Mam na imię Ewelina.. mam 26 lat i nie mogę, nie chcę na siebie patrzeć.. nie lubię siebie odkąd byłam małą dziewczynką.. nigdy siebie nie akceptowałam..nigdy nie miałam na dłużej przyjaciół.. każdy ode mnie uciekał i ucieka nadalll. po co ja zyję... lepiej było by jak by mnie nie było
Podobne tematy
Ewelinko, nie mów tak, że lepiej, żeby Ciebie nie było. Ja tak sobie myślę, ze Ty sama sobie wmawiasz, ze jesteś taka i owaka a napewno w Twoim otoczeniu jest chociaż jedna osoba, która Ciebie lubi i akceptuje Ciebie taką jaka jesteś. Musisz zacząć pozytywnie myśleć i starać się cieszyć z najmniejszej rzeczy. Ciesz się z tego, ze jest ładna pogoda i masz okazję wyjść na spacer. Ciesz się z tego, że coś Ci się udalo załatwić w ciągu dnia itp. Usiądź sobie i na spokojnie pomyśl, dlaczego siebie nie akceptujesz.Wypisz swoje wady i zalety, staraj się być obiektywna i ja jestem pewna, ze zalet masz zdecydowanie więcej niż wad. Przede wszystkim zacznij od zmiany patrzenia na świat. Ja Tobie życzę powodzenia i trzymam kciuki. A jeśli masz ochotę się wygadać to pisz śmiało na forum a my napewno Ci postaramy się pomóc ![]()
Ojj Ewelinko ..
Dlaczego siebie nie akceptujesz ? Co takiego Ci przeszkadza ?
Jaka chciałabyś być ? Czego pragniesz ?
Skąd u Ciebie myśl, że każdy od Ciebie ucieka ?
Hm .. Z przyjaciółmi jest tak, że nie trzeba mieć ich dużo - może być ich niewielu, ważne żeby byli ludźmi wartościowymi.
Przykro czytac takie posty:( Brak akcpetacji dla wlasnego ciala (i chyba nie tylko...?) pielęgnowany od dzieciństwa jest silny jak dąb, a i jego korzenie sięgaja równie głęboko, tyle że w twojej psychice. Niewatpliwie potrzebna ci przyjazna dusza do rozmowy (niejednej), a najlepiej by ci zrobiła porządna terapia u specjalisty... Z wielkimi komplekasmi oczywiście da się zyc, tylko co to za zycie?:( Nic dzwinego, że zadajesz sobie takie smutne pytania, bo jakoś twojego życia nie jest zadowalająca - własnie przez brak pewnosci siebie czujesz, że dużo tracisz. Wierz mi, że jest mnóstwo kobiet z podobnymi problemami, nie jesteś sama. Musisz tylko spróbować sobie pomóc. Jesli masz ochote - napisz do mnie.
bo jest u mnie tak, że każdy traktuje mnie jak dziecko, jak bym była małą, nic nie rozumiejąca jeszcze dziewczynką, którą interesują tylko zabawki i nic więcej, bo mamusia ugotuje, bo mamusia upierze i już. Tylko dlaczego nikt nie zrozumie tego, że nie mamy za co iść na swoje.. że mamy ciężko.... Ja tak bardzo chcę porozmawiać z kimś tak szczerze, od serca... Alre każdy zbywa mnie słowami "będzie dobrze, nic się nie martw."
Nawet zaczęłam zastanawiać się nad spotkaniami z innymi facetami, za spotkaniami za które będą mi płacić bogaci dżola.. Ale mam tak kochanego i fantastycxznego męża, i tak bardzo go kocham że nie dałabym rady, nie mogłabym mu robić takiego świnstwa... A pieniądze były by na roznudowę domu...