jak się pozbierać i zyć dalej. . . - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 106 ]

1

Temat: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Witam,
3 tygodnie temu mój świat się zawalił. Mój narzeczony po 3,5 latach bycia razem stwierdził, że mnie już nie kocha (wypaliło się) i rozstajemy się. Próbuję się pozbierać, odnowiłam stare przyjaźnie, staram się być między ludźmi, ale jak zamykają się drzwi mieszkania, w którym spędziliśmy 2,5 roku razem, żal, ból rozrywa mi serce. Wyję wśród pustych ścian.

Ale cały czas czekam na jego telefon, mail, cokolwiek. Czego już nie będzie. . .

Próbuję realnie zrozumieć jego powody rozstania: że się różnimy, bo on potrzebuje adrenaliny i zmian a ja jestem kobietą potrzebującą stabilizacji i bezpieczeństwa. Że czytam książki (co wg niego było marnowaniem czasu) i inne tego typu kwestie.

Dodam to nie był 20 chłopak tylko 29 dorosły facet (tak mi się wydawało).

Eh nie mam siły to zrozumieć. . .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Ale to nie ma znaczenia ile ma lat... mnie zostawił blisko rok temu chłopak w jego wieku, ewentualnie rok młodszy. tez mi się wydawało, że jest dojdarzy a nie był, nawet nie miał odwagi zerwać.
a Ty ile masz lat?

3

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Witaj. Na początku mogę powiedzieć ci tylko, że ci współczuje , lecz nie samego rozstania a bólu które ci ono sprawiło bo doskonale sobie z niego zdaję sprawę. Rozumiem że z jego strony nie było wielkich wyjaśnień i przeprosin za to co robi ? tylko stwierdzenie "wypaliło się" ?

4

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Jedne drzwi się zamykają ale otwierają się inne. Teraz jesteś w czarnej otchłani ale to minie, zobaczysz. Popłacz sobie daj sobie czas na żal i złość. Zycie jest krótkie więc nie rozpaczaj zbyt długo. I nie czekaj bądź samolubna i zajmij się sobą tu i teraz. Z tego co piszesz może dobrze że tak się stało teraz a nie za kilka lat i dobrze że nie macie dzieci. Nos do góry i uśmiechnij się.

Wielokropek ma rację:
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

5

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

zepnij poślady, albo odszedł do innej albo mu się znudziłaś, (te słowa uderzyły mnie najbardziej i pozwoliły wstać i zrobić krok do przodu po rozstaniu)

Będą łzy płacz zajmij się sobą i spróbuj to jakoś ogarnąć, swoim żalem nie zaszkodzisz nikomu innemu tylko sobie. Zerwij kontakt wyrzuć rzeczy, wstało słońce ziemia toczy się dalej. Spraw by ten ból uczynił Cię silniejszą osobą, mów rozmawiaj z kim możesz wyrzyguj każdy element BYŁEGO już związku.

Może dupek ze mnie ale z prawdziwymi aspektami samotności będziesz musiała zmierzyć się sama , nie ma lekarstwa ani uniwersalnej rady

6 Ostatnio edytowany przez kurczak (2012-01-31 00:02:45)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Dlaczego facet który postanowił nie ciągnąć związku jeśli uznał że już nie chce = niedorosły facet ? ("dorosły facet (tak mi się wydawało)") ? I don't think so.
Zauważyłem wiele takich przykladów, np :
temat, zostawił mnie facet po kilku latach, odpowiedzi : "szkoda ze po takim czasie sie dowiedziałas z kim byłas"
No bo tak, najlepiej ciagnac to, nie czując już niczego do drugiej osoby...
a kobieta to ucieka ze związku bez przyszłości, facet natomiast świnia, niedojrzały itp

7 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-31 09:09:56)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
kurczak napisał/a:

Dlaczego facet który postanowił nie ciągnąć związku jeśli uznał że już nie chce = niedorosły facet ? ("dorosły facet (tak mi się wydawało)") ? I don't think so.
Zauważyłem wiele takich przykladów, np :
temat, zostawił mnie facet po kilku latach, odpowiedzi : "szkoda ze po takim czasie sie dowiedziałas z kim byłas"
No bo tak, najlepiej ciagnac to, nie czując już niczego do drugiej osoby...
a kobieta to ucieka ze związku bez przyszłości, facet natomiast świnia, niedojrzały itp

Zgadzam sie z Toba, kurczak.
Ludzie sie rozstaja. Zwiazki sie koncza, wypalaja.I najuczciwszym(dojrzalym) jest wtedy powiedziec po prostu, ze tak jest. NIEdojrzalym byloby ciagnac to, oklamywac, sciemniac.
To chyba oczywiste.

Do Hekse
witaj, piszesz , ze nie masz sily tego zrozumiec.
Moze nie dobraliscie sie temperamentami ? zainteresowaniami? wnetrzem ? tym calym "Czyms", co trzyma pare razem , kiedy pierwsza fascynacja mija ?

Wiesz, czasami tak jest, ze zakochanie nie przeradza sie w milosc...
To wszystko. Nie dopatruj sie niczego wiecej.
Z pewnoscia jestes fajna babka, wartosciowym czlowiekiem i on tak samo ( no oprocz babki )
po prostu wypalilo sie.

jestem w ciaglym stawaniu sie

8

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
pomaranczowa 1 napisał/a:
kurczak napisał/a:

Dlaczego facet który postanowił nie ciągnąć związku jeśli uznał że już nie chce = niedorosły facet ? ("dorosły facet (tak mi się wydawało)") ? I don't think so.
Zauważyłem wiele takich przykladów, np :
temat, zostawił mnie facet po kilku latach, odpowiedzi : "szkoda ze po takim czasie sie dowiedziałas z kim byłas"
No bo tak, najlepiej ciagnac to, nie czując już niczego do drugiej osoby...
a kobieta to ucieka ze związku bez przyszłości, facet natomiast świnia, niedojrzały itp

Zgadzam sie z Toba, kurczak.
Ludzie sie rozstaja. Zwiazki sie koncza, wypalaja.I najuczciwszym(dojrzalym) jest wtedy powiedziec po prostu, ze tak jest. NIEdojrzalym byloby ciagnac to, oklamywac, sciemniac.
To chyba oczywiste.

Do Hekse
witaj, piszesz , ze nie masz sily tego zrozumiec.
Moze nie dobraliscie sie temperamentami ? zainteresowaniami? wnetrzem ? tym calym "Czyms", co trzyma pare razem , kiedy pierwsza fascynacja mija ?

Wiesz, czasami tak jest, ze zakochanie nie przeradza sie w milosc...
To wszystko. Nie dopatruj sie niczego wiecej.
Z pewnoscia jestes fajna babka, wartosciowym czlowiekiem i on tak samo ( no oprocz babki )
po prostu wypalilo sie.

Ja to rozumiem, ale to nie on zaczął rozmowę, że rozstajemy się. Po prostu nie wytrzymałam już napięcia między nami od prawie 2 miesięcy i go przycisnęłam, by w końcu poważnie porozmawiać. Przy czym chodzi, o to że przestał się do mnie czule zwracać, a pozostałe kwestie typu fizyczne, spacery czy spędzanie czasu razem były w jak najlepszym porządku.

Poza tym jak powiedział w końcu że się rozstajemy, przez tydzień u mnie nadal mieszkał, jadł, spał w tym samym łóżku co ja. Musiałam mu powiedzieć, że tak dalej być nie może. Potem jak zapytałam go czemu się nie wyprowadził od razu to powiedział, ŻE NIE MIAŁ TEGO ZAPLANOWANEGO!!!! To co miał zaplanowane?

9

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Nie myśl juz o nim on nie jest ciebie wart. Nie czekaj na telefon od niego tylko zajmij się sobą. Zmień coś w sobie może nowa fryzura, zacznij nowe życie , pokaż że możesz miec lepszego że możesz byc szczęsliwa. Niech wie co stracił...

10

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Ja Cie doskonale rozumiem. Wiem co czujesz...
Musisz przez to przejść, bo nie masz innego wyjścia i dasz rade!!! wiem to!!! ja też dałam... choć wiem jak to bolało
Zanim zaczniesz nowy etap zakończ stary. tzn rób to czego właśnie potrzebujesz np. płacz, rozmawiaj, wyżalaj się ale nie udawaj, że nic się stało.

ja wiem ,że łatwo powiedzieć , jesteś fajna , znajdziesz kogoś itp ale trudniej zrobić. wszyscy będą ci mówić takie słowa.

gdy będziesz już czuła ulgę, ona przyjdzie, wtedy zakończ ten etap... możesz to zaprezentować wyglądem nowym, otworzeniem się na ludzi itp.

u mnie to trwało jakieś dwa miesiące, taka emocjonalna młocka...totalna masakra. ale później już było coraz lepiej. teraz minęło 10 m-cy i jestem gotowa na nowy związek. Co nie oznacza, że nie myślę czasami o nim, ale teraz raczej to  tęsknota do tego aby kogoś mieć, nie koniecznie jego smile

trzymaj się smile dasz rade :*

11

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Nie wiem jak to możliwe, ale dzisiaj (27 dzień od rostania) poczułam że nie mam go już w sercu. Sama sobie nie wierzę. 3,5 roku miłości, a tu nic.... tak jakby go nigdy nie było. Pewnie jak go zobaczę to wszystko wróci, ale będę odwlekać ten moment najdłużej jak się da (bo będziemy musieli się zobaczyć, zostawił u mnie jeszcze część rzeczy, bo narazie nie ma miejsca).

Znowu zaczęłam się śmiać z radością nie tylko na pokaz. Tylko oczy zaczynają mi się śmiać.

Chciałabym by ten okres i taki mój stan duszy trawał jak najdłużej.

Miłej noc wszystkim

12

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

wróci nie raz, uwierz mi , wytrwałości !

13

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

oj dłuuuuuuuuuuugo mnie tutaj nie było, ale do rzeczy- Wcale nie musisz się z nim widzieć jeżeli pozostawił u Ciebie kilka rzeczy wyślij kurierem, postaw na swoim i zrób to zanim sam o te rzeczy poprosi. Skoro zaczęłaś sie uśmiechac po c to psuć. Działaj kobieto jesteś, sama już zaczełas dla siebie terapię-wychodzenie do znajomych i in.

14

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:

Nie wiem jak to możliwe, ale dzisiaj (27 dzień od rostania) poczułam że nie mam go już w sercu. Sama sobie nie wierzę. 3,5 roku miłości, a tu nic.... tak jakby go nigdy nie było. Pewnie jak go zobaczę to wszystko wróci, ale będę odwlekać ten moment najdłużej jak się da (bo będziemy musieli się zobaczyć, zostawił u mnie jeszcze część rzeczy, bo narazie nie ma miejsca).

Znowu zaczęłam się śmiać z radością nie tylko na pokaz. Tylko oczy zaczynają mi się śmiać.

Chciałabym by ten okres i taki mój stan duszy trawał jak najdłużej.

Miłej noc wszystkim

Bardzo mnie to cieszy, że już wyrzucasz go z serduszka smile
Mi to zajęło ponad 2 miesiące, ale widzę, że każdy jest inny i cieszę się, że Tobie poszło szybciej.
Bardzo dobry pomysł z tym kurierem. nie zapraszaj go, po co...?

15

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Ja miałem podobnie, przeżywałem to samo. Dziś po prawie 2 miesiącach , prawie już nic nie czuje. Co mi pomogło? Zdałem sobie sprawę z jej wszystkich wad. Wypisałem sobie je na kartce i zapytałem siebie samego czy chcę z tą kobieta być? Odpowiedź była prosta. Nie. I teraz za każdym razem jak o niej pomyśle wyliczam sobie wszystkie jej wady, choćby to, że całe życie chciała mi zupy gotować, a ja z zup to tylko schabowe smile.  Wiem ze to jeszcze nie koniec, ze będą trudne chwile ale trzeba być silnym i z podniesioną głową patrzyć w przyszłość.

16

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Dzisiaj jest trochę gorzej..... ale cóż wszędzie tylko słychać Walentynki. A najśmieszniejsze w tym, że on nigdy o takich rzeczach nie pamietał - więc za czym ja tęsknię, co wspominam..... Nie wiem

17

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Cześć dziewczyny,
Tydzień temu zerwał ze mną chłopak i nie
mogę sie pozbierac cały czas sobie powtarzam że muszę się wziąć w garść
ale nie potrafię. Gdy sie poznaliśmy
to on miał żone ale już z nią nie mieszkał i chciał rozwodu. Po kilku
miesiącach był wolny a ja nieziemsko z nim szczęśliwa. Był dobry, czuły,
troskliwy po prostu ideał zapewniał że mnie kocha o czym sam mi
powiedział pierwszy bo ja do końca nie byłam tego związku pewna. Bałam
się że mnie rzuci tak jak żone i niestety miałam rację... Po 8
miesiącach bajki zaczął się dramat (przynajmniej u mnie). Powiedział że
nie widzi dla nas przyszłosci, że szuka czegos innego w związku i że to
nie to. Jak mi to mówił ( rozmowa trwała ok 2h) myslałam że umrę z bólu,
żalu nigdy nie czułam się tak strasznie jak tego dnia. Ale kolejne dni
nie były lepsze ciągły płacz. Najgorsze sa wspomnienia nie potrafię o
nim zapomniec a co najgorsze nie chce bo czuje ze straciłam kogos bardzo
wartościowego tego jedynego. Chciałam spędzic z nim resztę życia i nadal
chce, moje uczucia do niego się nie zmieniły i bardzo chce do niego
napisac że tęsknie ale wiem że nie powinnam tego robic bo on i tak nie
wróci. Ale ja tak bardzo go kocham nie potrafię patrzeć na innych facetów. Nie chce żadnego innego. Zawsze
robiłam wszystko z myślą o nim i dla niego w teraz nie mam dla kogo żyć.
Pomóżcie sad

18

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Rozalia 21,

ja tez tak czuję, ze on był tym jedynym. Nigdy przedtem do nikogo nie czułam takiej miłości. No Ale trzeba sobie powiedzieć prawdę, on odszedł, to była jego decyzja i nie da się na sile być z kimś.

Jest mi nadal ciężko, ale wiem jedno nie warto czekać na kogoś kto już nie chce być z Tobą. To niszczy nas - nie jego. On już sobie żyje własnym życiem.

Najważniejsze po rozstaniu, przynajmniej dla mnie, było zrozumienie że teraz ja jestem najważniejsza. Bardzo różnie mi z tym jest, np. dzisiaj cholernie za nim tęsknię (mój błąd zobaczyłam jego nowe zdjęcie na FB, uśmiechnięty i ktoś musiał mu to zdjęcie zrobić). Chyba powinnam go usunąć ze znajomych, bo za bardzo we mnie jeszcze siedzi.

Trzymaj się, spróbuj z kimś o tym wszystkim porozmawiać, wyrzucić to z siebie, wyżalić się, wypłakać. To pomaga.

Jestem z Tobą, trzymaj się

19

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

witajcie dziewczyny,
dołączam do tego forum,  bo już nie wiem jak sobie poradzić, może takie wygadanie się na publicznym forum jakoś mi pomoże;//

tak jak większość z Was zostałam porzucona, zdarzyło się to miesiąc temu, ale dopiero od jakiegoś czasu czuje ten straszny ból, pustkę, nie potrafię sobie poradzić, nic mnie nie cieszy, a kiedyś uśmiech nie schodził mi z twarzy.. na początku myślałam, że może wróci, opamięta się i miałam nadzieję, że może zrozumie, ze czuje coś do mnie jeszcze, ale teraz już wiem, że nigdy nie będziemy razem..

byliśmy razem ponad 2 lata, intensywne 2 lata, codziennie spędzaliśmy ze sobą czas, byliśmy nie tylko dobraną parą, ale tez przyjaciółmi... mało kiedy się kłóciliśmy, aż z dnia na dzień uslyszałam, że ON nie jest gotowy na taki długi związek i że czuje, że nic z tego nie będzie i że się odkochał:(( zabrał swoje rzeczy i po prostu odszedł:(( ja przez ten czas pragnęłam kontaktu, wydzwaniałam, pisałam, żeby wrócił, żeby się opamiętał albo chociaż podał prawdziwy powód rozstania, prześladuje go do tej pory jestem taka żałosna.. a on tylko, że to normalne, że ludzie się rozstają:( Postanowiłam się wyprowadzić do rodzinnego miasta, spakowałam rzeczy i wyjechalam, bo mieszkaliśmy w mieście, w którym poznalismy się studiując, myślałam, ze to pomoże mi zapomnieć, ale gdzie tam.. Jeszcze głupia powiedziałam mu, że wyjeżdzam a on na to, ze bardzo dobrze, i ze dam mu spokój może.. Dodam, że minąl miesiać, a on ma już nową dziewczynę... wszystko stalo się jasne, musiał już ją poznac wcześniej sad( Może to mnie tak dobiło, dziewczyny, jak teraz żyć??

20 Ostatnio edytowany przez rozalia21 (2012-03-12 18:19:41)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Dzięki Hekse, teraz każde słowo otuchy jest dla mnie bezcenne. Płakałam kilka pierwszych dni nie spałam, nie jadłam ale moge powiedzieć że dzis jest troszkę lepiej. Nie jest dobrze absolutnie nie, ale w porównaniu do tego co było kilka dni temu... Wiem że masz rację że nie możemy nikogo na siłe do niczego zmusic dlatego nie proszę go zeby wrócił, wiem że to nic nie da. Próbuje o nim zapomnieć, czasem jest lepiej a czasem czuje tak ogromną pustkę że nie widze senu niczego, mam nadzieje ze tych lepszych momentów będzie coraz więcej. Cały czas czuje jednak pustkę, straciłam kogoś niezwykle dla mnie ważnego kogos z kim wiązałam moja przyszłość a teraz moje plany legły w gruzach. Moja przyszłość to pusta kartka ale liczę że kiedys trafi sie ktoś kto ją zapisze.

Gosiu,
wszystkie chyba wiemy co czujesz (niestety) ale przede wszystkim nie możesz się obwiniać. Nie jesteś wcale żałosna po prostu zakochałaś się a o miłości nie jest łatwo zapomnieć. Mój chłopak zapewniał mnie że mnie kocha i traktował jak księzniczkę a nagle z dnia na dzień stwierdził że nie widzi dla nas przyszłości i też myślałam na początku że to może nie jest prawdziwy powód rozstania ale nie znam innego i dlatego staram sie nie wynajdywać innych. Było nam razem cudownie co też on ciągle mi mówił. Moim błędem było zbyt mocne zaangazowanie bo im bardziej sie zaangażujesz tym mniej przygotowana jesteś na coś złego.  Gosiu bądź silna, jestem z Tobą i pewnie inne dziewczyny też smile

p.s. Czy wy też tak macie ze z rana po przebudzeniu dopada was handra a po południu wszystko staje sie prostsze?

21

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Doskonale was rozumiem:( Mi po 2 latach związku powiedział że nie ma sensu zebyśmy byli razem. Całą winę zrzucił na mnie. Ze mało się starłam. A ja robiłam wszystko byłam na każde zawołanie. Zrezygnowałam dla niego ze wszystkiego. Jesteśmy razem na studiach i musze go widywać. Od rozstania minął miesiąc. Staram się zapomnieć ale to takie trudne bo jak tylko go zobacze to wszystko wraca. Powiedział że nie będzie męczennikiem. Bo on nie ma zamiaru mnie uszczęśliwiać. A ja go prosiłam tylko o to żeby był. Aż mnie serce boli z tego wszystkiego. Mówi że kocha ale nie możemy być razem. Ehh:(

22

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:

Rozalia 21,

ja tez tak czuję, ze on był tym jedynym. Nigdy przedtem do nikogo nie czułam takiej miłości. No Ale trzeba sobie powiedzieć prawdę, on odszedł, to była jego decyzja i nie da się na sile być z kimś.

Jest mi nadal ciężko, ale wiem jedno nie warto czekać na kogoś kto już nie chce być z Tobą. To niszczy nas - nie jego. On już sobie żyje własnym życiem.

Najważniejsze po rozstaniu, przynajmniej dla mnie, było zrozumienie że teraz ja jestem najważniejsza. Bardzo różnie mi z tym jest, np. dzisiaj cholernie za nim tęsknię (mój błąd zobaczyłam jego nowe zdjęcie na FB, uśmiechnięty i ktoś musiał mu to zdjęcie zrobić). Chyba powinnam go usunąć ze znajomych, bo za bardzo we mnie jeszcze siedzi.

Trzymaj się, spróbuj z kimś o tym wszystkim porozmawiać, wyrzucić to z siebie, wyżalić się, wypłakać. To pomaga.

Jestem z Tobą, trzymaj się

Droga Hekse. Właśnie przeżywam to samo. Zostawiła mnie dziewczyna po 4 latach. Powód? Brak "kompatybilności" i ktoś bardziej "kompatybilny".
Wiem co czujesz, ale widzę że zbierasz się jakoś. Bądź dzielna. Jeśli zostawił to znaczy że Cie nie doceniał. Będzie ktoś kto będzie potrafił.
Jestem z tobą smile

23

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

24

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

To tak jak w moim przypadku:(

25

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Miłość od zakochania i fascynacji różni się właśnie tym, że zakochanie i fascynacja kończy się po pewnym - stosunkowo krótkim - czasie. To działa w obie strony, bo facetów, którym kobieta po roku, dwóch, trzech dała kosza też jest na pęczki.


Uszy do góry.

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

26

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

Oj rozalia. Ja jestem facetem porzuconym przez kobietę (jak to wogóle brzmi? /: )
Mógłbym to samo powiedzieć o płci przeciwnej. To chyba nie kwestia płci, ale osób, braku empatii, braku porozumienia, lodu który gdzieś tworzy się miedzy ludzmi, braku chęci do walki o coś,  za dużej pewności że ktoś zawsze będzie. Sam już niewiem, ale rozumiem Cie. Nie jako kobiete tylko kogoś kto został porzucony...

27

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

Oj rozalia. Ja jestem facetem porzuconym przez kobietę (jak to wogóle brzmi? /: )
Mógłbym to samo powiedzieć o płci przeciwnej. To chyba nie kwestia płci, ale osób, braku empatii, braku porozumienia, lodu który gdzieś tworzy się miedzy ludzmi, braku chęci do walki o coś,  za dużej pewności że ktoś zawsze będzie. Sam już niewiem, ale rozumiem Cie. Nie jako kobiete tylko kogoś kto został porzucony...

Piszę jak ja to widzę bo mam akurat takie doświadczenia. Mnie skrzywdził facet pewnie dlatego generalizuje ale to chyba naturalne w tym przypadku. Złość przelewa sie na cały gatunek smile

28

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

heh, dziwnym trafem moj na poczatku mówił tak samo "nie jestem pewien, ale jak już postanowilem to zdania nie zmienię"... paranoja:(

29

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

p.s. Czy wy też tak macie ze z rana po przebudzeniu dopada was handra a po południu wszystko staje sie prostsze?

Ja właśnie też tak mam, że rano czuję się bardzo źle, ale z czasem to przechodzi i tak się to zapętla każdego dnia już od 3 miesięcy. Ja mam jeszcze o tyle do kitu, że niekiedy mam sny związane z Nią. Nie dość, że w dzień jestem przez Nią zdołowany to jeszcze nie mam nawet spokojnej nocy.

Myślicie, że wizyta u psychologa to dobre rożwiązanie i coś mi pomoże?

30

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Nie rozumiem facetów mówią że kochają, są z nami szczęśliwi a potem rzucają jakbyśmy nic dla nich nie znaczyły... Mój były powiedział że nie jest pewien swojej decyzji ale tak postanowił i juz. Jak można zniszczyć coś nie będąc tego pewnym sprawic cierpienie osobie którą jak twierdził kochał sad

Oj rozalia. Ja jestem facetem porzuconym przez kobietę (jak to wogóle brzmi? /: )
Mógłbym to samo powiedzieć o płci przeciwnej. To chyba nie kwestia płci, ale osób, braku empatii, braku porozumienia, lodu który gdzieś tworzy się miedzy ludzmi, braku chęci do walki o coś,  za dużej pewności że ktoś zawsze będzie. Sam już niewiem, ale rozumiem Cie. Nie jako kobiete tylko kogoś kto został porzucony...

Piszę jak ja to widzę bo mam akurat takie doświadczenia. Mnie skrzywdził facet pewnie dlatego generalizuje ale to chyba naturalne w tym przypadku. Złość przelewa sie na cały gatunek smile

Wiem Rozalia. Znam to doskonale smile

31

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
duk napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

p.s. Czy wy też tak macie ze z rana po przebudzeniu dopada was handra a po południu wszystko staje sie prostsze?

Ja właśnie też tak mam, że rano czuję się bardzo źle, ale z czasem to przechodzi i tak się to zapętla każdego dnia już od 3 miesięcy. Ja mam jeszcze o tyle do kitu, że niekiedy mam sny związane z Nią. Nie dość, że w dzień jestem przez Nią zdołowany to jeszcze nie mam nawet spokojnej nocy.

Myślicie, że wizyta u psychologa to dobre rożwiązanie i coś mi pomoże?

Ja właśnie próboje. Zawsze możesz pójść na jedną wizytę i zobaczyć..
Wstydzić się napewno nie ma czego -:)

32

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Jak się trzymacie? U mnie dzisiaj trochę lepiej, choć przyznam wczoraj to była porażka.

Co do dyskusji jaka się wywiązała, to coraz częściej dochodzę do wniosku, że to co się dzieje między nami (czyt. nim i nią) jest po części odbiciem tego jaki jest świat teraz. Wszystko jest dostępne, i po co próbować coś ratować czy też rozwiązywać problemy, skoro można odejść (wręcz czasami uciec) od problemu. Przecież to takie proste. Cały czas słyszy się, że trzeba żyć pełnią życia, że jak coś chcesz to to bierz lub idź za tym. Dlatego też związki w naszych czasach są niestety płytkie, bo przecież znajdzie się inna/inny. Mój po 6 tygodniach od naszego rozstania już miał inną, przecież to takie proste i zarazem dla mnie smutne i bolące sad

Mi pomagają znajomi i przyjaciele, którzy wspierają mnie na każdym kroku. No i oczywiście mama, która odbiera moje telefony i w dzień i w nocy.

Zastanawiam się też nad pójściem do psychologa, bo niestety związek z nim dość mocno nadszarpnął moim poczuciem własnej wartości. Dla niego cały czas byłam niedoskonałą i powinnam była się zmieniać. Cóż tak nie może być - teraz to wiem, bo jak się kogoś kocha to się kocha całego z zaletami i wadami. Nie da się zmienić kogoś. Ja nigdy nie chciałam go zmieniać. Choć on twierdził, że się dla mnie zmienił - przestał imprezować, zaczął spędzać ze mną więcej czasu, polubił przytulanie. Wg mnie to że chce się z kimś więcej spędzać czasu to normalne, przecież ja też znalazłam dla niego czas w moim życiu. Cóż chyba nigdy tego nie zrozumiem, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś kogoś pokocham tak silną miłością jak jego . . .

Miłego dnia, trzymajcie się wszyscy. Słońce dla nas też wyjdzie

33 Ostatnio edytowany przez rozalia21 (2012-03-13 15:41:04)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
duk napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

p.s. Czy wy też tak macie ze z rana po przebudzeniu dopada was handra a po południu wszystko staje sie prostsze?

Ja właśnie też tak mam, że rano czuję się bardzo źle, ale z czasem to przechodzi i tak się to zapętla każdego dnia już od 3 miesięcy. Ja mam jeszcze o tyle do kitu, że niekiedy mam sny związane z Nią. Nie dość, że w dzień jestem przez Nią zdołowany to jeszcze nie mam nawet spokojnej nocy.

Myślicie, że wizyta u psychologa to dobre rożwiązanie i coś mi pomoże?

Mnie też często się śni mój były. Też myslałam o wizycie u psychologa, myslę że wszystkiego warto spróbować . Dlatego nie wykluczam  tego jesli nie będzie lepiej...

34

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:

Jak się trzymacie? U mnie dzisiaj trochę lepiej, choć przyznam wczoraj to była porażka.

Co do dyskusji jaka się wywiązała, to coraz częściej dochodzę do wniosku, że to co się dzieje między nami (czyt. nim i nią) jest po części odbiciem tego jaki jest świat teraz. Wszystko jest dostępne, i po co próbować coś ratować czy też rozwiązywać problemy, skoro można odejść (wręcz czasami uciec) od problemu. Przecież to takie proste. Cały czas słyszy się, że trzeba żyć pełnią życia, że jak coś chcesz to to bierz lub idź za tym. Dlatego też związki w naszych czasach są niestety płytkie, bo przecież znajdzie się inna/inny. Mój po 6 tygodniach od naszego rozstania już miał inną, przecież to takie proste i zarazem dla mnie smutne i bolące sad

Mi pomagają znajomi i przyjaciele, którzy wspierają mnie na każdym kroku. No i oczywiście mama, która odbiera moje telefony i w dzień i w nocy.

Zastanawiam się też nad pójściem do psychologa, bo niestety związek z nim dość mocno nadszarpnął moim poczuciem własnej wartości. Dla niego cały czas byłam niedoskonałą i powinnam była się zmieniać. Cóż tak nie może być - teraz to wiem, bo jak się kogoś kocha to się kocha całego z zaletami i wadami. Nie da się zmienić kogoś. Ja nigdy nie chciałam go zmieniać. Choć on twierdził, że się dla mnie zmienił - przestał imprezować, zaczął spędzać ze mną więcej czasu, polubił przytulanie. Wg mnie to że chce się z kimś więcej spędzać czasu to normalne, przecież ja też znalazłam dla niego czas w moim życiu. Cóż chyba nigdy tego nie zrozumiem, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś kogoś pokocham tak silną miłością jak jego . . .

Miłego dnia, trzymajcie się wszyscy. Słońce dla nas też wyjdzie

Miałam dokładnie tak samo chciał mnie zmienić uważał że mało się angażuje że mi nie zależy i może miał racje jednak gdy pokazałam że mi zalezy to on mnie rzucił! Nie wiem do tej pory jaki był jego cel ale zgadzam się w 100% że jak się kogos kocha to sie go akceptuje takim jakim jest a nie zmienia na siłę ja go akceptowałam chociaż miał wady i wiele rzeczy mi przeszkadzało. Mój były był bardzo wymagający co zreszta od razu zauwazyłam też twierdził że najwazniejsze to byc szczęśliwym i brac z zycia jak najwięcej. Widocznie ja go hamowałam nie wiem sama... Ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi odnosi się też do mnie...

35

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
gosia241 napisał/a:

witajcie dziewczyny,
dołączam do tego forum,  bo już nie wiem jak sobie poradzić, może takie wygadanie się na publicznym forum jakoś mi pomoże;//

tak jak większość z Was zostałam porzucona, zdarzyło się to miesiąc temu, ale dopiero od jakiegoś czasu czuje ten straszny ból, pustkę, nie potrafię sobie poradzić, nic mnie nie cieszy, a kiedyś uśmiech nie schodził mi z twarzy.. na początku myślałam, że może wróci, opamięta się i miałam nadzieję, że może zrozumie, ze czuje coś do mnie jeszcze, ale teraz już wiem, że nigdy nie będziemy razem..

byliśmy razem ponad 2 lata, intensywne 2 lata, codziennie spędzaliśmy ze sobą czas, byliśmy nie tylko dobraną parą, ale tez przyjaciółmi... mało kiedy się kłóciliśmy, aż z dnia na dzień uslyszałam, że ON nie jest gotowy na taki długi związek i że czuje, że nic z tego nie będzie i że się odkochał:(( zabrał swoje rzeczy i po prostu odszedł:(( ja przez ten czas pragnęłam kontaktu, wydzwaniałam, pisałam, żeby wrócił, żeby się opamiętał albo chociaż podał prawdziwy powód rozstania, prześladuje go do tej pory jestem taka żałosna.. a on tylko, że to normalne, że ludzie się rozstają:( Postanowiłam się wyprowadzić do rodzinnego miasta, spakowałam rzeczy i wyjechalam, bo mieszkaliśmy w mieście, w którym poznalismy się studiując, myślałam, ze to pomoże mi zapomnieć, ale gdzie tam.. Jeszcze głupia powiedziałam mu, że wyjeżdzam a on na to, ze bardzo dobrze, i ze dam mu spokój może.. Dodam, że minąl miesiać, a on ma już nową dziewczynę... wszystko stalo się jasne, musiał już ją poznac wcześniej sad( Może to mnie tak dobiło, dziewczyny, jak teraz żyć??

Gosiu

trzymaj się, ale wiem że to trudne, nie proś go więcej by do Ciebie wrócił. Jest to strasznie ciężkie, ja sama przez prawie miesiąc błagałam i teraz wiem że to był duży błąd. W pewnym momencie prawie straciłam swoją godność, bo jego moje proszenie tylko albo śmieszyło lub złościło. Skutkiem tego było zwalanie winy na mnie. Że ja to czy że ja tamto. Nie warto, ból nas wzmacnia. Łzy popłyną jeszcze nie raz, pusty krzyk rozerwie nasze płuca. Ale z każdym dniem będzie lepiej.

Stawiaj malutkie kroczki do przodu, uśmiechaj się czasami wbrew sobie i rozmawiaj. Daj upust swoim emocjom, nie tłum ich.

36 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-13 18:06:34)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:

Trzymaj się, ale wiem że to trudne, nie proś go więcej by do Ciebie wrócił. Jest to strasznie ciężkie, ja sama przez prawie miesiąc błagałam i teraz wiem że to był duży błąd. W pewnym momencie prawie straciłam swoją godność, bo jego moje proszenie tylko albo śmieszyło lub złościło. Skutkiem tego było zwalanie winy na mnie. Że ja to czy że ja tamto. Nie warto, ból nas wzmacnia. Łzy popłyną jeszcze nie raz, pusty krzyk rozerwie nasze płuca. Ale z każdym dniem będzie lepiej.
Stawiaj malutkie kroczki do przodu, uśmiechaj się czasami wbrew sobie i rozmawiaj. Daj upust swoim emocjom, nie tłum ich.

Hekse. Powinnaś być z siebie dumna za taką postawę. Wielki krok! Gratuluje i cieszę się szczerze.

37

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Mam dziś straszny kryzys... wszystkie wspomnienia wróciły... sad nie mogę sobie dać rady z tym wszystkim myślałam że będzie dobrze ale jest coraz gorzej sad uświadomiłam sobie że mój były nie chce mnie już w swoim życiu jestem mu niepotrzebna do niczego a on mi ciągle bardzo, bardzo, bardzo sad
jest mi źle....

38 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-14 16:10:01)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Mam dziś straszny kryzys... wszystkie wspomnienia wróciły... sad nie mogę sobie dać rady z tym wszystkim myślałam że będzie dobrze ale jest coraz gorzej sad uświadomiłam sobie że mój były nie chce mnie już w swoim życiu jestem mu niepotrzebna do niczego a on mi ciągle bardzo, bardzo, bardzo sad
jest mi źle....

Ja też tak mam dzisiaj. Trzymaj się. Wirtualny przytulaniec smile
Ja siedzę w biurze i pracuje, ale cięzko zebrać myśli. Ty może spróbój coś porobić, zająć się czymś, może pomoże.
I nie jest Ci potrzebny. Sama sobie poradzisz smile

39

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Mam dziś straszny kryzys... wszystkie wspomnienia wróciły... sad nie mogę sobie dać rady z tym wszystkim myślałam że będzie dobrze ale jest coraz gorzej sad uświadomiłam sobie że mój były nie chce mnie już w swoim życiu jestem mu niepotrzebna do niczego a on mi ciągle bardzo, bardzo, bardzo sad
jest mi źle....

Ja też tak mam dzisiaj. Trzymaj się. Wirtualny przytulaniec smile
Ja siedzę w biurze i pracuje, ale cięzko zebrać myśli. Ty może spróbój coś porobić, zająć się czymś, może pomoże.
I nie jest Ci potrzebny. Sama sobie poradzisz smile

Muszę się uczyć ale nie mogę się skupić na niczym sad ja po prostu bardzo tęsknię sad tak bardzo chciałbym sie do niego przytulić sad Czuję że sie rozpadam na części...

40

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Muszę się uczyć ale nie mogę się skupić na niczym sad ja po prostu bardzo tęsknię sad tak bardzo chciałbym sie do niego przytulić sad Czuję że sie rozpadam na części...

Głowa do góry, takie momenty przyjdą nie raz. Ja wiem że Ty go potrzebujesz, ale zadaj sobie pytanie czy Ty chcesz być z kimś kto już ciebie nie chce. Dla kogo jesteś ciężarem i balastem? Ja tak naprawdę doszłam do wniosku, że nie tyle brakuje mi jego, co czułości jaką mi okazywał. A ja mocno wierzę że jest na tym świecie osoba, dla której ja będę ważna i ona będzie chciała być ze mną. Będzie się o mnie martwić.

Wiem że to trudne, ale czy chcesz zawalić uczelnię, czy też pracę przez kogoś kto już dawno o Tobie zapomniał? Wiem to brutalne, ale myśl o sobie teraz Ty jesteś najważniejsza. Jesteśmy z Tobą, trzymamy mocno za Ciebie kciuki, poradzisz sobie

41

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Muszę się uczyć ale nie mogę się skupić na niczym sad ja po prostu bardzo tęsknię sad tak bardzo chciałbym sie do niego przytulić sad Czuję że sie rozpadam na części...

Głowa do góry, takie momenty przyjdą nie raz. Ja wiem że Ty go potrzebujesz, ale zadaj sobie pytanie czy Ty chcesz być z kimś kto już ciebie nie chce. Dla kogo jesteś ciężarem i balastem? Ja tak naprawdę doszłam do wniosku, że nie tyle brakuje mi jego, co czułości jaką mi okazywał. A ja mocno wierzę że jest na tym świecie osoba, dla której ja będę ważna i ona będzie chciała być ze mną. Będzie się o mnie martwić.

Wiem że to trudne, ale czy chcesz zawalić uczelnię, czy też pracę przez kogoś kto już dawno o Tobie zapomniał? Wiem to brutalne, ale myśl o sobie teraz Ty jesteś najważniejsza. Jesteśmy z Tobą, trzymamy mocno za Ciebie kciuki, poradzisz sobie

Wiem że masz racje ale serce nie sługa niestety nie mogę mu kazać przestać bić dla niego... Staram się myśleć o sobie ale nie bardzo mi wychodzi. Powtarzam sobie że on nie był dla mnie, że nie moge wzdychać do kogoś kto mnie nie chce ale nie potrafię sad potrzebuje chyba więcej czasu, bo mam momenty super w których o nim nie myśle a jak już to w sensie że dobrze się stało że juz nie jestesmy razem ale na drugi dzień wszystko się zmienia. Dziś nie wytrzymałam i przeglądałam zdjęcia to też był błąd bo przypomniałam sobie jaki miał cudowny uśmiech i jak na mnie patrzył sad to jest silniejsze ode mnie jestem za słaba sad

42 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-14 17:15:41)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:
Hekse napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Muszę się uczyć ale nie mogę się skupić na niczym sad ja po prostu bardzo tęsknię sad tak bardzo chciałbym sie do niego przytulić sad Czuję że sie rozpadam na części...

Głowa do góry, takie momenty przyjdą nie raz. Ja wiem że Ty go potrzebujesz, ale zadaj sobie pytanie czy Ty chcesz być z kimś kto już ciebie nie chce. Dla kogo jesteś ciężarem i balastem? Ja tak naprawdę doszłam do wniosku, że nie tyle brakuje mi jego, co czułości jaką mi okazywał. A ja mocno wierzę że jest na tym świecie osoba, dla której ja będę ważna i ona będzie chciała być ze mną. Będzie się o mnie martwić.

Wiem że to trudne, ale czy chcesz zawalić uczelnię, czy też pracę przez kogoś kto już dawno o Tobie zapomniał? Wiem to brutalne, ale myśl o sobie teraz Ty jesteś najważniejsza. Jesteśmy z Tobą, trzymamy mocno za Ciebie kciuki, poradzisz sobie

Wiem że masz racje ale serce nie sługa niestety nie mogę mu kazać przestać bić dla niego... Staram się myśleć o sobie ale nie bardzo mi wychodzi. Powtarzam sobie że on nie był dla mnie, że nie moge wzdychać do kogoś kto mnie nie chce ale nie potrafię sad potrzebuje chyba więcej czasu, bo mam momenty super w których o nim nie myśle a jak już to w sensie że dobrze się stało że juz nie jestesmy razem ale na drugi dzień wszystko się zmienia. Dziś nie wytrzymałam i przeglądałam zdjęcia to też był błąd bo przypomniałam sobie jaki miał cudowny uśmiech i jak na mnie patrzył sad to jest silniejsze ode mnie jestem za słaba sad

A przyjaciele? Ktoś z kim mogłabyś wyjść na kawę, piwo, pogadać. Masz takich? Do przyjaciela też można się przytulić.
Dasz sobie radę. Może wyjdz gdzieś?

43

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Tak, ale przyjaciele niestety nie wystarczają. Mam dobrą kumpelę z którą mieszkam ona mnie podtrzymuje na duchu dobrze że jest bo jakbym została sama w pustym mieszkaniu to bym popadła w depresję. Wychodzę, gadam o wszystkim co czuje ale to chyba ciągle za mało albo potrzebuje jeszcze czasu żeby rany się zabliźniły same tyle że ja już nie mam siły czekać na dobre czasy, zawsze byłam niecierpliwa. Najgorsze jest to że ja chce żeby wrócił a wiem że nie wróci, chyba ciągle się łudzę. Jestem taka rozdarta kocham go i nienawidzę jednocześnie sad

44

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Wiem że masz racje ale serce nie sługa niestety nie mogę mu kazać przestać bić dla niego... Staram się myśleć o sobie ale nie bardzo mi wychodzi. Powtarzam sobie że on nie był dla mnie, że nie moge wzdychać do kogoś kto mnie nie chce ale nie potrafię sad potrzebuje chyba więcej czasu, bo mam momenty super w których o nim nie myśle a jak już to w sensie że dobrze się stało że juz nie jestesmy razem ale na drugi dzień wszystko się zmienia. Dziś nie wytrzymałam i przeglądałam zdjęcia to też był błąd bo przypomniałam sobie jaki miał cudowny uśmiech i jak na mnie patrzył sad to jest silniejsze ode mnie jestem za słaba sad

To zupełnie normalne co czujesz, bo minął dopiero tydzień. Zdjęcia odłóż na półkę lub zapisz gdzieś daleko i nie zaglądaj. Jeszcze przyjdzie na to czas. Przypomnij sobie że gdy nie byłaś z nim, przed poznaniem jego też byłaś szczęśliwa!!!!! Przecież nie czekałaś cały czas na niego, bo nie wiedziałaś, że go poznasz. Jeszcze poznasz kogoś kto będzie na ciebie patrzył jeszcze czulej niż on, dasz radę. Ale potrzebny jest czas. Ja cały miesiąc nie mogłam dojść do siebie i teraz (2,5 miesiąca po) nadal czasami jest ciężko. Serduszko będzie biło dla niego, ale z czasem coraz mniej i mniej. Poza tym łzy dają w pewnym momencie ukojenie, ja po długim płaczu już nie miałam czym płakać. . . trzymaj się.

45

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Hekse napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Wiem że masz racje ale serce nie sługa niestety nie mogę mu kazać przestać bić dla niego... Staram się myśleć o sobie ale nie bardzo mi wychodzi. Powtarzam sobie że on nie był dla mnie, że nie moge wzdychać do kogoś kto mnie nie chce ale nie potrafię sad potrzebuje chyba więcej czasu, bo mam momenty super w których o nim nie myśle a jak już to w sensie że dobrze się stało że juz nie jestesmy razem ale na drugi dzień wszystko się zmienia. Dziś nie wytrzymałam i przeglądałam zdjęcia to też był błąd bo przypomniałam sobie jaki miał cudowny uśmiech i jak na mnie patrzył sad to jest silniejsze ode mnie jestem za słaba sad

To zupełnie normalne co czujesz, bo minął dopiero tydzień. Zdjęcia odłóż na półkę lub zapisz gdzieś daleko i nie zaglądaj. Jeszcze przyjdzie na to czas. Przypomnij sobie że gdy nie byłaś z nim, przed poznaniem jego też byłaś szczęśliwa!!!!! Przecież nie czekałaś cały czas na niego, bo nie wiedziałaś, że go poznasz. Jeszcze poznasz kogoś kto będzie na ciebie patrzył jeszcze czulej niż on, dasz radę. Ale potrzebny jest czas. Ja cały miesiąc nie mogłam dojść do siebie i teraz (2,5 miesiąca po) nadal czasami jest ciężko. Serduszko będzie biło dla niego, ale z czasem coraz mniej i mniej. Poza tym łzy dają w pewnym momencie ukojenie, ja po długim płaczu już nie miałam czym płakać. . . trzymaj się.

Przed jego poznaniem nie byłam wcale szczęśliwa co to szczęście poznałam właśnie przy nim i obawiam się że juz nikt nigdy nie da mi go tyle co on sad ja też nie będę potrafiła juz kochać tak jak teraz czyli bezinteresownie, czysto, radośnie. Straciłam zaufanie do ludzi i przekonałam się ze nie warto kochać bezgranicznie a ja tak kochałam i nadal kocham... Byleby ta ostrożność którą postaram się wprowadzić w moje życie nie pozbawiła mnie w przyszłości czegoś pięknego.
Postaram sie trzymać dzięki

46 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-03-14 17:49:58)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Tak, ale przyjaciele niestety nie wystarczają. Mam dobrą kumpelę z którą mieszkam ona mnie podtrzymuje na duchu dobrze że jest bo jakbym została sama w pustym mieszkaniu to bym popadła w depresję. Wychodzę, gadam o wszystkim co czuje ale to chyba ciągle za mało albo potrzebuje jeszcze czasu żeby rany się zabliźniły same tyle że ja już nie mam siły czekać na dobre czasy, zawsze byłam niecierpliwa. Najgorsze jest to że ja chce żeby wrócił a wiem że nie wróci, chyba ciągle się łudzę. Jestem taka rozdarta kocham go i nienawidzę jednocześnie sad

Nie wróci, ale skoro odszedł to znaczy że nie był Ciebie wart.
A gdyby czasem mu się zachciało, to wtedy dopiero poczuj się silna i kopnij go w d...
Zasługujesz na więcej, tak jak Hekse.

47

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:

Przed jego poznaniem nie byłam wcale szczęśliwa co to szczęście poznałam właśnie przy nim i obawiam się że juz nikt nigdy nie da mi go tyle co on sad ja też nie będę potrafiła juz kochać tak jak teraz czyli bezinteresownie, czysto, radośnie. Straciłam zaufanie do ludzi i przekonałam się ze nie warto kochać bezgranicznie a ja tak kochałam i nadal kocham... Byleby ta ostrożność którą postaram się wprowadzić w moje życie nie pozbawiła mnie w przyszłości czegoś pięknego.
Postaram sie trzymać dzięki

Potrzebujesz czasu i życzliwych ludzi wokół siebie, a zobaczysz wszystko się ułoży. Ja w to mocno wierzę, choć też jest mi bardzo ciężko.

48

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Tak, ale przyjaciele niestety nie wystarczają. Mam dobrą kumpelę z którą mieszkam ona mnie podtrzymuje na duchu dobrze że jest bo jakbym została sama w pustym mieszkaniu to bym popadła w depresję. Wychodzę, gadam o wszystkim co czuje ale to chyba ciągle za mało albo potrzebuje jeszcze czasu żeby rany się zabliźniły same tyle że ja już nie mam siły czekać na dobre czasy, zawsze byłam niecierpliwa. Najgorsze jest to że ja chce żeby wrócił a wiem że nie wróci, chyba ciągle się łudzę. Jestem taka rozdarta kocham go i nienawidzę jednocześnie sad

Nie wróci, ale skoro odszedł to znaczy że nie był Ciebie wart.
A gdyby czasem mu się zachciało, to wtedy dopiero poczuj się silna i kopnij go w d...
Zasługujesz na więcej, tak jak Hekse.

Nie wiem czy będę miała tyle siły żeby go kopnąć ale znam go dość dobrze i wiem że nawet jeśli będzie żałował (chociaż to mało prawdopodobne) duma i upór nie pozwoli mu przyznac sie do błędu. Boje się bardziej że ja zrobie pierwszy krok... Dzięki za wsparcie mam nadzieje że trafi mi się ktoś dobry  smile

49

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
rozalia21 napisał/a:
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:

Tak, ale przyjaciele niestety nie wystarczają. Mam dobrą kumpelę z którą mieszkam ona mnie podtrzymuje na duchu dobrze że jest bo jakbym została sama w pustym mieszkaniu to bym popadła w depresję. Wychodzę, gadam o wszystkim co czuje ale to chyba ciągle za mało albo potrzebuje jeszcze czasu żeby rany się zabliźniły same tyle że ja już nie mam siły czekać na dobre czasy, zawsze byłam niecierpliwa. Najgorsze jest to że ja chce żeby wrócił a wiem że nie wróci, chyba ciągle się łudzę. Jestem taka rozdarta kocham go i nienawidzę jednocześnie sad

Nie wróci, ale skoro odszedł to znaczy że nie był Ciebie wart.
A gdyby czasem mu się zachciało, to wtedy dopiero poczuj się silna i kopnij go w d...
Zasługujesz na więcej, tak jak Hekse.

Nie wiem czy będę miała tyle siły żeby go kopnąć ale znam go dość dobrze i wiem że nawet jeśli będzie żałował (chociaż to mało prawdopodobne) duma i upór nie pozwoli mu przyznac sie do błędu. Boje się bardziej że ja zrobie pierwszy krok... Dzięki za wsparcie mam nadzieje że trafi mi się ktoś dobry  smile

A zastanawiałaś się jak tez związek będzie wyglądał? Jak raz ulegniesz, a z tego co piszesz ma twardy charakter, on już zawsze będzie wiedział że będziesz. Nie rób żadnego kroku. Nie możesz zdradzić siebie. Musisz być silna. Wytrzymasz!

50

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
fuorviatos napisał/a:
rozalia21 napisał/a:
fuorviatos napisał/a:

Nie wróci, ale skoro odszedł to znaczy że nie był Ciebie wart.
A gdyby czasem mu się zachciało, to wtedy dopiero poczuj się silna i kopnij go w d...
Zasługujesz na więcej, tak jak Hekse.

Nie wiem czy będę miała tyle siły żeby go kopnąć ale znam go dość dobrze i wiem że nawet jeśli będzie żałował (chociaż to mało prawdopodobne) duma i upór nie pozwoli mu przyznac sie do błędu. Boje się bardziej że ja zrobie pierwszy krok... Dzięki za wsparcie mam nadzieje że trafi mi się ktoś dobry  smile

A zastanawiałaś się jak tez związek będzie wyglądał? Jak raz ulegniesz, a z tego co piszesz ma twardy charakter, on już zawsze będzie wiedział że będziesz. Nie rób żadnego kroku. Nie możesz zdradzić siebie. Musisz być silna. Wytrzymasz!

Obiecuję że się postaram... Jeśli będę miała chwile zwątpienia to wiem już gdzie szukać pomocy smile

51 Ostatnio edytowany przez Hekse (2012-03-14 18:31:59)

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

to miłego wieczoru nam życzę, byśmy się uśmiechnęli i spędzili ten czas przyjemnie smile

52

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Witajcie dziewczyny,
Hekse, jak czytam Twój pierwszy post to tak jakbym czytała o mojej sytuacji. No wypisz, wymaluj! Nawet to, że zarzucał mi czytanie książek wink Teraz wiem, że jak się nie kocha, to wszystko przeszkadza.
Mam 28 lat, on 30. Byliśmy razem 3 lata. W styczniu oznajmił, że to koniec, choć wcześniej już się psuło i coś wisiało w powietrzu. Starałam się bardzo, szukałam rozmowy, porozumienia... Na nic. Wypalił się, ma kolegów, towarzystwo, ja to nie "to". Bolało, ale w końcu zrozumiałam, że jest bardzo źle w związku, gdy stara się tylko jedna osoba. Powiem Wam dziewczyny, że jestem w szoku, że w ciągu miesiąca zrozumiałam, że to nie miało sensu, że czeka mnie lepsza, doskonalsza przyszłość. A on miał "fazy" w związku, raz było dobrze, a za drugim razem już było źle i to tak abym wiedziała, że z mojej winy! Żenada, jak teraz pomyślę. Do tego zero rozmowy, bo on nie lubi rozmawiać, bo niby o czym...
Rozalia, jeśli pozwolisz słówko do Ciebie... To, że ci źle, to zupełnie normalne. Zobaczysz jednak jak z każdym dniem będzie Ci lepiej. Wiesz, nie znam Twojego ex, ale spróbuj zobaczyć go tak obiektywnie, bez idealizacji, może tęsknisz za fikcją. I powiem Wam, że nie ma co roztrząsać. Ja na początku strasznie analizowałam, dlaczego, co go skłoniło, przecież ja taka fajna, i do tańca i do różańca itp. itd. Nie dojdziemy do tego czym on się kierował.
Trzymam kciuki i pozdrawiam wink

53

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Marti83 napisał/a:

Witajcie dziewczyny,
Hekse, jak czytam Twój pierwszy post to tak jakbym czytała o mojej sytuacji. No wypisz, wymaluj! Nawet to, że zarzucał mi czytanie książek wink Teraz wiem, że jak się nie kocha, to wszystko przeszkadza.
Mam 28 lat, on 30. Byliśmy razem 3 lata. W styczniu oznajmił, że to koniec, choć wcześniej już się psuło i coś wisiało w powietrzu. Starałam się bardzo, szukałam rozmowy, porozumienia... Na nic. Wypalił się, ma kolegów, towarzystwo, ja to nie "to". Bolało, ale w końcu zrozumiałam, że jest bardzo źle w związku, gdy stara się tylko jedna osoba. Powiem Wam dziewczyny, że jestem w szoku, że w ciągu miesiąca zrozumiałam, że to nie miało sensu, że czeka mnie lepsza, doskonalsza przyszłość. A on miał "fazy" w związku, raz było dobrze, a za drugim razem już było źle i to tak abym wiedziała, że z mojej winy! Żenada, jak teraz pomyślę. Do tego zero rozmowy, bo on nie lubi rozmawiać, bo niby o czym...
Rozalia, jeśli pozwolisz słówko do Ciebie... To, że ci źle, to zupełnie normalne. Zobaczysz jednak jak z każdym dniem będzie Ci lepiej. Wiesz, nie znam Twojego ex, ale spróbuj zobaczyć go tak obiektywnie, bez idealizacji, może tęsknisz za fikcją. I powiem Wam, że nie ma co roztrząsać. Ja na początku strasznie analizowałam, dlaczego, co go skłoniło, przecież ja taka fajna, i do tańca i do różańca itp. itd. Nie dojdziemy do tego czym on się kierował.
Trzymam kciuki i pozdrawiam wink

Hej Marti,
może rzeczywiście go idealizuje ale to przez to że go ciągle kocham i nadal uważam że to był ten jedyny... Od naszego rozstania minęło 11 dni może trochę za mało żeby myslec tak jak Ty myslisz o swoim byłym sad Wiem co mam robić a czego nie, gorzej trochę z realizacją... ale staram się i mam nadzieje że kiedyś napisze na tym forum to co Ty dziś napisałaś smile
pozdrawiam

54

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .

11 dni to bardzo mało... W tym czasie myśli się tylko o tych pięknych chwilach, o cudownych momentach i pozostaje żal, że być może wszystko straciłyśmy. Przerabiałam to... Mi na przykład najgorzej było w weekendy. No i rano... Zawsze jednak pocieszałam się tym, że on zjawił się w moim życiu tak nieoczekiwanie, że równie dobrze może powtórzyć się taki scenariusz znowu. A co do tego, że nadal go kochasz - to zupełnie normalne. Minęło zbyt mało czasu. Mi też bardzo pomaga brak kontaktu. Na początku to było takie niewyobrażalne, a teraz brak kontaktu przynosi mi ulgę. Tyle, że to zależy też od sytuacji... bo nie wiem jak jest u Was.
Dziewczyny, mam jeszcze pytanie. Czy to było normalne, że mój (nazwijmy go K.) przez 3 lata naszego związku nie nawiązał żadnych relacji, rozmów z moimi rodzicami? Nic poza Dzień dobry i zdawkową wymianą zdań. Kiedyś z nim o tym delikatnie porozmawiałam - obiecał, że to zmieni, nigdy nie zmienił. Zwłaszcza mojemu Tacie było zawsze przykro, że on tak zwyczajnie nie przyjdzie do niego, nie zagada. Czasem jak tata go zagadywał to K. odpowiedział ale nawet nie spojrzał. Ja natomiast z jego mamą rozmawiałam bardzo często i miałyśmy super kontakt.

55

Odp: jak się pozbierać i zyć dalej. . .
Marti83 napisał/a:

11 dni to bardzo mało... W tym czasie myśli się tylko o tych pięknych chwilach, o cudownych momentach i pozostaje żal, że być może wszystko straciłyśmy. Przerabiałam to... Mi na przykład najgorzej było w weekendy. No i rano... Zawsze jednak pocieszałam się tym, że on zjawił się w moim życiu tak nieoczekiwanie, że równie dobrze może powtórzyć się taki scenariusz znowu. A co do tego, że nadal go kochasz - to zupełnie normalne. Minęło zbyt mało czasu. Mi też bardzo pomaga brak kontaktu. Na początku to było takie niewyobrażalne, a teraz brak kontaktu przynosi mi ulgę. Tyle, że to zależy też od sytuacji... bo nie wiem jak jest u Was.
Dziewczyny, mam jeszcze pytanie. Czy to było normalne, że mój (nazwijmy go K.) przez 3 lata naszego związku nie nawiązał żadnych relacji, rozmów z moimi rodzicami? Nic poza Dzień dobry i zdawkową wymianą zdań. Kiedyś z nim o tym delikatnie porozmawiałam - obiecał, że to zmieni, nigdy nie zmienił. Zwłaszcza mojemu Tacie było zawsze przykro, że on tak zwyczajnie nie przyjdzie do niego, nie zagada. Czasem jak tata go zagadywał to K. odpowiedział ale nawet nie spojrzał. Ja natomiast z jego mamą rozmawiałam bardzo często i miałyśmy super kontakt.

U mnie jest tak samo, najgorzej z rana i tez pojawił się w moim życiu niespodziewanie... Tym bardziej myślałam że to napewno TEN. Co do Twojego K. to nie mam pojęcia dlaczego unikał kontaktu z Twoimi rodzicami. Może był mało rodzinny.

Posty [ 1 do 55 z 106 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak się pozbierać i zyć dalej. . .

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018