hej
Szukam rady kogoś mądrzejszego i obiektywnego.Chętnie wysłucham męskiej opinii.Otoż spotykam się z nim od siedmiu miesiecy od czterech jesteśmy parą,z opinii znajomych bardzo dobraną.Mimo nie małej rożnicy wieku<8lat>dogadujemy się świetnie.Moj mężcyzna bardzo o mnie dba,jest czuły opiekuńczy troszczy się ,żebym zawsze była bezpieczna,szanuje moje zdanie i mnie,nigdy nie narzuca swojej opini zawsze o wszystkim dyskutujemy,jest między nami niesamowita chemia.Wiele razy mowił ,że jestem dla niego najważniejsza,wyjątkowa,że nigdy nie chciałby mnie stracić.Jest nam razem cudowne i mowi mi ze jest ze mną bardzo szcześliwy.zdawałoby się idealnie....ale ne radze sobie z jego przeszlością...kompletnie.On był już w poważnym związku,wrecz planowali ślub ale tamta go zostawiła chyba dla innego.To było chyba ok 2-3 lat temu.Chyb bardzo ją kochal.Teraz nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu,nie mowi o niej, nie wspomina.Kiedyś powiedział jedynie, że to był bład a na błedach człowiek się najszybciej uczy..tyle.Czasem jednak kiedy jest o mnie zazdrosny rzuca teksty typu ,,że juz jednej na wszystko pozwalał i się zle skonczyło.."ale pozniej przeprasza.Albo, że kiedyś miał zaplanowaną przyszłość <z nią w domyśle>a teraz jej nie widzi,nie wie jak bedzie wygladać,fakt że ma na to wplyw praca,skomplikowana syt. w domu ,problemy,ale boję się że nidy nie bedzie w stanie mnie kochać i zapomieć o tamtej.Że to ona będzie dla niego zawsze ta jedyną a ja tylko ,,dobra wersją tego lepszego". Nie wiem czy jestem przewrażliwiona...może i tak.chyba też nieco zazdrosna albo niedojrzała.Wiem że sama się nakręcam,ale jakoś nie radze sobie z tym bo bardzooo mi na nim zależy.
Podobne tematy
nie jestes przewrazliwiona.. moj obecny chlopak byl zareczony z dziewczyna ktora miala dziecko z poprzedniego zwiazku i w dodatku byla starsza od niego.. za granice wyjechal aby zarobic na slub... jednak sie to posypalo bo zaczela go zdradzac i sie skonczylo... teraz bedac ze mna w sumie nawet nie daje mi tego odczuc, ale ja sama jakos tak czasami mysle ze to wlasnie ona byla jego miloscia zycia (wkoncu oswiadczyl sie jej, pragnol adoptowac jej dziecko i pojechal aby zarabiac na slub) , ale z drugiej strony to minelo , teraz jestem ja i to jest moj czas tamta go nie wykorzystała, nie doceniala jakim on jest dobrym czlowiekiem... a jak sama piszesz ze jest miedzy Wami chemia, dogadujecie sie, on Cie szanuje itd to kocha Cie szczerze a tamte doświadczenia poprostu wspomina... bo napewno go to wszystko zabolało i nie chce by sie to powtórzyło... boi sie że Cie straci tak mi sie wydaje . Ja staram sie o tym nie myslec i nacieszam sie kazda chwila z nim i staram sie mu dawac wszystko czego nie mial z tamta ![]()
Jak sama piszesz, twój mężczyzna jest bez mała ideałem o którym marzy każda dziewczyna. Z twojego postu, wychodzi że jesteś jego pierwsza dziewczyna po tamtej, widocznie on należy do ludzi którzy długo przeżywają straty, rozstania. Tacy ludzie ciężko pozbywają się cierni z serca, i tak na prawdę nigdy do końca ich się nie pozbędą. Musisz zrozumieć,że z tamta dziewczyna wiązał nadzieje,układali wspólne plany na przyszłość,typu:dom,dzieci, i to wszystko ona przekreśliła jednym słowem"odchodzę", wszystko mu się rozsypało jak domek z kart, teraz próbuje budować związek z tobą, ale na punkcie twoich kontaktów z mężczyznami jest przewrażliwiony. Staraj się nie dawać mu powodów do zazdrości. Pozbądź się obaw, że nie jesteś przez niego kochana, wierz w to bo swoja niepewnością,podświadomie wysyłasz sygnały " nie wierzę,że mnie kochasz"
Najlepiej będzie jak przestaniesz rozmyślać o jego przeszłości,byłej narzeczonej, a skupisz się na dniu dzisiejszym, na tworzeniu waszego związku, na wspólnych planach na przyszłość,np. wakacje? Nie warto tracić czasu na przemyślenia o tym co było. Powiedz sobie" do diabła z przeszłością,teraz, jest teraz". To my sprawiamy, że stajemy się najważniejsze dla naszych,mężczyzn. Niestety nie umie ci podać gotowej recepty jak to zrobić, każdy facet jest inny.
Twój facet poprostu się boi o was,o waszą przyszłość.Juz raz zaufał kobiecie i się sparzył-nie dziw się że jest ptrzewrażliwiony.Kochacie się,jest wam razem dobrze ,pielęgnujcie te relacje.Trudno jest zapomnieć ,że ktoś ważny cię zranił,ale on już zrobil pierwszy krok-ponownie się zakochał i chce na nowo budować swoje życie razem z tobą.Nie martw się tamtą kobietą ,po niej zostało rozgoryczenie i nie zabliżniona jeszcze rana w sercu-pomóż mu zapomnieć i ponownie uwierzyć w prawdziwą miłość,pokaż mu ,że po nieudanym poprzednim wyborze teraz dopisało mu szczęcie bo poanał ciebie-tę jedyną.
dziękuje Wam za odpowiedzi,jesteście kochani.;*Tylko ja nie jestem pewna czy on mnie kocha,zachowanie wskazywało by ,że na pewno tylko wolałabym to usłyszeć.Wiem że troche wcześnie bo on jest dojrzałym facetem i nie bedzie na pewno od tak sobie rzucał takimi słowami.Ale to kolejny powod przez ktory czuje sie gorsza od temtej.Chciałbym żeby te wszystkie mysli nie tłukły mi się w głowie.Bo czuje że jak wkońcu mu nie zaufam tak na dobre to sie to rozsypie.Muszę się przyznać że jak starał się zawsze powiedziec mi coś ważnego ,to ja miałam mine w stylu,,taa..na pewno" albo się smiałam bo przez to wszystko myslałam ,że on sobie ze mnie żartuje.No bo w koncu tyle lat młodsza,chcociaz wiem,ze spotykal sie z kims innym wczesniej ale z tego grona wybrał mnie...Bał się nowego związku ale pozniej to on go chciał najbardziej ja się po miesiącu proszenia zgodziłam.Ale cholera nie spotkałam jeszcze faceta z takm szacunkiem do mnie tym bardziej ,że zrozumieł jak powiedziałam ,że z sexem chce poczekać az bede wiedzieć ,że właściwy mężczyzna, bo takie mam zasady.Nigdy nawet nie poruszył tego tematu chociaż widze ,że się męczy z tym bo miał już wczesniejsze doświadczenia ale wiem że robi to dla mnie.Nie wiem co myśicie.Jak trzeba to mnie opiepszcie bo może trzeba.
dziękuje Wam za odpowiedzi,jesteście kochani.;*Tylko ja nie jestem pewna czy on mnie kocha,zachowanie wskazywało by ,że na pewno tylko wolałabym to usłyszeć.Wiem że troche wcześnie bo on jest dojrzałym facetem i nie bedzie na pewno od tak sobie rzucał takimi słowami.Ale to kolejny powod przez ktory czuje sie gorsza od temtej.Chciałbym żeby te wszystkie mysli nie tłukły mi się w głowie.Bo czuje że jak wkońcu mu nie zaufam tak na dobre to sie to rozsypie.Muszę się przyznać że jak starał się zawsze powiedziec mi coś ważnego ,to ja miałam mine w stylu,,taa..na pewno" albo się smiałam bo przez to wszystko myslałam ,że on sobie ze mnie żartuje.No bo w koncu tyle lat młodsza,chcociaz wiem,ze spotykal sie z kims innym wczesniej ale z tego grona wybrał mnie...Bał się nowego związku ale pozniej to on go chciał najbardziej ja się po miesiącu proszenia zgodziłam.Ale cholera nie spotkałam jeszcze faceta z takm szacunkiem do mnie tym bardziej ,że zrozumieł jak powiedziałam ,że z sexem chce poczekać az bede wiedzieć ,że właściwy mężczyzna, bo takie mam zasady.Nigdy nawet nie poruszył tego tematu chociaż widze ,że się męczy z tym bo miał już wczesniejsze doświadczenia ale wiem że robi to dla mnie.Nie wiem co myśicie.Jak trzeba to mnie opiepszcie bo może trzeba.
Ato że, zgodził się poczekać aż będziesz gotowa na sex,pomimo tego że "się męczy", czy to nie jest okazaniem miłości,koniecznie oczekujesz słownej deklaracji. Postaraj się zrozumieć że tamtej na pewno powiedział"kocham cię" i jakoś nie pomogło mu to do szczęścia z nią. Teraz wyraża uczucia poprzez troskę i szacunek, bo słowa to tylko słowa. Pustych deklaracji jest na świecie bez liku, ciesz się tym jaki jest dla ciebie, a słowa na pewno kiedyś padną, spontaniczne, nie wymuszone, daj mu czas a sobie cierpliwość,wszystko w swoim czasie. Po za tym,ktoś głęboko zraniony, bardzo trudno zdobywa się na takie słowa, po prostu boi się zapeszyć.
nie wiem ale powiem tyle siada mi już psycha przez to..i sie poddaje.Nie dlatego że przestaje mi zależeć ale dlatego bo nie daje rady.Juz dwa razy chcialam odejsc i za kazdym razem mnie zatrzymywal.Zaczynam powoli się separować od niego żeby chociaż na chwile zapomieć o tym co mnie dręczy.Za bardzo mi zależy,boję sie szczerze pogadać bo boje sie odpowiedzi.Gdybym mogła zrobić tak żeby nie traktować tego tak emocjonalnie.Każdy najmiejszy tekst analizuje sto razy i wyciągam dla siebie jak najgorsze wnioski sama się zadręczam.
Mimo wszystko nie powinien przekładać niepowodzeń poprzedniego związku na nią... Trzeba umieć się czasem ugryźć w język
No własnie...ile byłabym szcześliwasza gdybym o tym nie wiedziała....;(i nie wiem czy umiem sie z tym pogodzić baaardzo mi zalęzy i serce mi pęka;(Ja nawet nie jestem mu w stanie powiedziec mu o tym co mnie boli.wszystko dusze w sobie.Mam przewalone.
Po pierwsze słyszałem od was na tym forum, że "byłe nie mają znaczenia jak ktoś kocha" więc WTF jednak mają ?
Po drugie to kobieta mu kopa sprzedała jeżeli to prawda więc nie jego wina tak samo jak nie wina 90% dziewczyn na tym forum, że kopa dostały (zapewne w 90% na własne życzenie lub przez własne zaślepienie).
Po trzecie ludzie to raczej nie telepaci wiec miej na tyle odwagi żeby porozmawiać o tym co cię dręczy albo się wszytko wyklaruje albo będzie piekło ale przynajmniej będziesz wiedzieć na czym stoisz.
A tak dla ogółu to serio dziewczyny jesteście tak mega wyrachowane, a oprócz tego potraficie ranić do kości więc po kilku porażkach jest was łatwiej nienawidzić niż kochać.
Nie poczuwam się do wyrachowania,traktuje go najlepiej na świecie uwierz mi.Nigdy nie zrobilam niczego co nadszarpnęło by jego zaufanie do mnie,zawsze wspieram,wiele odpuszczam,nie robie wyrzutow.Ale nie chce go wprost pytać bo nie chce żeby czuł presje z mojej strony tylko żeby to była jego decyzja kiedy mi o tym powie.Wymuszone deklaracje sa nic nie warte.Nie jego wina ale tez nie moją żebym musiala się zadręczać ta swiadomościa i być traktowana przez pryznat jakiejs wyrachowanej baby
krewzalewa mężczyźni też potrafią być mega wyrachowani i zranić tak że nie da się później z tego wyjść....
13 2012-01-23 18:36:54 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-23 18:37:16)
jeśli on się nie wyleczył z byłej to będzie Cię krzywdził... daj mu czas na a może krótka rozłąka?
moim zdaniem powinnaś z nim o tym rozmawiać, bo należą Ci się wyjaśnienia za takie teksty. jesteście ze sobą krótko, a już na początku są z tego tytułu przykrości... chcesz tak później?
Przecież ten związek jest bez sensu skoro myśli o byłej...
Może niedługo będzie Was porównywał jak się bardziej ośmieli z tekstami? warto takie sprawy wytłumaczyć sobie na początku niż doprowadzić do większych przykrości.
Wydaje mi się, że taka szczera rozmowa to podstawa związku... staram się sama tak robić, wiadomo że czasem jest ciężko jak partner odpowie coś nie po naszej myśli, ale jednak wtedy jest wszystko wyjaśnione...
To naturalne.
Gość się boi że jak Ci sie odda całkowicie to skończy sie jak wtedy, bo raczej po 2 latach zapomina się już.
I słusznie gada że nie wiadomo jak to będzie i jak na wszystko pozwoli kobiecie to źle skończy.
Może będziecie razem a może nie, nikt tego nie wie..