Trudny związek, szukam pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 396 ]

Temat: Trudny związek, szukam pomocy

Witam. Od wielu lat znajduje sie w trudnym zwiazku, mam dziecko. Moj partner jest fajnym zaradnym człowiekiem, ale czasem jak.sie wscieknie zachowuje sie jak wariat, furiat. Wyzywa mnie, kilka razy popchnal. Najgorsze, ze czasem.idziemy spac w super humorze a jak rano wstanie wscieka sie i czepia o bzdury np. ze mialam gdzies zadzwonic (podczas gdy np umowilismy sie, ze zrobimy to po południu itp albo ze ma pranie niezrobione podczas gdy codziennie robie pranie a kiedy on spi do poludnia i rzeczy ma wrzucone na kupe albo w torbie jak przyjezdzamy do mojej mamy to ja nie wiem co jest do prania a co nie). Większość klotni jest o takie bzdury, kiedy przykładowo wypiore te rzeczy to znow jest jazda ze wypralam spodnie ktore chcial zalozyc i tak w kolko. Podczas takich scen od razu slysze spier...laj, idiotko, da*nie i wiele innych. Zaczelo sie z pol roku po tym jak razem zamieszkalismy. Jest nerwowy, do lekarza isc nie chce. Swoja matke podobnie traktuje... Najgorsze ze mamy cudowne mądre dziecko, ktore juz wie ze tata ma nerwy.

Szukam osob z podobnym doświadczeniem, ktore nie beda pisac postow w stylu odejdz od niego, to dran itp. Chcialam odejsc wiele razy, mogę mieszkac u mamy, jakos bym sobie dala rade bo jestem zaradna, ale boje soe rozbic dziecku rodzine bo mimo wszystko kocha tate. Ale jak on znow zaczyna, znienacka, jak bomba, napada na mnie bo sobie wymyslil powod do klotni, to mam dosc.
Chce wiedzieć czy jesli pojdzie to psychiatry cxy psychloga czy da sie mu.pomoc. czy sie zmieni? Jestem jeszcze dosc mloda / po 30stce i mam sile zeby dalej zyc, kocham swoje dziecko, rodzina tez by zrozumiala i pomogla mi bo wiele razy widzieli jego schizy i nawet namawiali mnie zebym go rzucila i mi pomoga. Kocham go ale nie mam sily juz tego znosic, nie dam soba poniewierac, nikt nigdy mnie tak nie nekal psychicznie. Jak jest dobrze to jest cudowny, a jak zacznie mam ochote uciec. To taki terror psychiczny, jak juz widzę jego wzrok.jak sie złości to cala sie trzęse w srodku. Nauczyłam sie robic tak zeby nie mial powodow do awantur ale jak chce to zawsze cos znajdzie.

Czy to ma sens? Czy to da sie wyleczyc? Czy jest tu ktos kto ma normalnego faceta, z ktorym mozna sie normalnie poklocic (bo to przeciez normalne ze ludzie sie czasem nie zgadzaja) i nie wyzywać? Czy oni wszyscy tacy sa.

Ja sie wychowalam w normalnej.rodzinie. On nie ma ojca, u niego sa klotnie w domu. Posypal mu sie tez zwiazek wcześniejszy i bolesnie to przezyl, ale teraz wiem bo sie nieraz przyznaje ze bylej robil to samo a nawet byl dla niej.gorszy. Chce zapewnic dziecku normalny dom, ale nie pozwole z drugiej strony zeby moje dziecko stało sie jak ojciec albo zeby kiedys tak.traktowal mnie lub swoja druga polowke. 
Napiszcie jak to jest u nas i czy komus sie udalo wyleczyc te napady złości, gniewu i agresji u partnera. Czekam na Wasze opinie kochane. Ciezkie to nasze zycie.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Klio (2019-01-10 16:31:52)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

Witam. Od wielu lat znajduje sie w trudnym zwiazku, mam dziecko. Moj partner jest fajnym zaradnym człowiekiem, ale czasem jak.sie wscieknie zachowuje sie jak wariat, furiat. Wyzywa mnie, kilka razy popchnal. Najgorsze, ze czasem.idziemy spac w super humorze a jak rano wstanie wscieka sie i czepia o bzdury np. ze mialam gdzies zadzwonic (podczas gdy np umowilismy sie, ze zrobimy to po południu itp albo ze ma pranie niezrobione podczas gdy codziennie robie pranie a kiedy on spi do poludnia i rzeczy ma wrzucone na kupe albo w torbie jak przyjezdzamy do mojej mamy to ja nie wiem co jest do prania a co nie). Większość klotni jest o takie bzdury, kiedy przykładowo wypiore te rzeczy to znow jest jazda ze wypralam spodnie ktore chcial zalozyc i tak w kolko. Podczas takich scen od razu slysze spier...laj, idiotko, da*nie i wiele innych. Zaczelo sie z pol roku po tym jak razem zamieszkalismy. Jest nerwowy, do lekarza isc nie chce. Swoja matke podobnie traktuje... Najgorsze ze mamy cudowne mądre dziecko, ktore juz wie ze tata ma nerwy.

Szukam osob z podobnym doświadczeniem, ktore nie beda pisac postow w stylu odejdz od niego, to dran itp. Chcialam odejsc wiele razy, mogę mieszkac u mamy, jakos bym sobie dala rade bo jestem zaradna, ale boje soe rozbic dziecku rodzine bo mimo wszystko kocha tate. Ale jak on znow zaczyna, znienacka, jak bomba, napada na mnie bo sobie wymyslil powod do klotni, to mam dosc.
Chce wiedzieć czy jesli pojdzie to psychiatry cxy psychloga czy da sie mu.pomoc. czy sie zmieni? Jestem jeszcze dosc mloda / po 30stce i mam sile zeby dalej zyc, kocham swoje dziecko, rodzina tez by zrozumiala i pomogla mi bo wiele razy widzieli jego schizy i nawet namawiali mnie zebym go rzucila i mi pomoga. Kocham go ale nie mam sily juz tego znosic, nie dam soba poniewierac, nikt nigdy mnie tak nie nekal psychicznie. Jak jest dobrze to jest cudowny, a jak zacznie mam ochote uciec. To taki terror psychiczny, jak juz widzę jego wzrok.jak sie złości to cala sie trzęse w srodku. Nauczyłam sie robic tak zeby nie mial powodow do awantur ale jak chce to zawsze cos znajdzie.

Czy to ma sens? Czy to da sie wyleczyc? Czy jest tu ktos kto ma normalnego faceta, z ktorym mozna sie normalnie poklocic (bo to przeciez normalne ze ludzie sie czasem nie zgadzaja) i nie wyzywać? Czy oni wszyscy tacy sa.

Ja sie wychowalam w normalnej.rodzinie. On nie ma ojca, u niego sa klotnie w domu. Posypal mu sie tez zwiazek wcześniejszy i bolesnie to przezyl, ale teraz wiem bo sie nieraz przyznaje ze bylej robil to samo a nawet byl dla niej.gorszy. Chce zapewnic dziecku normalny dom, ale nie pozwole z drugiej strony zeby moje dziecko stało sie jak ojciec albo zeby kiedys tak.traktowal mnie lub swoja druga polowke. 
Napiszcie jak to jest u nas i czy komus sie udalo wyleczyc te napady złości, gniewu i agresji u partnera. Czekam na Wasze opinie kochane. Ciezkie to nasze zycie.

I tak traktuje Ciebie i tak traktować będzie każdą kobietę z jaką będzie. Fin, kurtyna opada.
Co do pomysłów psychoterapii i zmiany, to rozumiem, że to Twoje  pomysły i Twoje mrzonki o cudownym przemienieniu partnera. Zapomnij. Jesteś kolejną Matką Teresą, której wydaje się, że zmieni Misia i będzie żyła długo i szczęśliwie. Nie zmienisz. Misio na takiego misia się wychował, taki jest i taki będzie. Nie ma w nim wewnętrznego bodźca do zmiany, bo też dlaczego miałby się zmieniać. Traktuje ludzi najbliższych jak śmieci, a oni nie odwracają się od niego, tylko łamią sobie głowę jak jeszcze przychylić mu nieba, żeby Misio nie marszczył już czółka. Nie chcesz odchodzić, wolisz pozostać w związku, choćby przemocowym, to zostań, droga wolna. On się nie zmieni, bo dlaczego miałby?

3

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

To prawda, traktuje tak wszystkich, brak szacunku do pracowników... kiedys postawilam ultimatum, ze albo psychiatra albo koniec. Ale później znow bylo dobrze (bardzo dlugo o dziwo). Musze to przegryzc. Ale czekam na kolejne komentarze od innych Pan.
Autorko odpowiedzi - znasz ten typ z doświadczenia czy Twoje slowa to tylko teoria?

4

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

niestety, ale podzielę zdanie przedmówcy. Oni się nie zmieniają, co więcej, to będzie się nasilało. I Twoje dziecko będzie takie jak Twój partner, kwestia czasu- jesli dzisiaj nic z tym nie zrobisz.
Wiem z autopsji, byłam w związku z przemocowcem.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

5

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Sonia2012 odeszlas od niego rozumiem? Masz dzieci? Poradzilas sobie? U mnie niby jest ok wiekszosc czasu ale jak sie zacznie... doszlo do tego, ze codziennie rano zastanawiam się w jakim wstanie humorze, czy bedzie wesoły (rzadkosc) czy o cos sie przypieprzy. Dopoki nie wstanie, to odczuwam takie napiecie wewnętrzne, nasluchuje jak.nienormalna. on sie z tego smieje. Jak.go.ostatnio nazwalam wampirem energetycznym, to sie smial, ale po przeczytaniu definicji z neta potwierdzil (wtedy nie bylo awantury, normalna rozmowa). Ale taka prawda ze to sie przewija caly czas. Najdluzej chyba wytrzymal miesiac, potem zaczął fochy. Fochy, to dobre określenie. Wstaje i strzela fochy, czepia sie. Zarzuca ze mialam zrobic to lub tamto. A co z tym lub z tamtym? A zalatwilas to juz? ,jak zalatwilam szuka zaczepki dalej. I ten pretensjonalny ton. Jest to dobry człowiek ale duzo w nim goryczy i nienawiści i niestety odbija sie to na mnie.

6

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dodam jeszcze jedno, mimo.ze jest na pozór silnym mężczyzną, kiedy raz po mega awanturze chcialam na serio odejsc i przestalam z nim rozmawiac, zaczal podejmować kroki jakby chciał popelnic samobojstwo. Pozegnal sie z wtedy malutkim dzieckiem, wypral posciel, uporzadkowal swoje rzeczy. Kupil butelke wodki i wypil pol mimo ze nie pije. Powstrzymalam go, namowilam na rozmowe. Pewnie zrobil to zeby osiągnąć swoj cel... ale nie wiem jakby sie to skonczylo.. nie chce byc jego zakladnikiem. Nie jestem pewna czy chce odejsc choc coraz częściej o tym mysle, czy tak nie bedzie lepiej dla mnie i.dziecka. przyszlam na to forum zeby.. chyba zeby sie nakierowac i wysłuchać Waszych zdan, bo jestem rozbita. Nie zwierzam sie z tego nikomu, bo co powiedzą jak znow mu wybacze i do.niego wroce w razie czego... boje sie gadania choc wiem ze jestem glupia bo powinnam patrzec na siebie a nie opinie innych ludzi... sad

7

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

Dodam jeszcze jedno, mimo.ze jest na pozór silnym mężczyzną, kiedy raz po mega awanturze chcialam na serio odejsc i przestalam z nim rozmawiac, zaczal podejmować kroki jakby chciał popelnic samobojstwo. Pozegnal sie z wtedy malutkim dzieckiem, wypral posciel, uporzadkowal swoje rzeczy. Kupil butelke wodki i wypil pol mimo ze nie pije. Powstrzymalam go, namowilam na rozmowe. Pewnie zrobil to zeby osiągnąć swoj cel... ale nie wiem jakby sie to skonczylo.. nie chce byc jego zakladnikiem. Nie jestem pewna czy chce odejsc choc coraz częściej o tym mysle, czy tak nie bedzie lepiej dla mnie i.dziecka. przyszlam na to forum zeby.. chyba zeby sie nakierowac i wysłuchać Waszych zdan, bo jestem rozbita. Nie zwierzam sie z tego nikomu, bo co powiedzą jak znow mu wybacze i do.niego wroce w razie czego... boje sie gadania choc wiem ze jestem glupia bo powinnam patrzec na siebie a nie opinie innych ludzi... sad

Człowiek który naprawdę chcę popełnić samobójstwo, nigdy nie przygotowuje się do tego w tak teatralny sposób.
Tak zachowują się tylko pozerzy i manipulanci, którzy takim właśnie zachowaniem chcą osiągnąć określone efekty.
Wszystko to jest obliczone na pewien cel.
Dodatkowo jest tu ukryte jeszcze takie przesłanie - droga żono, wolę się zabić, niż się zmienić.

Przykro mi, bo chciałabym dać Ci nadzieję, której pragniesz, ale w obecnej sytuacji nie widzę za bardzo perspektyw na szczęśliwą kontynuację Waszego związku.
Granica absurdu będzie się coraz bardziej rozmywać i przesuwać. Ty za wszelką cenę będziesz się starała unikać jego ataków, przewidywać je, uprzedzać, a one oczywiście i tak będą się pojawiać.
Do tej agresji nie przyczyniają się zewnętrzne powody, są one uwarunkowane charakterem Twojego męża.
Dziecko będzie rosło i wreszcie to ono na równi z Tobą stanie się ofiarami jego bezsensowych ataków.
Dalsze jego drogi będą dwie - przy takim ojcu i takim traktowaniu albo wyrośnie z niego mocno zaburzony człowiek, który będzie wymagał lat terapii i wsparcia psychologicznego.
Albo - wyrośnie agresor i przemocowiec, który poniesie wzorzec z rodzinnego domu dalej w życie i w świat, i będzie w ten sposób dręczył następne pokolenia.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

8 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2019-01-10 18:48:43)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ana...nie odeszłam, nie pozwoliłby mi. Uciekłam. Tak mam dzieci. Doszło do tragedii w moim zyciu. Jeden syn jest ze mną, przypłacił to poważną chorobą. Konsekwencje  bycią w związku z przemocowcem pozostaja do końca życia...tak uważam. Może inaczej-  są proporcjnalne do długości trwania związku.
Masz rację to się kręci cyklicznie, jego humory, wybuchy gniewu. Inaczej nie byłabys z nim- dawkuje Ci slodycz, poczym narasta napięcie i dochodzi do komulacji. Zamknięte koło przemocy. Wiesz ze niektore ofiary dązą do jak najszybszego wybuchu zlosci u sprawcy, zeby juz było po...zeby zdjąc z siebie napięcie, zeby miec chwilę oddechu

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

9 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-10 22:02:16)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Autorko, z tego co zrozumiałam, to szukasz raczej rad, które dadzą ci nadzieję, że twój mąż się zmieni i ewentualnie jak można byłoby mu pomóc w tej przemianie.
A skoro tak, to ja nie mam dla ciebie dobrych wiadomości.
Twój mąż jest po prostu mocno zaburzonym człowiekiem i klasycznym przykładem przemocowca(ja ich nazywam przemocowymi i  będę określała go mianem przemocowy).
Zacznę od tego, że on doskonale wie o tym, że ma nierówno pod sufitem. To nie jest tak, że on nie widzi, jak zachowują się inni ludzie, nawet gdy są mocno zdenerwowani. On wie, że jest z nim mocno nie tak.
Nie znaczy to jednak, że pójdzie na jakąś terapię albo do psychiatry po jakieś prochy, by zmienić się w innego człowieka.
Możesz prosić go o to, błagać na klęczkach od rana do nocy, padać przed nim na twarz, powoływać się na Bóg wie jakie względy (np na uczucia twojego dzuecka), a ja zapewniam cię, że oprócz krokodylich ewentualnych łez i walenia się w klatę oraz obietnic on nie zmieni nic. Albo będzie jeszcze gorzej, bo on poirytowany twoim ględzeniem może porządnie uderzyć cię albo zdemolować sprzęty w domu.
Przemocowy pójdzie na terapię dopiero wtedy, gdy wszystko straci, gdy życie przyciśnie do do muru, gdy znajdzie się po prostu na dnie, chociaż i to nie jest wcale takie pewne, bo wielu z nich mimo życiowych strat dalej pozostało sobą, w pełnym tego słowa znaczeniu.
Ukrywasz to, co dzieje się w domu przed ludźmi. Z jednej strony rozumiem cię doskonale, ale z drugiej strony potępiam, bo igrasz z własnym życiem i przyszłością własnego dziecka. Dziecko wie, że tato na nerwy- no błagam cię.
Jaki ty dajesz wzorzec swojemu dziecku? Wychowujesz potencjalną ofiarę różnych pomyleńców w przyszłości, albo agresora, a więc osobę, która z góry skazana jest na życiową porażkę, bo nie wiem jakim cudem twoje dziecko będzie mogło spełniać się w relacjach z innymi ludźmi? Czy będzie szczęśliwe? Ja osobiście śmiem w to wątpić. Twoje dziecko od lat powinno być objęte pomocą psychologiczna, chociażby w szkole, a nie być puszczone na żywioł.
Nie może być tak, by dorosły chłop aż tak zawładnął twoim i dziecka życiem, że oboje ponosicie aż takie straty
To że przemocowy ma w swoim chorym cyklu także i miesiące miodowe nie może być rekompensata za wasze krzywdy, gdy mu odbija, tym bardziej, że taka kołowacizna jest jeszcze gorsza, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi atak
Twój przemocowy na razie jest w miarę spokojny, bo póki co on jest bardzo ciebie pewny i wie, że ty trochę poplaczesz, obrazisz się na chwilę, ale nie odejdziesz.
Jego prawdziwe oblicze furiata, a wręcz wariata zobaczysz dopiero wtedy, gdy on zorientuje się, że ty naprawdę wymykasz  mu się z rąk. Wtedy będziesz świadkiem wielu irracjonalnych zachowań. Będą krokodyle łzy, łabędzi śpiew i prawdziwa furia.
Takie pojęcia i określenia jak łabędzi śpiew, krokodyle łzy, miesiąc miodowy, ofiarą przemocy itd proponuje, żebyś zapoznała się z odpowiednią literatura i będziesz wiedziała, co to za zjawiska. Mnie nie chce się teraz tego ci tłumaczyć.
Zrobisz, co zechcesz, ale ja zapewniam cię, że zarówno ty, jak i twoje dziecko, oboje jesteście na przegranej pozycji.
Jeszcze jedno- od kilku lat, z tego co wiem, nie jest aktywne forum niebieskiej linii na temat przemocy w rodzinie. Szkoda, że to naprawdę dobre forum już nie żyje, ale i tak można wklepac sobie hasło w wyszukiwarkę i znaleźć. Jest tam opisanych mnóstwo historii z życia wziętych, całe dyskusje, porady specjalistów itd. jeśli byłabys zainteresowana, to proponuję, byś poczytała sobie to, co tam jest opisane.
Powodzenia.

Jeszcze coś dopisze.
Chodzi mianowicie o twoje dziecko. Nie wiem ile lat ma teraz, ale musisz brać pod uwagę to, że im dalej w las, tym więcej drzew. Dziecko będzie coraz starsze, aż wejdzie w wiek dojrzewania i wtedy będzie najgorzej. Nie opanujesz tego, co zadzieje się z twoim dzieckiem, szczególnie że sama jesteś osobą współuzależniona i bardzo słaba. Możesz stracić to dziecko mentalnie, psychicznie i możesz być świadkiem, jak powoli stacza się w nieodpowiednim kierunku. Może uciekać z domu, wejść w złe towarzystwo, albo zamknie się w sobie, mogą dziać się różne rzeczy, bo uwierz mi, mieszkanie w domu, w którym nie ma stabilnej i bezpiecznej atmosfery nie należy do przyjemności. Dzieciak na samą myśl, że ma wrócić do domu będzie miał odruch wymiotny. Nie będzie chciał zapraszać do domu kolegów, koleżanek, bo będzie się bał i wstydził.
Masz naprawdę poważny problem i dlatego dobrze się zastanów, co dalej.

10

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Przerazil mnie ostatni post. Przerazil ale ciesze sie, ze tak sie stalo. Zostalo jasno napisane to, czego najbardziej sie balam od dawna... czytalam kiedys o tym w necie, ale nikt nigdy nie doradzil mi w ten sposob indywidualnie, wysluchujac mojej.historii. Moje dziecko ma dopiero 2 latka, ale jest bardzo pojetne i niestety boje sie, ze slyszalo za duzo mimo ze staralam sie zawsze uchronic je przed tymi scenami awantur i krzykow. Ktos mi.kiedys powiedział - w każdym domu sa klotnie, a z dwojga złego jesli facet cie nie bije to lepiej.zostac i miec pełna "rodzine" niz nie dac dziecku wzorca ojcowskiego. Zenada. Tylko jaki.to wzorzec, kiedy 3 tygodnie jest dobrze a potem nie wiadomo co strzeli do lba bo zaczyna sie "meska menstruacja" jak ja to nazywam. I nie sądzę zeby w kazdym domu ojciec nazywal matke k... szma... jak wpadnie w furie. Przynajmniej u mnie tak.nie bylo. Rodzice jak juz sie klocili, to jak cywilizowani ludzie. Nie chce zeby moje dziecko tego sluchalo ani bylo swiadkiem, a tym bardziej w przyszłości poszlo w slady taty, tego bym nie przezyla. Nie jest za pozno by odejsc? Moge uchronic moj my skarb przed tymi psychologicznymi konsekwencjami?

Zawsze po klotni on mowi mi, ze to ja go wkurzylam bo to, bo tamto... ja wiem ze to nieprawda. Wiem, ze choćbym nie wiem co zrobila, on nie ma prawa tak reagowac. Zaluje ze nie odeszlam wiele lat temu. Ze wierzyłam, ze sie zmieni. Dopiero macierzyństwo popchnelo mnie do glebszych wnioskow. Ja nigdy bym nie pomyslala, ze mnie to spotka, ze nie bede potrafila sie uwolnic z tej "młodzieńczej miłości". Ja? Taka odwazna i przebojowa? Taka otwarta na ludzi? Ale los plata figle. Wpadlam w pulapke, ale czuje ze jestem bliska wyjscia. Boze plakac mi się chce. Myslicie, ze powinnam sie gdzies udać po pomoc? Jakis psycholog? Nakierujcie mnie proszę. Obecnosc na tym forum jest chyba moim glosem rozpaczy. Jeszcze nikomu i.nigdzie o tym nie powiedziałam, co sie dzieje w moim pseudoidealnym zyciu. Dziekuje za wszystkie komentarze i czekam na kolejne. To ze ktos podzielil lub dzieli moj los jest smutne, ale zarazem podnosi mnie na duchu, bo potrzebuje wsparcia i potwierdzenia, ze to faktycznie z nim jest zle, a nie ze mna. Ze to on ma ze soba problem, choc ja ze soba chyba tez skoro tyle czasu to znosilam...

11 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-11 08:56:29)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Myślę, że powinnaś chodzić do psychologa, bo jesteś ofiarą przemocy psychicznej, a nawet i fizycznej, skoro on potrafi cię pchnąć.
Dziecko ma dopiero dwa lata. W takim razie to jest malutkie dziecko, ale jak sama widzisz już dużo widzi i rozumie.
Raczej nie uchronisz małego przed tym, żeby za dużo nie usłyszał i za dużo nie zobaczył.
Każdy kolejny rok będzie wysoce niekorzystny dla rozwoju dziecka.
Można powiedzieć, że wszystko co sobie wyoracujesz w ciągu miodowego miesiąca w jednej chwili zawali ci się, gdy ojciec dostanie szajby.
Wszystko zaczęło nasilać się, gdy przeptiwadziliscie się na swoje, ale wcześniej też obserwiwalas agresywne zachowania.
Uwierz mi, ja nie chcę cię straszyć, bo nie mam w tym żadnego interesu, ale będzie coraz gorzej, ponieważ facet poczuł się pewnie, jest na tzw swoich śmieciach i żyje według zasady wolność Tomku w swoim domku. Dodatkowo, jak pisałam wcześniej, jest bardzo pewny ciebie i to pozwala mu myśleć, że jest bezkarny.
Rozumiem, że jest ci szkoda tego związku, bo facet jest zaradny, pracowity, wszystko załatwi, ale to za wysoka cena, jaka wy oboje płacicie za te jego zalety.
Dom ma być oaza bezpieczeństwa i miejscem, do którego człowiek wraca, by naładować akumulatory, by mieć siłę w walce o byt poza domem. Nie może być tak, że na samą myśl o powrocie do domu człowiekowi robi się niedobrze, bo jest tam nieobliczalny agresor, który raz jest do rany przyłóż, a za chwilę drze mordę i wprowadza nerwiwke.
Twoje dziecko nieraz zapłacze że strachu, a to wszystko nie jest obojętne dla rozwujacej się osobowości takiego malucha. Pójdzie do przedszkola i albo będzie stał w kącie, albo będzie bił inne dzieci, a te problemy z dzieckiem będą coraz poważniejsze
Ja jestem wielkim wrogiem przemocowych i także ofiarą jednego z nich. Minęło wiele lat i niby mam ten temat przepracowany, ale dalej jest we mnie dużo złości na takich ludzi.
Człowiek który nie ma pojęcia, jak funkcjonuje przemocowy może myśleć sobie, że musi to być skończony idiota, bo wystarczyłoby tylko, żeby przestał drzeć mordę i byłoby ok. Ale to tak nie działa. Ludzie mający problem z agresją funkcjonują zupełnie inaczej, na innym poziomie świadomości i chociaż doskonale wiedzą, że ich zachowania normalne nie są, to i tak pozostaje w nich to wariactwo.
Tu ktoś napisał, że zdarza się, iż ofiarą przemocowego chcąc mieć z głowy atak agresji u czuba sama niejako prowokuje taki atak, by go zaliczyć i znowu mieć cudowny miodowy miesiąc świętego spokoju. Tyle tylko, że te miodowe miesiące z czasem robią się coraz krótsze, bywa że kilkudniowe albo kilkugodzinne. To normalne, bo ten proces postępuje. To jak gotowanie żaby.
Ważną rzeczą jest byś wyszła ze świata pozorów i udawania, iż w waszej rodzinie jest idealnie i przestała kryć tego człowieka coraz świecić za niego oczami.
Jeśli zdecydujesz się na odejście musisz dobrze przygotować grunt pod to przedsięwzięcie, bo czeka cię horror. Zdobądź jak największą wiedzę na temat przemocy w rodzinie i wzmocnij się u psychologa oraz poszukaj wsparcia w bliskich ci osobach. Musisz być bardzo silna i bezwzględnie przekonana do swoich racji, bo przemocowy nie będzie stał biernie i zasypywał gruszek w popiele. A doświadczysz takich jego zachowań, że w życiu byś nie pomyślała do czego zdolni są tacy ludzie.

12

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

To.prawda, dziękuję. Dzis zobaczyl, ze kupilam bluzeczke dla jego bratanka (20zl) i z sykiem w glosie i nienawiścią w oczach stwierdzil "co znowu prezenty?". To dla JEGO bratanka, my tez dostajemy od nich bardzo duzo dla naszego dziecka i wcale biedni nie jestesmy. Zostawilam to wiec w domu i powiedziałam, ze sprzedam w necie skoro nie chce tego dac. W samochodzie sobie chyba jednak przenyslal i jak zobaczyl, ze tego naprawdę nie wzięłam, naskoczyl na mnie, ze mam nasra...ne w glowie i ze jestem pojeb...na idiotka i ze "jak nasze dziecko narobi do nocnika to jest tam wiecej niz ja.mam pod sufitem". To jeden z tekstów jego pokroju powtorzony chyba z 5 razy pos rząd zebym zakodowala. Jestem wyksztalcona i nie uwazam zeby "milosc mojego zycia" miala jakiekolwiek prawo sie tak do mnie zwracać.
Tak racja musze sobie przygotować grunt. Bede musiala scierpiec jego towarzystwo jeszcze z dwa, trzy miesiace, odloze jeszcze troche pieniędzy, pozamykam swoje sprawy tam gdzie mieszkamy i wracam do domu, tam gdzie da sie normalnie zyc i.tam gdzie moje dziecko zazna bezgranicznej milosci a nie krzykow z rana.

Powiedzcie mi jeszcze, jak rozegrac kwestie kontaktow z dzieckiem? Ja zawsze mowilam, ze jakbysmy sie kiedys rozeszli, to nigdy nie zabronie mu sie spotykac z maluchem. Tylko chciałabym, zeby kontakty odbywaly sie u mnie w domu, niekoniecznie musze byc w tym samym pokoju. Po prostu nie chce dawac mu dziecka na dalsze wycieczki, bo czasem nieostroznie prowadzi, a u.niego w domu jest biedny stary dziadek na ktorego wszyscy ciągle krzycza i wrzeszcza, nie chce zeby moje dziecko tego sluchalo. Poza tym nie wiem czy mu nie odbuije i nie acxnoe mowic dziecku jakichs strasznych rzeczy lub mnie obrazac. Zeby sie zabezpieczyc, zaczelam go jakis czas temu nagrywac podczas jego jazd. Zeby w razie czego miec dowód, jak wyglada taki horror. Mam np nagrane jak chodzi z godzine po.domu i wrzeszczy sam do.siebie (zebym slyszala) jaka to.ze mnie k... szma... ze moi rodzice to stare skur... ze jak odejdę to pozaluje, ze mnie zabije, ze odetnie mi glowe i wysle mojej mamie... czy z takimi nagraniami sąd w razie czego zgodzi sie na moje warunki? Cxy zostana w ogole zaakceptowane? Boje sie ze jak piszecie jesli zacznie mu na maksa odwalac po moim odejściu, to bedzie nastawial dziecko przeciwko mnie, a to bylby juz dramat. Ja chce go.madrze wychowac i jesli juz przyjdzie mi wytlumaczyc kiedyś dlaczego tata z nami nie mieszka, nigdy nie powiem jak bylo, bo to male dziecko. Chce zeby wiedział ze mama i tata sie kochali i ze mimo ze nie sa razem zawsze bedziemy je ochac najmocniej na świecie, ale czasem jest tak ze dorosli sie nie dogaduja i lepiej.jak zamieszkaja osobno. Wydaje mi sie ze to chyba fair. Nie chce zeby moje dziecko czuło nienawisc do ojca, kiedyś samo go pozna blizej i.oceni, ale sądzę ze ma prawo miec kontakt (kontrolowany) z ojcem bo mimo tych strasznych chwil ktore mi zafundował i krzykow potrafi byc cudownym ojcem a kazde dziecko potrzebuje obojga rodzicow. Tymczasem dziekuje za wszystkie dotychczasowe komentarze, czekam na kolejne. Ciesze sie ze tu trafilam.

Aha jeszcze co do nagran i innych rzeczy i grozb. Wiem ze niektóre z nich to grozby karalne i ze jesli poszlabym na policje, ktos moze cos by z tym zrobil. Ale bardzo sie boje, ze to wywola jeszcze wieksza lawine nienawisci i przemocy. Wole odejsc lub uciec i zmierzyc sie z tym, co będzie i w razie czego wtedy szukać pomocy u policji jesli np zacznie mnie nekac lub straszyc niz zrobic to podczas awantury i potem przezyc pieklo w domu.

13

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Mądra z Ciebie kobieta, rozsądna, szykujesz plan ucieczki obliczony w miesiące. Piątka z plusem.
Jeśli terapia to tylko u terapeurty który zna temat przemocy, inny może Ci zaszkodzic. A zapewniam Cię, że nie każdy psychoterapeuta zna/rozumie mechanizm przemocy.
Co do kwestii dziecka, sprawca uderza w najsłabszy punkt ofiary- u Ciebie to jest syn. Więc należy przypuszczać, że może się to wykorzystać. zrobi wszystko, aby dziecko zbuntować przeciwko Tobie...itp. Oby nie. Ale tio niestety jest jeden z mozliwych scenariuszy. Gra dzieckiem.
Nagrania dla Sądu- bardzo dobrze.
Jeszcze jedna ważna kwestia- swiadkowie, czas powiadomic swiat co się dzieje w Twoim domu. Nie tylko powiedziec, rodzinie,znajomym, ale tez wykorzystaj te 3 miesiace na zapraszanie w sam srodek cyklonu. Niech wiedzą , i słyszą. POtrzebujesz swiadkow w sądzie. Potrzebujesz sprzymierzenców w zyciu. Przestań go bronic i tłumaczyc przed swiatem. Zapomnij co to wstyd . Walczysz o siebie i przyszłosc dziecka.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!
Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ja Cie rozumiem. Też jestem z tych, co próbują do ostatniej kropli krwi. Wierzę w ludzka przemianę. Ale musisz nauczyć się stawiać granice. Może razem idźcie na terapię? Niech chociaz spróbuje, poproś go o to w ramach np prezentu na urodziny czy Walentynki. Powiedz spokojnie, że chcesz się nauczyć rozmawiać z nim, wez go pod włos. Zaznacz ze to nic zobowiązujacego, w każdej chwili można przerwać. A nuz sie zgodzi? Moj też kiedyś dał się namówić, wyszlo nam wtedy na dobre smile moj też mnie wyzywal i unosił się, ale u nas to ja zaczęłam i on po prostu z czasem miał dość, wgl u nad trudna sytuacja. Wpadniesz na mój wątek skomentować? Zdrada i wybaczenie w sekcji trudna miłość... Może jakoś wzajemnie sobie pomożemy smile

15

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
KasiaKatarzyna89 napisał/a:

Ja Cie rozumiem. Też jestem z tych, co próbują do ostatniej kropli krwi. Wierzę w ludzka przemianę. Ale musisz nauczyć się stawiać granice. Może razem idźcie na terapię? Niech chociaz spróbuje, poproś go o to w ramach np prezentu na urodziny czy Walentynki. Powiedz spokojnie, że chcesz się nauczyć rozmawiać z nim, wez go pod włos. Zaznacz ze to nic zobowiązujacego, w każdej chwili można przerwać. A nuz sie zgodzi? Moj też kiedyś dał się namówić, wyszlo nam wtedy na dobre smile moj też mnie wyzywal i unosił się, ale u nas to ja zaczęłam i on po prostu z czasem miał dość, wgl u nad trudna sytuacja. Wpadniesz na mój wątek skomentować? Zdrada i wybaczenie w sekcji trudna miłość... Może jakoś wzajemnie sobie pomożemy smile

KasiaKatarzyna- wybacz, ale powiem dosadnie i kolokwialnie Twoje rady są od czapy, ponieważ nie rozumiesz zjawiska przemocy. Swoimi radami możesz powaznie zaszkodzic  autorce wątku.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!
Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Sonia2012 napisał/a:
KasiaKatarzyna89 napisał/a:

Ja Cie rozumiem. Też jestem z tych, co próbują do ostatniej kropli krwi. Wierzę w ludzka przemianę. Ale musisz nauczyć się stawiać granice. Może razem idźcie na terapię? Niech chociaz spróbuje, poproś go o to w ramach np prezentu na urodziny czy Walentynki. Powiedz spokojnie, że chcesz się nauczyć rozmawiać z nim, wez go pod włos. Zaznacz ze to nic zobowiązujacego, w każdej chwili można przerwać. A nuz sie zgodzi? Moj też kiedyś dał się namówić, wyszlo nam wtedy na dobre smile moj też mnie wyzywal i unosił się, ale u nas to ja zaczęłam i on po prostu z czasem miał dość, wgl u nad trudna sytuacja. Wpadniesz na mój wątek skomentować? Zdrada i wybaczenie w sekcji trudna miłość... Może jakoś wzajemnie sobie pomożemy smile

KasiaKatarzyna- wybacz, ale powiem dosadnie i kolokwialnie Twoje rady są od czapy, ponieważ nie rozumiesz zjawiska przemocy. Swoimi radami możesz powaznie zaszkodzic  autorce wątku.

Nie oceniaj mojej rady tylko dlatego, że mamy inny system wartości. Ja niczyich rad nie oceniam. Widze, ze autorka nie chce sie rozstać i służę rada, ktora jest w stanie wykorzystać a nie która i tak oleje. Czym złym jest wspolna terapia? Jeśli facetowi zależy, zgodzi się. Jeśli nie, wtedy odejść. Może wypowiesz się w moim temacie? Po co mamy sobie ublizac zamiast pomagac? Nikomu nie chcę zaszkodzić.

17

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Mąż Autorki już wielokrotnie i przez wiele lat pokazał, że mu nie zależy.
Pozostawanie w dalszym związku z agresorem i przemocowcem, to jawne narażanie siebie i dziecka na zniszczenie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.
Odp: Trudny związek, szukam pomocy
IsaBella77 napisał/a:

Mąż Autorki już wielokrotnie i przez wiele lat pokazał, że mu nie zależy.
Pozostawanie w dalszym związku z agresorem i przemocowcem, to jawne narażanie siebie i dziecka na zniszczenie.

Ok, mój błąd, nie doczytałam wszystkiego. Natomiast ja jestem podobna i też nie umiem się rozstać. Czy to znaczy, że nie mogę radzić? Nie napisałam 'daj się bić, wystaw dzieciaka", autorka sama musi podjąć decyzję.

19 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2019-01-11 16:42:34)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

KasiaKatarzyna, absolutnie Ci nie ubliżyłam- to po pierwsze. Po drugie - nie chodzi o inny system watrosci tylko o ignorancję, którą się wykazałaś w temacie przemocy.
Tak, owszem pozwalam sobie na ocenę Twojej porady ponieważ koncekwencje  jakie może ponieśc  autorka są  ogromne. Jestem pewna, że nie zdajesz sobie sprawy z zagrożenia i powagi tematu. Tu jest walka i to nie są żarty.
Co do kwestii terapii w przypadku przemocy- każdy terapeuta powie,że nie ma sensu terapia pary jeśli mamy do czynienia ze sprawcą i ofiarą. Osoba doświadczjąca przemocy potrzebuje terapii- bez wątpienia-  ale indywidualnej...gdyż m in poziom manipulacji po stronie sprawcy jest zbyt duży.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

20

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Oczywiście, że możesz radzić.
Radzić możemy wszyscy.
Jednak bardzo pomocne i cenne są rady od osób, które same były w takich związkach i na własnej skórze doświadczyły i takiego traktowania i konsekwencji związku z agresorami.
Ty obecnie radzisz przez pryzmat chęci uratowania swojego związku, o czym piszesz w swoim wątku. I rozumiem, że swoje intencje chciałabyś przypisać również i Autorce tego tematu.

W jaki niby sposób miałby pracować na terapii i w jakim cudem terapia miałaby przynieść pozytywne skutki - jeśli agresor zostałby nakłoniony do niej podstępem, sposobem, gdyby został - jak to ujmujesz - "wzięty pod włos" ?
Takie podejście wyklucza jego świadomą pracę w procesie terapeutycznym.
Udział w terapii musi być wynikiem podjętej decyzji, szczerego zaangażowania i prawdziwej chęci zmiany - a nie tego, że ktoś chciał żonie prezent na walentynki zrobić ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

21 Ostatnio edytowany przez Ewa9095 (2019-01-11 18:08:37)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Myślisz że będzie lepiej? Oj nie...
Na takim etapie że były wyzwiska za rok zaczęła się u mnie w związku przemoc...najpierw wyzwiska przy klotniach typu k*rwa, szm*ta, popierd*leniec, sk*wiel. Za jakieś czas doszly uderzenia w twarz, szarpanie za ręce, rzucanie we mnie przedmiotami, uderzenia z pięści w klatkę piersiową, kopnięcia w brzuch.
I to wszystko na oczach dziecka, nie wyobrazasz sobie jak strasznie plakalo I to wszystko przeżywała. Po takich sytuacjach słyszałam że to moja wina, że ja sprowokowalam słowami, zachowaniem bo przecież moja depresja doprowadza go do szału. Robiłam wszystko by wyzdrowieć, jak wyzdrowialam dalej sytuacje się powtarzały bo obiad za późno, bo nieposprzatane, bo za późno szlam spac... Najgorsze bylo raz jak poszedl do dziecka i powiedział ale masz popie*dolona matke... czasem było nawet zabieranie telefonu A nawet przetrzymywanie w pokoju dopóki nie skończy ze mną rozmawiać A dziecko plakalo A ja nawet nie mogłam pójść jej uspokoić...
Zaczęłam stawiać warunki, poprawa, terapia, Były jego łzy że on sobie zdaję sprawę że się zmieni, mijaly 3 dni i z powrotem... W złości kilkukrotnie się wyprowadzal. Aż pewnego dnia się wyprowadzil A ja nie pozwolilam mu wrócić, mówiąc że to koniec I wnoszę o rozwod.
Od tamtej pory gdy się wyprowadzil dziecko zaczęło przesypiac całe noce w swoim pokoju, jest spokojniejsza A przede wszystkim przestała być placzliwa I nareszcie jest uśmiechnięta...
Oczywiście były ciekawe akcje żebym wróciła od płaczu i kleczenia przede mną, aż po krzyk i szarpanie bo on tak strasznie chce ze mną być i oczywiście dziecko to widziało i płakało... To są osoby które nie radzą sobie z emocjami, działają bardzo emocjonalnie, nie panują nad sobą i nigdy nie zmienia swoich reakcji na dane sytuacje...
Dziecko wychowane bez ojca...uwierz że lepiej dla dziecka gdy wychowuje się w sprawiedliwym, normalnym i spokojnym domie bez ojca niż miałoby patrzeć jak ojciec wyzywa i bije matkę a dziecko przy tym płacze...
Jeżeli twoje dziecko to syn to pamiętaj że taki wzorzec wyciągnie z domu, ojciec źle traktuje matkę, wyzywa, stosuje przemoc, dla dziecka będzie to coś normalnego, potem on zacznie Ciebie tak traktować uważając za coś normalnego, a jak syn traktuje matkę tak samo będzie traktował swoją kobietę...
Zrób to dla siebie i dziecka.
Teraz jestem po rozwodzie i jestem w normalnym związku I uwierz jest spokój, normalnie i bezpieczeństwo... Nawet nie wyobrażasz sobie jak może być dobrze i jak można odpocząć przy kimś...
Odejdź jak najszybciej, pamiętaj o sobie i dziecku.

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Ewa9095 napisał/a:

Od tamtej pory gdy się wyprowadzil dziecko zaczęło przesypiac całe noce w swoim pokoju, jest spokojniejsza A przede wszystkim przestała być placzliwa I nareszcie jest uśmiechnięta...
Oczywiście były ciekawe akcje żebym wróciła od płaczu i kleczenia przede mną, aż po krzyk i szarpanie bo on tak strasznie chce ze mną być i oczywiście dziecko to widziało i płakało... To są osoby które nie radzą sobie z emocjami, działają bardzo emocjonalnie, nie panują nad sobą i nigdy nie zmienia swoich reakcji na dane sytuacje...
Dziecko wychowane bez ojca...uwierz że lepiej dla dziecka gdy wychowuje się w sprawiedliwym, normalnym i spokojnym domie bez ojca niż miałoby patrzeć jak ojciec wyzywa i bije matkę a dziecko przy tym płacze...

Płakać mi się chce, kiedy czytam podobne do mojej historii. Ja uciekłam z dzieckiem. Zaczęły się nachodzenia mnie w pracy, krzyki pod domem, płacze, lamenty, raz moja szefowa wezwała policję. Niestety, było przy tym moje dziecko. Sama prosiła go, by pojechał do domu. Kiedy byliśmy razem, córka spała niespokojnie, moczyła się w nocy, a nocami były największe jazdy. Pierwszej nocy po wyprowadzce, bałam się jak ona to zniesie, bałam się, że zacznie płakać, że tęskni za tatą. Rozpłakałam się, kiedy zobaczyłam, że śpi z rączkami wyciągniętymi nad sobą, spokojna, przespała całą noc.
Człowiek z zaburzeniami nigdy się nie wyleczy, może tylko minimalizować swoje zachowanie chodząc na terapię i przyjmując leki.

Aaannnaaa, jesteś mądrą Kobietą. Nie czekaj aż będzie za późno.

23

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

A ja Ci napiszę tylko jedno - ratuj swoje dziecko.
Miałam ok. 3 lat, gdy mój ojciec walił głową mojej matki o ścianę tak, że wylądowała w szpitalu. Pamiętam to dokładnie.
Odeszła od niego dopiero 2 lata później. Miałam już 5 lat i w mojej psychice doszło do nieodwracalnych zmian.

Nie funduj tego swojemu dziecku.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

24

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Jeśli chodzi o kontakty z dzieckiem, to ja radzilabym ci wziąć go sposobem. O co mi chodzi? Otóż ten przemocowy wie doskonale o tym, że dziecko jest dla ciebie najważniejsze i rzecz jasna będzie grał na tej strunie. Ustal więc te sprawy pokojowo, a więc zapewnij go i jego adwokata, jeśli weźmie takiego, że ty absolutnie nie masz zamiaru blokować mu kontaktów  z dzieckiem, że jesteś za itd. na samym początku przeprawy z nim nie wyskakuj z jakimiś warunkami, ponieważ on natychmiast to wykorzystać i będzie robił ci pod górkę. Na razie nie martw się o to, co będzie z tymi kontaktami za rok albo dwa, planuj wszystko na dany moment. Dlaczego? Już ci tłumacze. Otóż jak życie pokazało i to w znacznej większości przypadków, tam gdzie kobieta zajadle walczyła z przemovowym o dziecko, tam taki człowiek jechał na tym, bo dla przemocowego nie dziecko będzie wrogiem, ktorego trzeba zniszczyć, tylko matka dziecka. Jest udowodnione, że gdy kobieta nagle nie miała nic przeciwko temu, by ojciec jak najczęściej widywał dziecko, a wręcz sama wydzwaniała upominając sue, że dziecko tęskni itd nagle okazywało się, że nawiedzony tatuś tracił zainteresowanie dzieckiem, dużo obiecywał, że przyjdzie, ale gdy przychodziło co do czego nagle zdarzało się coś, co uniemożliwiało mu wizytę u dziecka. To oczywiście nie zadzieje się w pierwszych tygodniach czy nawet miesiącach, trzeba na to czasu. Dlatego na ten moment nie martw się o to, co będzie za rok lub dwa lata. Do tej pory on może całkowicie odpuścić, bo życie potoczy się dalej i trafi się mu pewnie kolejna kobieta.
Niestety, ale idziesz na wojnę i dlatego musisz zapomnieć o cywilizowanych zasadach fair play, bo nie masz do czynienia z normalnym czlowiekiem, tylko z chamem i zaburzencem.
Dalej- tak jak napisałam wcześniej. Przygotuj sobie grunt i to pod każdym względem, bo gdy on UWIERZY w to, że ty naprawdę go opuszczasz, wtedy puszcza mu hamulce i nawet nie jestem w stanie przewidzieć, co on będzie odwalał. Dziewczyny trochę na ten temat pisały i pisały prawdę. Odłóż sobie trochę kasy, zadbaj o rozdzielność majątkową ( on może wziąć jakiś kredyt, by ciebie potem obciążyć, były takie przypadki robienia na złość), zadbaj o transport swoich i dziecka rzeczy, załatw wszystkie sprawy bytowe, by odciąć się od niego, idź do psychologa, do prawnika żeby dowiedzieć się o alimenty ( on może odciąć cię od kasy) i jak będziesz gotowa, to uciekaj dziewczyno od psychola.
Wiem, że o to będzie ci najtrudniej, ale staraj się zachować zimną krew i staraj się myśleć tak jak myślałby on, by zawsze być jeden krok przed nim, by było jak najmniej spraw, którymi on mógłby cię zaskoczyć.
Uświadom sobie też, że tacy ludzie są przede wszystkim tchórzami i dlatego dobrze by było, gdyby on bał się ciebie ruszyć, bo np może oberwać w ryj od twojego ojca, brata, kogokolwiek. Przemocowy zawsze atakuje słabszego i szerokim łukiem omija silniejszych od siebie.
I przede wszystkim dużo czytaj na ten temat, żebyś miała oczy naokoło głowy. Myślę, że przeprawa z nim zajmie ci jakieś dwa lata. Wliczam w to rozwód i jego złośliwości.
Oby w twoim przypadku on zniknął z twojego życia, w sensie robienia ci pod górkę, znacznie szybciej.

25

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Czy lepiej jest odejsc badz uciec po awanturze? Czy kiedy jest spokoj i sielanka? Ja po aferze mam duza motywacje, potem tzw miesiac miodowy i czlowiek niejako zapomina o tym co zle. Dzis ja na niego napadlam, bo mamy problem z dzieckiem, dziecko placze bo cos sie dzieje a on wrzeszczy jeszcze glosniej. Jakby krzykiem chcial uciszyc krzyk, chore. Wszedzie sie drze. Moja rodzina tez ma tego dosc. Nie umie zalatwic sprawy normalnie, przegadac problemu tylko od razu podnosi glos. Boze zawsze marzylam o fajnym normalnym facecie.

Jedna z Was pisala, ze jest po rozwodzie w zwiazku z kims kto zachowuje się normalnie, nie wyzywa i kto daje spokój a nie negatywne emocje. Ale powiem Wam szczerze, ze chyba troche stracilam wiare ze jeszcze tacy faceci sa... choc moze po przejsciach myśli sie juz glowa i patrzy na pewne cechy bardziej kiefy sie kogos poznaje. Przepraszam za bledy ale pisze na szybko kiedy go.nie ma. Czuje jakbym robila cos zlego... przecież tyle lat jesteśmy partnerami.. wciąż go chyba kocham... ale coraz częściej mysle o tym co z nami.bedzie za pare lat, co by bylo z dzieckiem. Przeciez ani my ani moja rodzina nie bedzie tego znosila... zobaczymy co czas przyniesie. Muszę sie wziąć w garsc i zalatwic wszystko. Gdyby nie formalności, to pewnie dawno bym odeszła. Ale to kredyt mnie powstrzymal, bo jak sama splace jak jest na mnie, a on pewnie nie bedzie pomagal zeby mi dokopać zebym wrocila. A to rozkrecalismy firme, co ja zrobie z tym wszystkim sama. A to przeprowadzka. Moze na nowym bedzie lepiej. Zawsze coś. A prawda jest taka, ze na pewno bym to jakos ogarnela.
A właśnie - na jaka pomoc od Panstwa moze liczyć w Polsce samotna kobieta z dzieckiem? Zalozmy ze na start mam zerowe dochody. Mieszkamy teraz za granica i tu bym dostala moze mieszkanie i zasilki, poradzilabym sobie bez problemu. Ale nie chce byc tam sama z dzieckiem. Jesli zostalabym w tym samym miescie, to by mnie gnebil, a dalej.nie wyjade bo jak i po co. Tu przynajmniej pomoze mi rodzina. Tylko nie wiem jak z ubezpieczeniem siebie i maluszka, bo zanim podejme jakas prace musimy byc przecież ubezpieczeni zeby np korzystac z pomocy lekarza itp. Dluga drofa przede mna...

26

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Aha jeszcze jedno - boje sie ze jak juz odejde, to bede chciala wrocic... ze zacznie mnie mamic, ze uplynie troche czasu i zapomne troche o krzywdzie i znow nabiore nadziei se będzie dobrze. Jak sie przed tym obronic? Jak.to było u Was?

27

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

Aha jeszcze jedno - boje sie ze jak juz odejde, to bede chciala wrocic... ze zacznie mnie mamic, ze uplynie troche czasu i zapomne troche o krzywdzie i znow nabiore nadziei se będzie dobrze. Jak sie przed tym obronic? Jak.to było u Was?


Takie powiedzenie jest, ze "nadzieja matką głupców". Od tego masz wolną wole i rozum, byś go mogła użyć w krytycznych sytuacjach. Może tak sobie powtarzaj.

28

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

No racja nikt mi tu inaczej nie doradzi, sama musze byc silna. On jest niestabilny emocjonalnie i sama sobie go takiego wybralam, zaakceptowałam dawno temu. Teraz musze sie wziac w garsc i zrobic bilans zyskow i.strat.

29

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

No racja nikt mi tu inaczej nie doradzi, sama musze byc silna. On jest niestabilny emocjonalnie i sama sobie go takiego wybralam, zaakceptowałam dawno temu. Teraz musze sie wziac w garsc i zrobic bilans zyskow i.strat.

Pomyśl o dziecku. To ono powinno być Twoim priorytetem.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

30

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Jesli mozesz to wejdz na watek kobiet kochajacych za bardzo i go przeczytaj,  jest to kopalnia wiedzy . Poza tym polecam Ci ksiazke  toksyczne slowa.
Jego nie zmienisz. Tak jak pisaly przedmowczynie zacznij od terapii dla siebie.  Bedziesz wtedy bardziej swiadoma i silniejsza.

"A jeśli miłość jest największym kultem całej ludzkości to pierwszą jego kapłanką była i zawsze jest kobieta. "

31

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Hmm, moja już była sąsiadka mieszkała wtedy jeszcze z trójką dzieci, chłopakiem u jego rodziców. I tam też działy się cuda. O ile chłop szanował swoją kobietę i matkę dzieci, ,,teść" też nawet dziewczynę lubił, ale ,,teściowa"... Nie tolerowała jej, nie cierpiała, wyzywała przy dzieciach. Efekt tego byk taki, że dwunastoletni wtedy syn potrafił do matki powiedzieć :,,ty stara k...two, podaj mi plecak". Chłopak myślał i pewne myśli, że to absolutnie normalne, a matki nie trzeba szanować, skoro babka jej ubliża. Kobieta uciekła, zostawiła dzieci, nie wytrzymała, może się załamała.
A taka mi się właśnie historia przypomniała.

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

32

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Oj autorko, coś mi się wydaje, że pancio był dzisiaj dobry dla swojego zwierzątka?
No cóż. Musisz dostać jeszcze większy łomot, żebyś nie miała wątpliwości. Albo inaczej- przyjdzie czas, że tatuś ruszy dziecko i może dopiero poczujesz się należycie zmotywowana. Bo dopóki atakuje ciebie, to pół biedy. Tak to już wami jest, z tymi kobietami, które z własnej i nieprzymuszonej woli tkwią przy przemocowych i ciągle mają nadzieje.
Długa droga przed tobą i wiele przeszkód do pokonania, bo lepszy wróg swój niż cudzy.

33

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dobrze ze masz świadomość ze jesteś coś warta, ze w środku masz taka pewność ze to co mówi twój gad do Ciebie to nie jest prawda, ja tez takie coś mam,to chyba siła miłości wyniesiona z domu rodzinnego
Dzieki temu nie potrafi zgnoic Ciebie tak do końca...ale każdy ma swoje granice, mój gad tez mnie poniżał i poniżał az zbliżyłam się do swojej granicy, jak zaczęłam walić przy dziecku, po 2 godzinach jazd z jego strony, głowa w ścianę to wiedziałam ze jest bardzo zle
I zaczęłam powoli ewakuacje, która zajęła mi około 2 lat i była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu
Boisz się ze do niego wrócisz...
a możesz przytulać się i czuć bezpiecznie w ramionach kogoś kto ciebie tak traktuje?
możesz mieć udany seks?
Ja mojego nie kochałam i byłam tego świadoma a mimo to z nim byłam
Teraz mam na lodowce duży napis: UZALEŻNIENIE
Świadomość tego co nas łączy, przetrawienie tego, wyjście z tego zajęło mi ponad 2 lata mojego życia
Ale wiem ze niego bym nie wróciła do tego piekła..
ze swojej strony mogę dodać abyś zaczęła nie od odejścia od niego ale od jakiej formy samorozwoju,  modlitwa, joga,jakieś spotkania z psychologiem, musisz spojrzeć w głąb siebie, wyciszyć się , zrozumieć czy jesteś szczęśliwa kobieta, czy uważasz swoje życie za satysfakcjonujące
Wtedy każda decyzja będzie łatwiejsza, wiem ze to trudne bo ja przy moim gadzie nie byłam czasami w stanie bez trzęsących się rok nalać herbaty
Ale powodzenia ja z tego wyszłam i jestem szczęśliwa i tego życzę tobie

34

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

W Pl na pomoc państwa nie licz wcale, zero jeno wielkie okrągłe i nie jest to moje plucie na ojczyznę bo ja do Pl nic nie mam tylko taka prawda. Byłam widziałam od strony finansowej nie polecam. W jakim jesteś kraju? Dlaczego uważasz ze wprowadzając się od niego on miał by prawo Cię nekac? Słyszałas o zakazie zbliżania się? Nagrania to dla Pl sądu ok w innych krajach raczej nikt się w to bawić nie będzie ufają matce i kobiecie na słowo.  Dziewczyny dobrze piszą im bardziej dziecko wpychac będziesz tym exa zadziej będziesz oglądac działa smile jego dziecko nie interesuje nie ludz się że będzie się wyrywl do widzen jeszcze biorąc pod uwagę że chcesz zamieszkać w innym kraju niż on to kłopot z głowy on szybko sobie na nowo życie ułoży. Alimenty zasadzasz w kraju w którym mieszka dziecko jeśli zjedziesz do Pl możesz to zrobić zaocznie, tatuś nie musi się stawiać czy odbierać korespondencji wyrok wyślą mu normalnym listem jak płacić nie będzie kierujesz sprawę do komornika, jemu rośnie dług a on to ma w nosie bo nie przebywa na terytorium kraju nie jest w żaden sposób obciążony czy ścigany  - tak to wygląda w tej chwili troszkę się tego codziennie naslucham I naogladam. Ty możesz wnioskować o alimenty z funduszu ale kwota nie przekroczy 500zl miesięcznie.  Jeśli był by normalnym ojcem to mógł by pobierać zasiłek rodzinny w kraju w którym przebywa i wysyłać Tobie (mogą rodzice wybrać kraj w którym przebywają i tam gdzie kwota jest wyższa) ale on normalny nie jest więc szczegóły sobie daruje.
Czy dziecku ryjecie psyche? Tak
Czy jest za późno biorąc pod uwagę wiek dziecka? Jeszcze nie ale zaraz bedzie
Pomysł mówienia że tatuś kocha mamusie a mamusia tatusia tylko się nie dogaduja dla mnie jako matki i pedagoga w głowie się nie mieści.

35

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

W Pl na pomoc państwa nie licz wcale, zero jeno wielkie okrągłe i nie jest to moje plucie na ojczyznę bo ja do Pl nic nie mam tylko taka prawda. Byłam widziałam od strony finansowej nie polecam. W jakim jesteś kraju? Dlaczego uważasz ze wprowadzając się od niego on miał by prawo Cię nekac? Słyszałas o zakazie zbliżania się? Nagrania to dla Pl sądu ok w innych krajach raczej nikt się w to bawić nie będzie ufają matce i kobiecie na słowo.  Dziewczyny dobrze piszą im bardziej dziecko wpychac będziesz tym exa zadziej będziesz oglądac działa smile jego dziecko nie interesuje nie ludz się że będzie się wyrywl do widzen jeszcze biorąc pod uwagę że chcesz zamieszkać w innym kraju niż on to kłopot z głowy on szybko sobie na nowo życie ułoży. Alimenty zasadzasz w kraju w którym mieszka dziecko jeśli zjedziesz do Pl możesz to zrobić zaocznie, tatuś nie musi się stawiać czy odbierać korespondencji wyrok wyślą mu normalnym listem jak płacić nie będzie kierujesz sprawę do komornika, jemu rośnie dług a on to ma w nosie bo nie przebywa na terytorium kraju nie jest w żaden sposób obciążony czy ścigany  - tak to wygląda w tej chwili troszkę się tego codziennie naslucham I naogladam. Ty możesz wnioskować o alimenty z funduszu ale kwota nie przekroczy 500zl miesięcznie.  Jeśli był by normalnym ojcem to mógł by pobierać zasiłek rodzinny w kraju w którym przebywa i wysyłać Tobie (mogą rodzice wybrać kraj w którym przebywają i tam gdzie kwota jest wyższa) ale on normalny nie jest więc szczegóły sobie daruje.
Czy dziecku ryjecie psyche? Tak
Czy jest za późno biorąc pod uwagę wiek dziecka? Jeszcze nie ale zaraz bedzie
Pomysł mówienia że tatuś kocha mamusie a mamusia tatusia tylko się nie dogaduja dla mnie jako matki i pedagoga w głowie się nie mieści.

To jak to mam wytłumaczyć temu biednemu dziecku? Na poczatku moge nic nie mowic tylko ze znow przyjechalismy do.Polski.na wakacje. Nie będzie drążyć tematu. A potem co? Powiedziec wprost - wiesz ze tatus nie jest dobry dla mamy, ze brzydko do.niej mowi itp? I dlatego nie będziemy z nim mieszkac? Proszę nie skaczcie po mnie jesli napisze cos niemadrego, tylko dajcie mi dobra rade, szczegolnie jesli jak Ty jestescie pedagogami lub psychologami. Dziękuję.

36

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Oj autorko, coś mi się wydaje, że pancio był dzisiaj dobry dla swojego zwierzątka?
No cóż. Musisz dostać jeszcze większy łomot, żebyś nie miała wątpliwości. Albo inaczej- przyjdzie czas, że tatuś ruszy dziecko i może dopiero poczujesz się należycie zmotywowana. Bo dopóki atakuje ciebie, to pół biedy. Tak to już wami jest, z tymi kobietami, które z własnej i nieprzymuszonej woli tkwią przy przemocowych i ciągle mają nadzieje.
Długa droga przed tobą i wiele przeszkód do pokonania, bo lepszy wróg swój niż cudzy.

Nie, wrecz przeciwnie. Byla gruba afera i wyzwiska. Mialam w głowie wszystko to, co tu przeczytalam przez ostatnie dni i po raz pierwszy tak bardzo chcialam uciec jak nigdy dotad, wiedząc ze na sto procent robie dobrze. Ale wytrzymałam jakos ten deszcz pomyj bo naprawdę musze tu jeszcze pozalatwiac formalności bo inaczej bede miala kłopoty innego rodzaju. To prawda, tkwie przy nim z wlasnej woli....... ale zobaczycie juz niedlugo przyjdzie dzien, kiedy drukowanymi literami obwieszcze Wam, ze odeszlam. Wiem ze dam rade bo nie moge zniesc mysli ze moje dziecko moze stac sie takim samym popaprancem jak on albo byc kiedys czyjas ofiara. Na to nie pozwole.

37

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

To jak to mam wytłumaczyć temu biednemu dziecku? Na poczatku moge nic nie mowic tylko ze znow przyjechalismy do.Polski.na wakacje. Nie będzie drążyć tematu. A potem co? Powiedziec wprost - wiesz ze tatus nie jest dobry dla mamy, ze brzydko do.niej mowi itp? I dlatego nie będziemy z nim mieszkac? Proszę nie skaczcie po mnie jesli napisze cos niemadrego, tylko dajcie mi dobra rade, szczegolnie jesli jak Ty jestescie pedagogami lub psychologami. Dziękuję.

Ana, nie wiem czy jest sens martwić się z góry i planować na długi czas przed - co możesz powiedzieć dziecku.
Jak najbardziej możesz się w tej sprawie skonsultować z psychologiem dziecięcym, kiedy już będziesz po rozstaniu.
Również Twoja intuicja z całą pewnością dobrze Cię poprowadzi przez proces wyjaśniania tego maluszkowi, jesteś matką, znasz swoje dziecko, wiesz jak mu wyjaśniać świat i łagodzić jej lęki.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

38 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-12 22:29:05)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anno, to dobra wiadomość i mam jakieś dziwne przeczucie, że komu jak komu, ale tobie się to uda. W pierwszym poście napisałaś, że jesteś osobą energiczną i zaradna i w razie czego dasz sobie radę. To bardzo mi się spodobało, bo przeważnie jest tak, że kobiety przemocowych, a szczególnie tych damskich bokserow kompletnie w siebie nie wierzą i trzeba nimi kierować jak dziećmi. Ty na pewno dasz radę, by ogarnąć cały ten bajzel.
Jeśli chodzi o dziecko, chwała Bogu na razie jest malutkie, ale potem w przyszłości raczej nie mów dziecku o kochających sue, ale niedogadujacych się rodzicach, bo to kompletny absurd. Mów, że tato je kocha, ale z wami nie mieszka, informacje zawsze staraj się dostosować do wieku dziecka, możesz zapytać psychologa w jaki sposób i co powiedzieć dziecku.
Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałam, ale czy ty zamierzasz wrócić do Polski, do swoich rodziców? Musisz więc ogarnąć sprawę alimentów tam na miejscu, gdzie teraz mieszkasz i wiele innych spraw.
Bardzo ci kibicuje.
Jesteś wspaniała mamą i super dzielna dziewczyna no ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
Mały słyszy te kłótnie? Gdy czub wyzywał cię od różnych za te bluzkę dla bratanka gdzie był wtedy mały? Widział chamstwo ojca i słyszał co do ciebie mówi? Na pewno tak było.

Posty [ 1 do 38 z 396 ]

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018