Witam!
Jezeli ktos czytal kiedykolwiek moje poprzednie posty, wie, ze sytuacja mojego zwiazku nie jest ciekawa. Po raz kolejny, facet chce mnie zostawic. Od ponad pol roku robi to regularnie co miesiac, zawsze to przezywalam i staralam sie robic cos zeby zostal, teraz juz tego nie robie i pewnie odejdzie. Chcialabym zebysmy byli razem, ale czuje sie juz bezradna, nie jestem w stanie sprostac jego oczekiwaniom. Nie pomaga mi w niczym, sama musze zajmowac sie dzieckiem, domem, pracowac, kombinowac opieke do dziecka na ten czas. Mam dosc tego wszystkiego, ale wciaz mam nadzieje ze sie jednak nam ulozy. Ale troche mnie zasatnawia schemat, ktory sprawdza sie za kazdym razem kiedy sie ze mna rozstaje. Po rozstaniu jest 2-3 dni milczenia, potem jakby sie nic nie stalo zaczynamy zyc normalnie. Po ok 3 tygodniach jest juz naprawde dobrze, tak dobrze, ze zaczynam wierzyc w to ze nam sie ulozy, najlepiej jest ostatniego dnia. Jakies plany na najblizsza przyszlosc, propozycje wyjazdu itp. Po czym tego samego dnia kaze mi sie wyprowadzac. Tym razem powiedzial ze sam sie wyprowadzi, a ja z dzieckiem mozemy robic sobie co chcemy, a umowa o mieszkanie konczy sie za 2 tygodnie. Nie wiem co mam z tym wszystkim robic, nie daje sobie z tym rady sama. Chcialabym z nim byc, ale nie wiem jak dlugo wytrzymam te zachowania. Chyba ze on raz na zawsze rozwiaze moj problem i odejdzie...
Podobne tematy
nie pozwól mu do siebie już nigdy wrócić tylko cierpisz przez niego, dziecko też to widzi lub będzie widziało, musisz byc silna i zakończyć to, nie daj się tak traktować, nie jestes zabawką której emocjami można się bawić
tylko ze ja sama doprowadzam do tego ze on zostaje. chyba nie bede potrafila sama zyc i zajmowac sie dzieckiem. to wszystko jest dla mnie za trudne do ogarniecia. wyszkolil mnie jak chcial, robilam wszystko tak jak sobie zyczyl, a jemu wciaz wszystkiego jest za malo, nie dorownuje jego mamie. boje sie tego wszystkiego, a jednoczesnie wiem ze jezeli uda mi sie go powstrzymac, za miesiac bedzie powtorka z rozrywki. chcialabym caly czas o tym mowic komus, ale nie mam komu...
Uwierz mi dasz radę bez niego...chociaż od razu wiedz,że na początku będzie trudno.Jednak ten okres jest krótki jak masz dużo wiary w siebie.
Nie możesz w żaden sposób dać tak dalej sobą pomiatać.....przecież on ciebie w ogóle nie szanuje a wręcz przeciwnie traktuje jak zło konieczne.
Nie ma litości nawet nad dzieckiem wyrzucając was z domu...TOTALNE DNO!
Ja też chodziłam jak pies na smyczy,ale ją wreszcie zerwałam i o dziwo daję radę.Czuję się świetnie,"oddycham pełną piersią" i żyję wreszcie tak jak sama tego chcę.
5 2012-02-04 00:03:25 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-04 00:04:31)
Czy on jest w ogóle normalny??!!!!
Czytałam to i z każdym następnym zdaniem nie mogę zrozumieć sposobu jego myślenia. Co on sobie wyobraża? Że "przerobi Cię" na swoją matkę? Że będziesz mu we wszystkim usługiwać? Zajmować się domem, dzieckiem i jeszcze być na każde jego zawołanie?
I jeszcze to, że od tak sobie postanawia odchodzić co jakiś czas... Potem między Wami jest coraz lepiej, Ty się cieszysz, że zaznałaś wreszcie spokoju, że jesteście razem i snujecie plany na przyszłość. A on co robi? Odchodzi. Szlak mnie trafia jak można robić coś takiego?!
Nie pozwalaj mu wrócić, nawet jak będzie bardzo chciał. Bądź silna, nie dopuść do tego aby znowu Cię poniżał, aby znowu dostawał wszystko to, co chciał.
dor57 bardzo dobrze to okreslilas, jestem dla niego ja zlo konieczne! nic sie dla niego nie liczy, tylko pieniadze i jego wlasna rodzina. i to mnie szczerze mowiac najbardziej dziwi, ze jego rodzina sprawia wrazenie tak bardzo kochajacej sie, nikomu jedno dtugiego nie pozwoliloby skrzywdzic, dlatego tez traktuja mnie jak wroga. a my, jego nowa rodzina, nie liczymy sie w ogole. on jest jak ci oprawcy ktore bija swoje zony, a pozniej maja miesiac miodowy. tylko ze on mnie nie bije, a mnie zostawia. chyba wolalabym zeby mnie uderzyl, moze wtedy bym odeszla, chociaz patrzac na moje naiwne zachowanie, to pewnie tez nie
Wiem co czujesz,bo sama byłam tak traktowana.
Mąż mnie nie bił tylko ciągle krytykował,poniżał i nie ważne czy to słyszały dzieci,rodzina czy o zgrozo! nawet bliscy znajomi.
Znosiłam to,znosiłam dla dzieci,ale to był wielki błąd,bo to nie był przykład rodziny jaki chciałam im stworzyć.
Trudno....mleko się rozlało i staram się już o tym zapominać.
Jesteś jeszcze młoda.....dasz radę odbudować swoje życie tak jak to powinno wyglądać.Nie daj się zmanipulować.