mam dośc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 112 ]

1

Temat: mam dośc

Nie wiem wogóle jak zacząc
29- lat małżenstwa i nagle szok
kocham innego ( ciebie juz nie ) to słowa żony
dotąd wszystkao po układane ( kasa , mieszkanie , auto dorbek życia, niby oki )
Wycieczki zony, ( Paryż , Grecja ) a ja Urlop na balkonie bo nas nie stać i nie ze mną (Bo mam prace i  albo  urlop albo kasa )
Tak dużo bym chciał napisać ale nie  umie sie pozbierać
Musiał bym opisać całe swoje życie, a to troche skomplikowane.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mam dośc

Opisz - web wszystko przyjmie. A my chętnie przeczytamy.

Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.

3

Odp: mam dośc
bezduszny napisał/a:

Opisz - web wszystko przyjmie. A my chętnie przeczytamy.

I tak duzo mnie kosztowało ( ten wpis )

4 Ostatnio edytowany przez bezduszny (2012-02-03 22:54:28)

Odp: mam dośc

Postaraj się. Im więcej napiszesz, tym większa na pomoc - jakiej mniemam oczekujesz. Jesteś tu anonimowy, więc nie obawiaj się.

Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.

5

Odp: mam dośc

Rozumiem że dużo cię już to kosztowało ... ale z twojego postu nie możemy nic ci doradzić, pomóc czy cokolwiek ... na jego podstawie można powiedzieć że miała się za dobrze i jest guzik warta w takim razie. Można ci współczuć, ale raczej jest ci obojętne czyjeś współczucie gdy całe życie ci do góry nogami się wywróciło.


Dzieci w ogóle mieliście ?

6

Odp: mam dośc

I co mam znowu płakać nad sobą

7

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

I co mam znowu płakać nad sobą

Duży facet jesteś nie płacz. Można wiedzieć ile to lat miała twoja żona, że się tak szczeniacko zachowała ? i wiesz w kim to się zakochała niby ?

8

Odp: mam dośc

adipas....wiem co przeżywasz.....ja po 30 latach małżeństwa tego doświadczyłam.....ale jakoś się wylizuję.....Musisz uwierzyć,że z kimś takim nie warto żyć.!!!.

9

Odp: mam dośc

Zgadzam się z przedmówcami, opisz chociaż trochę. Rozumiem, że wiele Cię kosztowało, abyś napisał chociaż te parę słów. Pamiętaj, wszyscy tutaj są od pomocy, nikt Cię nie zostawi w potrzebie.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

10

Odp: mam dośc
dedi12 napisał/a:

Rozumiem że dużo cię już to kosztowało ... ale z twojego postu nie możemy nic ci doradzić, pomóc czy cokolwiek ... na jego podstawie można powiedzieć że miała się za dobrze i jest guzik warta w takim razie. Można ci współczuć, ale raczej jest ci obojętne czyjeś współczucie gdy całe życie ci do góry nogami się wywróciło.


Dzieci w ogóle mieliście ?

Mam dwie wspaniałe córki już dorosłe i chyba (mnie kochają bo ja je bardzo )

11

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:
dedi12 napisał/a:

Rozumiem że dużo cię już to kosztowało ... ale z twojego postu nie możemy nic ci doradzić, pomóc czy cokolwiek ... na jego podstawie można powiedzieć że miała się za dobrze i jest guzik warta w takim razie. Można ci współczuć, ale raczej jest ci obojętne czyjeś współczucie gdy całe życie ci do góry nogami się wywróciło.


Dzieci w ogóle mieliście ?

Mam dwie wspaniałe córki już dorosłe i chyba (mnie kochają bo ja je bardzo )

Hmm jak to niektóre prawidła mówią , córki są bardziej za ojcami wiec już jakiś plus jest. Nią już za bardzo nie ma co sobie głowy zawracać, no ale o córkach trzeba pamiętać i żyć dla nich dalej. Pozbierasz się z czasem na pewno ... tylko musisz się teraz wykazać opanowaniem i logicznym myśleniem bo jeśli masz zamiar się rozwodzić to trochę spraw cię czeka

12

Odp: mam dośc

To forum jest po to aby wzajemnie się wspierać, radzić, pomagać w najtrudniejszych chwilach.
Każdy z nas tutaj ma swoją historie mniej lub bardziej bolesną.
Jeśli napisałeś, to znaczy, że czegoś oczekujesz od nas...

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

13

Odp: mam dośc
Halinka53 napisał/a:

adipas....wiem co przeżywasz.....ja po 30 latach małżeństwa tego doświadczyłam.....ale jakoś się wylizuję.....Musisz uwierzyć,że z kimś takim nie warto żyć.!!!.

oki dlugo sie zbieralem zeby tu pisac
kocham zone
byla dla mnie wszystkim ( moze to glupie ale nie mnialem innej kobiety ) poswiecilem  wszystko chyba dlatego tak boli

14

Odp: mam dośc
dedi12 napisał/a:
adipas napisał/a:

I co mam znowu płakać nad sobą

Duży facet jesteś nie płacz. Można wiedzieć ile to lat miała twoja żona, że się tak szczeniacko zachowała ? i wiesz w kim to się zakochała niby ?

No  Duzy facet ale z porombanym sercem ( a zona ma 49 lat )

15

Odp: mam dośc

To jest najgorsze, poświęcasz się dla danej osoby, chcesz dla niej jak najlepiej i po takim czasie słyszysz takie słowa.

Rozumiem Twój ból, przytulam Cię wirtualnie. Teraz najważniejsze abyś dał sobie czas, niczego nie przyspieszał, ktoś mądrze napisał kiedyś "daj czasowi czas" .

My jesteśmy z Tobą i wspieramy.
Masz dwie wspaniałe córki, spotykaj się z nimi, z przyjaciółmi, absolutnie nie bądź sam. Samotność to najgorsze co może być.
Jeśli chcesz- płacz, krzycz, wszystko to, co Ci pomoże.

Wiem, że łatwo powiedzieć, że trudno to wykonać, ale sama wiem po sobie, że samotność tylko potęguje ból i cierpienie.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

16

Odp: mam dośc
dedi12 napisał/a:
adipas napisał/a:
dedi12 napisał/a:

Rozumiem że dużo cię już to kosztowało ... ale z twojego postu nie możemy nic ci doradzić, pomóc czy cokolwiek ... na jego podstawie można powiedzieć że miała się za dobrze i jest guzik warta w takim razie. Można ci współczuć, ale raczej jest ci obojętne czyjeś współczucie gdy całe życie ci do góry nogami się wywróciło.


Dzieci w ogóle mieliście ?

Mam dwie wspaniałe córki już dorosłe i chyba (mnie kochają bo ja je bardzo )

Hmm jak to niektóre prawidła mówią , córki są bardziej za ojcami wiec już jakiś plus jest. Nią już za bardzo nie ma co sobie głowy zawracać, no ale o córkach trzeba pamiętać i żyć dla nich dalej. Pozbierasz się z czasem na pewno ... tylko musisz się teraz wykazać opanowaniem i logicznym myśleniem bo jeśli masz zamiar się rozwodzić to trochę spraw cię czeka

Wiem co mnie  czeka
Ale ja naprawde tak bardzo kocham i tu jest problem

17

Odp: mam dośc
kaatee0 napisał/a:

To jest najgorsze, poświęcasz się dla danej osoby, chcesz dla niej jak najlepiej i po takim czasie słyszysz takie słowa.

Rozumiem Twój ból, przytulam Cię wirtualnie. Teraz najważniejsze abyś dał sobie czas, niczego nie przyspieszał, ktoś mądrze napisał kiedyś "daj czasowi czas" .

My jesteśmy z Tobą i wspieramy.
Masz dwie wspaniałe córki, spotykaj się z nimi, z przyjaciółmi, absolutnie nie bądź sam. Samotność to najgorsze co może być.
Jeśli chcesz- płacz, krzycz, wszystko to, co Ci pomoże.

Wiem, że łatwo powiedzieć, że trudno to wykonać, ale sama wiem po sobie, że samotność tylko potęguje ból i cierpienie.

Wiem ze corki mnie kochaja sa całym sercem zemną pomagajam mi   ( ale to tak boli )

18 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-02-03 23:32:56)

Odp: mam dośc

Wierzę Ci,ze bardzo kochasz,bo jak napisałeś to Twoja jedyna kobieta.
Też myślałam,że po dwudziestu paru latach małżeństwa z jedynym mężczyzną nie dam rady żyć bez niego....ale stało się inaczej.
Mój mąż mnie nie zdradził tylko wypalił psychicznie jednak to ja postanowiłam wnieść pozew o rozwód.
Teraz mimo,że sprawa jest jeszcze w toku ja już wiem.....można żyć dla siebie nie gubiąc osobowości.

Nig­dy nie za­pomi­naj naj­piękniej­szych dni twe­go życia! Wra­caj do nich, ilek­roć w twoim życiu wszys­tko zaczy­na się walić.

19

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:
kaatee0 napisał/a:

To jest najgorsze, poświęcasz się dla danej osoby, chcesz dla niej jak najlepiej i po takim czasie słyszysz takie słowa.

Rozumiem Twój ból, przytulam Cię wirtualnie. Teraz najważniejsze abyś dał sobie czas, niczego nie przyspieszał, ktoś mądrze napisał kiedyś "daj czasowi czas" .

My jesteśmy z Tobą i wspieramy.
Masz dwie wspaniałe córki, spotykaj się z nimi, z przyjaciółmi, absolutnie nie bądź sam. Samotność to najgorsze co może być.
Jeśli chcesz- płacz, krzycz, wszystko to, co Ci pomoże.

Wiem, że łatwo powiedzieć, że trudno to wykonać, ale sama wiem po sobie, że samotność tylko potęguje ból i cierpienie.

Wiem ze corki mnie kochaja sa całym sercem zemną pomagajam mi   ( ale to tak boli )

Oczywiście, że Cię kochają. Masz i będziesz miał w nich zawsze oparcie, pamiętaj. Spotykaj się z nimi jak najczęściej, nie dopuść do samotności.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

20

Odp: mam dośc
Halinka53 napisał/a:

adipas....wiem co przeżywasz.....ja po 30 latach małżeństwa tego doświadczyłam.....ale jakoś się wylizuję.....Musisz uwierzyć,że z kimś takim nie warto żyć.!!!.

Za duzo nie opisałem ale trudno opisac całe zycie i tak duzo ze sie zebralem na odwage  aby tu pisac

21

Odp: mam dośc

adipas z tego co piszesz wywnioskowałam,że jeszcze jesteście razem ale zanosi na to,że żona chce sobie ułożyć życie z kochankiem. Wiem, co teraz przeżywasz ale spróbuj złagodzić swój ból i zadbać o swoje zdrowie. Nie mówię tego, by odwrócić uwagę od problemu tylko wiem czym grozi tak ogromny stres w naszym wieku. Ja przypłaciłam to zawałem i w sanatorium widziałam mnóstwo mężczyzn w wieku 38 - 40 lat, którzy zdrady swych żon przypłacili zawałem. Ponieważ stres bardzo wypłukuje magnez z ogranizmu jesteś podatniejszy na sters i tworzy się błędne koło....brak magnezu powoduje niską odporność na stres i powoduje zaburzenia rytmu serca. Dodatkowo strasznie wzrasta poziom cholesterolu + minusowa temperatura =  wybuchowa bomba zawałowa.
Ja jestem 4 rok po rozwodzie i żyję i jestem dumna,że byłam w stanie zostawić gada i uwierz mi,że już nie płaczę.
Są bardzo proste ćwiczenia by złagodzić stres.  Musisz na kartce napisać to co się stało i codziennie po kilka razy to czytać. Po tygodniu będziesz w stanie normalnie myśleć, a może i wcześniej. To ćwiczenie należy wykonywać minimum 5 tygodni, bo przez ten czas mózg przyzwyczaja się do podawanej mu informacji. Ważne jest, by było to napisane, bo mózg dużo szybciej reaguje na pismo!!!. Po tym czasie nie zapomnisz swojej tragedii, będziesz pamiętał i wracał do niej ale Twój mózg będzie tak reagował jakbyś oglądał film w tv. Na innym forum kilka osób, które zastosowały się do tego ćwiczenia, zaczęły po około tygodniu logicznie myśleć....i co najważniejsze...myśleć o sobie !!!!
Zupełnie rozumiem,że nie chcesz pisać.....też tak miałam i po dzień dzisiejszy nie jestem w stanie pisać o tym co przeszłam (choć próbowalam)...bo wtedy to wszystko wraca, a ja unikam takich powracających myśli. To też można wyćwiczyć !!!. Wszystkie pojawiające się złe myśli, siłą wymieniaj na inne. Z czasem mózg będzie tak wyćwiczony,że bardzo to będzie łatwe.
To nie koniec świata !!!!. Jest na tym łez padole wiele wartościowych kobiet!!!!
Zaufaj mi proszę........nie proś, nie błagaj, nie poniżaj się. Bądź inny niż dotychczas. Jeśli będziesz błagał ją by została....będzie jeszcze gorzej.
Nie powstrzymuj łez, płacz....ale nie przy żonie. Przy niej bądż twardy, bo sam zobaczysz co się będzie działo......za wszystko żona będzie Ciebie winić !!!!. Powstaje wtedy u winnego(żony) tzw. dysonans. Im więcej dałeś jej dobra....tym więcej zła teraz od niej dostaniesz....

22

Odp: mam dośc
dor57 napisał/a:

Wierzę Ci,ze bardzo kochasz,bo jak napisałeś to Twoja jedyna kobieta.
Też myślałam,że po dwudziestu paru latach małżeństwa z jedynym mężczyzną nie dam rady żyć bez niego....ale stało się inaczej.
Mój mąż mnie nie zdradził tylko wypalił psychicznie jednak to ja postanowiłam wnieść pozew o rozwód.
Teraz mimo,że sprawa jest jeszcze w toku ja już wiem.....można żyć dla siebie nie gubiąc osobowości.

Fajne mnie budujesz kocham i bede kochal a osobowosc stracilem 29 lat temu ( niby facet )

23

Odp: mam dośc

apatis....pisz, pisz co Ciebie boli, ludzie Ci pomogą to przetrwać, poradzą jak się zachować, co robić. Nie pozwolą Ci byś został sam !!!!!!
Jest taki portal........zdradzeni.info..... Tam są same takie dramaty. Ja głównie tam pomagam. Piszą ludzie, którzy po kilkudziesięciu latach małżeństwa zaznali zdrady. Nie jesteś sam !!!!!
Jeśli sprawia Ci trudność pisanie w "tłumie", to podam Ci mój adres meilowy jeśli chcesz i proszę nie krępuj się  tylko wyrzuć to z siebie !!!!!!!!

24

Odp: mam dośc
Halinka53 napisał/a:

adipas z tego co piszesz wywnioskowałam,że jeszcze jesteście razem ale zanosi na to,że żona chce sobie ułożyć życie z kochankiem. Wiem, co teraz przeżywasz ale spróbuj złagodzić swój ból i zadbać o swoje zdrowie. Nie mówię tego, by odwrócić uwagę od problemu tylko wiem czym grozi tak ogromny stres w naszym wieku. Ja przypłaciłam to zawałem i w sanatorium widziałam mnóstwo mężczyzn w wieku 38 - 40 lat, którzy zdrady swych żon przypłacili zawałem. Ponieważ stres bardzo wypłukuje magnez z ogranizmu jesteś podatniejszy na sters i tworzy się błędne koło....brak magnezu powoduje niską odporność na stres i powoduje zaburzenia rytmu serca. Dodatkowo strasznie wzrasta poziom cholesterolu + minusowa temperatura =  wybuchowa bomba zawałowa.
Ja jestem 4 rok po rozwodzie i żyję i jestem dumna,że byłam w stanie zostawić gada i uwierz mi,że już nie płaczę.
Są bardzo proste ćwiczenia by złagodzić stres.  Musisz na kartce napisać to co się stało i codziennie po kilka razy to czytać. Po tygodniu będziesz w stanie normalnie myśleć, a może i wcześniej. To ćwiczenie należy wykonywać minimum 5 tygodni, bo przez ten czas mózg przyzwyczaja się do podawanej mu informacji. Ważne jest, by było to napisane, bo mózg dużo szybciej reaguje na pismo!!!. Po tym czasie nie zapomnisz swojej tragedii, będziesz pamiętał i wracał do niej ale Twój mózg będzie tak reagował jakbyś oglądał film w tv. Na innym forum kilka osób, które zastosowały się do tego ćwiczenia, zaczęły po około tygodniu logicznie myśleć....i co najważniejsze...myśleć o sobie !!!!
Zupełnie rozumiem,że nie chcesz pisać.....też tak miałam i po dzień dzisiejszy nie jestem w stanie pisać o tym co przeszłam (choć próbowalam)...bo wtedy to wszystko wraca, a ja unikam takich powracających myśli. To też można wyćwiczyć !!!. Wszystkie pojawiające się złe myśli, siłą wymieniaj na inne. Z czasem mózg będzie tak wyćwiczony,że bardzo to będzie łatwe.
To nie koniec świata !!!!. Jest na tym łez padole wiele wartościowych kobiet!!!!
Zaufaj mi proszę........nie proś, nie błagaj, nie poniżaj się. Bądź inny niż dotychczas. Jeśli będziesz błagał ją by została....będzie jeszcze gorzej.
Nie powstrzymuj łez, płacz....ale nie przy żonie. Przy niej bądż twardy, bo sam zobaczysz co się będzie działo......za wszystko żona będzie Ciebie winić !!!!. Powstaje wtedy u winnego(żony) tzw. dysonans. Im więcej dałeś jej dobra....tym więcej zła teraz od niej dostaniesz....

To samo mówią mi córki (cholera ale masz racie) tylko ta moja milośc do niej

25

Odp: mam dośc

adpas.........ja też kochałam męża !!!!!!!!!!!!!. Inne kobiety i mężczyźni też kochali swoich współmałżonków !!!!!!. Ja po dziś dzień czuję,że nadal kocham męża ale gdyby dziś pełzał, klęczał, płakał.......już bym do niego nie wróciła. Mam wrażenie,że Ty byłeś tym co daje, a żona tylko bierze i  chyba się nie mylę. Odzyskaj swoją osobowość sprzed 29 laty....Ty ją kochasz ale nie jesteś szczęliwy....tak to czuję ja.

26

Odp: mam dośc
Halinka53 napisał/a:

adpas.........ja też kochałam męża !!!!!!!!!!!!!. Inne kobiety i mężczyźni też kochali swoich współmałżonków !!!!!!. Ja po dziś dzień czuję,że nadal kocham męża ale gdyby dziś pełzał, klęczał, płakał.......już bym do niego nie wróciła. Mam wrażenie,że Ty byłeś tym co daje, a żona tylko bierze i  chyba się nie mylę. Odzyskaj swoją osobowość sprzed 29 laty....Ty ją kochasz ale nie jesteś szczęliwy....tak to czuję ja.

Wiesz masz chyba racie
ale mnie juz nie ma z tamtych lat
tak trudno przekreslic te cale zycie i wrocic do tego co bylo (kiedys umialem wszystko  )

27

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:
Halinka53 napisał/a:

adpas.........ja też kochałam męża !!!!!!!!!!!!!. Inne kobiety i mężczyźni też kochali swoich współmałżonków !!!!!!. Ja po dziś dzień czuję,że nadal kocham męża ale gdyby dziś pełzał, klęczał, płakał.......już bym do niego nie wróciła. Mam wrażenie,że Ty byłeś tym co daje, a żona tylko bierze i  chyba się nie mylę. Odzyskaj swoją osobowość sprzed 29 laty....Ty ją kochasz ale nie jesteś szczęliwy....tak to czuję ja.

Wiesz masz chyba racie
ale mnie juz nie ma z tamtych lat
tak trudno przekreslic te cale zycie i wrocic do tego co bylo (kiedys umialem wszystko  )

masz duzo dobrych rad i inni tez mi radza (koledzy,przyjaciele)

ale  ja nie umie sie zebrac (uciekam) skupiam sie naczyms przez chwile potem znowu wracam do tego co bylo i tak w kólko
tyle rzeczy lubilem i lubie ale to znowu wraca juz nie umie byc tym kim bylem kiedys (wszedzie bylo mnie pelno,pomagalem innym bez myslenia o sobie,sam dawalem rady chyba dobre  a teraz sam nie umie )

28

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

ale  ja nie umie sie zebrac (uciekam) skupiam sie naczyms przez chwile potem znowu wracam do tego co bylo i tak w kólko
tyle rzeczy lubilem i lubie ale to znowu wraca juz nie umie byc tym kim bylem kiedys (wszedzie bylo mnie pelno,pomagalem innym bez myslenia o sobie,sam dawalem rady chyba dobre  a teraz sam nie umie )

My altruiści zawsze dostajemy w d..pe.
Teraz musisz pomyśleć  o sobie, bądź też trochę egoistą i daj czasowi czas a wszystko się ułożysz i odnajdziesz się w nowej dla Ciebie sytuacji.
Przeżywasz teraz bardzo ciężkie chwile ale nie jesteś sam, bo masz córki, przyjaciół i nas - Forum, które pozwali Ci przejść ten ciężki okres.
Będziesz odczuwać: żal, smutek, złość itp. ale to normalne, bo jesteś człowiekiem, mężczyzną, który został tak bardzo zraniony.
Teraz daj sobie czas na odczuwanie tych wszystkich emocji, które towarzyszą rozstanią.

Życie jest takie dziwne i pisze takie różne scenariusze...

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

29

Odp: mam dośc
Lady_AL/F napisał/a:
adipas napisał/a:

ale  ja nie umie sie zebrac (uciekam) skupiam sie naczyms przez chwile potem znowu wracam do tego co bylo i tak w kólko
tyle rzeczy lubilem i lubie ale to znowu wraca juz nie umie byc tym kim bylem kiedys (wszedzie bylo mnie pelno,pomagalem innym bez myslenia o sobie,sam dawalem rady chyba dobre  a teraz sam nie umie )

My altruiści zawsze dostajemy w d..pe.
Teraz musisz pomyśleć  o sobie, bądź też trochę egoistą i daj czasowi czas a wszystko się ułożysz i odnajdziesz się w nowej dla Ciebie sytuacji.
Przeżywasz teraz bardzo ciężkie chwile ale nie jesteś sam, bo masz córki, przyjaciół i nas - Forum, które pozwali Ci przejść ten ciężki okres.
Będziesz odczuwać: żal, smutek, złość itp. ale to normalne, bo jesteś człowiekiem, mężczyzną, który został tak bardzo zraniony.
Teraz daj sobie czas na odczuwanie tych wszystkich emocji, które towarzyszą rozstanią.

Życie jest takie dziwne i pisze takie różne scenariusze...

ja to wszystko wiem i chyba rozumie ale czegos mi brakuje (chyba jakiegos udezenia  , nie dopuszczam mysli dlaczego ja dlaczego mi  kocham ja a jednoczesnie nienawidze troche to glupie    stary facet no i jeszcze na dodatek mam dzis 53 cie urodziny      zycie jest podle )

30

Odp: mam dośc

Wszystkiego najlepszego!:)

Na to wyglada, ze w wieku 53 lat zaczynasz nowe zycie.

Kto na powiedzial, ze zycie bedzie proste....?

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

31

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:
adipas napisał/a:
Halinka53 napisał/a:

adpas.........ja też kochałam męża !!!!!!!!!!!!!. Inne kobiety i mężczyźni też kochali swoich współmałżonków !!!!!!. Ja po dziś dzień czuję,że nadal kocham męża ale gdyby dziś pełzał, klęczał, płakał.......już bym do niego nie wróciła. Mam wrażenie,że Ty byłeś tym co daje, a żona tylko bierze i  chyba się nie mylę. Odzyskaj swoją osobowość sprzed 29 laty....Ty ją kochasz ale nie jesteś szczęliwy....tak to czuję ja.

Wiesz masz chyba racie
ale mnie juz nie ma z tamtych lat
tak trudno przekreslic te cale zycie i wrocic do tego co bylo (kiedys umialem wszystko  )

masz duzo dobrych rad i inni tez mi radza (koledzy,przyjaciele)

ale  ja nie umie sie zebrac (uciekam) skupiam sie naczyms przez chwile potem znowu wracam do tego co bylo i tak w kólko
tyle rzeczy lubilem i lubie ale to znowu wraca juz nie umie byc tym kim bylem kiedys (wszedzie bylo mnie pelno,pomagalem innym bez myslenia o sobie,sam dawalem rady chyba dobre  a teraz sam nie umie )

Tak to już właśnie jest,kiedy się dowiadujemy o zdradzie,zmieniamy się i to bardzo.Coś w nas umiera bezpowrotnie,wszystko co robiliśmy wydaje się takie bezsensowne.Nie pocieszę Cię mówiąc że tak już zostanie,już nigdy nie będziesz tym kim byłeś,znam to z autopsji jaki i również z wypowiedzi ludzi na tym właśnie forum.Wszyscy odczuwamy to tak samo,czytając wypowiedzi innych mam wrażenie że czytam samą siebie.
       

Powiedz jeszcze czy Ty chciałbyś aby ten związek jednak odbudować,czy są jakieś szanse? Czy może żona definitywnie to kończy?

32

Odp: mam dośc
Niezapominajka81 napisał/a:

Wszystkiego najlepszego!:)

Na to wyglada, ze w wieku 53 lat zaczynasz nowe zycie.

Kto na powiedzial, ze zycie bedzie proste....?

dzieki za zyczenia
a co do zycia to wiem ze nie bylo lekkie i walczylem
teraz dziadek z sztucznam szczeka ,wychudzony , zniszczony psychicznie ( rokowania negatywne dla NFZ )

33

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

teraz dziadek z sztucznam szczeka ,wychudzony , zniszczony psychicznie ( rokowania negatywne dla NFZ )

Na dzień dzisiejszy tak siebie postrzegasz ale jutro masz wstać z innym nastawieniem:
Jesteś jak wino - im starsze tym lepsze.

W dniu Twoich urodzin życzę Ci dużo zdrowia, pieniędzy, szczęścia i ..........

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

34

Odp: mam dośc
dalekiktos napisał/a:
adipas napisał/a:
adipas napisał/a:

Wiesz masz chyba racie
ale mnie juz nie ma z tamtych lat
tak trudno przekreslic te cale zycie i wrocic do tego co bylo (kiedys umialem wszystko  )

masz duzo dobrych rad i inni tez mi radza (koledzy,przyjaciele)

ale  ja nie umie sie zebrac (uciekam) skupiam sie naczyms przez chwile potem znowu wracam do tego co bylo i tak w kólko
tyle rzeczy lubilem i lubie ale to znowu wraca juz nie umie byc tym kim bylem kiedys (wszedzie bylo mnie pelno,pomagalem innym bez myslenia o sobie,sam dawalem rady chyba dobre  a teraz sam nie umie )

Tak to już właśnie jest,kiedy się dowiadujemy o zdradzie,zmieniamy się i to bardzo.Coś w nas umiera bezpowrotnie,wszystko co robiliśmy wydaje się takie bezsensowne.Nie pocieszę Cię mówiąc że tak już zostanie,już nigdy nie będziesz tym kim byłeś,znam to z autopsji jaki i również z wypowiedzi ludzi na tym właśnie forum.Wszyscy odczuwamy to tak samo,czytając wypowiedzi innych mam wrażenie że czytam samą siebie.
       

Powiedz jeszcze czy Ty chciałbyś aby ten związek jednak odbudować,czy są jakieś szanse? Czy może żona definitywnie to kończy?

Wybaczylem jej to po namawach wróciła (tak w ogule to dostalem SMS nie czekaj na mnie MNIE NIE BEDZIE, potem zero odpowiedz na telefony odemnie i dzieci bardzo sie martwilem  no i stalo sie  wizyta  zony jej kochanka notabene to przyjaciel z pracy zony ze wie gdzie onni mieszkaja itd ja i corki nie chcielismy tam isc             wracajac do tematu    wruciła prala gotowala dbala o mnie i dom  ale bez uczucia  byl tez jakis sex potem stwierdzila ze nie jest maszyna do d..... chce byc atrakcyjna  zaoferowala mi przyjazn bo sam nie dam rady z domem itd   ale i tak odejdzie   stroila sie na na radki z tym facetem i mi opowiadala ze bylo super   mialem juz tego dosc  nie umialem tak zyc   i jeszcze zalegly urlop w gorach z nim zemna nie chciala jechac    to bylo chore     powiedzialem zeby juz potym wyjezdzie nie wracala

35

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

powiedzialem zeby juz potym wyjezdzie nie wracala

Bardzo dobrze zrobiłeś.
Ja swojego męża "wyrzuciłam" następnego dnia jak wrócił z "delegacji" Teraz nie żałuję swojej decyzji, mimo iż serce mówiło coś innego. Na szczęście rozum zwyciężył i teraz jestem "wolna" ( w trakcie rozwodu:-).

Sam stwiedziłeś że jesteś zniszczony psychicznie, więc dla swojego dobra odizoluj się teraz od żony, nie zabiegaj o nią, nie mów jej że ją kochasz. Pokaż jej, że jesteś silny i nie jest Ci do niczego potrzebna. Niech poczuje to co Ty przeżywasz teraz... Najlepszą karą dla zdradzających jest ich ignorowanie, traktowanie jak powietrza. Być może Twoja żona zrozumie kiedyś swój błąd. Myślę również, że nie możesz żyć nadzieją, że wszystko wróci do normy, że będziecie kiedyś szczęśliwi, bo to już jest nie możliwe, ponieważ już nigdy nie będzie jak kiedyś - przed zdradą.
Wiem, że trudno Ci to teraz zrozumieć ale będziesz miał dużo czasu aby to wszystko przemyśleć i zrozumieć. Teraz szargają tobą emocje, które towarzyszą rozstanią ale to minie, tylko musisz dać sobie czas, który jest najlepszym lekarstwem.

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

36

Odp: mam dośc
Lady_AL/F napisał/a:
adipas napisał/a:

powiedzialem zeby juz potym wyjezdzie nie wracala

Bardzo dobrze zrobiłeś.
Ja swojego męża "wyrzuciłam" następnego dnia jak wrócił z "delegacji" Teraz nie żałuję swojej decyzji, mimo iż serce mówiło coś innego. Na szczęście rozum zwyciężył i teraz jestem "wolna" ( w trakcie rozwodu:-).

Sam stwiedziłeś że jesteś zniszczony psychicznie, więc dla swojego dobra odizoluj się teraz od żony, nie zabiegaj o nią, nie mów jej że ją kochasz. Pokaż jej, że jesteś silny i nie jest Ci do niczego potrzebna. Niech poczuje to co Ty przeżywasz teraz... Najlepszą karą dla zdradzających jest ich ignorowanie, traktowanie jak powietrza. Być może Twoja żona zrozumie kiedyś swój błąd. Myślę również, że nie możesz żyć nadzieją, że wszystko wróci do normy, że będziecie kiedyś szczęśliwi, bo to już jest nie możliwe, ponieważ już nigdy nie będzie jak kiedyś - przed zdradą.
Wiem, że trudno Ci to teraz zrozumieć ale będziesz miał dużo czasu aby to wszystko przemyśleć i zrozumieć. Teraz szargają tobą emocje, które towarzyszą rozstanią ale to minie, tylko musisz dać sobie czas, który jest najlepszym lekarstwem.

czasu to mam az za duzo
to juz prawie pol roku jak sie to zaczelo a trzy tygodnie jak jestem sam ( no nie do konca starsza córka mieszka ze mną i pomaga jak może )

u mnie to juz zadlugo trwa

37

Odp: mam dośc

adipas Cześć.Posłuchaj znam podobne sytuacje z życia moich znajomych.co prawda możesz być moim ojcem...ale musisz sobie poukładać teraz to wszystko...dużo jest dziś takich przypadków w naszym otoczeniu...wszystko staje się coraz trudniejsze...ludzie prawie już nie mają skrupułów...słuchaj nikt nie zasługuje na zło...dałeś wszystko co mogłeś...czego więcej możesz dać?wille z 5 autami na każdy dzień inne?życie to filmy z Hollywood.Twoja żona się zgubiła i powiem Tobie coś miała zbyt dobrze. Masz dwie córeczki które na pewno Ciebie rozumieją!czemu Ty jesteś winny?ni obwiniaj siebie sam. nie zakładaj sobie pętli na szyje.Jeśli wiesz co Ciebie czeka jest masa poradni które Ciebie wyzwolą z tego...poszukaj w swoim mieście...to nic złego.Leczyć ból nie jest łatwo ale wiem że można dać radę.wiesz w co uwierz?wiara w siebie uczyni cuda z czasem...nic nie minie od razu ale minie. Zastanów się czy nie zmarnowałeś sobie życia przez nią???czy to nie Ty zbudowałeś to wszystko???ja wiem że to ty sam postawiłeś na fundamentach to wszystko...a ktoś nawet pacą nie ruszył aby było jeszcze lepiej...doskonale wiem co przeżywasz.ale nie możesz teraz popełnić błędów takich jak-upijanie się, uciekanie od tego...wtedy wszystko wraca z podwójna siła...nie bierz urlopów w pracy.wyskocz z znajomymi...dużo rozmawiaj z dziećmi. Uwierz mi że warto żyć dla dzieci...warto jest być dla nich właśnie.wytłumacz im że muszą teraz tobie pomoc...wsparcie twoich dzieci teraz jest kluczem do otwarcia nowych perspektyw twojego życia.nie martw się i nie dokładaj sobie teraz więcej ciężaru...wiem jakie to trudne...ale zobacz jaki jesteś solidny facet...pracujesz,dałeś wszystko...zrobiłeś z niej księżniczkę,tak???to nie twoja wina uwierz mi.przemyśl wszystko zobaczysz że życie jest przewrotne i czeka ciebie coś o wiele lepszego...nie obwiniaj siebie-to jest ważne.zaciśnij pięść tak mocno i trzymaj ją tak długo ile będziesz potrzebował...ja wierze że wyjdziesz z tego.pamiętaj że masz córeczki one dadzą tobie wszystko.żyj dla nich.bądź silny a jak będziesz potrzebował pomocy wal jak w dym tutaj na forum.śmiało.otwarcie.bez przeszkód.3mam kciuki za ciebie mocno.pozdrawiam.

38 Ostatnio edytowany przez dalekiktos (2012-02-04 11:41:55)

Odp: mam dośc

"czasu to mam az za duzo
to juz prawie pol roku jak sie to zaczelo a trzy tygodnie jak jestem sam ( no nie do konca starsza córka mieszka ze mną i pomaga jak może )

u mnie to juz zadlugo trwa"


Za długo powiadasz hahaha to ja Ci powiem że to wcale nie jest długo,już chyba Ci pisałam że to jeszcze dłuuuugo potrwa,ja zmagam się z tym już ponad 2 lata i nie jest nic lepiej.To cię pocieszyłam co:):)Ta beznadzieja w człowieku już chyba będzie zawsze,ta myśl po co się strać,życie z dnia na dzień a co tam jakoś musi być.Założę się masz tak samo,cieszą tylko dzieciaki bo widzę jak bardzo im zależy żebym była szczęśliwa.I jeśli się uśmiecham i cokolwiek robię to tylko i wyłącznie dla nich.Twoje córy też Ciebie bardzo kochają to widać. Życzę Ci z okazji  Twoich urodzin dużo uśmiechu i jak najwięcej dobrych dni:)

39

Odp: mam dośc

Czytam te wasze posty i dochodze do wniosku ze tak jakbyscie znali mnie i moje zycie
nie musze opisywac nic wy juz to wiecie

TYLKO DLACZEGO TO TAK BOLI  (moze jakas zmiana muzgu  ? Jak w filmach )

DZIEKI BARDZO ZA WSPARCIE  (ale i tak dalej placze       dupa ze mnie a nie facet

40

Odp: mam dośc

"co prawda możesz być moim ojcem.."


No właśnie młodzi dla was myślę jest to łatwiejsze, wam życie się dopiero zaczyna.Tu nie wchodzi w grę zerwanie z dziewczyna po dłuuuuuuuuuuuuuugich 2 latach.Tu jest człowiek z bagażem doświadczeń,który przez ponad ćwierć wieku miał poukładany świat,nie zamierzał sam z siebie nic zmieniać,chciał resztę życia spędzić z tą jedyną.Teraz gdy dzieciaki już samodzielne mogłoby być tak pięknie prawda? A tu nagle bum,nie ma nic co budowało się przez tyle lat.Została pustka,smutek i żal.

41

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

Czytam te wasze posty i dochodze do wniosku ze tak jakbyscie znali mnie i moje zycie
nie musze opisywac nic wy juz to wiecie

TYLKO DLACZEGO TO TAK BOLI  (moze jakas zmiana muzgu  ? Jak w filmach )

DZIEKI BARDZO ZA WSPARCIE  (ale i tak dalej placze       dupa ze mnie a nie facet

Podpisuję się pod tym. Kiedy czytałam i nadal czytam posty w różnych wątkach,myślę sobie to moje życie,to moje myśli:)
I do dzisiaj zadaję sobie to pytanie

               
TYLKO DLACZEGO TO TAK BOLI

42

Odp: mam dośc

Kluczem o Twojego sukcesu jest to abyś pomyślał teraz tylko o sobie i córkach, bądź choć trochę egoistą.
Będziesz cierpiał do momentu, kiedy będziesz rozpamiętywał to co było - ale to już minęło i nie powróci - uwierz mi.
Zrób sobie taką analize SWOT swojego związku z żoną, tj. rozpisz sobie na kartce dobre i złe strony swojego małżeństwa.
Nie wspominaj dobrych chwil z nią, bo to najbardziej boli.

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

43

Odp: mam dośc
Lady_AL/F napisał/a:

Kluczem o Twojego sukcesu jest to abyś pomyślał teraz tylko o sobie i córkach, bądź choć trochę egoistą.
Będziesz cierpiał do momentu, kiedy będziesz rozpamiętywał to co było - ale to już minęło i nie powróci - uwierz mi.
Zrób sobie taką analize SWOT swojego związku z żoną, tj. rozpisz sobie na kartce dobre i złe strony swojego małżeństwa.
Nie wspominaj dobrych chwil z nią, bo to najbardziej boli.

to nie takie proste
jak pomysle o czyms zlym ( a teraz widze ze bylo tego troche oj bylo ) to i tak mysli przekierowuja sie na dobre strony

jakas paranoja

44 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-02-04 12:09:17)

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:

jak pomysle o czyms zlym ( a teraz widze ze bylo tego troche oj bylo ) to i tak mysli przekierowuja sie na dobre strony

jakas paranoja

To normalne, to nie paranoja. Tęsknisz za tym dobrym ale jak sam przyznajesz, to było żle i trochę tego było więc nie ma co się użalać nad sobą.
To bardzo trudny okres dla Ciebie ale musz stanąć na nogi. Może jest "coś" jakaś pasja z której musiałeś zrezygnować w czasie małżeństwa, a może miałeś jakieś marzenia - teraz jest czas abyś zrealizował je. Pomyśl o sobie, nie rozmyslaj o tym co było, bo życie może jeszcze Cię pozytywnie zaskoczyć.

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

45

Odp: mam dośc

dalekiktos...wiesz co ci powiem...nie będę odbijał tobie tutaj piłeczki...bo nie ma sensu.Tak samo jak ty chcę się podpisać pod wątkiem założyciela i powiedzieć tyle ile mogę...tyle ile wiem i tyle ile słyszałem od znajomych w podobnym wieku do was".To coś złego że jestem młody i nie mam 50 lat aby się wypowiedzieć???bagaż doświadczeń jest bardzo ważny i ja to wiem co może mieć autor to powiedzenia.przeżył dwa razy tyle co ja...dał z siebie wszystko a na koniec ktoś mu wbił w serce nóż.a kto to taki??? Kobieta-która tylko brała,tak?oczekiwała więcej i więcej...stawała się coraz bardziej zaborcza w stosunku do siebie...czy gdy to pisze 24 latek-nie ma w tym prawdy???wiesz polemizował bym z tobą ale nie o to chodzi.pisze tutaj do odbiorcy tego tematu a nie do ludzi którzy myślą że tylko oni wiedza już wszystko o bólu łzach i cierpieniu...
adipas- ostatnio jeden z moich znajomych opowiedział mi historię taką.miał żonę jedno już dziecko...drugie szło na świat...pojechał do szpitala gdy rodziła...dziecko wyszło na świat i żona razem z dzieckiem umarła...tragedia jakich mało...teraz wyciągnij wnioski z tego że masz dwie córeczki które są z tobą i że mimo tego silnego bólu możesz wiele zdziałać w swoim życiu.zobacz jakie jakie ludzie maja historie z czym muszą się mierzyć i muszą z tego wychodzić...spójrz  okiem innych i czy to wszystko musi spotkać ciebie???często jest tak że nie mamy na coś wpływu ale nie możemy zmienić toru tych wydarzeń bo nie jesteśmy tak zaprogramowani jak kobiety które często postępują tak jak to wygląda teraz w twoim przypadku. nie oszukujmy się życie niesie wiele pokus ale będąc z kimś mamy wobec tej osoby zobowiązania nie tylko słowne ale i kościelne także owoce miłości-dzieci...gdybyśmy się tego trzymali świat byłby piękny...ale jak widać komuś ciągle jest mało...kobiety nie zrozumiesz,nigdy...to trudne ale wiem jedno że "adipas"-teraz powinien życ dla córek i siebie samego.bez myślenia o niej...to tylko moja wypowiedź.pisze ją 24 latek...pozdrawiam.

46

Odp: mam dośc

"dalekiktos...wiesz co ci powiem...nie będę odbijał tobie tutaj piłeczki...bo nie ma sensu.Tak samo jak ty chcę się podpisać pod wątkiem założyciela i powiedzieć tyle ile mogę...tyle ile wiem i tyle ile słyszałem od znajomych w podobnym wieku do was".To coś złego że jestem młody i nie mam 50 lat aby się wypowiedzieć???bagaż doświadczeń jest bardzo ważny i ja to wiem co może mieć autor to powiedzenia.przeżył dwa razy tyle co ja...dał z siebie wszystko a na koniec ktoś mu wbił w serce nóż.a kto to taki??? Kobieta-która tylko brała,tak?oczekiwała więcej i więcej...stawała się coraz bardziej zaborcza w stosunku do siebie...czy gdy to pisze 24 latek-nie ma w tym prawdy???wiesz polemizował bym z tobą ale nie o to chodzi.pisze tutaj do odbiorcy tego tematu a nie do ludzi którzy myślą że tylko oni wiedza już wszystko o bólu łzach i cierpieniu..."


Właśnie pokazałeś swoją dojrzałość,skoro odebrałeś mój post jako atak na twój młody wiek, muszę Ci tylko współczuć.Chyba że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem:)

47

Odp: mam dośc

"dalekiktos...wiesz co ci powiem...nie będę odbijał tobie tutaj piłeczki...bo nie ma sensu.Tak samo jak ty chcę się podpisać pod wątkiem założyciela i powiedzieć tyle ile mogę...tyle ile wiem i tyle ile słyszałem od znajomych w podobnym wieku do was".To coś złego że jestem młody i nie mam 50 lat aby się wypowiedzieć???bagaż doświadczeń jest bardzo ważny i ja to wiem co może mieć autor to powiedzenia.przeżył dwa razy tyle co ja...dał z siebie wszystko a na koniec ktoś mu wbił w serce nóż.a kto to taki??? Kobieta-która tylko brała,tak?oczekiwała więcej i więcej...stawała się coraz bardziej zaborcza w stosunku do siebie...czy gdy to pisze 24 latek-nie ma w tym prawdy???wiesz polemizował bym z tobą ale nie o to chodzi.pisze tutaj do odbiorcy tego tematu a nie do ludzi którzy myślą że tylko oni wiedza już wszystko o bólu łzach i cierpieniu..."


Właśnie pokazałeś swoją dojrzałość,skoro odebrałeś mój post jako atak na twój młody wiek, muszę Ci tylko współczuć.Chyba że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem:)
"adipas"-teraz powinien życ dla córek i siebie samego.bez myślenia o niej...to tylko moja wypowiedź.pisze ją 24 latek...pozdrawiam"

I z tym się zgadzam(dojrzała wypowiedź) podaj jeszcze złoty środek na niemyślenie

48

Odp: mam dośc

Nie odebrałem twojej wypowiedzi jako atak...troszkę wyluzuj.
złoty środek na nie myślenie???czegoś takiego nie ma.ale można sobie ułatwiać te głębokie doznania poprzez mówienie sobie co zrobiła nam dana osoba...gdy się z kimś jest kupę czasu idealizujemy tę osobę...staję się idealna,tak pod każdym względem...a kim jest osoba która dla nas jest idealna i wie o tym że tak jest a mimo to zdradza nas"???jak ta osobę można nazwać odebrać???odpowiedzi są proste.chcę tylko dodać coś od siebie ale droga czytelniczko dalekiktos:wrzucasz mnie do worka z niedojrzałymi ludźmi...skupiam się aby pomóc autorowi nic innego.

49

Odp: mam dośc

No właśnie to jest data,która powinna pobudzić ciebie do działania.
Ja 5 lat temu byłam w takim samym stanie psychicznym jak ty......życie mi obrzydło,nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze i byłam przekonana,że właściwie to najlepiej jakby "mój pobyt na tym padole się już zakończył".
Ale nie.....nie mogłam się poddać...przecież mam troje dzieci i one mimo,że są już dorosłe wyzwoliły we mnie chęć do życia.
Otrząsnęłam się...schudłam,poszukałam pracę(chociaż w tym wieku było to trudne zadanie)...i zaczęłam żyć ....żyć na nowo...i wiesz co ?...to się jeszcze udaje tylko trzeba bardzo chcieć.
Nasz wiek to nie koniec życia...jest tyle rzeczy do zrobienia i zobaczenia i właśnie teraz przynosi to wiele radości. smile:)

Nig­dy nie za­pomi­naj naj­piękniej­szych dni twe­go życia! Wra­caj do nich, ilek­roć w twoim życiu wszys­tko zaczy­na się walić.

50

Odp: mam dośc
dor57 napisał/a:

Ale nie.....nie mogłam się poddać...przecież mam troje dzieci i one mimo,że są już dorosłe wyzwoliły we mnie chęć do życia.
Otrząsnęłam się...schudłam,poszukałam pracę(chociaż w tym wieku było to trudne zadanie)...i zaczęłam żyć ....żyć na nowo...i wiesz co ?...to się jeszcze udaje tylko trzeba bardzo chcieć.
Nasz wiek to nie koniec życia...jest tyle rzeczy do zrobienia i zobaczenia i właśnie teraz przynosi to wiele radości. smile:)

Dobrze powiedziane dor57 POPIERAM:)

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

51

Odp: mam dośc

adipas... Z okazji urodzin życzę  Ci wiary....siły....spokoju i wyciszenia !!!!
I proszę uwierz mi, to nie koniec świata !!!!. Ja też tak schudłam,że ważyłam 40 kg. Tak organizm reaguje. Potem nastąpi zwrot. Bardzo bym chciała Ci pomóc ale czuję Twoje zagubienie i chaos.  Czytasz nas i niby rozumiesz ale za chwilę wszystko znika. Napisałam Ci o ćwiczeniu, które powinieneś kilka razy dziennie wykonywać. Dzięki niemu się uspokoisz i zaczniesz inaczej myśleć. Piszą do Ciebie ludzie, którzy przeszli to piekło i zobacz żyjemy. Jestem od Ciebie o rok starsza. Jestem kobietą. Powiem Ci,że przeżyłam koszmar o 4 nieba gorszy od Twojego i dziś jestem spokojna, uśmiechnięta i atrakcyjna i wierzę,że jak będę gotowa, to wyjdę na przeciw swojemu szczęściu. Mnóstwo ludzi się rozchodzi i żyją i są szczęśliwi w nowych związkach.
Zatraciłeś swoją osobowość, wszystko robiłeś by żona była szczęśliwa, a zapomniałeś o sobie. Ja zrobiłam ten sam błąd. Też sama siebie ustwaiłam w kolejce do szczęścia na samym końcu. I musisz sobie uświadomić,że i Ty i ja sami sobie jesteśmy winni,że tak się zadziało w naszym życiu. Dziś wiem,że każdy musi mieć w sobię choć trochę zdrowego egoizmu i nie wolno oddać siebie bez reszty najbliższym !!!!. Kiedyś wyłam z bólu i pytałam wciąż DLACZEGO????. I nie znajdowalam odpowiedzi. Byłam wzorem matki i żony. Tak czułam ja i osoby mnie znające. Ale jest inaczej. Im człowiek ma większe wymagania, tym bardziej jest szanowany i ceniony. I konieczna jest równowaga między dawaniem i braniem. Jeśli jej nie ma....to dający jest frajerem, a biorca staje się strasznym egoistą. To wszystko dzieje się mózgu i my do tego doprowadziliśmy naszym postępowaniem. Wciąż ulegając i dogadzając partnerowi uzależniamy go od tego stanu rzeczy i po pewnym czasie w mózgach  tworzą się nowe połączenia, które naprawdę ciężko jest zmienić. Biorca ma już tak utrwalone połączenia BRANIA,że nie widzi nic więcej i nikogo. Twoje żona będzie oczekiwala od swojego kochanka tego samego, co od Ciebie. Nauczyłeś ją tego. Gdy okaże się,że jej kochanek nie spełnia jej potrzeb....będzie zły, a ona rozgoryczona i rozczarowana i gorzko będzie żałowała,że od Ciebie odeszła.
Pewnie słyszałeś o tym,że to dobrzy ludzie przeżywają tragedie, że to ich zdradzają, krzywdzą, okłamują. Dzieje się tak zawsze, bo nie wolno zapominać o sobie !!!!!. Ty powinieneś być najważniejszy, a potem reszta. Jeśli Ty będziesz szczęśliwy.....to wszyscy będą szczęśliwy, bo masz się czym dzielić. Dziś jestem mądra i ćwiczę swój egoizm i naprawdę widzę,że im bardziej ja jestem wymagająca i stanowcza wobec dzieci, tym one mnie bardziej szanują i kochają. Tak samo się dzieje z małżonkiem. Tak,że sami jesteśmy sobie winni. Wypłakałam morze łez, nabawiłam się zawału ale choć dziś wiem,że już nigdy tak głupia nie będę jak byłam i nie dam się skrzywdzić. Jest mnóstwo dobrych kobiet, które chciałyby Ciebie za męża ale musisz wiedzieć,że taką DOBRĄ też możesz przerobić na ZŁĄ. Proszę nie załamuj się. Ja jestem przykładem tego,że można żyć i uzyskać spokój i równowagę. Ogromne znaczenie na to jacy jesteśmy dla naszych partnerów ma nasze dzieciństwo i wychowanie.......Gdyby w szkołach podstawowych i średnich uczyli podstaw psychologii, wielu z nas uniknęłoby tragedii w swoim życiu. Dasz radę !!!!. Ja jestem sercem przy Tobie i bardzo proszę wykonuj to ćwiczenie, o którym pisałam wyżej....a szybko się wyciszysz. Poproś córki by kupiły Ci magnez serce i magnez stres i każdego dnia zażywaj go !!!!

52 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-02-04 19:20:43)

Odp: mam dośc

Halinka53 bardzo mądrze napisałaś.
Ja też zrozumiałam, że trzeba być trochę egoistą i naprawdę teraz o wiele lepiej mi się żyje, po za tym skutecznie zakończyłam związk z człowiekiem, który 15 lat okrutnie mnie oszukiwał, znęcał się psychicznie i ogólnie wyssysał ze mnie energię.
O zdrowym egoiżmie dowiedziałam się właśnie od psychologa krótko przed wykryciem zdrady mojego jeszczemęża więc decyzja była jedna i konkretna, nie było dyskusji, tylko rzeczy za drzwi i koniec ( na szczęście miałam taką możliwość).
Od ponad roku jestem sama z córką i tymczasem nie myślę o nowym związku, bo nie szukam na siłe, po za tym jestem w trakcie rozwodu.
Pamietam jak na początku rozstnia z jmęzem mówiłam, że "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" i z taką świadomością żyję. Cieszę się każdym dniem i każdą pierdołą, dopiero teraz dostrzegam piękno jakie mnie otacza i najważniejsze odzyskałam córkę, którą skutecznie izolowano od mnie. Mogę powiedzieć, że na tą chwilę jestem zadowolona z życia, chociaż niewątpliwie mój jmąż skutecznie mi je komplikuje ale dam radę dla córki.

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan smile smile smile

53

Odp: mam dośc

Lady..ja mam 2-ch synów, dorosłych synów, obaj po studiach i wtedy, gdy odchodziłam od męża byli przed 30. Bardzo ich kochałam i kocham nadal. Oni mi to samo mówili. Mówili,że chcieliby spotkać w swoim życiu  dziewczynę podobną do mamusi. Ponieważ jestem drobną osobą, to gdy przyjeżdżali do domu brali mnie na ręce i tańczyli ze mną na rękach. Wiedzieli o kilku zdradach męża, widzieli jak płakałam, jak bardzo przeżywałam i mnie pocieszali, byli ze mną i przy mnie. Młodszy gdy był na 2 roku studiów sam złapał ojca na zdradzie ale gdy w wieku 50 lat wykryłam kolejną zdradę, mój organizm już nie wytrzymał, załamałam się. Pod wpływem dzieci, wybaczyłam kolejny raz, a już za kilka dni okazało się,że mój mąż już na drudi dzień po moim wybaczeniu spotkał się z kochanką. Prosiłam dzieci o pomoc. Mówiłam,że nie mam siły tak żyć, a one mi wtedy powiedziały,że jeśli kocham, to powinnam wybaczyć i zostać, bo ojciec nie jest taki zły. Zaczęli mnie unikać, bo za bardzo płakałam..... Nie będę opisywać wszystkiego, bo nawet nie chcę. W każdym razie spakowalam dwie reklamówki, wynajęłam mieszkanie i odeszlam z domu. Synowie odwrócili się ode mnie, bo tatuś płakał, a ja byłam nieczuła, bo tatuś sobie nie poradzi, bo tatuś ich uświadamiał,że to nie kochanka lecz koleżanka z pracy, a ja jestem chora psychicznie. Tylko ta jego koleżanka, z którą pracował była jego kochanką dwadzieścia kilka lat wcześniej. Moje dzieci wtedy miały 10 i 11 lat. Właśnie wtedy przyprowadził mi ją w ciąży do domu i blagał o pomoc i przyniej klęcząc mówił,że chce być tylko ze mną........
............................................................................................................................
............................................................................................................................
Jak widać z malutkiej cząstki mojego życia to ja sama dopuściłam do tego. Byłam ślepo zakochana, naiwna i głupia. Pracowałam na 2 etaty. Gotowałam,szylam, hafowalam, pięknie wyglądałam, wstawalam o 4 rano i piekłam ciasto.....i zanosiłam im do łóżek by obudzić ich zapachem...no bo będą zadowoleni i szczęśliwi. To ja o 4 rano chodziłam po piwnicach i zbieralam butelki, by je sprzedać  a potem kupić dzieciom chleb i mleko, no bo pieniądze poszły na aborcję kochanki. Mąż w tym czasie smacznie spał. Był zmęczony, bo jak się okazało miał z nią nadal kontakt i dwoje dzieci zaledwie o 3 i 6 lat młodszych od naszych dzieci. Oprócz tego miał wiele innych kochanek..................... o czym wtedy nie wiedziałam......
Zaznaczam...to ociupinka moich przeżyć. I wylizałam się z tego. Dzieci unikały mnie jak ognia.  Nie mialam pieniędzy, bo tak ufalam mężowi,że dalam się okraść. Miałam zawał....więc trzeba by było zapytać o zdrowie mamy, a może pomóc???. Wszystko się zmieniło. Dziś mój były mąż jest śmieciem. Unika ludzi, wygląda jak zdzicały zaszczuty szczur. Dziś on pierze, prasuje, gotuje i pracuje ponad siły, bo nowa jego pani ma ogromne wymagania. Pomijam fakt,że jest dużo starsza od niego, wygląda jak jego matka i jest kobietą z marginesu. Początkowo obarczałam męża za wszystko ale ja nie jestem bez winy. To ja pozwoliłam na to, by mnie tak traktował, to ja pracowalam ponad siły, by mógł skończyć studia. Nawet dopuścilam do tego,że on oglądał tv, a ja robiłam mu notatki na następne wykłady, a potem wciskalam mu do głowy treści przeczytanych podręczników. Mnie nie było !!!!!!!!. Ja sama to zrobiłam !!!!!!. Mąż wiedział,że go nie zdradzę, bo mnie znał na wylot, bo byłam przewidywalna i  pozwolił sobie na słowa " możesz mnie zdradzać z kim chcesz jęsli ma to tobie ulżyć tylko zostań ze mną ". Strasznie mnie tym mnie poniżył. Tylko pytanie czy mnie można było bardziej poniżyć niż ja sama siebie poniżyłam !!!!
Kochani zdradzeni........to,że nas zdradzono, to stało się za naszą zgodą. My jesteśmy współwinni temu co się stało. Każdy z nas jest w sobie wartością, każdy z nas zasługuje na szczęście i jeżeli współmałżonek Was zdradzi......wykopać gada  natychmiast, bo zrobi to kolejny raz. Nikt nas nie będzie zdradzał i będziemy szanowani, gdy sami będziemy siebie szanować i kochać !!!. Dobrych ludzi  na tym świecie jest naprawdę dużo i jeśli ktoś chce, to znajdzie swoją właściwą połówkę, tylko trzeba  swój wlasny świat uporządkować i samego siebie przed następnym związkiem.
Dodam,że moje dzieci odwóciły się od ojca ale zjawiły się, gdy im zaczęło być żle w ich życiu. Starszy mieszka ponad 100km ode mnie i potrafi po 3 razy w tygodniu przyjeżdżać, a ma już swoją rodzinę.....
Pisalam wyżej,że to jacy jesteśmy wynika z tego co w nas wszczepiono (rodzice) do 6 roku życia. Na rozwój człowieka ma już wpływ ciąża. Ten malutki człowieczek już w łonie matki czuje czy jest upragniony, oczekiwany i kochany. Picie, palenie, sters.....powodują negatywne zmiany w rozwoju i mózgu dziecka. Można to wyprostować  ale jest na to czas do 6 roku życia. Jeśli rodzice głaskają dziecko, mówią mu,że go bardzo kochają, uczą rozróżniania zła i dobra, szczerze rozmawiają i stawiają jasne granice.....dziecko a potem dorosły człowiek będzie szczęśliwy w życiu. Nie będzie bał się podejmować decyzje, nie będzie "dawał", by ktoś go pokochał i docenił.
Ale to trzeba świadomie w sobie zmienić. Mówi się tak wiele o równowadze w przyrodzie. Ona występuje wszędzie, w małżeństwie też !!!. Tyle trzeba dawać ile dostajesz. Przesyt w jedną i w drugą stronę rodzi patologię ......Mały wykład ale chciałabym by ludzie nie płakali, nie przeżywali tak bardzo jak ja to przeżywałam, a to jest możliwe gdy będą świadomi. Teraz jest mnóstwo książek o budowie mózgu, manipulacjach, mowie ciała......trzeba je czytać, bo w nich jest to, czego nie widzieliśmy i dlatego tak bardzo sami siebie skrzywdziliśmy się !!!!!!!!

54

Odp: mam dośc
Halinka53 napisał/a:

adipas... Z okazji urodzin życzę  Ci wiary....siły....spokoju i wyciszenia !!!!
I proszę uwierz mi, to nie koniec świata !!!!. Ja też tak schudłam,że ważyłam 40 kg. Tak organizm reaguje. Potem nastąpi zwrot. Bardzo bym chciała Ci pomóc ale czuję Twoje zagubienie i chaos.  Czytasz nas i niby rozumiesz ale za chwilę wszystko znika. Napisałam Ci o ćwiczeniu, które powinieneś kilka razy dziennie wykonywać. Dzięki niemu się uspokoisz i zaczniesz inaczej myśleć. Piszą do Ciebie ludzie, którzy przeszli to piekło i zobacz żyjemy. Jestem od Ciebie o rok starsza. Jestem kobietą. Powiem Ci,że przeżyłam koszmar o 4 nieba gorszy od Twojego i dziś jestem spokojna, uśmiechnięta i atrakcyjna i wierzę,że jak będę gotowa, to wyjdę na przeciw swojemu szczęściu. Mnóstwo ludzi się rozchodzi i żyją i są szczęśliwi w nowych związkach.
Zatraciłeś swoją osobowość, wszystko robiłeś by żona była szczęśliwa, a zapomniałeś o sobie. Ja zrobiłam ten sam błąd. Też sama siebie ustwaiłam w kolejce do szczęścia na samym końcu. I musisz sobie uświadomić,że i Ty i ja sami sobie jesteśmy winni,że tak się zadziało w naszym życiu. Dziś wiem,że każdy musi mieć w sobię choć trochę zdrowego egoizmu i nie wolno oddać siebie bez reszty najbliższym !!!!. Kiedyś wyłam z bólu i pytałam wciąż DLACZEGO????. I nie znajdowalam odpowiedzi. Byłam wzorem matki i żony. Tak czułam ja i osoby mnie znające. Ale jest inaczej. Im człowiek ma większe wymagania, tym bardziej jest szanowany i ceniony. I konieczna jest równowaga między dawaniem i braniem. Jeśli jej nie ma....to dający jest frajerem, a biorca staje się strasznym egoistą. To wszystko dzieje się mózgu i my do tego doprowadziliśmy naszym postępowaniem. Wciąż ulegając i dogadzając partnerowi uzależniamy go od tego stanu rzeczy i po pewnym czasie w mózgach  tworzą się nowe połączenia, które naprawdę ciężko jest zmienić. Biorca ma już tak utrwalone połączenia BRANIA,że nie widzi nic więcej i nikogo. Twoje żona będzie oczekiwala od swojego kochanka tego samego, co od Ciebie. Nauczyłeś ją tego. Gdy okaże się,że jej kochanek nie spełnia jej potrzeb....będzie zły, a ona rozgoryczona i rozczarowana i gorzko będzie żałowała,że od Ciebie odeszła.
Pewnie słyszałeś o tym,że to dobrzy ludzie przeżywają tragedie, że to ich zdradzają, krzywdzą, okłamują. Dzieje się tak zawsze, bo nie wolno zapominać o sobie !!!!!. Ty powinieneś być najważniejszy, a potem reszta. Jeśli Ty będziesz szczęśliwy.....to wszyscy będą szczęśliwy, bo masz się czym dzielić. Dziś jestem mądra i ćwiczę swój egoizm i naprawdę widzę,że im bardziej ja jestem wymagająca i stanowcza wobec dzieci, tym one mnie bardziej szanują i kochają. Tak samo się dzieje z małżonkiem. Tak,że sami jesteśmy sobie winni. Wypłakałam morze łez, nabawiłam się zawału ale choć dziś wiem,że już nigdy tak głupia nie będę jak byłam i nie dam się skrzywdzić. Jest mnóstwo dobrych kobiet, które chciałyby Ciebie za męża ale musisz wiedzieć,że taką DOBRĄ też możesz przerobić na ZŁĄ. Proszę nie załamuj się. Ja jestem przykładem tego,że można żyć i uzyskać spokój i równowagę. Ogromne znaczenie na to jacy jesteśmy dla naszych partnerów ma nasze dzieciństwo i wychowanie.......Gdyby w szkołach podstawowych i średnich uczyli podstaw psychologii, wielu z nas uniknęłoby tragedii w swoim życiu. Dasz radę !!!!. Ja jestem sercem przy Tobie i bardzo proszę wykonuj to ćwiczenie, o którym pisałam wyżej....a szybko się wyciszysz. Poproś córki by kupiły Ci magnez serce i magnez stres i każdego dnia zażywaj go !!!!

Masz naprawede super psichike
Jestem po wizycie córkki ( troche wina    jak to uurodziny )
Obie sa super i moze dam rade ( byc soba )

55

Odp: mam dośc
adipas napisał/a:
Halinka53 napisał/a:

adipas... Z okazji urodzin życzę  Ci wiary....siły....spokoju i wyciszenia !!!!
I proszę uwierz mi, to nie koniec świata !!!!. Ja też tak schudłam,że ważyłam 40 kg. Tak organizm reaguje. Potem nastąpi zwrot. Bardzo bym chciała Ci pomóc ale czuję Twoje zagubienie i chaos.  Czytasz nas i niby rozumiesz ale za chwilę wszystko znika. Napisałam Ci o ćwiczeniu, które powinieneś kilka razy dziennie wykonywać. Dzięki niemu się uspokoisz i zaczniesz inaczej myśleć. Piszą do Ciebie ludzie, którzy przeszli to piekło i zobacz żyjemy. Jestem od Ciebie o rok starsza. Jestem kobietą. Powiem Ci,że przeżyłam koszmar o 4 nieba gorszy od Twojego i dziś jestem spokojna, uśmiechnięta i atrakcyjna i wierzę,że jak będę gotowa, to wyjdę na przeciw swojemu szczęściu. Mnóstwo ludzi się rozchodzi i żyją i są szczęśliwi w nowych związkach.
Zatraciłeś swoją osobowość, wszystko robiłeś by żona była szczęśliwa, a zapomniałeś o sobie. Ja zrobiłam ten sam błąd. Też sama siebie ustwaiłam w kolejce do szczęścia na samym końcu. I musisz sobie uświadomić,że i Ty i ja sami sobie jesteśmy winni,że tak się zadziało w naszym życiu. Dziś wiem,że każdy musi mieć w sobię choć trochę zdrowego egoizmu i nie wolno oddać siebie bez reszty najbliższym !!!!. Kiedyś wyłam z bólu i pytałam wciąż DLACZEGO????. I nie znajdowalam odpowiedzi. Byłam wzorem matki i żony. Tak czułam ja i osoby mnie znające. Ale jest inaczej. Im człowiek ma większe wymagania, tym bardziej jest szanowany i ceniony. I konieczna jest równowaga między dawaniem i braniem. Jeśli jej nie ma....to dający jest frajerem, a biorca staje się strasznym egoistą. To wszystko dzieje się mózgu i my do tego doprowadziliśmy naszym postępowaniem. Wciąż ulegając i dogadzając partnerowi uzależniamy go od tego stanu rzeczy i po pewnym czasie w mózgach  tworzą się nowe połączenia, które naprawdę ciężko jest zmienić. Biorca ma już tak utrwalone połączenia BRANIA,że nie widzi nic więcej i nikogo. Twoje żona będzie oczekiwala od swojego kochanka tego samego, co od Ciebie. Nauczyłeś ją tego. Gdy okaże się,że jej kochanek nie spełnia jej potrzeb....będzie zły, a ona rozgoryczona i rozczarowana i gorzko będzie żałowała,że od Ciebie odeszła.
Pewnie słyszałeś o tym,że to dobrzy ludzie przeżywają tragedie, że to ich zdradzają, krzywdzą, okłamują. Dzieje się tak zawsze, bo nie wolno zapominać o sobie !!!!!. Ty powinieneś być najważniejszy, a potem reszta. Jeśli Ty będziesz szczęśliwy.....to wszyscy będą szczęśliwy, bo masz się czym dzielić. Dziś jestem mądra i ćwiczę swój egoizm i naprawdę widzę,że im bardziej ja jestem wymagająca i stanowcza wobec dzieci, tym one mnie bardziej szanują i kochają. Tak samo się dzieje z małżonkiem. Tak,że sami jesteśmy sobie winni. Wypłakałam morze łez, nabawiłam się zawału ale choć dziś wiem,że już nigdy tak głupia nie będę jak byłam i nie dam się skrzywdzić. Jest mnóstwo dobrych kobiet, które chciałyby Ciebie za męża ale musisz wiedzieć,że taką DOBRĄ też możesz przerobić na ZŁĄ. Proszę nie załamuj się. Ja jestem przykładem tego,że można żyć i uzyskać spokój i równowagę. Ogromne znaczenie na to jacy jesteśmy dla naszych partnerów ma nasze dzieciństwo i wychowanie.......Gdyby w szkołach podstawowych i średnich uczyli podstaw psychologii, wielu z nas uniknęłoby tragedii w swoim życiu. Dasz radę !!!!. Ja jestem sercem przy Tobie i bardzo proszę wykonuj to ćwiczenie, o którym pisałam wyżej....a szybko się wyciszysz. Poproś córki by kupiły Ci magnez serce i magnez stres i każdego dnia zażywaj go !!!!

Masz naprawede super psichike
Jestem po wizycie córkki ( troche wina    jak to uurodziny )
Obie sa super i moze dam rade ( byc soba )

Chyba lepiej byc tym zlym i miec to wszystko w d....

Posty [ 1 do 55 z 112 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018