Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 90 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-03-01 10:40:59)

Temat: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Długo myślałem nad tym czy warto tu opisać swoją historię, a raczej dramat- bo to słowo najbardziej oddaje to przez co teraz przechodzę. Z góry przepraszam za to, że to co piszę może trochę chaotyczne – wydarzyło się wiele, trudno mi jest to wszystko dobrze opisać – rok temu gdybym mi ktoś powiedział, że się będę rozwodził – nie uwierzyłbym.
Zacznijmy od początku - ja 34 lata, moja żona 6 lat młodsza - znamy się od blisko 11 lat, razem od 10, razem mieszkamy od 9 lat, 6,5 roku po ślubie, 5,5 roczny syn. Działo się w naszym związku i następnie małżeństwie różnie -  głównie chyba z mojej winy.  Od 2 lat mieszkamy sami, wcześniej mieszkaliśmy prawie cały czas z rodzicami Żony.  Oddaliśmy się od Siebie, nie spaliśmy ze sobą od połowy marca, choć kilkukrotnie próbowałem zachęcić Żonę do pójścia do łóżka, to były to próby nieudane. Wiem, zrobiłem bardzo źle, głupio,  gdyż wprost nie zapytałem dlaczego nie chce się ze mną kochać, choć powinienem to zrobić, to tego nie uczyłem.
    Na początku stycznia Żona mówi do mnie – musimy pogadać. Oświadcza mi że chce się ze mną rozwieść, bo już mnie NIE KOCHA. Zapytała czy chcemy żyć jak studenci/lokatorzy – obok siebie -  tzn. bez miłości. Padł argument dziecka – lepiej żeby wychowywało się w zgodzie -  gdy rodzice mieszkają oddzielnie niż w kłótniach i złości gdy mieszkają razaem.  Były płacz, niedowierzanie, rozmowa dlaczego, obietnica poprawy, z mojej strony propozycja jakiś terapii małżeńskich (odrzucona z Jej strony, bo Ona nie wierzy w terapię). Mówię pójdę na terapię sam – dla Ciebie, dla Nas. Słyszę, że ok ale zrób to dla Siebie, na Mnie nie czekaj. Usłyszałem, że Ona wcale nie jest pewna tej decyzji i może za jakiś czas – pół roku/rok może do Siebie wrócimy....  Pytam kiedy podjęłaś taką decyzję – słyszę w kwietniu zeszłego roku.... Ja zwątpiłem, pytam czemu tak długo czekała żeby mi to zakomunikować – w odpowiedzi usłyszałem – a bo urodziny Syna, jej urodziny, święta, sylwester, Covid oczywiście też był jedną z wymówek.... Usłyszałem też że mam się wyprowadzić z naszego domu – co prawda nie podała terminu, ale mam to zrobić, bo jeśli nie to Ona to zrobi – wyprowadzi się i zabierze ze sobą naszego Syna.
    Po tej rozmowie przez jakiś czas była cisza – nie rozmawialiśmy o tym co będzie. Przypadek sprawił, że po ok. 1,5 tygodniu odczytałem sms na zablokowanym telefonie zanim zdążyła zrobić to Żona....treść nie pozostawiła złudzeń, lecz myślałem Sobie że to tylko niewinny sms. W nocy dwa dni później powtórka z rozrywki – sms w środku nocy – po treści byłem już pewny że Ona kogoś ma.... Szok i niedowierzanie spowodowały, że chciałem wiedzieć wszystko o tym kim on jest, jak się poznali itd.   Od tamtej pory zaczęły się przeszukiwania torebki i wiele innych rzeczy z których nie jest dumny, ale które zrobiłem bo chciałem wiedzieć...Dwa dni później miałem koronny dowód na zdradę – tabletka „Dzień po” znaleziona w torebce, ba powiem więcej – gdybym chciał, a nie został bym powstrzymany przez pewną osobę – byłem krok od tego żeby nakryć ją na gorącym uczynku – znałem adres gacha, lecz z tyłu głowy cały czas myśl o tym, że mam Syna – którego kocham, i nie mogę iść na noże z Żoną.... Tego samego wieczora rozmowa, o Nas, o przyszłości, o tym dlaczego musimy się rozwieść..... Usłyszałem masę przykrych słów, cholernie dużo przykrych rzeczy na swój temat, oraz to że myśl o rozwodzie była już w niej w głowie już od dawna – myślała o tym już 3 lata temu, lecz nie miała wtedy odwagi tego zrobić i złożyć pozwu, a wtedy nasz syn miał raptem 2 latka...  Żona zapewniała mnie  - że nie ma nikogo, że jeśli z kimś będzie to tylko z osobą której będzie pewna na 100 % pewna...  Żona powiedziała mi, że nie wie co będzie za jakiś czas, nie wie czy robi dobrze, boi się że tego że Nasz syn może ją za tą decyzję znienawidzić. Nie wspomniałem oczywiście o swoich podejrzeniach i o tym co wiem, choć kusiło... Wyznałem jej jedynie, że wiem że mnie oszukuje, wychodzi z pracy – niby z koleżanką, a faktycznie jest sama (sprawdziłem telefonicznie w pracy). Oczywiście na wszystko było wytłumaczenie – moją Żona jest osobą bardzo bystrą, i potrafi być przekonująca.... Dziwnym trafem po tej rozmowie, puste pudełko po tabletce zniknęło z kosza na śmieci – choć znalazłem je tam przed tą rozmową. Usłyszałem także, że nic mi do tego z kim ona się potyka i gdzie wychodzi – ma prawo do tego -w końcu rozstaliśmy się, więc mnie nie powinno interesować co robi i z kim.... Po tej rozmowie, nie miałem już złudzeń – byłem złym mężem, świetnym ojcem, ale egzaminu na męża nie zaliczyłem...
    Dalej obserwowałem Żonę, chciałem wiedzieć co robi, nie mogłem jej śledzić gdy wychodziła z domu – 2 razy  w tygodniu siłownia – gdyż musiałem zostać w domu  z dzieckiem. Za jakiś czas znalazłem w torebce tabletki antykoncepcyjne, wtedy wiedziałem już że to nie tylko jakiś „wypadek przy pracy”, ale Ona ma kogoś „na poważnie”... Nie znałem wtedy tego forum, nie wiedziałem jak mam postępować, jedynie mogłem polegać na rozmowach z innymi... Żona dalej mnie oszukiwała – niby wyjścia na siłownie – wiem że nie była na niej, spotykała się  z gachem...Od chwili gdy odkryłem, że ma kogoś nic już nie było takie jak dawniej – czułem się strasznie, osoba którą kochałem, ufałem, wierzyłem   okłamywała mnie.... Po jakimś czasie – paru wizytach u psychoterapeuty odważyłem się do przeprowadzenia poważnej rozmowy z Żoną o tym kimś kogo tak ukrywa... Nie odkryłem wszystkich kart, tego co wiem, bo wyszedłbym na nie wiem kogo w jej oczach – przeglądanie torebki, i wiele innych rzeczy które robiłem to była tylko moja odpowiedz na jej oszustwa i kłamstwa. Usłyszałem oczywiście, ze to tylko kolega, którego poznała w czerwcu 2020 r., widziała go w zeszłym roku tylko kilka razy, i została przez niego odprowadzona z imprezy wigilijnej w połowie grudnia – dystans prawie 5 km (Żona zawsze wracała taksówką, a to był jedyny raz gdzie skądś wracała w nocy i ja nie zapytałem jak wróciła). Mój argument związany z tabletkami „dzień po” zbiła, lekarz mi przepisał, mam problemy z hormonami, to jest moje zdrowie, nic ci do tego – po prostu najlepszą obroną jest atak (recepta załatwiona w internecie, opłacona blikiem – u żadnego lekarza nie była). Gdybym nie widział smsa  - wyznania miłości od gacha, tabletek antykoncepcyjnych – chyba bym uwierzył w to co mówi...     Tak minęło w raz gorszej a raz lepszej atmosferze 3 tygodnie (telefon non stop przy sobie, ciągle z kimś pisze, na moje pytania z kim słyszę bajki przeróżne...) Zadręczałem się myślami, że to wszystko moja wina, że gdybym nie wulgaryzm wielu rzeczy dalej miałbym Żonę, a ona nie szukała by kogoś innego... Trwało to do czasu, gdy odkryłem – sprawdzając stary telefon Żony, że to co odkryłem do tej pory to tylko czubek góry lodowej. Dowiedziałem się Żona od blisko roku miała romans z blisko 25 lat starszym facetem (znała go wtedy od ok. 1,5 roku)– przedstawianym mi jak i jej rodzicom jako bardzo dobry przyjaciel, któremu w wielu różnych rzeczach Żona pomagała. Nie chcę tu opisywać wszystkiego co się dowiedziałem, pewne było tylko jedno, nie kochała mnie, miała hopla na jego punkcie – nie widziała świata poza nim...była gotowa zostawić dom, i przeprowadzić się do niego. Gdyby nie to, że ten stary dziad miał małą córkę z drugiego związku (z małżeństwa miał dorosłe dzieci), której chciał stworzyć normalny dom – to żona odeszła by do niego już chyba na przełomie 2019/2020 r.
    Bolało to jak cholera, w tym czasie gdy ona się w nim zakochiwała - my wykańczaliśmy nasz dom, kupowaliśmy meble, wybieraliśmy płytki do łazienki – robiliśmy rzeczy które wydawało mi się robią ludzie którzy chcą ze sobą być, a nie tacy co planują rozwód i kręcą na boku z innym. Ja coś podświadomie przeczuwałem  - jej rodzice zresztą też. Lecz moje wątpliwości były zawsze rozwiewane – to tylko przyjaciel, pomagam mu, ja mu się nie podobam, a zresztą to stary ..uj, i mu nawet nie staje. Teraz wiem że jej z nim nie wyszło (pomimo różnych magicznych rytuałów – opłacanych z wspólnego konta) i przerzuciła się na młodszego – notabene młodszy był pracownikiem starego dziada. Świadomość tego, że było się tyle czasu okłamywanym, zapewnianym że to tylko przyjaciel – jest dla mnie nie do zniesienia. Cały 2020 r. to było jedno wielkie kłamstwo – spotkania z różnych okazji – ja w nich z różnych względów nie uczestniczyłem ( to był błąd – teraz to wiem). Nie chcę nawet myśleć co razem wyprawiali – po tym co widziałem w jej historii wyszukiwania mam miliony różnych głupich myśli... Wiem jedno, osoba mi najbliższa, której nigdy nie oszukiwałem, osoba za którą dałbym obciąć sobie obydwie ręce kłamała cały czas w żywe oczy. Wiem że nie zrobiłem wystarczająco dużo dla naszego małżeństwa, lecz myśl, że Ona nie powiedziała mi to Koniec, tylko zaczęła kręcić z kimś na boku – a zrobiła to dopiero dużo dużo później, jak już jej  ta wielka miłość nie wypaliła, jest okropna. Czuję się oszukany, zdradzony, wykorzystany. Kim byłem dla niej przez ten ponad rok ? – sam nie wiem – bo choć przebąkiwała o rozwodzie, to traktowałem to tylko w kategoriach żartu lub narzekania w sytuacjach gdy się o coś pokłócimy. To ja zostawałem z dzieckiem, skręcałem meble które razem kupowaliśmy, malowałem pokoje na piętrze, gdy ona już wiedziała  - nie kocham go, nie chcę z nim być, ja można tak grać, oszukiwać, być tak wyrachowanym? W imię czego? Wiem, że nie sypiała w jednym czasie ze mną i z tą swoją podstarzałą miłością, lecz co to zmienia. Wiedzieć, że ostatni rok – może więcej to było jedno wielkie KŁAMSTWO, wiedzieć i nie móc tego wykrzyczeć jej prosto w twarz  DLACZEGO? Wiem że nie napisałem za wiele o naszych – moich i żony relacjach, dlaczego ona chciała rozwodu  - myślę że będzie na to jeszcze czas....Na razie muszę zmierzyć się z poszukiwaniem mieszkania dla siebie, rozmowami o podziale majątku i zasadach widzenia z dzieckiem i wszystkim tym co się wydarzy gdy się wyprowadzę... Czuję bezsilność, bezgraniczny smutek, żal mi tego że wszystko na co pracowaliśmy ciężko razem zostaje poza mną, tego że nie będziemy mieli drugiego dziecka – chociaż bardzo chciałem je mieć (specjalnie nawet pokój dla drugiego dziecka był wydzielony), tego że nie będzie Naszej trójki...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Poszukaj metody 34 kroków, przewijała się tu na forum.Musisz złapać dystans do tego wszystkiego,bo oszalejesz. Twoja żona odpłynęła ostro. Jak chce niech się wyprowadza, ale dziecko może zostać z Tobą. Dlaczego masz jej we wszystkim ustępować.Nie bój się jej.

3

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

no dramat... jak drugie dziecko skoro... dobrze doczytalam? od okolo roku nie spaliscie razem.. kiedy zaczelo sie psuc? Po przeprowadzce na swoje, czy chyba sporo wczesniej?? Spore bledy w komunikacji, przeciez zyliscie nie razem a obok siebie... Duzo tu podobnych tematow... wspolczuje, teraz trzeba zadbac o synka i opieke nad nim.. i zbierac dowody na jej klamstwa, nie musza ale moga sie przydac..

4

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Komunikacja mogła zawodzić jak zaczęła romanse. Mógł bić głową w ścianę. Jak zaczęła romans z Panem starszym to było jej to bardzo na rękę. A autor myślał że skręcaniem mebli i ogólną interesownością w końcu zaskarbi sobie łaskawość księżniczki. Ona ma już inne priorytety. Jak widać łatwo przeskakuje. Raczej nie rokuje. Dowody mogą się przydać.

5

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Przykry temat...Ale wygląda na to, że żoną ma Cię gdzieś  i to jest chroniczne. Można iść tylko w stronę  izolacji i rozwodu .na pocieszenie: jesteś jeszcze młody i kiedyś założysz nową  rodzinę..
sad izolacja od niej dowody, rozwód z jej winy.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

6

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Dlaczego Ty się wyprowadzasz? To też Twój dom.
I opieka nad synem.
To ona chciała nowego życia, niech sobie je organizuje.

7 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-01 10:21:56)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Tez nie rozumiem dlaczego ty masz wyprowadzić się z mieszkania i ona ma się zajmować dzieckiem. Nie szkoda ci dziecka? Przecież to ona jest odpowiedzialna za rozpad związku. Nie wiadomo kim jest ten facet, ale on będzie miał ogromny wpływ na wychowanie twojego dziecka.
Jedyna Twoja wina to to, że w jej oczach okazałeś się miękką fają, bo ustępowałeś jej we wszystkim. Najwyższy czas to zmienić.

8

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Tak na szybko bo jestem w pracy i piszę na telefonie. Psuło się między nami już wcześniej - tak wychodzi z naszych obecnych rozmów. Lecz po przeprowadzce na swoje ja nie odczułem żeby było aż tak źle. To co napisałem o tych nieszczęsnych meblach - to nie były próby zapunktowania u Żony, lecz proza życia codziennego - mamy niewykończone piętro - ja maluję ściany, skręcam meble itd. bo jesteśmy razem, mamy dziecko -teorzymy rodzinę. Uważam że ktoś kto szuka kogoś innego (wtedy już l tylko Starszy Pan był w jej głowie - wiem to po mejlach), nie powinien robić takiej iluzji - wspólnych zakupów, meblowania itd. tylko powiedzieć KONIEC. I dopiero po rozstaniu - wyprowadzce szukać szczęścia. Ja czuję się oszukany i wykorzystany. Bo nie kochać to jedno (rozstać się i szukać szczęścia z innym) a robić to pod pozorem przyjaźni - ta była na początku, lecz została skonsumowana to drugie. Tego nie mogę zrozumieć.

9

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell, tak być powinno, ale życie pokazuje że tak naprawdę taka uczciwość zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
Ty żyłeś w Waszej codziennej realności, a żona była w swojej.
Była zbyt niepewna swojego starszego kochanka, żeby decydować się na odejście od Ciebie i związek z nim.
Zrozum, nie byłeś dość dobry, żeby tworzyć z Tobą związek, ale byłeś wystarczająco dobry, aby być kołem zapasowym, który przecież zadba o nią, kiedy jej nie wyjdzie z kimś innym.
I żona została z Tobą do czasu, aż poznała następnego faceta, i dostała od niego zielone światło, to właśnie efekt tego zielonego światła masz teraz.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

10

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Życie to nie bajka, nie jesteś pierwszy ani ostatni tak potraktowany przez los-żonę. Jesteś w fazie niedowierzania i żalu gdzie podświadomie chcesz ratować a to błąd który zrozumiesz po czasie. Jeszcze twoja żona (na papierze) całkowicie odpłynęła od ciebie i nigdy nie powróci (poczytaj sobie forum to i inne to zrozumiesz ). Was już od dłuższego czasu nie ma , nie da się kochać za dwoje szczególnie gdy druga osoba powiązana jest uczuciowo z innym/innymi. Zwróć uwage że oprócz kłamstw, oszustw,pogardy ona łatwo przeskoczyła z jednego na drugiego nawet nie próbując powrócić do ciebie uczuciowo traktując ciebie jako koło zapasowe tymczasowe aż na jej drodze kolejny się określi. Jednym zdaniem daj sobie spokój z nią (wpisz w wyszukiwarkę 34kroki i zastosuj je). Tutaj musisz sobie uświadomić że to definitywny koniec a jedyne co was łączy to dziecko. Jej już nie ma tak jakby umarła. Jeżeli jesteś właścicielem/współwłascicielem mieszkania to nawet nie myśl o wyprowadzce (mieszkanie na uciechy z boczniakiem chcesz jej dać ?) niech ona sobie do niego idzie. Teraz walczysz o siebie (ona będzie bezwzględna okrutna traktowała ciebie jak wroga) , zabezpiecz majątek a najlepiej zróbcie od razu rozdzielność majątkową u notariusza, ustal sądownie miejsce pobytu dziecka, nie dyskutuj z nią, nie kłóć się (uważaj na wrobienie w niebieską kartę), kup tanie małe nagrywacze i popodkładaj w kilka miejsc by wiedzieć na czym stoisz aby być przygotowanym na najgorsze, nie ulegaj jej ,,słodkim" przymileniom (ona jest fałszywa to już wiesz), dużo przebywaj z dzieckiem, idz do prawnika (wybierz dobrego bo warto jeżeli ciebie stać a walczysz o przyszłość swoją) , złóż pozew rozwodowy a mając dowody zdrad to z jej winy (ona litości nie miała i nie będzie) dowiedz się u prawnika cco i jak napisać. Zrozum teraz nie powinieneś walczyć o małżeństwo ( nie ma o kogo) a walczysz o swoją przyszłość i zdrowie psychiczne oraz dziecko. Nawet jakby czołgając się na kolanach błagała o wybaczenie to nie wiesz jej bo umie kłamać = boczniak tak jak poprzedni zrezygnował, uswiadomiła sobie że finansowo gorzej wypada a dalej może robić ci rogi, może być w ciąży i szuka tatusia ( to też weż pod uwagę po odkryciu tych tabletek). Wiem że masz przejeba....e ale to się zmieni jak mądrze z nią się rozejdziesz to po latach będziesz się cieszył że nie wybaczyłeś jej tego bo i jakim cudem. I jeszcze jedno , dbaj o zdrowie fizyczne , jakiś sport fizyczny też dobrze zacząć uprawiać. Dasz radę jak wielu zdradzonych np. Artiii  ( https://www.netkobiety.pl/t124218.html ).

11

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Nie daj się wpędzić w poczucie winy, bo z pewnością główną winę ponosisz nie Ty, ale Twoja za przeproszeniem "żona". Wmawia Ci, że to Twoja wina, podczas gdy ona odeszła do swojego gacha. Zdradzajaćy zawsze będzie obwiniał wszystkich, nie widząc swoich błędów, bo przeciez ona szuka "szczęścia", "nowości" i urozmaicenia. Jeszcze z takim starym dziadem..Kurde, nie oagrniam tych kobiet, które wiążą się z facetami, którzy mogliby byc ich ojcami..
Skoro ta kobieta tak Cię zawiodła i poleciała za jakimś starym lowelasem, widzisz zatem, że była niewiele warta. Tym bardziej, że bezczelnie to wszytko ukrywała, udająć, że wszystko jest w porządku. Walcz o siebie i o dziecko, pokaż, że jesteś silnym człowiekiem smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell witaj w gronie...
Zbieraj dowody, nic jej nie pokazuj, prawnik i nie wyprowadzaj się bo Cię wrobi o porzucenie rodziny. Życzę dużo siły, czytaj i ucz się jak postępować u was nie ma co zbierać.

13

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Ćmaazjatycka napisał/a:

Orwell witaj w gronie...
Zbieraj dowody, nic jej nie pokazuj, prawnik i nie wyprowadzaj się bo Cię wrobi o porzucenie rodziny. Życzę dużo siły, czytaj i ucz się jak postępować u was nie ma co zbierać.

Właśnie poczytaj Orwell
https://www.netkobiety.pl/t124013.html

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

14

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Wczoraj wieczorem miałem chwilę, napisałem długiego posta, opisałem kilka istotnych szczegółów dotyczących mojej obecnej sytuacji - tak by gdy zapytam o radę, odpowiadający wiedział jaką mam sytuację. Lecz wszystko szlag trafił, więc wieczorem powtórka z rozrywki.  Naszło mnie takie przemyślenie - rzadko się chyba zdarza aby Kobieta mówiła Koniec i dopiero potem organizowała sobie Życie uczuciowe? MM rację. Z mojego przypadku wynika, że byłem świetnym opiekunem dla dziecka, w czasie gdy jż uskuteczniała podrywanie Pans Sarszego. Nie byłem na szczęście sponsorem jej przyjemności - zarabia sama i to dość dobrze, lecz moje wk...wienie wcale nie jest przez to wiele mniejsze. Mam wrażenie że piszę rzeczy oczywiste z perspektywy tego forum, lecz jeszcze dwa miesiące temu były to tematy dla mnie zupełnie obce...i chyba takie powinny zostać, stało się inaczej. Mnie serce boli, a ona spokojna ja nigdy.

15

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Nie, nie kobieta. Ludzie generalnie. Równie często mężczyzna odchodzi ze związku dopiero wtedy, kiedy porządnie złapie drugą gałąź, moim zdaniem nie jest to zależne od płci.
A zależy od moralności, kręgosłupa, odpowiedzialności i szacunku do obecnego partnera.

Wiesz, Twoja żona jest spokojna, bo wie że ma zapewnione miękkie lądowanie u innego faceta.
ALE ... gdyby się pojawiły teraz jakieś problemy, niepewności - bardzo szybko zobaczyłbyś, jak jest łaskawa i jak może Ci dać ewentualnie kolejną szansę.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

16 Ostatnio edytowany przez authority (2021-03-02 22:22:36)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

O tyle masz lepiej że przynajmniej nie jest pasożytem znam taką co jeszcze próbowała spieniężyć udziały męża przedsiębiorcy a świętoszkowate to było niby szara myszka dewotka a nie mentalność za przeproszeniem nie powiem. On by jej dał szanse ale to co wyczytał w telefonie co o nim mówiła .... Powiem że takiego czegoś to nigdy nie słyszałem. A nasłuchałem się o różnych zdradach. On jest moim partnerem w  firmie dobry kumpel.
Moja rada nigdy nie patrz pod kątem świętoszkowatości dziewictwa ona była dziewicą użalała się jak to zmarnowała życie i takie epitety o mężu i o jego córce z poprzedniego małżeństwa grzeczna dziewczynka pomagała nam w sporządzaniu porządkach bo się jej nudziło. Urodzona in vitro bo matka miała raka macicy później przerzuty nawet nie miała okazji poznać matki była zbyt mała sad Ich syn młodszy o 2 lata to rozpieszczony przez matkę gówniarz wszystko mu wolno. Jej nawet nie wolno było bawić się jego zabawkami bo leciał do matki i opieprz.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

17

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Jest chwila by coś napisać, w planach miało być na chłodno - ale tak się nie da, emocje robią swoję, a jż przed chwilą wróciła z siłowni, czy tam była  - nie wiem - technika mnie zawiodła...
Ale od początku:
Wyprowadzka, Ona jej chce, ja w sumie też, choć bardziej na zasadzie - nie chce ale muszę. Myślę że trochę to mi pomoże, choć sama myśl o tym że trzeba będzie zostawić dom - który rósł razem  z naszym synem - widziałem jak powstawał i wszystko to co wokół niego zrobiłem sam/z [pomocą innych boli niesamowicie... Dom jest faktycznie teściów - jeszcze nie przepisany na żonę - ja zgodziłem się dano temu na spłatę 1/3 wartości budowy, wyposażenia etc. ( wiem, słaby podział, ja w sumie włożyłem w ten dom więcej kasy, ale już się z ty, pogodziłem). Wiem jedno, jeśli ja się nie wyprowadzę, to ona to zrobi i zabierze Syna - myślę że jest do tego zdolna - skoro chciała odejść do 25 lat starszego dziada... Niby szukam mieszkania, ale to też nie jest tak łatwo znaleźć mieszkanie w okolicy, które mnie nie zrujnuej finansowo. Wiem że dzień wyprowadzki, będzie jednym  z najgorszych w moim życiu - myśl, że nie wrócę do miejsca, które kosztowało mnie tyle wylanego potu/czasu/pieniędzy i gdzie czułem się dobrze bo u Siebie zabija mnie...

Rozwód - Ona go chce, z pozwem się nie pali, niby czeka, ale na co to w sumie nie wiem, bo wiem że na terminy w SO czeka się nawet pół roku... Dla niej teraz problemem jest to jak powie dziecku, ze ja się wyprowadzam...tak jak ja bym tego chciał...

Ona - moja jeszcze Żona, pracowita, jak założy cel - osiągnie go, dobrze zarabia, dalej myślę o niej jako o zaj...stej dziewczynie, taką jest (wiem powinienem sobie wybić to z głowy, ale ja tak dalej myśle), zawsze mogłem na nią liczyć, miała takt, wyczucie sytuacji, kiedyś powiedziałem że Ona by mnie 3 razy kupiła i sprzedała.  To jest dziewczyna, która w marcu poszła na kurs na prawo jazdy na motocykl – była pandemia, kupiła 125, zdała egzamin kupiła BMW 800 po zdanym egzaminie w lipcu i sama wyprawiła się na Hel we wrześniu (motocykl – to chyba chęc przypodobania się Panu starszemu) Taka jest ta moja jeszcze Żona. Nie obserwuje u niej jakiegoś amoku, o którym można przeczytać w wielu wątkach, jest strasznie spokojna. Nie wiem w sumie czemu – denerwuje mnie –  moje życie wali się, rozsypuje na milion kawałków – Ona nic. Teraz momentami chciałbym ją po prostu przytulić, głupio – wiem nie robiłem tego przez prawie ostatni rok, ale myśl, że Ona traktuje mnie jak kogoś sobie obcego mnie dobija.  Podczas jednej z rozmów powiedziała mi – że byłoby jej łatwiej z rozstaniem, gdyby to ja kogoś poznał i chciął odejść (ma tupet) – ja nigdy nie szukałem, nie stwarzałem okazji ku temu – byłem zawsze po pracy do domu....głupi byłem. A ona, wiem to teraz z mejli i tego co się działo – poznając Pana Starszego szukała z nim kontaktu, miała pewną przewagę, mogła w pewnych sytuacjach mu pomagać, a potem się zaczęło – siłownia,  wyjścia z jego znajomymi/dziećmi, motocykl. Mam do niej żal  - on jej się spodobał– czemu nie mogła się opanować, powiedzieć sobie mam Męża – dziecko, to jest niestosowane – idźmy na terapie – a nie przeć do przodu, szukać kontaktu i rozkochiwać go w sobie.... Czemu tak robiła, marnowała mój czas, kłamała, oszukiwała wszystkich – ja głupi wierzyłem, bo czego ma szukać dziewczyna w Starym Dziadu, głupi byłem. Ona zawsze dogadywała się dobrze ze starszymi od Siebie – takimi w wieku jej rodziców.... A ja nigdy na żadną imprezę nie poszedłem, bo obciachu bym jej narobił, bo wypił bym za mało, bo nie znam tam nikogo, bo to jej znajomy – czuję się jak frajer. Siedziałem w domu z dzieciakiem a ona urabiała go Sobie. To nie daje mi spokoju.

Oni. O Starszym napisałem. Gdyby zdecydował się na związek z nią, ona by się wyprowadziła z naszego domu wraz z dzieckiem. Gdybym do tego doszło, nie wiem co bym zrobił, nie powiniem teraz tego roztrząsać, ale czemu jest tak, że intersowało ich nasze dziecko- jak to przeżuje, a mąż frajer już nie – jak on (Ja) miał się czuć, żona zostawia go dla typu w wieku jej ojca. W głowie mi się to nie mieści. Nie wiem jak by się taka historia potoczyła....nie to jest ponad moje siły.....
Nie jestem przekonany czy ze Starym to na pewno koniec...
Młody, Młodszy od niej   6 lat. Z 2,5 letnim dzieciakiem na karku, chwilę po rozstaniu z dziewczyną z która był od gimnazjum (dzieciak mieszka z nią), z problemami z narkotykami, z upadłością konsumencką – dla nie to nie problem, wiem jedynie że nie zaryzykuje związku z niem ze względu na dziecko.... Teraz niby jż ma profil an jednym z z portali randkowych, czemu – nie wiem... Wiem tylko, że robi mnie w balona. Bo jest cała masa sytuacji, w których mnie okłamywała  i widziała się z nim. Czy to jest  w porządku – mówi mi chce rozwodu, i po tym (ja dalej mieszkam, jestem z dzieckiem) ma wolną rękę do kontaktów  z facetami?  Bo chyba nie, przynajmniej ja tak uważam....

Jak sobie  z tym poradzić, z tym całym bagnem? Myślałem, że razem możemy wszystko?
Myślę dalej co ona robi, czy z nim/innym widzi?
Często płaczę, może nawet użalam się na sobą  w drodze do pracy(auto) lub w pracy.  Co robić, by to mniej bolało. Bo boli. Czuje się jakbym za chwilę miał przenieść do innego wymiaru, i żyć tak naprawdę gdzieś blisko nich a tak w sumie być odsuniętym – i to nie na własne życzenie/nie ze swojej winy. Mówiłem jej wielokrtonie, że chciałbym cofnąć czas – bo na rodzinie mi zależy. Nigdy nie szukałem przyjemności i uciech. To rodzina była dla mnie najważniejsza, a takie coś jż mnie spotyka.  A usłyszeć że Ona nie była pierwsza, o to się nie gniewa – pierwszy był syn, tylko ona czuła trzecia czy czwarta...bo druga była matka – bezcenne.
Czemu tak jest, że ludzie są jak te małpy – z tymi gałęziami. Ja wiem, że Ona da sobie radę beze mnie – ma obok rodziców, a ja tutaj nikogo.... Kończę na tym – to za dużo mnie nerwów mnie kosztuje ...

18

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Weźże chłopie znajdź swoje jaja! Zbudowałeś dom dla siebie, żony i syna.
Dlaczego się wyprowadzasz? Żona zawaliła i jeszcze niejeden wujek w tym układzie będzie a Ty się wyprowadzasz.
Daj że synowi żyć w tym domu, idź jak najszybciej do adwokata i ustanów miejsce pobytu syna tu gdzie jest!
Dom jest tam gdzie spokój i stabilna osoba. Niech sobie Pani przychodzi o 5 razy dziennie do syna jak Ciebie nie ma albo ustalcie kiedy go zabiera i niech sąd oceni czy to godne miejsce.
Uważasz że jakaś grzeczność synowi robisz wyprowadzając się?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

19 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2021-03-03 09:13:10)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Powiem krótko, twoja żona kompletnie odleciała
Z twojego opisu wynika, że twoja jż  ma 28 lat.
- stary ma powyżej 50 i chyba nie chce związku z twoją jż (ale układ FwB już mu pasuje)
- młody około 20 (narkoman, upadłość konsumencka, jedno dziecko na boku) = idealny kandydat wink

Podsumowując.
Teraz nie czas na myślenie o twojej żonie i o tym co wyprawia ze swoim życiem (logiczne argumenty nie przemówią) jak najszybciej musisz ratować siebie (finansowo = rozdzielność majątkowa) i swoje dziecko przed patologią tego nowego partnera (narkotyki, problemy finansowe).
Na moje oko wygląda to tak że, nie wyszło ze starym, bo nie chce związku tylko układ FwB (może poczuła się tym urażona) to poszła do młodego. Byle ktoś był, a ten był akurat pod ręką - nie ważne że ćpa, że ma 20 lat, że już finansowo jest bankrutem i że zmajstrował do tego bachora kobiecie która zapewne nie chce z nim być. Jeśli ma profil na serwisach randkowych to chyba oczywiste, że szuka nowego partnera. Teraz pewnie będzie ich intensywnie zmieniać bo jeśli na rozumie jest choć trochę zdrowa to nie pozostanie długo w związku z tym 20 latkiem (a podejrzewam że i tak równolegle będzie cały czas ze "starym" przyjacielem w układzie FwB).
Tutaj nie ma co zbierać, zastanów się kim jesteś w oczach swojej jż jeśli wybiera byle kogo, byle był na swojego partnera odstawiając Ciebie w kąt.

Niestety taka prawa, że jak zdrajca pójdzie w tango to osoba zdradzona staje się dla niej albo wrogiem #1, albo zbędnym balastem którego należy się pozbyć.


Nie wyprowadzaj się z domu!!! Twoja żona może użyć tego jako argument w sądzie, że porzuciłeś rodzinę. Rozumiem, że chałupa stoi na ziemi teściów, coś tam pisałeś że chyba oficjalnie nie jest twoja, tylko w 1/3 (macie rozdzielność majątkową czy to układ czysto partnerski). Podejrzewam, że teściowie mieszkają za miedzą (stąd twoja chęć do wyprowadzki z własnego domu) - jak oni się zapatrują że ich córka poszła w tango i teraz będzie wymieniać wujków ich wnukowi?

20

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Ela210 napisał/a:

Weźże chłopie znajdź swoje jaja! Zbudowałeś dom dla siebie, żony i syna.
Dlaczego się wyprowadzasz? Żona zawaliła i jeszcze niejeden wujek w tym układzie będzie a Ty się wyprowadzasz.
Daj że synowi żyć w tym domu, idź jak najszybciej do adwokata i ustanów miejsce pobytu syna tu gdzie jest!
Dom jest tam gdzie spokój i stabilna osoba. Niech sobie Pani przychodzi o 5 razy dziennie do syna jak Ciebie nie ma albo ustalcie kiedy go zabiera i niech sąd oceni czy to godne miejsce.
Uważasz że jakaś grzeczność synowi robisz wyprowadzając się?

Dokładnie tak.

Orwell napisał/a:

Wyprowadzka, Ona jej chce, ja w sumie też, choć bardziej na zasadzie - nie chce ale muszę.

Zdajesz sobie sprawę że może Ci zarzucić w pozwie porzucenie rodziny?

Orwell napisał/a:

trzeba będzie zostawić dom - który rósł razem  z naszym synem - widziałem jak powstawał i wszystko to co wokół niego zrobiłem sam/z [pomocą innych boli niesamowicie... Dom jest faktycznie teściów

Czegoś tu nie rozumiem – to wybudowałeś ten dom czy remontowałeś? Dlaczego należy do teściów i jak to się stało że nie zdążyli przepisać na żonę domu?

Orwell napisał/a:

ja zgodziłem się dano temu na spłatę 1/3 wartości budowy, wyposażenia etc. ( wiem, słaby podział, ja w sumie włożyłem w ten dom więcej kasy, ale już się z ty, pogodziłem).

Co znaczy dawno temu? I dlaczego była taka rozmowa?
Oczywiście masz to na papierze z potwierdzeniem notarialnym? Jeśli nie to dlaczego wierzysz oszustce w jej słowa? Naprawdę wierzysz że ona Ciebie spłaci?

Orwell napisał/a:

Ona go chce, z pozwem się nie pali, niby czeka, ale na co to w sumie nie wiem

Bo teraz jej się nie spieszy a nawet jest jej wygodnie – wychodzi kiedy chce, wraca kiedy chce, opiekunka do dziecka jest, tamten nie pili bo przecież dostęp do bzykanka jest, to po co ma się spieszyć?

Orwell napisał/a:

kiedyś powiedziałem że Ona by mnie 3 razy kupiła i sprzedała

Ty lepiej postaraj się o intercyzę bo jeszcze będziesz spłacał jej długi.

Orwell napisał/a:

po zdanym egzaminie w lipcu i sama wyprawiła się na Hel we wrześniu

Znaczy bez Ciebie nie oznacza że sama.

Orwell napisał/a:

Taka jest ta moja jeszcze Żona. Nie obserwuje u niej jakiegoś amoku, o którym można przeczytać w wielu wątkach, jest strasznie spokojna. Nie wiem w sumie czemu – denerwuje mnie –  moje życie wali się, rozsypuje na milion kawałków – Ona nic.

Bo ona to planowała od lat. To jej plan który realizuje. I wszystko(no prawie) jest jak ona chce.

Orwell napisał/a:

A ja nigdy na żadną imprezę nie poszedłem, bo obciachu bym jej narobił, bo wypił bym za mało, bo nie znam tam nikogo, bo to jej znajomy

To Twoje zdanie czy też to jej słowa?

Dla mnie nie jest zrozumiane Twoje zachowanie – żona wychodzi do innego a Ty nic? Pomagać można ale bez przesady, trzeba było postawić jakieś granice a Ty na zasadzie kocham to pozwalam na wszystko.

Orwell napisał/a:

Oni. O Starszym napisałem. Gdyby zdecydował się na związek z nią, ona by się wyprowadziła z naszego domu wraz z dzieckiem. Gdybym do tego doszło, nie wiem co bym zrobił, nie powiniem teraz tego roztrząsać, ale czemu jest tak, że intersowało ich nasze dziecko- jak to przeżuje, a mąż frajer już nie – jak on (Ja) miał się czuć, żona zostawia go dla typu w wieku jej ojca. W głowie mi się to nie mieści. Nie wiem jak by się taka historia potoczyła....nie to jest ponad moje siły...

Gdyby zostawiła Ciebie dla równolatka było by lepiej? Generalnie nie o wiek jego chodzi tylko o to że ona Ciebie zdradziła, a zdradziła – bo to zła kobieta jest, wyrachowana oszustka która nawet po Twoim trupie będzie dążyć do celu. Taka jest Twoja jeszcze żona. I w takich kategoriach o niej myśl.

Orwell napisał/a:

Czy to jest  w porządku – mówi mi chce rozwodu, i po tym (ja dalej mieszkam, jestem z dzieckiem) ma wolną rękę do kontaktów  z facetami?  Bo chyba nie, przynajmniej ja tak uważam....

Jak ona chce się puszczać to nic z tym nie zrobisz ale na Twoim  miejscu wynająłbym detektywa i zdobył dowody jej zdrady. Przed Tobą wojna rozwodowa – zbieraj amunicję.

Orwell napisał/a:

Jak sobie  z tym poradzić, z tym całym bagnem? Myślałem, że razem możemy wszystko?

Musisz przyjąć do wiadomości że to koniec. Was razem nie ma. Nie kieruj się życzeniowością bo ona często ma się nijak do rzeczywistości – co już odkryłeś. Znajdź 34 kroki i zacznij je stosować. Musisz zmienić swój tryb życia – czyli nie tylko praca i dom- też idź na siłownię, spacery, znajdź hobby
Nie rozpamiętuj co było – tym bardziej że większość może być kłamstwem.

Orwell napisał/a:

Często płaczę, może nawet użalam się na sobą  w drodze do pracy(auto) lub w pracy.  Co robić, by to mniej bolało. Bo boli

Musisz zacząć panować nad emocjami bo zaczynasz iść w stronę bycia ofiarą – to Tobie w niczym nie pomoże a ją upewnia że dobrze robi.
Teraz musisz jej pokazać że sobie poradzisz, że bez niej dasz sobie radę, słowem – udawaj, dzień po dniu a pewnego dnia sam w to uwierzysz.

Orwell napisał/a:

Czuje się jakbym za chwilę miał przenieść do innego wymiaru, i żyć tak naprawdę gdzieś blisko nich a tak w sumie być odsuniętym – i to nie na własne życzenie/nie ze swojej winy.

Jesteś pewny? Bo wcześniej napisałeś

Orwell napisał/a:

Działo się w naszym związku i następnie małżeństwie różnie -  głównie chyba z mojej winy.

Coś musiało się zadziałać że jest jak jest, tylko co?

Orwell napisał/a:

Ja wiem, że Ona da sobie radę beze mnie – ma obok rodziców, a ja tutaj nikogo...

A dlaczego Ty masz sobie nie poradzić? Co stoi na przeszkodzie żebyś opuścił mury własnego umysłu i wyszedł do ludzi? Chłopie masz dopiero 34 lata z przymrużeniem oka mogę powiedzieć że młoda dopa z Ciebie. Wiem że to świeża sprawa ale przestań nad sobą się użalać bo wpadniesz w depresję i to dopiero będzie problem, pamiętaj masz dziecko.

Pamiętaj że ona to planowała od lat, na zimno. Byłeś przez nią wykorzystywany i możliwe że zdradzany od lat – skąd wiesz że dziadunio był pierwszy?
A Ty byłeś jej pierwszym facetem?
Pytam bo tak mi wychodzi że kiedy zaczęliście być razem to ona miała tak na oko 17-18 lat i to tez może być powodem jej zachowania – na zasadzie że ją coś omija i małżeństwo stało się przeszkodą

21 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-03-03 19:58:39)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Wygląda na to że jeszcze żona to ósmy dziewiąty cud świata,fascynująca,pracowita, zaradna,atrakcyjna,samodzielna,nowoczesna wyzwolona,niezależna,aktywna,torpeda ,petarda etc,etc zapatrzony jesteś w tę chodzącą doskonałość i idealizujesz ją równo.
Problem polega na tym że ,ona Ciebie już nie kocha i Ciebie nie chce udawała ,grała oszukując i kłamiąc, jej zdrada jest ewidentna.Różnicie się temperamentami jak ogień i woda po za tym.
Od 3 lat albo dłużej jesteś tylko formalnym papierowym mężem wtedy jeszcze przydatnym do remontu domu i opieki nad dzieckiem,wszystko to działo się na Twoich oczach ,to że nie widzisz amoku to nie znaczy że go nie było trafiła Ci się świetna aktorka pozorantka.
Zmieniła się przez lata ,a ty tego nie zauważyłeś nie dlatego żeś głupi nie chciałeś widzieć i zakochany byłeś idealizujesz ją i postawiłeś na piedestale ,przywiązałeś się aż nadto uwiesiłeś myśląc że tak będzie zawsze.Zona zorganizowała sobie za twoim przyzwoleniem znacznie więcej przestrzeni umiejętnie tobą sterując .
Jeszcze żona poszła inną drogą inne sprawy ją interesują ,trudno powiedzieć czy  dojrzała,dorosła  ,tak jej się może wydaje w sumie jest wolnym człowiekiem ma prawa ale,zaniedbała swoją część więzi z Tobą  Twoim kosztem i żyje po swojemu bez Ciebie.Niechcący pozwoliłeś na to też gdzieś usnułeś po drodze bo tak ci pasowało żyć w iluzji.Przestałeś być potrzebny.
Teraz zacząłeś jej widocznie jeszcze bardziej przeszkadzać z jakiegoś powodu którego może nie znasz może ma dość może ma inne perspektywy kto wie ,dlatego zrobi wiele żeby się Ciebie pozbyć, pozwoliłeś sobie wejść na łeb i dalej to robisz.Nie obarczaj się też odpowiedzialnością za błędy żony i jej zdradę to nie Twoja wina,Twoje błędy w związku, nie uzasadniają i nie usprawiedliwiają w żaden sposób oszustw,manipulacji i kłamstw,udawania gry pozorów i na pokaz przed rodziną ,ludźmi, oraz oddalenia emocjonalnego żony od ciebie to był jej wybór i decyzje.
Nadałeś jż jakiejś zbyt wielkiej mocy w swojej głowie i trzęsiesz się przed nią .Obawiasz się co ona o Tobie pomyśli - ale masz zmartwienie już przestań ulegać i ustępować jej we wszystkim.Nie wyprowadzaj się .Zadbaj o syna i kontakt z nim ponad wszystkie jazdy jeszcze żony.Niech se gada kobieta co chce Ty rób swoje .Nie chcesz wiedzieć co ona czasem ma w głowie o czym myśli i jak myśli o Tobie - nie wygląda to na przychylną postawę nie licz na cud.
Przeczytaj 100 razy co Ci napisał Maku,Ela i inni .Kubusia wątek też przeczytaj jeżeli jeszcze nie czytałeś > Wątki niewiernych zdradzających żon w romansach i po nich sobie na razie daruj .Znasz tylko fragmenciki jej utajonego zakonspirowanego życia.
Jedną radę od niej dostałeś niechcący słuszną idź po pomoc psychologiczną dla siebie samego,ciężko znosisz rozpacz,żal,urazę,poczucie zranienia,krzywdy,bycia oszukanym obwiniasz się ,dajesz sobą powodować lgniesz do użalania się nad sobą i zaczynasz się w tym pławić.Masz prawo do tych uczuć ,ale to nie jest sztandar i święty obowiązek tak się czuć możesz zmieniać myślenie i to jak chcesz się czuć to na początku trudne ale ludzie dają radę mnóstwo tu na forum i w życiu jest takich przykładów .Nie jesteś jakiś wyjątkowo niesprawny żeby to było poza Twoim zasięgiem emocje i uczucia mijają nietłumione przeżyjesz od tego się nie umiera i nie oszalejesz.
Ona widzi w tobie słabeusza, miękką faję, mało tego uważa że jak się wyszumi śmiało bez problemu wróci do ciebie jak jej tak będzie wygodnie i nie znajdzie doskonałego samca - rozminęliście się i już się tego nie cofnie ,żona odeszła ,mentalnie emocjonalnie dawno temu od Ciebie .Dlaczego ? A kto ją tam wie tak wybrała jak wybrała . Teraz nie czas na analizy tylko czas na prawnika po prostu .
Nie daj się szantażować dzieckiem - nagrywaj groźby i te deklaracje jż .
A ten motocykl jeżeli nie macie rozdzielności majątkowej w połowie jest Twój .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

22

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell, czemu upierasz się przy tym, że dziecko jest własnością matki, którym ona może rozporządzać do woli, przestawiając je z miejsca na miejsce jak użyteczny przedmiot?
Co się dzieje z Twoją głową, że wiedząc o tym, że Twoja żona jest w relacji z narkomanem (!) nie masz nawet chwili refleksji na ten temat, że to nie jest środowisko, z którym powinien stykać się Twój syn?
Jak to możliwe, że jesteś tak bezwolny, spolegliwy i aż tak brak Ci umiejętności realnego spojrzenia na sytuację w jakiej się znalazłeś?

Czy w Waszym związku zawsze tak było, że Ty mazałeś się w kącie, a żona podejmowała wszystkie decyzje?
Nie pytam złośliwie, tylko z tego co piszesz wynika, że mogło tak być. I że w kontraście do takiej Twojej biernej postawy żona dobiera sobie kochanków.

Po pierwsze - wyprowadzając się na żądanie żony - w świetle prawa porzucasz rodzinę i z całą pewnością zostanie to wykorzystane przeciwko Tobie podczas sprawy rozwodowej.
Po drugie - podaj chociaż jeden rozsądny powód na to, dlaczego Wasz syn nie może zamieszkać/ zostać z Tobą?
Po trzecie - zbieraj i zapisuj dowody na zdrady i niewierność żony. Może teraz wydaje Ci się, że jeśli poddasz się jej wymaganiom, to wszystko odbędzie się spokojnie, ale zapewniam Cię, nie masz na co liczyć. Historia z prawem jazdy i z motocyklem żony dowodzi tego, że jest ona bardzo zdeterminowana, jeśli tylko fikniesz jej z czymkolwiek, na przykład będziesz chciał innego grafiku spotkań z dzieckiem, niż jej będzie pasował - to zgniecie Cię jak robaka i zostanie po Tobie mokra plama.
Człowiek, który latami oszukuje i zdradza, jest pozbawiony skrupułów, które Ty masz.

"Wysoki Sądzie, przecież mąż sam wyprowadził się z domu. Porzucił mnie i syna. Nie chciał ratować naszego małżeństwa, nie zależy mu na rodzinie."
I dziękuję, do widzenia, będziesz pozamiatany.

Pielęgnowanie w sobie czułości w stosunku do żony, też nie jest teraz najlepszym pomysłem. Naprawdę chciałbyś ją przytulić? Kobietę, która od lat zdradza Cię z różnymi facetami?
Może jeszcze będziesz przepraszał za to, że ona Cię zdradza?

Emocje emocjami, żal żalem, ale na Twoim miejscu przede wszystkim zasięgnęłabym jak najszybciej porady prawnej z dokładnym opisem Twojej sytuacji, również finansowej i majątkowej.
Dodatkowo, jeśli często ogarnia Cię takie rozrzewnienie, rozważyłabym też skorzystanie z pomocy psychologicznej i przede wszystkim przewartościowanie priorytetów na teraz.
Czułość dla żony jest ostatnią rzeczą na jaką powinieneś sobie teraz pozwalać, spróbuj skoncentrować się na rzeczach, które są naprawdę istotne.
Jeśli się nie ogarniesz emocjonalnie i prawnie, to szczerze mówiąc wylądujesz gdzieś na stancji, czy na pokoju jak uczniak, a przysolą Ci takie alimenty na syna i na żonę w dodatku, że do 60-tki nie będzie Cię stać na nic innego.
Naprawdę, czas już żebyś się otrząsnął i zaczął myśleć rozsądnie.

I sorry, ale kobieta, która przez lata zdradza swojego męża/ partnera, absolutnie nie jest zaje-sta. Można ją określić wieloma przymiotnikami, ale na pewno nie takim. Nie wiem dlaczego utrwalasz sobie taki jej obraz. Nieuczciwy zdrajca i oszust, to nieuczciwy zdrajca i oszust, co z tego, że ma dobrą pracę i dobrze zarabia.
Babka, która nie ma na tyle kręgosłupa moralnego, żeby wprost powiedzieć mężowi, że to koniec, tylko najpierw latami przyprawia mu rogi, a odchodzi dopiero jak przygotuje sobie pewny grunt u kolejnego kochanka, jest odrażająca, a nie zajeżysta.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Pieknie tutaj inni skomentowali Twoja historie Orwell, nie mam nic do dodania bo pieknie Ci poradzili. Od siebie dodam tak jak pisales na poczatku ze zwiazaliscie sie kiedy ona miala 17 lat, jeden partner przez 11 lat, dom dziecko wszystko odhaczone. Ona prawdopodobnie zlapala wiatru w zagle ze to ostatnie chwile jej mlodosci, bycia mloda atrakcyjna i rozchwytywana, zaczelo ja nudzic dotychczasowe zycie chciala sprobowac czegos nowego i nie, nie twierdze ze byles najgorszy, ze w Tobie jest jedynie wina, szedlbym ku temu, ze znudzilo jej sie spokojne zycie, fwb ze starym dziadem, kolejne fwb z mlodocianym gnojkiem i tak poodbija sie od scian i za jakis czas moze do niej dojdzie co zrobila, ale takie osoby czesto sobie do glowy wpajaja ze dobrze zrobily.

Im wiecej czytam tu podobnych historii tym bardziej jestem zdania, ze to jest schemat zachowan niektorych ludzi, taki ksiazkowy.

Polecam Ci przeczytac temat Artiii identyczna historia z ta roznica, ze chlop zachowal zimna krew do samego konca i wyszedl z tego jak prawdziwy mezczyzna z jajami do ziemi.

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją"

24

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell będę następna, która namawia Cię do pozostania w domu, przyjdzie konieczność to się wyprowadzisz - zdążysz, właśnie przez wzgląd na to że kwestia domu jest konfliktowa Ty nie możesz się wyprowadzić, po rozwodzie po podziale majątku będzie na to czas, Twoja wyprowadzka to dodatkowo porzucenie syna, nie ważne czy na żądanie żony ale to Twoje działanie i taki ma wydźwięk
       To naturalne że w wyniku tego co Cię spotkało, rozwaliłeś się emocjonalnie, trudno Ci zapanować nad sobą, miałam tak i zapewne nie tylko ja, pomożesz sobie jak pójdziesz na terapię, mieszkając z żoną, taką żoną, pomoc Ci potrzebna, Ty masz swoje prawa, ona ma swoje obowiązki, to nie jest tak; że jak ona ogłosiła że nie kocha i nie ukrywa zdrady to przestałeś być jej mężem, nie, w tym celu trzeba się rozwieść, dopóki jesteście małżeństwem nie zmusisz jej wprawdzie do miłości ale możesz asertywnie pokazać jej że liczyć  z Tobą się jednak musi , myślisz  że nie  byłeś dobrym mężem i dlatego ona tak się zmieniła, nie !!! nikt nie jest totalnie super mężem ani totalnie super żoną, ludzie mają jakieś charakterologiczne skłonności, tendencje do robienia dziadostwa albo ich nie mają i żadne przeciwności losu tego nie tworzą a jedynie wyciągają do wierzchu i wtedy dowiadujemy się z kim mamy do czynienia

25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-03-03 13:01:49)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

zaczęłabym od prawnika- i to dobrego i niepowiązanego z ukłądami tam, jeśli to jakaś mała miejscowość jest.
I to szybko. Mam nadzieje, że Twój moment rozwalenia jest chwilowy- wiele osób tak ma. W moim małżęństwie tez przez chwilę była taka opcja że to ja mam się wynieść w diabły, bo mężowi przeszkadzam.. Ale przyszło oprzytomnienie.  Nie jesteś przypadkowym kochasiem z klubu by Ona cię wyrzucała.
I zgadzam się z innymi z Iza i Pasławkiem- idealizujesz jak cholera  babkę, na którą wielu nie spojrzałoby nawet.
Masz jakąś rodzinę przytomnie myślącą?  Rodziców, rodzeństwo, przyjaciół?  jak nie, to posłuchajj ludzi na forum którzy przeszli swoje niesamowite historie- te które zdarzaja się tylko innym wink
Zona potraktowała Cię z wyjątkową pogardą- w domu nie traktowała jak męzczyzny, przyprawiała Ci rogi wśród znajomych, pewnie się jeszcze niejednej przykrej rzeczy dowiesz. Teraz ma czelność proponować Ci byś się wyniósł.

w sumie chłopie, jeszcze tego nie widzisz, nie czujesz, ale to dni Twojego wyzwolenia są.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

26 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-03-03 15:54:12)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Orwell napisał/a:

Wyprowadzka, Ona jej chce, ja w sumie też, choć bardziej na zasadzie - nie chce ale muszę

No żartujesz, nigdzie się nie wyprowadzaj. Przede wszystkim jak Ty się wyprowadzisz będzie argument przeciwko Tobie, że opuściłeś rodzinę
Jeśli Pan chce ją mieć to niech bierze do siebie.
Za jakiś czas gdy kopnie ją w d..pę, Ty zostaniesz bez zony ale też bez mieszkania.
Myślisz, ze będziesz męski ? Nie łudź się, Twoja jz na pewno nie obdarzy Cię większym szacunkiem, oj nie (facepalm), co najwyżej będzie mieć ubaw jak Cię wykiwała ambicjonalnie, rozmawiając z innymi w określaniu Ciebie będzie dominować pogarda.
Jedynie co w jej oczach możesz teraz zyskać, to że nie jesteś "miękkiszon"
Skoro podejmuje decyzje to niech sama się wyprowadzi. Dlaczego Ty masz ponosić konsekwencje ?

To wyłącznie gra na Twoich emocjach. Ona zawiniła, nie daj sobie wmówić, ze masz się wyprowadzić.

PS. moja ex tez chciała bym się wyprowadził grała na emocjach i mówiła, że "prawdziwy mężczyzna by się tak zachował"
Lepiej być "nieprawdziwym mężczyzną" ale z mieszkaniem niż frajerem, łosiem (bo to z męskością nic nie ma wspólnego) bez mieszkania.

Ela210 napisał/a:

... jeszcze tego nie widzisz, nie czujesz, ale to dni Twojego wyzwolenia są.

Right, right, right

27 Ostatnio edytowany przez Orwell (2021-03-03 17:43:44)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Dziękuję za wszystkie rady, ale muszę coś wyjaśnić. Na potrzeby wpisu nasz wiek trochę zmodyfikowałem - różnica wieku między nami i jej gachami jest jednak zachowana. Ona miała czas się wyszumieć i to zrobiła. Ja jestem jej pierwszym poważnym.factem. Co do tego jak długo mnie zdradza - nie kilka lat, to jestem pewien. Opieka na dzieckiem, nie wychodziła z domu - nie miała okazji. Wszystko zaczęło się jak wróciła do pracy - poznała PS (Pana starszego) listopad 2018. Nie jest tak że od razu to był romans, zaczął się pewnie w (a kiedy była zdrada emocjonalna - tego to już w ogóle nie wiem) pod koniec 2019 r. Moją poszła na siłownię, diety - zrzuciła masę kilogramów - mówią że jak ktoś otyły chudnie dużo to jak by dostał nowe życie - wypisz wymaluj jej sytuacja.
Teściowe - wiedzą że jest źle - teściowa wie o młodym - powiedziałem, o starym nie wie - myślę żeby jej powiedzieć - bo ich także podle oszukiwała... Ja swoich teściów lubię - choc już potrafiła mi zarzucić że nie mam dla nich szacunku, odnoszę się źle itd. przykład ,- jak mam coś z autem do zrobienia  to teść zawsze mi chętnie pomoże - czasami jest nawet bardziej chętny do roboty niż ja. Mieszkają za tzw. płotem choć płotu nigdy nie było i nie będzie.
Moja jż nie jest chyba aż tą głupia - wiem to, z rozmów zeby narażać dziecko na jakieś patologie... A nasz syn to chociaż już duży chłopak 5,5roku, to jak określiła go psycholog - emocjonalnie 3 lat - kochane dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez niego - od ok. 3 lat to ja go kompie i usypiam- takie jest moje zadanie. Jeździmy rowerem -, on w foteliku, chodzimy na spacery do lasu, dokarmiamy konia sąsiada itd.  A jż w zeszłym roku chyba ani razu nie była z nami na spacerze - smutne lecz tak było. Kiedyś chodziliśmy razem -, nie zawsze ale chodziliśmy.  Na razie tyle - resztę opiszę wieczorem.

28 Ostatnio edytowany przez andrzej61 (2021-03-03 20:03:26)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

W żadnym wypadku nie wyprowadzaj się z domu. W sądzie to może być potraktowane jak porzucenie rodziny. Żonę jeżeli będzie miała obiekcje możesz poinformować, że prawnik zabronił Ci wyprowadzki do rozwodu (przecież tego nie sprawdzi). Po rozwodzie owszem wyprowadzisz się, ale po otrzymaniu 1/3 wartości domu. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem – dom został przez was (Ciebie i żonę) wybudowany na działce teściów. Działka dalej zapisana jest na rodziców żony. Wyprowadzając się tracisz kolejny argument w walce o zwrot poniesionych na budowę kosztów. Mając te pieniądze bez problemu wynajmiesz mieszkanie do którego będziesz mógł zabierać syna. Pieniądze nie są najważniejsze ale załatwiają wiele spraw. I nie wież w zapewnienia żony, że pieniądze otrzymasz. Teraz obieca Ci wszystko aby bezboleśnie otrzymać rozwód.
Co do teściowe, to o niczym jej nie mów. Może i jest porządną kobietą, ale to jej córka i zawsze stanie po jej stronie. Nawet wtedy gdy będzie uważała, że to ty masz rację. Informacje o panie starszym zachowaj na później. Pan starszy jako świadek na rozwodzie może być formą nacisku na jż aby uzyskać lepsze warunki rozwodu np. więcej widzeń z synem. I pamiętaj rozwód z winy żony albo wcale, ,bo przecież tobie rozwód nie jest do niczego potrzebny.
Dużo zajmujesz się synem. To dobrze. Ale zajmij się też sobą. Żona chodzi na siłownię, pojechała na Hel. A co ty w ciągu ostatniego roku zrobiłeś dla siebie. Może też siłownia albo samotny wyjazd w góry aby przemyśleć sprawy i nabrać dystansu.
Czy masz już osobne konto, na którym zbierasz pieniądze na samodzielne życie. Jeżeli nie to zrób to szybko. Ustalasz z żoną koszty utrzymania domu i syna i dajesz połowę. Resztę oszczędzasz na przyszłe życie. Wyprowadzając się powinieneś mieć oszczędności. Jeżeli macie jakieś wspólne oszczędności to połowę przelewasz na swoje.

29

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Orwell napisał/a:

Dziękuję za wszystkie rady, ale muszę coś wyjaśnić. Na potrzeby wpisu nasz wiek trochę zmodyfikowałem - różnica wieku między nami i jej gachami jest jednak zachowana. Ona miała czas się wyszumieć i to zrobiła. Ja jestem jej pierwszym poważnym.factem. Co do tego jak długo mnie zdradza - nie kilka lat, to jestem pewien. Opieka na dzieckiem, nie wychodziła z domu - nie miała okazji. Wszystko zaczęło się jak wróciła do pracy - poznała PS (Pana starszego) listopad 2018. Nie jest tak że od razu to był romans, zaczął się pewnie w (a kiedy była zdrada emocjonalna - tego to już w ogóle nie wiem) pod koniec 2019 r.

Ale to ciągle jest 1,5 roku zdrad.
Jaka jest więc różnica między kilkoma latami zdrad, a 1,5 roku? Ciekawe, dlaczego próbujesz ją tłumaczyć i to racjonalizować. To jest ciągle tak samo złe i ohydne, niezależnie od tego, że trwało krócej.

Orwell napisał/a:

Moją poszła na siłownię, diety - zrzuciła masę kilogramów - mówią że jak ktoś otyły chudnie dużo to jak by dostał nowe życie - wypisz wymaluj jej sytuacja.
Teściowe - wiedzą że jest źle - teściowa wie o młodym - powiedziałem, o starym nie wie - myślę żeby jej powiedzieć - bo ich także podle oszukiwała... Ja swoich teściów lubię - choc już potrafiła mi zarzucić że nie mam dla nich szacunku, odnoszę się źle itd. przykład ,- jak mam coś z autem do zrobienia  to teść zawsze mi chętnie pomoże - czasami jest nawet bardziej chętny do roboty niż ja. Mieszkają za tzw. płotem choć płotu nigdy nie było i nie będzie.

Większej bzdury dawno nie słyszałam. Teść pomaga Ci w naprawie samochodu?
To normalne, rodzinne stosunki. A fakt, że korzystasz z jego pomocy nie jest oznaką braku szacunku.

Orwell napisał/a:

Moja jż nie jest chyba aż tą głupia - wiem to, z rozmów zeby narażać dziecko na jakieś patologie... A nasz syn to chociaż już duży chłopak 5,5roku, to jak określiła go psycholog - emocjonalnie 3 lat - kochane dziecko.

Przestań ją usprawiedliwiać i myśleć życzeniowo. Ona tworzy relację z kimś takim. Jeśli zdecyduje się z nim zamieszkać, albo nawet jeśli będą spędzali razem tylko weekendy, czy czasem noce, to jakim cudem Wasz syn nie będzie miał kontaktu z ćpakiem? Dziecko będzie w tym czasie pod namiotem mieszkało, czy w jaki niby sposób syn nie będzie narażony na kontakt z nim? Spójrz na sytuację realnie, usprawiedliwiać i wychwalać żonę będziesz później, na razie musisz zacząć sobie wreszcie zdawać sprawę z tego co się obecnie dzieje.

Orwell napisał/a:

Nie wyobrażam sobie życia bez niego - od ok. 3 lat to ja go kompie i usypiam- takie jest moje zadanie. Jeździmy rowerem -, on w foteliku, chodzimy na spacery do lasu, dokarmiamy konia sąsiada itd.  A jż w zeszłym roku chyba ani razu nie była z nami na spacerze - smutne lecz tak było. Kiedyś chodziliśmy razem -, nie zawsze ale chodziliśmy.  Na razie tyle - resztę opiszę wieczorem.

Po pierwsze - nie musisz sobie wyobrażać bez niego życia. Ze sto razy Ci to już tu napisano - jak żona chce, to niech się wyprowadza. Od jej polecenia, że to Ty masz się wynieść, do ewentualnej sądowej eksmisji Ciebie - jest bardzo, bardzo długa droga.
Dodatkowo drugie zdanie, jakie napisałeś - może Ci się bardzo przydać w kwestii ustalania sądownej opieki nad synem. To jest mocny dowód na to, że to żona wypisała się z Waszej rodziny, a nie Ty. Rozluźnienie więzi z dzieckiem, zaniechanie spędzania wspólnego czasu z synem.

Z jednej strony rozumiem, że masz potrzebę rozpamiętywania i roztrząsania. Ale z drugiej strony, akurat teraz jest na to bardzo zły czas i pora. Teraz powinieneś zbierać argumenty, dowody i przygotowywać się.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

30

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Mam wrażenie, że autor pisze do nas tylko, aby się wygadać; odpowiedzi i rady puszcza mimo uszu. Te opisy żony, czego on nie zrobił, a konkretów co dalej - zero.

31

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
perydot napisał/a:

Mam wrażenie, że autor pisze do nas tylko, aby się wygadać; odpowiedzi i rady puszcza mimo uszu. Te opisy żony, czego on nie zrobił, a konkretów co dalej - zero.

Dokładnie tak jest. A może on dopiero teraz o nią zawalczył, bo włączył się mu samczy instynkt i rywalizacja?
Pisze jak w amoku, bo pewnie jest w kiepskim stanie. Nie on pierwszy i nie ostatni, który potrzebuje czasu, żeby trzeźwo pomyśleć. Teraz jest w stanie zaprzeczenia i nic rozsądnego nie robi,nie myśli.. Będzie mądry po szkodzie.

32 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2021-03-04 12:12:26)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Nie kopcie autora, sam wiem w jakim byłem stanie jak szambo wywaliło i moja jż postanowiła "zacząć żyć"...
Dopiero po pół roku łapię jako taki dystans, wiele sesji z terapeuta, setki godzin rozmów z przyjaciółmi, wiele godzin na terapii psychologicznej, a nie ukrywam że miałem o wiele, wiele łatwiej (własne mieszkanie, brak dziecka). Tak to jest jak jedno wciąż kocha, a drugie pokazuje mu środkowy palec.

Autorze podejrzewałem, że teściowe mieszkają za miedzą i działka jest ich, to trochę komplikuje sytuację bo na pewno NIE zechcesz zostać w tym domu (wcale Ci się nie dziwie). Walcz jednak o swoje, najpierw kasa potem wyprowadzka, alternatywnie notarialnie załatwienie sprawy podziału majątków przed twoją wyprowadzką. Masz mieć wszystko na papierze albo się nie ruszasz z domu (zasugeruj żonie, że tak doradził ci prawnik)!
Wspomniałeś, że jż stwierdziła że nie wierzy w żadne terapie, pewnie tez nie wierzy w prawników (taka trochę Zosia samosia) i w to że samodzielnie będziesz potrafił zawalczyć o przyszłość własną i waszego syna. Jeśli jeszcze nie odwiedziłeś prawnika to po prostu skłam jej, że prawnik odradza ci wyprowadzę. Z domu się absolutnie nie ruszaj teraz (musisz wytrzymać). Najwcześniej kiedy możesz się wyprowadzić to dzień w którym otrzymasz informację z sądu, że toczy się sprawa o rozwód (i nie wierz na słowo żonie że go złożyła - musi przyjść do ciebie pismo z sądu).

Emocjonalnie będzie bolało jak cholera, długa droga przed tobą - ale musisz się wziąć w garść i zacząć organizować sprawy formalne. Waszego małżeństwa już nie ma - żona się z niego wypisała zarówno emocjonalnie przez swoje zdrady. jaki formalnie informując Cię o tym, że chce rozwodu. Tergo w tej chwili nie da się posklejać i możesz absolutnie już nie przejmować się tą sprawą - stało się i się nie cofnie. Teraz musisz walczyć o siebie
- zdrowie psychiczne
- zdrowie fizyczne (bo na pewno się to odbije, ja na przykład osiwiałem - mam nadzieję że się cofnie bo to od stresu)
- finanse aby nie zostać z niczym
- o syna aby miał najlepszego ojca...

33

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Autor pisze na telefonie więc mogą być różne błędy. Jestem oo rozmowie z jż - powiedziałem że prawnik odradza wyprowadzkę. Ona naciskała mi całą masę kitu na temat rozwodowy. Generalnie nie chcę złożyć z pozwu o rozwód póki się nie wyprowadzę. Nie chcę mi podpisywać żądane glejtu w sprawie spłaty domu. Podpiszę, ale w tedy  idzie .do sądu ws. widzeń z synem oraz wysokości alimentów. Wydaję mi się że jeśli nie wyprowadze się na jej warunkach, ona to zrobi i zabierze dziecko. Ja boję się  że ona to faktycznie zrobi - i wtedy zacznie się utrudnianie mi życia. No i przyszłych spraw... Nie wiem nawet czy w skrajnych emocjach nie będzie e stanie poświęcić dobra dziecka ale tego by było na jej. Żadnego argumentu nie przyjmuje do zrozumienia.  Jestem w kropce - chcę się dogadać, ale jak to zrobić? Ona jest głucha na wszelkiego rozmowy  prawie cały czas słyszę od niej że teraz to jest pewna co do rozwodu - ale z pozwem to się nie spieszy wcale a wcale

34

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Orwell napisał/a:

Autor pisze na telefonie więc mogą być różne błędy. Jestem oo rozmowie z jż - powiedziałem że prawnik odradza wyprowadzkę. Ona naciskała mi całą masę kitu na temat rozwodowy. Generalnie nie chcę złożyć z pozwu o rozwód póki się nie wyprowadzę. Nie chcę mi podpisywać żądane glejtu w sprawie spłaty domu. Podpiszę, ale w tedy  idzie .do sądu ws. widzeń z synem oraz wysokości alimentów. Wydaję mi się że jeśli nie wyprowadze się na jej warunkach, ona to zrobi i zabierze dziecko. Ja boję się  że ona to faktycznie zrobi - i wtedy zacznie się utrudnianie mi życia. No i przyszłych spraw... Nie wiem nawet czy w skrajnych emocjach nie będzie e stanie poświęcić dobra dziecka ale tego by było na jej. Żadnego argumentu nie przyjmuje do zrozumienia.  Jestem w kropce - chcę się dogadać, ale jak to zrobić? Ona jest głucha na wszelkiego rozmowy  prawie cały czas słyszę od niej że teraz to jest pewna co do rozwodu - ale z pozwem to się nie spieszy wcale a wcale

Może nie doczytałam, ale czy ty byłeś u prawnika w tej sprawie? Tutaj na forum są osoby doświadczone i zorientowane co i jak i mogą bardzo pomóc, ale chodzi przecież o rozwód, podział majątku i dziecko. To bardzo poważne sprawy i trzeba naprawdę wiedzieć jak stąpać po tym kruchym lodzie, aby sobie nie narobić kłopotów wynikających z niewiedzy. Potem często nie można wielu rzeczy "odkręcić, a po co dorabiać sobie jeszcze zmartwienia, gdy masz już ich dosyć. Moim zdaniem powinieneś jak najszybciej pójść do dobrego adwokata od spraw rodzinnych i zasięgnąć porady, to nie kosztuje wiele. Nie opuszczaj domu pod żadnym pozorem przed uzyskaniem rozwodu, a żadnych ugód nie podpisuj przed konsultacją z prawnikiem.
Trzymaj się.

35

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell ,żadnej wyprowadzki przed rozwodem i podziałem majątku.Prawnik natychmiast i zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka w miejscu zamieszkania.Nie blefuj,że  byłeś u prawnika ,Ty natychmiast do niego idź.W najbliższym terminie.Chcesz całować klamkę w domu który zbudowałeś,prosić o możliwość wejścia, a ona mogła by robić co chce i z kim chce.Wspomnę jeszcze o tym,że jak wyjdziesz z domu stracisz możliwość jej kontroli i ew.zdobywania dowodów jej ku...twa.Chce sama iść ,szerokości.Musisz zrozumieć że to już nie jest kobieta którą pokochałeś kiedyś.Teraz to zimna ,kuta na 4 nogi manipulantka chcąca Cię wydudkać z honoru,majątku a nawet dziecka.Chyba po dzisiejszej rozmowie już wiesz ,że to jest wojna.Kobieta za którą jeszcze niedawno dałbyś się pokroić jest dziś zupełnie kimś innym.Dla dobra swego i dziecka musisz zostać w domu,musisz przetrwać ten ku...wski czas.Zero alkoholu,zeroooooooooooooo.Każdą rozmowę z nią nagrywaj.Postaraj się o kilka dyktafonów uruchamianych głosem.które umożliwią Ci kontrolę w domu kiedy Cię nie ma.NIE WYPROWADZAJ SIĘ.Musisz wytrwać.Trzymaj się.PRAWNIK KONIECZNIE.

36 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2021-03-05 20:17:26)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Jak zrezygnujesz z części majątku a także wyprowadzisz się, to i tak nie masz gwarancji na to co napisze w pozwie rozwodowym. Może mimo wszystko próbować ograniczać Ci widzenia z dzieckiem. Dajesz jej sobą pogrywać. Zbierz w końcu dowody jej zdrady i je dobrze zabezpiecz. Wszystko co się da. Nawet chyba nie zdajesz sobie sprawy ile możesz ugrać. Niby jej zdrada a wychowanie dziecka to mogą być dwie odrębne sprawy, ale czy tak do końca? Stabilizacja dla dziecka ma ogromne znaczenie. Odszukaj wątek tu na forum użytkownika  MarekDv.
Córka została z nim, wątek długi ale może trochę wniosków wyciągniesz dla siebie
https://www.netkobiety.pl/t116606.html

37

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

A w drugą stronę? - sam złóż wniosek o rozwód z jej winy i prawo do wychowywania dziecka. To nie tak że dziecko musi być z matką.

38 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-05 23:50:31)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Jeśli dobrze zrozumiałem, to wybudowałeś dom, który nie jest twój, tylko teściów. Chcesz spłaty 1/3 jego wartości i nawet tego zona ci nie chce dać. Znaczy chce cię puścić w skarpetkach.
Przez wyprowadzenie się z domu, ona chce pokazać, że to ty porzuciłeś rodzinę. Znaczy ty jesteś winny jej rozpadowi. 
Do tego straszy cię alimentami, które i tak będziesz musiał płacić i będziesz miał wyznaczone wizyty u dziecka. Widząc jej podejście, nawet to ci utrudni, aby pozbyć się ciebie ze swojego życia.

Onaja12345 napisał/a:

A w drugą stronę? - sam złóż wniosek o rozwód z jej winy i prawo do wychowywania dziecka. To nie tak że dziecko musi być z matką.

Niestety w polskich sądach, dziecko pójdzie z matką. Tam są chyba 2 przypadki, gdy może byś inaczej.

39 Ostatnio edytowany przez allurepoison (2021-03-06 21:52:41)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Niestety ale bardzo źle, że dajesz się zastraszyć. Boisz się, że ona wyprowadzi się i wtedy weźmie syna  a nie boisz się, że jak Ty się wyprowadzisz to i tak syn nie będzie z Tobą, bo sam odejdziesz a na Twoje miejsce wejdzie kolejny.

To ona nie ma prawa zabierać dziecka z domu, postaw jej warunki jak facet, że dziecko ma miejsce zamieszkania w obecnym domu i ona nie ma prawa zabierać dziecka dopóki nie zdecyduje o tym sąd. Postrasz ją troche, bo masz czym. Jak się zgodzisz na te ,, warunki,, to ona tak Ci wejdzie na głowę, że syna ani nie zobaczysz i z alimentów się nie wypłacisz i zostaniesz z niczym.

Twoje obowiązki teraz to zakomunikować, że absolutnie ona nie ma prawa zabierać syna z domu. Że Ty się nie wyprowadzasz i nie masz takiego zamiaru. Wywal jej, że wiesz o starym kochanku i nowym i że wniesiesz o orzekanie o winie z jej winy, że masz dowody, screeny smsy, wszystko zachowaj. Powiedz, że będziesz się domagał opieki nad dzieckiem bo masz dowody że kochanek bierze narkotyki. I w ogóle ją nastrasz bo jak narazie, to ona robi źle a Ty się jakby boisz a to ona się ma bać nie Ty.

To już jest nie Twoja żona, podchodź do niej jak do sprawy do załatwienia. Jak do kogoś kto chce Ci zrobić krzywdę a Ty masz się dyplomatycznie wybronić. Ona Tobą manipuluje a Ty się dajesz w to wciągać. Grozi Ci, że jak się nie wyprowadzisz to będzie gorzej, a przecież ona to robi celowo, żeby zabrać Ci wszystko.

A co do kwestii prawnych mieszkania, to jesteś tam lokatorem i nie ważne, że nie masz własności tego domu. Jeśli ona chce żebyś się wyprowadził to musi Ci zapewnić mieszkanie zastępcze, nie mogą Cię wyrzucić na bruk. Także tym bardziej nigdzie nie idź.

A w ogóle, za spokojny jesteś. Wywal jej co wiesz już nie masz nic do stracenia, a raczej masz do stracenia syna i dach nad głową. Powiedz, że wiesz wszystko i to wszystko wywleczesz i w sądzie i do matki i ojca i wszędzie jeśli ona się nie uspokoi. Postaw granicę, niech idzie owszem ale sama, bo to ona odchodzi, ona zdradzała nie Ty. Syn czy córka zostaje w domu i koniec. Ty też zostajesz, a ona jak woli odejść i miała tyle czasu kochanków to niech oni jej zapewnią teraz byt. Ty żyłeś w oszustwie, ona Tobą manipulowała a teraz masz odejść jak pies z podkulonym ogonem? Nie zgadzaj się na to, bądź stanowczy i nie owijaj w bawełnę. Teraz piszesz, że ona jest rozsądna i nie da skrzywdzić syna, ale uwierz, że jak się głupio zakocha to nic nie będzie widziała. Nie ma na to mądrych, a skoro ona tak krzywo postępuje to też mądra nie jest. Jeśli Ciebie tak źle i fałszywie potraktowała to tak samo potraktuje dziecko jak jej będzie wadziło. W końcu sam piszesz, że mało się nim zajmowała więc tym bardziej.

40 Ostatnio edytowany przez Orwell (2021-03-08 00:11:56)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Odpowiadając na kilka pytań i wątpliwości które się pojawiły:
- dom - zbudowany na działce teściów, kasa wspólna na to wyłożona, jż spłaci mnie - czy z 1/3 czy z 1/2 (zaczęły się gadania że dziecko chce ograbić z majątku - jak dorośnie to ma mu powiedzieć jak ojciec postąpił - a jż ma w sumie mieszkanie w dużym mieście przepisane na nią - mieszka dziadek - z chwila jego śmierci pójdzie pewnie na wynajem ,ale teraz też już narzekania że będzie pewnie musiała sprzedać - żeby mnei spłacić. Generalnie idę w to żeby u notariusza zrobić rozdzielność - i odrazu spisać umowę dotycząca spłaty umówionej kwoty pieniężnej - i najlepiej żeby jeszcze zabezpieczonej wekslem. Problemy pojawiły się tylko jak wycenić wyposażenie - meble, rtv,agd - częśc używana niecałe dwa lata, część ma rok...ja policzyłem ceny zakupu, a ona że chyba żartuje, bo agd to na wartości traci itd, tylko  ze jak chciała szafki rtv po tv za 1000 to kupiliśmy, a teraz niby karze mi ją zabierać - szlag mnie trafia na takie jej podejscie...
- adwokat - byłem, generalnie odradza wyprowadzkę - chyba że z [podpisanym u notariusza porozumieniem ze robię to na jej wniosek - to takei zabezpieczenie żeby potem pozew nie poszedł z argumentem porzucenia rodziny...
- dowody zdrady - są - bilingi telefoniczne - zdjęcia emaili, w których przyznaje się do wszystkiego.... wiem że z takimi kwitami mógłbym zrobić epicki pozew - oczywiście z jej winy - ale nie wykorzystam tego - to jest na czarną godzinę - jeśli sprawy obiorą zły kierunek....
- syn - raczej nie ma możliwości żeby mieszkał ze mną - kwestie techniczne - jego przedszkole - moja praca - spora odeległość - generalnie nie do pogodzenia....jż jest dobrą matka - to że spacerów wspólnych unikała nie świadczy tak na prawdę o niczym. Nie mogę jej na razie nic zarzucić  jesli chodzi o syna - to że ma różne głupie pomysły względem mnie to co innego...
Czy to normalne, że człowiek wiedząc to co wie - emejle - patrzy na kobietę z którą spędził 10 lat i nie może uwierzyć w to co robiła - gdzie sama zawsze taka prawilna że kłamstwa się brzydzi etc.
Jest mi ciężko, bo w weekendy przychodzą teściowe na kawę/czasem obiad i jest normalna rozmowa o przyszłości - generalnie pierdoły - matce jż powiedziałem o jej przygodach z młodszym, a ojciec teoretycznie nie wie nic jeszcze i ja w tym wszystkim - struty, bo wiem że kiedyś to się skończy - to dotychczasowe  życie które wiodłem..... a z którego zostaje usunięty...
Nie jest tak, że jż ma jakiegoś (chyba, pewności nie mam) amanta, z którym planuje przyszłość - bo młody poszedł chyba w odstawkę - ona chce po prostu skończyć definitywnie ze mną, a ja popełniam wiele różnych błędów - nawet w stosunku do syna - i to wszystko mnie - wspólne mieszkanie mnie dobija - masa wspomnień, każda rzecz o czymś przypomina....

41

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Orwell, dla dziecka jest potrzebna stabilność. Myślisz, że szukająca innego, żona jest w stanie mu to zapewnić? Czas poświęcony dziecku zawsze wychodzi w relacjach. Nawet z tak małym dzieckiem. Jej pomysły... Świadczą o niej, czy na korzyść? Zbieraj to.

42 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-08 10:29:25)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Podstawowe pytanie. Co nastąpiło wcześniej. Rozpad więzi małżeńskich, czy zdrada zony. Z tego co napisałeś, to więzi rozpadły się już od ponad roku. Zatem zdrada zony nie jest przyczyną rozwalenia małżeństwa. Jest skutkiem tego, że między wami wcześniej źle się działo. Sędzia podczas rozwodu zada ci pytanie: co pan zrobił dla ratowania tego małżeństwa? Z tego co piszesz niewiele. Żona też. Zatem wszelkie dowody na zdradę zony, możesz sobie schować. Od ponad roku wasze małżeństwo jest umrzykiem. A zona potrzebowała wsparcia.
Do tego zona jest sprytna. Przed rozwodem ukryła wszystkie swoje kontakty. Dlatego piszesz, że wydaje ci się, ze nikogo nie ma. Zapewne zezna, że teraz chce poświęcić swój czas dziecku.

43

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Nie ma co się oszukiwac, na 99% zdrada była pierwsza. Terapia czy by pomóc mogła to Widmo nie wie, ponieważ psycholog na terapii indywidualnej i tak powie, że jak kobieta nie chce to nic już tego nie naprawi. Żona nie myśli już o niczym poza swoimi korzyściami. Autor musi zrobić tak samo i uznać ją za problem, z którym należy się uporać. Dlaczego mężczyzna ma być zawsze męczennikiem? Widmo się na to nie zgadza i autorowi doradza to samo by nie zwariowal.

Widmo wszystko widzi i o wszystkim wie.

44

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:

Podstawowe pytanie. Co nastąpiło wcześniej. Rozpad więzi małżeńskich, czy zdrada zony. Z tego co napisałeś, to więzi rozpadły się już od ponad roku. Zatem zdrada zony nie jest przyczyną rozwalenia małżeństwa. Jest skutkiem tego, że między wami wcześniej źle się działo. Sędzia podczas rozwodu zada ci pytanie: co pan zrobił dla ratowania tego małżeństwa? Z tego co piszesz niewiele. Żona też. Zatem wszelkie dowody na zdradę zony, możesz sobie schować. Od ponad roku wasze małżeństwo jest umrzykiem. A zona potrzebowała wsparcia.
Do tego zona jest sprytna. Przed rozwodem ukryła wszystkie swoje kontakty. Dlatego piszesz, że wydaje ci się, ze nikogo nie ma. Zapewne zezna, że teraz chce poświęcić swój czas dziecku.

Co siedziało w jej głowie to nie wiem. To że myślała o rozwodzie od 3 lat to jedno, a to że spotkała na swojej drodze kogoś kto się jej spodobał -listopad 2018 r - więc trochę czasu upłynęło to drugie. Uważam że kroki jakieś wtedy można było podjąć - a nie iść na łatwiznę - ja nie czułem tego żeby była już równia pochyła i biegniecie ku przepaści....ale wiem jedno - zafundowała mi najgorsze doświadczenie życia - którego nie mogę porównać z niczym innym co mnie spotkało. Czy wtedy terapia by pomogła,? Nie wiem. Ale po co pakowała się w coś takiego. A zresztą - od marca 2020 nie sypialiśmy - a ona piszę że jel Pan Starszy dopytuję się ciągle czy mąż jeszcze mieszka i czy się już rozwiodła? A ten sam mąż e tym czasie wykładał kasę n wykończenie domu - jak to się nazywa - jak nie qur...two?  Tak czy inaczej czuję się zdradzony..... Komu miałem ufać jak nie swojej żonie?

45

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:

Podstawowe pytanie. Co nastąpiło wcześniej. Rozpad więzi małżeńskich, czy zdrada zony. Z tego co napisałeś, to więzi rozpadły się już od ponad roku. Zatem zdrada zony nie jest przyczyną rozwalenia małżeństwa. Jest skutkiem tego, że między wami wcześniej źle się działo.

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo. Jeśli źle się wcześniej działo to jej zdrada ich pogrzebała.

prego napisał/a:

Sędzia podczas rozwodu zada ci pytanie: co pan zrobił dla ratowania tego małżeństwa? Z tego co piszesz niewiele. Żona też.

Jak pewnie wiesz o tym że ona chce rozwodu autor dowiedział się na początku stycznia, on wcześniej nie wiedział że swoje małżeństwo musi ratować.
Żona mu tego nie mówiła, tylko od razu zażądała rozwodu.
Skutkiem szukania powodu jej decyzji dowiedział się ze go zdradziła/zdradza.
Coś w ten deseń odpowie sędziemu.

prego napisał/a:

Zatem wszelkie dowody na zdradę zony, możesz sobie schować. Od ponad roku wasze małżeństwo jest umrzykiem. A zona potrzebowała wsparcia.

Oczywiście że powinien te dowody schować do czasu...pozwu rozwodowego. Bo te dowody będą świadczyć przeciwko jego żonie.
To że ze sobą nie spali nie świadczy o rozpadzie pożycia małżeńskiego - z jej strony tak ze strony autora nie i przez cały czas on swoją żonę kochał.
Jak również prowadzili wspólną "gospodarkę" domową.

prego napisał/a:

Do tego zona jest sprytna. Przed rozwodem ukryła wszystkie swoje kontakty. Dlatego piszesz, że wydaje ci się, ze nikogo nie ma. Zapewne zezna, że teraz chce poświęcić swój czas dziecku.

To że ona jest cwana to fakt, to że uważa męża za gamonia to też fakt.
Ale sprytna to ona nie jest, jeśli autor się postara to wszystkiego może się dowiedzieć a przynajmniej sporo.

46

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:

Podstawowe pytanie. Co nastąpiło wcześniej. Rozpad więzi małżeńskich, czy zdrada zony. Z tego co napisałeś, to więzi rozpadły się już od ponad roku. Zatem zdrada zony nie jest przyczyną rozwalenia małżeństwa. Jest skutkiem tego, że między wami wcześniej źle się działo. Sędzia podczas rozwodu zada ci pytanie: co pan zrobił dla ratowania tego małżeństwa? Z tego co piszesz niewiele. Żona też. Zatem wszelkie dowody na zdradę zony, możesz sobie schować. Od ponad roku wasze małżeństwo jest umrzykiem. A zona potrzebowała wsparcia.
Do tego zona jest sprytna. Przed rozwodem ukryła wszystkie swoje kontakty. Dlatego piszesz, że wydaje ci się, ze nikogo nie ma. Zapewne zezna, że teraz chce poświęcić swój czas dziecku.

Moim zdaniem w akapicie pierwszym mylisz się...

47 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-08 23:29:10)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
maku2 napisał/a:

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo.

Trzeba to jeszcze udowodnić. Zdaje się, wszystko co ma , to już prawie po roku, gdy ze sobą nie sypiają.

Edit. Co do tego roku. To nawet ja nie wierzę, że nic nie wiedział, albo nie podejrzewał. Żona powie to co jemu powiedziała, ze od marca była lipa. Tylko ten covid, te urodziny dziecka i nowy rok itd. W końcu trzeba to było zakończyć.

48

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:
maku2 napisał/a:

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo.

Trzeba to jeszcze udowodnić. Zdaje się, wszystko co ma , to już prawie po roku, gdy ze sobą nie sypiają.

Mi nie chodzi o to jak będzie w sądzie tylko co mogło być powodem sypnięcia związku. Co było pierwsze jajko czy kura. I tak się tego nie dowiemy.

Ja tam nie wiem jakie on ma dowody i co jest w stanie udowodnić.

A w sądzie? ona w sądzie że od roku ze sobą nie spali, on że kłamie bo spali ze sobą 3 miesiące temu.
Jedno jest pewne przyjemnie i szybko nie będzie.

49 Ostatnio edytowany przez Orwell (2021-03-09 00:16:48)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:
maku2 napisał/a:

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo.

Trzeba to jeszcze udowodnić. Zdaje się, wszystko co ma , to już prawie po roku, gdy ze sobą nie sypiają.

Edit. Co do tego roku. To nawet ja nie wierzę, że nic nie wiedział, albo nie podejrzewał. Żona powie to co jemu powiedziała, ze od marca była lipa. Tylko ten covid, te urodziny dziecka i nowy rok itd. W końcu trzeba to było zakończyć.

Powiem tak - oddaliśmy się od Siebie - ale nawet przez chwilę nie przyszło mi na myśl że to już początek końca...czemu czekała - ??? dla mnie oczywiste że na Starszego Pana....bo mejle do wróżki kończą się na początku grudnia....od nie chciał jej (przeszkodą była w sumie tylko córka z nowego związku) bo ona była tak pewna że jego chce że była w stanie nawet się do niego wyprowadzić. Dowody - tak jak pisałem mejle, potwierdzenia przelewów do wróżek - na  1100 zł, bilingi na kilka miesięcy....
Żeby była jasność - dla mnie to małżeństwo trwało, więc najpierw byłą zdrada emocjonalna - a potem fizyczna..... Dużo myślałem czy gdyby go nie poznała to historia mogłaby się jakoś inaczej potoczyć - myślę że tak - jednak ona miała przewagę - oferowała mu wiele pomocy w różnych sprawach - a to była świetna okazaja do wielu spotkań.... Moje obiekcje i rodziców były zbywane - To przyjaciel - ja chcę mu pomóc. I żeby była jasność - on żaden alwaro - gość z brzuszkiem, łysy - nie mlioner na kasę nie leciała to pewne, - ona - ze sporą nadwagą, skutecznie zrzuconą w okresie ok. roku - ładna dziewczyna - jednakże żadna blond laska w szpilkach.... Chodzi mi o to, że nie brałem uwagi że on jej się naprawdę podoba i odwrotnie.... Pytałem o niego - słyszałem zawsze zapewnienia o przyjaźni - to też jest w mejlach - że utrzymują że się przyjaźnią....
Zresztą - ona teraz to jedno wielkie kłamstwo - mówi: gdybym wyprowadził się od razu na początku stycznia to może za jakiś czas byśmy mogli do siebie wrócić (a nie pytać w nieskończoność - kiedy, dlaczego, czemu itd. - takie jestem - pytałem ją kiedy była jeszcze szansa to uratowąć....) ale pytam się w myślach - ale jak? skoro przestała  mnie kochać, to co w 3 miesiące się znowu zakocha? bezsens.
Ona mnie nie docenia - myśli że mam jakieś skrupuły, a brak tychże skrupułów pozwolił mi dowiedzieć się bardzo wiele....Nire znam tylko treści sms jakie pisała z obydwoma frajerami... Kwitów nie zamierzam wykorzystywać - to będzie ostateczna ostateczność....
Ale kwity o Starym dostanie na pewno jej matka - żeby wiedziała, jaka jest jej ukochana córeczka - bo nawet gdyby nasze małżeństwo według niej nie istniało - to okłamywanie wszystkich naokoło jest godne potępienia.... najchętniej bym to wszystko jej wytknął - ba rzucil prosto w twarz - poszedł do Starego - powiedział co o nim myślę i przedstawił jakie działa moja jż wytoczyła żeby go zdobyć....- lecz przed tym broni mnie syn  i kasa jaką musi oddać. Ale że nie chcę palić za sobą mostów - to nie wykorzystam tego, jeśli grunt nie będzie mi się palił pod nogami....
Czy w sądzie jeśli dojdzie co do czego  - to na pytanie kiedy ustało współżycie - padnie odpowiedź - połowa marca 2020 - a w kwietniu mejle do wróżki, że "ich uczucie się rozwijało i potrafią o tym rozmwiać" oraz pyta się czy już się rozwiodła i czy mąż jeszcze mieszka?  to jest to dowód na zdradę ? i czy dla mnie - poza sentencją wyroku ( bez orzekania o winie do orzeczenia o jej winie) to coś zmianie - bo mówiono mi że wymiar widzenia z synem - a tak poza tym to chyba takie pyrrusowe zwycięstwo?

50

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
prego napisał/a:
maku2 napisał/a:

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo.

Trzeba to jeszcze udowodnić. Zdaje się, wszystko co ma , to już prawie po roku, gdy ze sobą nie sypiają.

Edit. Co do tego roku. To nawet ja nie wierzę, że nic nie wiedział, albo nie podejrzewał. Żona powie to co jemu powiedziała, ze od marca była lipa. Tylko ten covid, te urodziny dziecka i nowy rok itd. W końcu trzeba to było zakończyć.

Czy zdrada zawsze jest tak samo zła - czy ukrywana pod płaszczykiem przyjaźni? Czy emocjonalna -sms, telefony, spotkania... Czy to że powiedziała mi to koniec - chce rozwodu to daje jej rozgrzeszenie do spotkań i sypiania z innym? Czemu tak łatwo przechodzi jej przez usta kłamstwo osobie z którą była 10 lat?  Czy i czemu zbyt wiele razy pojawia się w mojej głowie i w moich słowach.... Chciałbym wiedzieć dlaczego wydarzenia objęły taki kierunek - choć na około wszyscy (tu też) mówią że to bez znaczenia - wydarzyło się i koniec. Mam tyle różnych myśli w głowie -nawet ciężko  mi je wszystkiego przekuć w słowo pisane... Teraz dopiero zrozumiałem klasyka: nic nie boli tak jak życie....

51

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Znowu wróżka....

52

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Autorze nigdy się nie dowiesz prawdy od niej i to wielu powodów : bo jest jej wstyd podświadomie tego co zrobiła, bo niby chce Ci oszczędzić prawdy o sobie, nie hchce pokazać swojej prawdziwej twarzy, bo boi się że wykorzystasz przeciw niej, bo ..... . Nawet po rozwodzie jak emocje opadną to będzie to tłamsić w sobie i nie powie więc nie licz na to że ma jakieś sumienie, wstyd, coś Ci jest winna. To są schematy mniej lub bardziej szczegółami różniące się od siebie. Może za dziesiątek lat jak spotkacie się (dziecko was łączy) to o ile nie wyprze z pamięci to coś rzeknie ale to wątpliwe. Zrozum w jej oczach ona jest poszkodowana, niewinna to ty i tylko ty jesteś winien całemu złu świata. Zastosuj 34 kroki, odseparuj się od niej, kontakty w sprawie dziecka to już nie jest twoja rodzina ( ty i dziecko to rodzina) w zasadzie to jest i chyba od dłuższego czasu twój największy wróg chociaż zdarzają się rozwody gdzie nie było romansów, zdrad lecz uczucie wypaliło, współżycie zanikło, ścieżki życiowe rozjechały. Tam pozostają znajomymi a nawet przyjaciółmi. Tutaj jest pogorzelisko po pożarze zapałkami przez kobietę. Uważj na jej poczynania, ciągle nagrywaj wasze rozmowy, prowadz w notatniku pamiętnik byś po czasie o czymś nie zapomniał ( do rozwodu jak będzie ostro), nie kłóć się bo z ,,kim" , dobry adwokat to w twojej sytuacji podstawa (kobieta lepsza od mężczyzny w sądzie), zajmij się sobą i dzieciakiem, nie angażuj się w w jej i jej rodziny życie, jeżeli pójdziesz do psychologa to nie chwal się to samo z prawnikiem bo będzie przygotowana a sam się przekonałeś że ona tobie nic nie mówiła. Ochłoń i zrozum was już nie ma i nie będzie tak jakby umarła, zastanów się czy chciałbyś powrotu takiej żony do siebie ? czy byłbyś kiedyś w stanie zaufać jej, współżyć z nią, dzielić życie ? Teraz powinieneś szykować się na wojnę bo księżniczka ma inny plan niż ty (wyprowadz się , pożóć dziecko, zostaw majątek, zniknij) a ty jej będziesz psuł i wkurzał. Zadbaj o zdrowie fizyczne, o siebie życie nie kończy się tobie a wręcz przeciwnie pozbywasz się osoby która niszczyła ciebie więc będziesz miał możliwość rozwoju fizycznego, psychicznego a może za jakiś czas po ROZWODZIE uczuciowego. Jest taki wątek Artiii bardzo podobny do twojego i wzorcowy. Wiesz czego najbardziej żałują zdradzeni ? straconego czasu na łudzenie się że to się uratuje że się ułoży. Czytaj historie zdradzonych, patrz jak oni postępowali i inni wobec nich, wyciągaj wnioski i walcz o siebie o dziecko NIE O NIĄ (jej małpy jej cyrk).

53

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
Orwell napisał/a:

Czy zdrada zawsze jest tak samo zła - czy ukrywana pod płaszczykiem przyjaźni? Czy emocjonalna -sms, telefony, spotkania... Czy to że powiedziała mi to koniec - chce rozwodu to daje jej rozgrzeszenie do spotkań i sypiania z innym? Czemu tak łatwo przechodzi jej przez usta kłamstwo osobie z którą była 10 lat?  Czy i czemu zbyt wiele razy pojawia się w mojej głowie i w moich słowach.... Chciałbym wiedzieć dlaczego wydarzenia objęły taki kierunek - choć na około wszyscy (tu też) mówią że to bez znaczenia - wydarzyło się i koniec. Mam tyle różnych myśli w głowie -nawet ciężko  mi je wszystkiego przekuć w słowo pisane... Teraz dopiero zrozumiałem klasyka: nic nie boli tak jak życie....

I znowu pokazujesz postawę życzeniową, to co Ty chcesz ma się nijak do tego co ona chce.
Dlaczego wydarzenia objęły taki kierunek? bo ona tego chciała.
Dlaczego ona tego chciała? bo przestała Ciebie kochać(może nigdy nie kochała)
Dlaczego przestała mnie kochać? bo...i tak można przez pół dnia rozbijać wszystko na atomy.
A przecież liczy się to co tu i teraz i kim ona jest a jest osobą która Ciebie zdradziła, osobą która chce Ciebie wyrzucić z domu gołego i smutnego.
Ty dla niej już się nie liczysz, oczywiście jeszcze pozostaje kwestia alimentów - oczywiście jak najwyższych.
Ona Ciebie okłamuje od lat - przejrzyj na oczy to nie jest tylko ten ostatni rok, to trwa dłużnej tylko Ty byłeś ślepo-naiwny.
Postawiłeś ją na cokole i czekałeś na jakikolwiek okruch zainteresowania.

prego napisał/a:
maku2 napisał/a:

Noo chyba nie do końca, rozpad więzi małżeńskiej mógł być skutkiem zdrady czy zdrad.
Czyli ona swoją zdradą rozwaliła małżeństwo.

Trzeba to jeszcze udowodnić. Zdaje się, wszystko co ma , to już prawie po roku, gdy ze sobą nie sypiają.

Edit. Co do tego roku. To nawet ja nie wierzę, że nic nie wiedział, albo nie podejrzewał. Żona powie to co jemu powiedziała, ze od marca była lipa. Tylko ten covid, te urodziny dziecka i nowy rok itd. W końcu trzeba to było zakończyć.

Oczywiście że jego bezwład w przypadku "pomagania" przez jego żonę "przyjacielowi"jest porażający, myślę że bał się przyznać przed sobą że coś jest nie tak, wybrał opcję przeczekam.
Na bank jej zachowanie musiało się zmienić na bank na spotkania z przyjacielem ubierała się inaczej niż na zwykłe wyjście, ba autor nawet coś tak jej mówił/pytał w tej sprawie ale został zbyty i...nic więcej nie zrobił.
Na zasadzie - moja żona - nigdy. No i chodzi teraz taka bidula z problemem emocjonalnym, dobrze że zachował obie ręce.

54

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Maku a upilnowałby tę kobietę ?
Jak się niby zaczynają takie wyjścia zmiany w wyglądzie to na ogół wcześniej w niewiernych coś się dziej i zmienia,przyzwolenie na zdradę stopniowo się sobie daje a potem tylko ostateczna decyzja zapada.
z resztą z drugiej strony jż to wolny człowiek a jeżeli potrzebuje strażnika to słabo i marnie.
Niektórzy świetnie udają ,grają, aktorzą jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło.
Bardzo trudno się przebić przez takie konspiracje i kamuflaże zwłaszcza jak chce się wierzyć i ufać co później okazuje się łatwowiernością i naiwnością ,ale nie wszystko da się zobaczyć i przewidzieć . 
Nikt nie jest wszechmogący i wszechwiedzący z ludzi w życiu ,a projekcje i intuicja się mieszają z sobą.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

55

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
paslawek napisał/a:

Maku a upilnowałby tę kobietę ?
Jak się niby zaczynają takie wyjścia zmiany w wyglądzie to na ogół wcześniej w niewiernych coś się dziej i zmienia,przyzwolenie na zdradę stopniowo się sobie daje a potem tylko ostateczna decyzja zapada.
z resztą z drugiej strony jż to wolny człowiek a jeżeli potrzebuje strażnika to słabo i marnie.
Niektórzy świetnie udają ,grają, aktorzą jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło.
Bardzo trudno się przebić przez takie konspiracje i kamuflaże zwłaszcza jak chce się wierzyć i ufać co później okazuje się łatwowiernością i naiwnością ,ale nie wszystko da się zobaczyć i przewidzieć . 
Nikt nie jest wszechmogący i wszechwiedzący z ludzi w życiu ,a projekcje i intuicja się mieszają z sobą.

Oczywiście że nie upilnuje się nikogo przed jego zdradą.
I nie ma tu winy autora.
Ale sygnały miał już od bardzo dawna ale...postanowił zmrużyć oczy.

56

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Wróżki.... Toć ona ma nie po kolei pod kopułą...

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

no właśnie któryś temat z kolei pojawiają się wróżki?
może panie wyjaśnią o co chodzi?

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

58 Ostatnio edytowany przez Orwell (2021-03-09 20:44:09)

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
maku2 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Maku a upilnowałby tę kobietę ?
Jak się niby zaczynają takie wyjścia zmiany w wyglądzie to na ogół wcześniej w niewiernych coś się dziej i zmienia,przyzwolenie na zdradę stopniowo się sobie daje a potem tylko ostateczna decyzja zapada.
z resztą z drugiej strony jż to wolny człowiek a jeżeli potrzebuje strażnika to słabo i marnie.
Niektórzy świetnie udają ,grają, aktorzą jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło.
Bardzo trudno się przebić przez takie konspiracje i kamuflaże zwłaszcza jak chce się wierzyć i ufać co później okazuje się łatwowiernością i naiwnością ,ale nie wszystko da się zobaczyć i przewidzieć . 
Nikt nie jest wszechmogący i wszechwiedzący z ludzi w życiu ,a projekcje i intuicja się mieszają z sobą.

Oczywiście że nie upilnuje się nikogo przed jego zdradą.
I nie ma tu winy autora.
Ale sygnały miał już od bardzo dawna ale...postanowił zmrużyć oczy.

Teraz to wszystko jest jasne - ale wtedy takie nie było. To on niby zaproponowały jej siłownię - bo nie miała z nim chodzić - a nie chciała chodzić sama - choć kto ją tam wiele - to on jej się spodobał wiec mogło być inaczej.... A zmiana ubioru wymuszona była m.in. zrzuceniem wielu kg, i faktycznie tym że w danych ciuchach wyglądała już bardzo dobrze. A że mieszkamy w sumie małym mieście powiatowym to wszystkie kobiety stroją się do pracy - a ona nie chciała być gorsza. Kiedyś prawie zawsze spodnie - teraz spodnie to rzadkość- sukienki/spódnice są na porządku dziennym. Wiele mogę sobie zarzucić - ale to ona weszła w buty osoby zdradzającej, a stary gach co by nie powiedzieć - z racji pewnych zależności nie mógł i nie chciał w sumie zbyt zdecydowanie powiedzieć jej "spadaj mała".
Ona dla mnie umarła - ciężko to przetrawić - gdy nie wiedział że jest ktoś trzeci - a potem i czwarty - myślałem sobie że jednak będziemy się przyjaźnić - ale teraz .... będzie to raczej nie możliwe.

59

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
złodziej zapalniczek napisał/a:

no właśnie któryś temat z kolei pojawiają się wróżki?
może panie wyjaśnią o co chodzi?

Nie wyjaśnię, jestem katoliczką.

Odp: Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa
perydot napisał/a:
złodziej zapalniczek napisał/a:

no właśnie któryś temat z kolei pojawiają się wróżki?
może panie wyjaśnią o co chodzi?

Nie wyjaśnię, jestem katoliczką.

w kilku tematach katoliczki chadzały do wróżek
aczkolwiek można by było w kamień nożyce zagrać na to samo by wyszło

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

Posty [ 1 do 60 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Puszka Pandory, co miała drugie dno, czyli historia zdrady i kłamstwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021