszy powazny zwiazek..chlopak zawrocil mi w glowie.Strasznie sie kochamy ale niestety charakterami zesmy sie nie dobrali....Ja mam nieciekawa przeszlosc...3 lata temu wykryto u mnie zaburzenia osobowosci bordeline i moj chlopak zna dokladnie moja przeszlosc kazde moje wykroczenie.On rowniez ma duzo wad...pije duzo,jest agresywny w przeszlosci caly czas uczesticzyl w bojkach niezly kobieciarz z niego...Rozstawalismy sie juz z milion razy...wkoncu sie zmienilam dla niego.on tez popracowal nad soba.tak dlugo walczylam o ten zwiazek ale po ostatnich wydarzeniach nie wiem co robic...Pojechalismy na wakacje razem z moimi rodzicami.3 wieczoru on upil sie z moim tata ja tez sie wcielam.Wrocilismy do pokoju i poklocilismy sie o jego bezpodstawna zazdrosc i gdy sie zaczelam tlumaczyc kazal mi spier....ja sie zdenerwowalam bo tego juz za wiele on non stop mnie wyzywa i caly czas rzuca takimi tekstami jakbym byla kobieta lekkich obyczajow...przed wyjazdem powiedzial z esie boi ze mna jechac na wakacje bo jak on bedzie pijany w pokoju lezal to ja pewnie bede uprawiac seks z obsluga...no i gdy kazal mi spier.. to nie wytrzymalam powiedzialam zeby powtorzyl a on mnie zignorowal to mnie rozwscieczylo i przycisnelam 3 razy jego glowe w lozko a on nagle jak mi pare razy z liscia strzelil to nie wiedzialam co sie dzieje zaczelam tez go bic z liscia a on mnie za wlosy szarpal i bil tak mocno....wkoncu ucieklam rozbilam jego perfumy wzielam walizke i jego ciuchy wyrzucilam za drzwi i zaczelam krzyczec jak opetana zeby opuscil ten pokoj oczywiscie wyzywalismy sie niesamowicie...wpadli moi rodzice powiedzialam co sie stalo wyszla wielka awantura i mama mnie wziela do nich do pokoju...po 5 minutach uznalam ze musz ewrocic do niego i jakos to naprawic bo go kocham i przykro mi poszlam do pokoju patrze a on tak strasznie plakal jakos sie pogodzilismy i usnelismy...na drugi dzien unikalismy rodzicow wkoncu ich przeprosilismy i opowiedzielismy wersje zdarzen ktora wybielala go czyli ze to niby ja go pobilam a on mnei tylko przytrzymywal.wydawalo sie ze wszystko sie ulozylo...2 dni pozniej pojechalismy na dyskoteke....upillismy sie i na dyskotece byly rurki...dziewczyny tanczyly na podescie z rurkami normalnie bawiac sie on do mnie powiedzial tez wskocz do dziewczyn wiec poszlam zeszlam i bylo wszystko w porzadku...nagle rurka sie zwolnila i obkrecilam sie na tej rurce tak jak strazacy zjezdzajaa on mnei wyzwal od kur....wrcajac do hotelu w taxi znow zaczal mnei wyzywac i nie wytrzymalam i zaczelam go z otwartej tak bic a on krzyczal co tak slabo mocniej slabeusz z Ciebie wiec zaczelam z piesci i nabilam mu limo i nos mu strasznie krwawil on tym razem sie opanowal i dostalam 2 razy z liscia...wpadlam do mamy do pokoju cala we krwi poweidzialam ze znow sie poklocilismy i zamknelam sie w pokoju on poszedl do mamy mojej poplakal sie i powiedzial z eja go znow pobilam....i nie wpuscilam go do pokojui ze on idzie spac na plaze....rano wrocil przyszli moje rodzice i ja wyszlam na najwiekszego potwora...pozniej spotkalam go w barze basenowym i zagadal do mnie to powiedzialam mu ze i on i ja nie jestesmy normalni i nie mozemy byc razem i zerwalam z nim kulturalnie mowiac z ego kocham ale juz takiej patologii nie zniose na co on powiedzial z emnie kocha i nie moze zyc beze mnei i jakos to naprawimy pojdziemy na terapie dla par i wkoncu uznalismy ze jednak nie bedziemy konczyc tego zwiazku i reszta wyjazdu przebiegla normalnie az do momentu wyjazdu zaczal mowic ze przez tydzien on potrzebuje przestrzeni i musi sie doradzic pewnych osob co robic ale ze najprawdopodobniej to bedzie koniec...z jednej strony nie chce konca....kocham go tak bardzo pomimo tego wszystkiego ale z drugiej strony tez nie wiem czy chce miec takie zycie...nigdy takiej patologii nie widzialam...ja sama sie tak nie zachowuje on mnie tym razem wytracil z rownowagi ze juz nie wytrzymalam juz wczesniej byly wielkie awantury gdzie on sie popisywal wielka agresja ale ja wtedy plakalam albo uciekalam do domu ale tym razem cos we mnie peklo i wkoncu wyszlo na to ze on jest pokrzywdzony i ja go przepraszalam....a on sie nie czuje ani troche winny....boze prosze doradzcie mi co mam zrobic co o tym sadzicie...
Podobne tematy
Niezależnie czy będziecie trwać w tym związku, czy rozstaniecie się szukając szczęścia gdzie indziej, to oboje na terapię marsz! Obydwoje naprawdę jej potrzebujecie. Oboje ani nie panujecie nad alkoholem, ani nad emocjami, ani nad agresją. Na czym tu zatem budować związek?
Po pierwsze, odstawcie alkohol.
Po drugie, jeśli uważacie, ze jest sens byście dalej byli razem, idźcie na terapie.
Po trzecie, przeproście rodziców. Ja bym już dawno z Wami zrobiła porządek na ich miejscu. Nieodpowiedzialni gówniarze.
Myślę, że nie powinniście obarczać tym wszystkim rodziców. Dziwię się, że nie porozmawiali z Tobą poważnie na temat tego co widzą a co gorsza tego, że to wciąż się powtarza. Obydwoje wyprowadzacie się całkowicie z równowagi, obydwoje macie opanowane to do perfekcji. Pomyśl, że w tym obustronnym szale może kiedyś dojść do tragedii. Wiem co to za uczucie kiedy facet robi wszystko, abyś wyszła z siebie, kiedy on ma "prawo" do wylewania swojego gniewu, szału i frustracji a Twoje działania powodują jeszcze gorzej. Któraś ze stron powinna mieć w sobie stop, przecież nie możecie sobie łamać nosów, nabijać lim a potem wpadać w ramiona i udawać, że to z wielkiej miłości i namiętności. Jeśli się kochacie i chcecie być ze sobą, to prędzej, czy później będziecie mieć dzieci. Chciałabyś, aby Twoje dziecko patrzyło na pijaństwo, awantury i mordobicie rodziców? Musicie zacząć ostro pracować nad sobą, swoimi nałogami, inaczej pozabijacie siebie i poranicie swoich najbliższych.
5 2013-06-11 19:14:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-06-11 19:15:05)
Ja napisze tylko tyle...
Po pierwsze ... terapia u specjalisty.
Po drugie ... terapia u specjalisty.
Po trzecie... (uzależnione to będzie od wyników terapii u specjalisty)...
Takie zachowanie jest nie do przyjęcia. W żadnym wieku... Tym bardziej pomiędzy ponoć kochającymi się osobami, które myślą o wspólnej przyszłości (dzieci w takich warunkach nie powinny się wychowywać).
kobieto!! daj sobie z tym człowiekiem spokój!! ja nie widzę żadnej przyszłości z nim dla Ciebie, może i przesadzałś z tym, że go biłaś ale moje zdanie jest takie że jak facet uderzy raz to już zawsze będzie tak robił!! wiem coś o tym, bo żyłam tak 12lat, i też mówił że kocha itd a nic się nie zmieniało w jego zachowaniu a u Ciebie moim zdaniem jest tak, że on dodatkowo Cię prowokuje żebyś pierwsza uderzyła żeby potem zwalić na Ciebie, zapomni o nim koniecznie będzie pewnie trudno dlatego udaj się na terapię, mi też dzięki terapi udało się uwolnić inaczej nie dałabym rady teraz to wiem.. życzę wytrwałości i normalnego faceta w przyszłości a napewno takiego znajdziesz.. powodzenia