Witam drogie Panie. Mam ogromny problem gdyż straciłem dziewczynę która była dla mnie prawie że idealna , nawet moi rodzice nigdy nie rozumieli mnie tak doskonale jak Ona , a Wy powinniście znać się najlepiej więc prosiłbym o pomoc. Lecz ale zacznę od początku:
Mam 20 lat a moja była 17. Fakt spora różnica wieku jak na te lata no ale układało Nam się świetnie.
Poznaliśmy się przez internet , byliśmy razem 2 lata. Mieszkamy od siebie 500 km a spotykaliśmy się co 1.5 miesiąca (jakoś 7-8 razy w roku) + oczywiście całe wakacje razem. Każde spotkanie było na minimum tydzień i nie odstępowaliśmy się na krok , było idealnie wspólne spacery , kino , aquapark , po prostu chcieliśmy jak najwięcej spędzić razem. Jej rodzice bardzo mnie lubili i szanowali i do końca starali się Nam pomóc i wspierać , Moi to samo.
Żadne z Nas nie było typem imprezowicza więc mogliśmy sobie ufać. Przebywaliśmy bardzo dużo na skype , gg. Zawsze czuliśmy się bardzo szczęśliwi (przynajmniej ja to tak odczuwałem) i bardzo się kochaliśmy , chcieliśmy wszystko dla siebie zrobić. Pomagałem Jej w lekcjach , wspierałem Ją jak tylko mogłem , Pocieszałem , Byłem dla Niej delikatny , czuły , opiekuńczy. Mówiłem Jej sporo komplementów gdyż naprawdę bardzo mi się podobała zarówno z charakteru jak i wyglądu. Nigdy nie naciskałem by siedziała na kompie , chciałem by poświęciła trochę czasu dla siebie , lecz Ona zawsze wolała być na kompie wtedy gdy Ja także byłem. Wydaje mi się ze 2 lata na taką odległość to naprawdę coś cudownego. W tym roku piszę maturę (chodzę do technikum) i po maturze miałem się przeprowadzić do Jej miasta i iść tam na studia (w końcu mielibyśmy siebie codziennie) lecz wszystko się rozsypało.
Pewnego dnia gdy wróciłem do domu spytałem delikatnie co się stało gdyż nie napisała mi żadnego smsa , że tęskni , że kocha ani nic (a zawszę to robiła) a Ona na to że Ona nie wie , że musi to przemyśleć bo nie wie czy mnie nadal kocha. Rozstaliśmy się 1.5 tygodnia temu a ja nie mogę się z tym pogodzić. Była dla mnie wszystkim , zrobiłbym dla Niej wszystko a tu takie coś. Stwierdziła ze dusiła się ze mną , że dużo od Niej wymagałem , że nie może pogodzić koleżanek , mnie i szkoły naraz. Poczułem się strasznie odtrącony bo jeszcze dzień wcześniej było wszystko OKEJ. Mieliśmy czasem kłótnie jak to w związku oraz sprzeczki , ale to zazwyczaj na gg, na spotkaniach prawie nigdy się to nie zdarzało.
Po tygodniu od rozstania napisałem do Niej na gg czy moglibyśmy się spotkać , że wtedy by się upewniła że już nic do mnie nie czuje , lecz Ona odpowiedziała stanowcze NIE i że nie ma mowy , nie chce mnie widzieć oraz że potrzebuje czasu by to wszystko sobie ułożyć. Powiedziała ze już ostatnie spotkanie było takie że Ona miała łzy w oczach jadąc do mnie gdyż chciała zawrócić. Stwierdziła ze już wtedy mój dotyk i dotyk mych ust parzył.
Dla mnie to się wydało nieprawdopodobne gdyż ja uważałem ze ostatnie spotkanie było jednym z najlepszych i widziałem że też była szczęśliwa. Dowodzi temu to że w dzień Jej przyjazdu (niby wtedy płakała ze jedzie do mnie) strasznie się do mnie kleiła wieczorem oraz widać było ze była szczęśliwa a przy odjezdzie płakała. Rozmawialiśmy o tym to stwierdziła że nie mam już u Niej szans , że możemy zostać jedynie znajomymi (potem już było że przyjaciółmi) , że Ona już jest pewna ze nie kocha , że nigdy nic z tego nie będzie. Rodzice Ją namawiali by wróciła do mnie , by dała Nam jeszcze jedną szanse to za NIC nawet nie chciała się ze mną spotkać gdyż chciałem przyjechać bo stwierdziłem że spotkanie oko w oko może wiele zmienić i wyjaśnić.
Od jakiegoś czasu ma opis:
Już teraz wiem, że dni są tylko po to,
By do Ciebie wracać każdą nocą złotą
Nie znam słów, co mają jakiś większy sens
Jeśli tylko jedno - jedno tylko wiem:
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty
Lecz opis ten już miała gdy z Nią rozmawiałem tydzień po rozstaniu i stwierdziła ze nie tęskni nic a nic za wspólnymi chwilami a za mną jedynie jak za znajomym. Strasznie zależy mi na tym by to wszystko odbudować , byśmy przeżyli jeszcze wiele wspólnych chwil , ja po prostu nie wyobrażam sobie bym był kiedykolwiek z Inną. Napisałem Jej w liście pożegnalnym że mogliśmy dojść do porozumienia , mogliśmy miej czasu sobie poświęcać i dawać więcej przestrzeni.Wiem że jest jeszcze młoda ale zawsze wydawała mi się bardzo ułożona jak na swój wiek. Mimo że wszystkie Jej koleżanki piją , palą to Jej w ogóle do tego nie ciągnęło a ja zawsze byłem dla Niej najważniejszy.
Myślicie drogie Panie że mam jeszcze u Niej jakieś szanse? Potraktowała mnie tak zimno... że nie kocha że nie zależy Jej na mnie , ale znów ten opis i świadomość ze była ze mną naprawdę szczęśliwa i strasznie Jej zależało. Jak uważacie zagubiła się czy po prostu znalazła Lepszego?
Większość mówi że : Tego kwiatu to pół światu ale prawda jest taka że dla mnie ten kwiat był jedyny , najwspanialszy. Pozostaje mi tylko czekać...
Ja wiem ze nie jestem idealny i możliwe ze zrobiłem coś zle , ale zawsze starałem się jak tylko mogłem i chciałbym naprawić ten błąd , tylko że Ona nie daje mi już tej szansy.
Naprawdę prosiłbym o pomoc. Byłbym wdzięczny