netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Pieniądze, a raczej ich brak...

5 odpowiedzi3 786 wyświetleńzałożony przez Janiołek, 22.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pieniądze, a raczej ich brak...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Pieniądze, a raczej ich brak...

Moja mama nie pracuję od (+/-) 2 lat. Szuka pracy w internecie, codziennie wysyła CV , jednak rezultaty nikłe. Jeżeli już jest jakiś odzew na jej kandydaturę i pójdzie na spotkanie kwalifikacyjne, to wraca z tą samą opowieścią: że inną stawkę podawali jej przez telefon, lub, że nie ma umowy i tym samym nie opłacają ubezpieczenia. Jest zarejestrowana w Urzędzie Pracy. Wstawia się na każde wezwanie, chodzi również na targi pracy, ale też bez pozytywnych wyników. Organizuje nie wielkie kwoty pieniędzy z MOPS-u, które tak naprawdę są naszym jedynym, stałym dochodem.

Mieszka z nami również mój ojciec. Rodzice są po rozwodzie od kilku ładnych lat. Mama sobie wymyśliła, że wynajmie ojcu pokój, bo ten nie miał gdzie się podziać. Od początku nie podobał mi się ten pomysł, bo zawsze było z nim pod górkę i również w tym przypadku, moja intuicja nie wprowadziła mnie w błąd. Pracował bodajże w pięciu firmach. Pracę w jednej z nich, zorganizowałam mu wspólnie z mamą. Było to zajęcie tymczasowe, zajmował się odśnieżaniem chodników, ale wypłata była co miesiąc. W pozostałych czterech firmach, zorganizował sobie posadę sam i tylko w ostatniej, jeden, jedyny raz dostał wypłatę po dwóch miesiącach czekania. Z jednym z jego byłych przełożonych umówiła się (sic!) moja mama i odzyskała pieniądze - w innym przypadku, nigdy nie zobaczyłby wynagrodzenia na oczy. Obecnie pracuje gdzieś na umowę-zlecenie, podejmuje dodatkowe zajęcia i (sic!) zbiera złom, aby było cokolwiek w lodówce i na obiad. Uważa, że to co przynosi codziennie jest na poczet moich alimentów. Mam ustanowione przez sąd 500 zł alimentów miesięcznie i nie widziałam tych pieniędzy na oczy od dawna, a kiedy uprzedzam, że od września będę potrzebowała tych pieniędzy do ręki, bo będę musiała opłacić szkołę, jest przewracanie oczami. Pije, jest brudny (ostatnio uczesał się moją szczotką i załapałam wszy!)...

18-stkę obchodziłam niedawno. Mając jeszcze 17 lat, chciałam pójść do pracy jako opiekunka i mama zawsze zabraniała mi. Mówiła, że moim obowiązkiem jest nauka, a ona z ojcem postarają się o kwestie finansowe. Zastanawiające jest tylko, że w wieku 16 lat, gdy pracowałam jako asystentka przy ubezpieczeniach, nie miała takich obiekcji... No tak... Tylko, że jako niania zarobię 600 zł, a tam zarabiałam 1000-1200 :-/

Jest mi przykro, bo zawsze gdy mama pośredniczy w odzyskaniu zaległych wynagrodzeń ojca, powołuje się na moje zdrowie, że są potrzebne pieniądze na moje leczenie... Jednak, gdy przychodzi zasiłek, nie dostaję na ten cel żadnej kwoty. Nie mam na wizytę u neurologia-psychiatry (choruję na zespół hiperwentylacyjny, nie mam na leki, oszczędzam na resztce, która mi została i naprawdę boję się, że któregoś dnia zgarnie mnie pogotowie z ulicy), nie mam na dentystę, na ortodontę, ostatnio dopadło mnie zapalenie węzła chłonnego i oszczędzamy już tydzień na USG, teraz kolejny tydzień będziemy oszczędzać na antybiotyki... Mama ma kolejny lotny pomysł, aby moją chorobę wykorzystać do zasiłku pielęgnacyjnego. Chce pójść do mojego lekarza, poprosić go o wypisanie wniosku, aby zdobyć zaświadczenie o mojej niepełnosprawności i dostawać 1000 zł miesięcznie. Raz mówi, że to na moje leczenie, a za chwile, że jak nie zorganizuje tych pieniędzy, to nie będziemy miały z czego żyć... Tak się dzisiaj o to pokłóciłyśmy... :( Powiedziałam, że chcę NORMALNIE żyć i jeżeli zrobi coś takiego, to może przestać się do mnie odzywać i od razu pakuję się i wyprowadzam. W odwecie usłyszałam, że ona się stara, aby było jak najlepiej, a ja nie jestem nic wdzięczna, że jestem głupia i nie wiem o co chodzi... Może zareagowałam zbyt ostro, ale mam już dosyć używania mnie jako narzędzia do zdobywania kolejnych pieniędzy.

W moim własnym domu jest mi źle...
Nie mogę już patrzeć na chroniczny brak pieniędzy, nie mogę wysłuchiwać kłótni mamy i ojca o brak pieniędzy, o to, że ojciec znowu skarpet nie zmienił i śmierdzi w całym mieszkaniu. Moja mama nie potrafi ze mną porozmawiać na inny temat jak tylko "brak kasy, brak perspektyw, brak rozrywek". Kiedy pytam, czy możemy zmienić temat, pyta "a o czym ja mam z Tobą rozmawiać?"
Kiedy mówię, że jestem nieszczęśliwa, odpowiada "A co ja mam powiedzieć?". Jest strasznie przewrotna, a ja czuję, że gdzieś w środku już się załamuję... Wstydzę się ojca... Nie utrzymuję kontaktów z ludźmi, bo nie mam pieniędzy na nic... Ani na kino, ani na pizzę, czasem nawet braknie na bilet... Wstydzę się też zaprosić kogokolwiek do domu... Mamy ogromny dług za energię, przeogromny dług za czynsz (około 20 tys.), obawiam się, że w końcu nas z tego mieszkania wykurzą...

Przepraszam za tak chaotyczny post - to mój debiut, w dodatku jestem zdenerwowana jeszcze tym "twórczym" pomysłem własnej matki. Zauważyłam, że są tu zalogowane bardzo mądre kobiety i udzielają logicznych, życiowych rad... Powiedzcie, widzicie rozwiązanie w mojej sprawie?

2

Odp: Pieniądze, a raczej ich brak...

Witaj.
To bardzo przykra i trudna sytuacja.
Na początek chciałam Ci powiedzieć, że opieka nad dzieckiem byłaby idealnym rozwiązaniem dla Ciebie. Wiele osób w Twoim wieku zajmuje się dziećmi i doskonale radzi sobie z nauką. Można na wielu zasadach podjąć taką pracę.
Twoja mama na pewno też jest zagubiona i sfrustrowana dlatego ciężko jest Wam się porozumieć. Myśl jednak o sobie, nie możesz wiecznie żyć problemami swoich rodziców.
Jak najbardziej możesz dać ogłoszenie przez internet jak również porozwieszać kilka ogłoszeń.

3

Odp: Pieniądze, a raczej ich brak...

pojdziesz do pracy, skonczysz szkole, odetniesz sie od ich długow i tyle.
nowe zycie, nowa nadzieja. wiosna idzie.
wiesz w mlodosci kasy tak nie liczylam, nie mialam firmowego ciucha tuszu do rzes i ganialam po miescie szczesliwa jak psiak...nie mialam 10zl na pizze i kino, na basen i bilet do miasta wojewodzkiego. bylo roznie.

4

Odp: Pieniądze, a raczej ich brak...

Janiołku, cienko u mnie z wiedzą z zakresu zasiłków, ale moze coś podpowiem. Przede wszystkim kroki skieruj do centrum pomocy rodzinie. Podpowiedzą co dalej i z pewnością będą lepiej poinformowani. Powiedzą też czy możesz otrzymywać przysługujące ci zasiłki do rąk własnych.

Myślę, ze powinnaś postarać się o orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Prawdopodobnie to miała na myśli twoja matka, mówiąc o zasiłku. Nie wiem tylko czy będzie mozliwe otrzymywanie dodatku pielęgnacyjnego na twoją chorobę - bodajże 620 zł, raczej będzie szansa na zasiłek pielęgnacyjny - coś poza 150 zł. Zasiłek a dodatek pielegnacyjny to dwie różne rzeczy.
Następna sprawa - stypendium szkolne i zasiłek szkolny, zgłoś swoją sytuację u pedagoga. Wiesz, wstydzić to się można wielu rzeczy, ale twoja sytuacja jest niezależna od ciebie. Jesteś co prawda dorosłym, ale jednak dzieckiem i nie ty zawiniłaś.
Poprosiłam syna o wypytanie, coś kiedyś wspominał o stypendium unijnym, które pobierał kolega. O ile ta młoda, roztrzepana skleroza nie zapomni, to napiszę coś konkretnego. Nie tylko ty borykasz się z takim problemem, potrafi dotknąć z dnia na dzień, np. gdy pracę tracą obydwoje rodzice, zatrudnieni w tym samym miejscu pracy.
Nie ominęłabym też Caritasu, z uwagi na trudną sytuacje materialną mozesz za darmo gdzieś wyjechać, dobre i parę dni wytchnienia, oderwania się od szarej rzeczywistości.

Kurcze, nie wiem jak jeszcze mogę ci pomóc. Przede wszystkim poinformuj w szkole o swojej sytuacji, szkolny pedagog czy psycholog, wychowawca od tego są.  A koleżanki, koledzy, to się pochowali czy wypięli? Czasami taki młody człowiek też ma głowę na karku i potrafi szepnąć słówko tu i tam, dyskretnie pomóc.

5

Odp: Pieniądze, a raczej ich brak...

Ciężka sprawa, ale małym kroczkiem można z niej wyjść. wink Staraj się spokojnie rozmawiać z mamą, aż do skutku. Musisz mieć dobre argumenty, aż w końcu mama zrozumie, że praca to dobry pomysł. Zawsze w takich sytuacjach potrzeba dużo cierpliwości. Pamiętaj, że Twoja mama też ma ciężko. Ja pracuję od 15 roku życia i bardzo mi to pomaga aż do dziś. Z początku też się mama nie zgadzała, ale dała szansę spróbować po wielkich na mowach i po czasie przyznała rację, że to był dobry pomysł. Też dużo kasy nigdy nie mieliśmy, nie miałam na wyjścia, na fajne ciuchy, dom nie miałam zbyt ładny, wiecznie chodziłam smutna jak widziałam inne koleżanki, jak mają. Zaczęłam pracować, usamodzielniłam się i odciążyłam mamę. To co musiałaby mi dać, np. na bilet miała na jedzenie. Teraz wszystko się unormowało, każdy ma pracę, ja zdobyłam doświadczenie, a mama do dziś mi powtarza jak dobrze, że mam pracę... Głowa do góry! Wierzę, ze ci się uda! ;* A po skończeniu szkoły możesz się odciąć od domu rodzinnego. Jak chcesz iść na studia to są różne stypendia, możesz mieszkać w akademiku. A jak nie chcesz studiów to po prostu pracować i wynajmować kawalerkę, np. z jakąś koleżanką, by było lżej w utrzymaniu. Jeśli już zaczniesz pracować to takie doświadczenie ładnie wygląda w CV, że w młodym wieku byłaś już zaradna. Ja pracuję od 4 lat i nigdy gorzej się nie uczyłam. Średnia mi nie spadała poniżej 4.20. Wszystko można pogodzić, tylko trzeba chcieć... wink Powodzenia życzę! ;]

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pieniądze, a raczej ich brak...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026