Cześć kobitki..
Wiem,że mój problem nie jest tu jakiś jedyny i niepowtarzalny,a raczej częsty i banalny.
Proszę Was o to abyście napisały jak to jest u Was, jak sobie radzicie/nie radzicie
U mnie jest mąż,8 letni syn i roczniak-który przewraca moje życie do góry nogami..Ja pracuję zaledwie 3 dni w tygodniu więc nie jest to jakieś straszne- tym bardziej,że w pracy odpoczywam-praca biurowa.Kiedyś był porządek w domu,czas dla dziecka,czas na relaks, na igraszki z mężem..
Teraz nie mam ochoty tam wracać, przeszkadza mi wieczny chałas,chaos,gdzie nie staniesz tam zabawka,wszyscy coś ode mnie chcą.. jod roku ani jednej nocy nie przespałam mamy wyjatkowo ruchliwe a nawet rzec można nadpobudliwe dziecko,nie jestem w stanie normalnie bez nerwów ugotować szybkiego obiadu, mały cały czas przy mnie wisi(stoi, marudząc że chce na ręce)nad nim gorące gary, co go odłoże ryk.. nie potrafi się sam bawić a ja chciałabym mieć ten porządek w domu bo męczy mnie nawet picie kawy w bałaganie..chodzę tylko i zbieram, za chwilę zaś to samo.Mąż jest 1 dzień w tygodniu i stwierdził,że on nie sprząta przy mały bo sie nie da-dopiero odkurzy i coś ogarnie przed moim powrotem-boi się chyba mojej reakcji, stwierdził,że jego nie obchodzi co myslą rodzice czy ktokolwiek kto tu wejdzie.Są dzieci -jest bałagan... tez bym tak chciała.. ale wtedy patrzy się na kobietę.. jego rodzice to pedantyczni ludzie, w domu pyłku nie ma.. dlatego tez jak ma przyjść teściowa na cały dzień to ja sie staram jak mogę,chodzę nerwowa tu wycieram tam wycieram,gotuje porządny obiad wszystko w ryku no i jeszcze potem nocka gdzie minimum kilka razy trzeba wstać do dziecka.
Nie potrafię się cieszyć ta rodziną wszystko mnie przytłacza