Zawsze byłam tzw. "córeczką tatusia", a co się z tym wiąże?
To, że zawsze dostawałam do, co chciałam.
Niestety, czas było dorosnąc i zdac sobie sprawę z tego, że życie wcale nie jest takie kolorowe, i czasami trzeba byc CIERPLIWYM lub po prostu odpuścic.
I jestem pewien Ktoś w moim życiu. Jednakże, jego życie jest lekko skomplikowane i wiem, że dopóki nie poukłada sobie tego wszystkiego, to nie będziemy mogli byc razem.
Problem w tym, że syndrom "Muszę miec to na ZARAZ" bywa często silniejsze ode mnie, a przez to mogę go od siebie odstraszyc =/
Dodatkowym problemem jest, iż od kiedy wróciłam z Anglii (październik), jestem bezrobotna. Niestety, zero doświadczenia, zero praktyk.
Więc? Siedzę sama w domu, aż do godziny 17 (zanim rodzice wrócą z pracy lub ktokolwiek ze znajomych skończy pracę/szkołę).
Jedyne co mam zajęte (na szczęście!) to weekendy, ponieważ chodzę do dwóch szkół.
Nie stac mnie na żadną naukę tańca, języków, czy czegokolwiek.
Fakt, mam dużo nauki, ale od tego, że mam zbyt dużo tego czasu, to aż mi się nie chce.
I siedząc tak sama w domu, walcze sama z sobą, by w kółko do Niego nie pisac, bo jeszcze na jakąś psychopatkę wyjdę.
Czy są jakieś techniki lub cokolwiek, dzięki którym można tą cierpliwośc w sobie wypracowac?
Wiem, że gdy już znajdę pracę, wtedy będzie łatwiej jednak teraz jest jak jest =/
Pozdrawiam wszystkie NetKobietki!