Może któraś z Was odbywała praktyki w szkołach podczas studiowania? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, jak byłyście przyjęte przez nauczycieli, uczniów itd, Może któraś z Was jest nauczycielką i mogłaby przedstawić całą sytuację ze swojego punktu widzenia (osoby która nadzoruje czyjeś praktyki)...
Podobne tematy
Może któraś z Was jest nauczycielką i mogłaby przedstawić całą sytuację ze swojego punktu widzenia (osoby która nadzoruje czyjeś praktyki)...
hej ![]()
ale co chcesz wiedzieć?
najpierw obserwujesz lekcje
potem je sama prowadzisz
Cześć
Za czasów moich studiów jednego roku odbywałam praktyki w podstawówce(chyba na trzecim roku) a w następnym w szkole średniej.Nie pamiętam już dokładnie ile tych godzin trzeba było zaliczyć ale wiem,że obserwowałam może ze cztery pięć godzin.Resztę sama prowadziłam.Nauczyciel był raz na mojej lekcji,zazwyczaj byłam sama z klasą.Pewnie dlatego,że moje opiekunki stażu były moimi znajomymi i wiedziały czego się można po mnie spodziewać:)
Miałam dwa razy stażystę- raz takiego dziwnego lesera więc przychodziłam na każdą prowadzoną przez niego lekcję.Dawał mi konspekt,obserwowałam,czy wszystko zawarte w konspekcie było przeprowadzone na lekcji,robiłam notatki,zapisywałam jakie metody stosował i takie tam.Na koniec musiałam zamieścić notatkę w jego dzienniku praktyk.Za każdego praktykanta nauczyciel dostaje kasę- niewielką co prawda ale zawsze- więc chyba nikt nikomu nie robi problemów.No chyba,że praktykant nawala...
4 2012-02-14 00:52:33 Ostatnio edytowany przez DirtyDianna (2012-02-14 00:59:00)
A co z zawodem "pomoc nauczyciela" ? Może orientujecie się co należy do obowiązków takiej osoby? Mówię o szkole specjalnej, do której (jak informują na stronie głównej strony) przyjmują dzieci z umiarkowanym i lekkim upośledzeniem umysłowym.
A co do praktyk, czy taki praktykant nie jest traktowany trochę jak piąte koło u wozu? Bo przyznajmy zawodu uczy dopiero praca, dwutygodniowe praktyki nic nie pokazują i niczego nie uczą (ja to tak postrzegam). Praktykant nie ma "władzy" że tak to nazwę w klasie, jego oceny się nie liczą, dzieciaki często nie traktują go z szacunkiem a wręcz sprawdzają go, do jakiego stopnia można mu zgrać na nerwach. Co z drugiej strony może dowiedzieć się nauczyciel o praktykancie w ciągu dwóch tygodni obserwowania jego lekcji? Moim zdaniem niczego, np, mnie stresowaliby nie tyle uczniowie (do zmiany roli, z tej biernej do aktywnej bym się przyzwyczaiła) co sam nauczyciel... Może to ze mną coś nie tak, ale uważam że takiego typu praktyki to porażka, nic nie wnosząca... Dlatego poprosiłam o opinie tutaj, bo może ktoś ma inne spojrzenie na to...
A tak zupełnie z innej beczki, czy jest możliwość pominięcia praktyk, np, przedstawiając dokument potwierdzający że pracujesz w szkole?
To się chyba nazywa"nauczyciel wspomagający".Miałam kontakt z takim nauczycielem gdy pracowałam w klasie integracyjnej.Wiem tyle,że ta nauczycielka miała skończoną pedagogikę.
Praktykanta raczej nie traktuje się jak piąte koło u wozu- u mnie było super.Wszyscy byli mili,pomagali jak mogli,po praktykach wybraliśmy się do knajpki.W szkole średniej byłam trochę "przynieś wynieś pozamiataj"- sprawdzałam próbną maturę,uczyłam się wypełniać dziennik.
Ale nie jest raczej tak,że uczniowie sobie względem praktykanta na więcej pozwalają.No chyba,że Ty sama na to pozwolisz.Oceny praktykanta są normalnie wpisywane i normalnie liczone.Czasem to praktykant próbuje pokazać,co mu wolno.Miałam takiego,który na zapytanie uczennicy dlaczego sobie przyniósł kawę i popija odparł,że jemu wolno a jej nie.Za ten tekst miał ze mną rozmowę i byłam już skłonna nie zaliczyć mu praktyk.
Fakt,na praktykach niewiele się nauczysz ale przynajmniej zobaczysz jak to wygląda,ja wypełniać dziennik i takie tam.
Jeśli pracujesz w szkole nie musisz odbywać praktyk.Jak studiowałam zaocznie drugi kierunek też byłam w takiej sytuacji i przyniosłam tylko zaświadczenie.