netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

co zrobiłam nie tak?

14 odpowiedzi2 354 wyświetleniazałożony przez inga09, 15.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: co zrobiłam nie tak?

Witam, mój problem dotyczy przyjaciółki teraz juz może lepiej zabrzmi byłej przyjaciółki no ale od początku... Poznałyśmy się 2 lata temu i na początku byłyśmy zwykłymi koleżankami, którym dobrze się ze sobą gadało, jakieś 1,5 roku tamu zbliżyłyśmy się bardziej tak jakoś nie wiadomo kiedy bez żadnego parcia, po prostu różne sytuacje nastały i tak zrodziła się przyjaźń między nami. Tak się złożyło, że początek poprzedniego roku był dla niej pasmem nieszczęść, przeżyła ciężkie rozstanie z chłopakiem, manipulacje i zdrady z jego strony, wykorzystywanie, wyzwiska ze strony jej "znajomych" pod byle pretekstem, wyleciała ze studiów a na koniec śmierć bliskiej jej osoby. Biedna załamała się całkowicie ale każdego dnia byłam przy niej, zawsze mogła się wypłakać, posiedzieć u mnie, znaleźć taką odskocznie w momencie gdy na raz waliło się jej wszytko. A ja stawałam za nią zawsze murem, nie zawsze zgadzałam się z tym co robi, widziałam jakie błędy popełnia i mówiłam jej o tym ale też wiedziałam, że jest dorosła i szanowałam decyzje jakie podejmowała, zawsze też powtarzałam jej, że nie zależnie od tego co zrobi to ja stanę za nią murem i tak było. Ludzie ją krytykowałi, że zrobła coś głupiego, mówili że jest taka czy inna (nie będę tu przytaczać tych wulgarnych zwrotów, którymi nie raz dostała w twarz) a ja jej broniłam mimo, że i mi coś się nie podobało ale byłam z nią jak prawdziwa przyjaciółka. Była nawet sytuacja, że gdy zobaczyłam, że po raz kolejny płacze bo jakiś chłopak ją zwyzywał nie znając go kompletnie dowiedziałam się gdzie mieszka, wpadłam do niego (akurat miał imprezę było tam pełno jego znajomych) i w nerwach wykrzyczałam mu w twarz co o nim myślę, bo nie mogłam już patrzeć na jej łzy... Takich sytuacji było przynajmniej kilka.
No ale teraz w czym jest problem otóż po wakacjach gdy wróciłam na studia na początku roku spotkała mnie nie miła historia, nie mogłam sobie z nią poradzić, ktoś kiedyś mi bliski bardzo mnie skrzywdził, ranił każdego dnia. Po jakimś czasie juz nie miałam sił usiadłam z nią i rozpłakałam się jak dziecko a ona nic... Prosiłam wprost gdy widziałam, że sama nic nie robi w tej sprawie by mi pomogła, mówiłam, że sama nie mam sił, że nie poradzę sobie, ze łzami w oczach żebrałam o pomoc. Kiedyś w końcu coś zrobiła za moimi plecami ale dla mnie niby z korzyścią, czyli grzecznie dogadała się z tą osobą (znała ją a tak ściślej mówiąc to jego) i poprosiła by dał sobie już spokój z tym co robi "bo po co ci to" i tego typu zwroty. I fakt poskutkowało teoretycznie miałam spokój ale miedzy mną a nią coś zaczęło być nie tak. Zostawiła mnie, coraz rzadziej przychodziła, prosiłam czasem przyjdz bo chcę pogadać, mam problem potrzebuję rozmowy, pisałam, dzwoniłam, ona zawsze znalazła wymówkę. Po jakimś czasie kompletnie zerwała kontakt tak po prostu. Pisałam do niej pytałam co jest, mówiła że ma ciężki okres, że nigdy z dziewczynami przyjaźnie jej się nie układały ale nadal jej zależy i sama nie wie co jest. Później dowiedziałam się, że ze wszystkimi osobami (co do jednej), które jeszcze rok temu ją wyzywały, niszczyły psychicznie, przez których chodziła do psychologa, załamała się teraz po prostu się spotyka, bawi, pije, śmieje a co w tym najlepszego oni mają mnie za "kur*ę" tak wprost jej powiedzieli mimo, że nie znają mnie, nic o moim życiu nie wiedzą tak po prostu a ona co na to? "oj tam nie wiesz wszytkiego nie mów tak"... no na Boga! Pisałam prosiłam przyjdz wszystko wyjaśnimy albo po prostu siądziemy pogadamy bez żadnego tłumaczenia bo zależy mi na tej przyjaźni i nie potrzebuję wyjaśnień, przeprosin itd -"nie". Tydzień temu sama napisała do mnie czy możemy się spotkać, pogadać (podała konkretny dzień) napisałam, że tak, że będę czekać jeszcze na wiadomość od niej i co do dziś cisza, ze 2 dni temu spotkałam ją przypadkiem nawet się ucieszyłam a ona powoli, z uniesioną głową minęła mnie bez słowa nawet nie starała się udawać, że mnie nie widzi. Obok niej szła para dla której rok temu ona była tylko zwykłą szm**ą, dzi*ką która zawsze i z byle kim się puszcza, ta dziewczyna była też kiedyś jej najlepszą przyjaciółką, po ich kłótni wszytstkim rozpowiedziała o jej problemach zreszta z tą parą też się kiedyś pokłóciłam dla niej.

Nie wiem co mam teraz robić, czuję się taka oszukana, ciągle analizuję co ja złego zrobiłam, dlaczego tak jest, przecież nic nikomu nie powiedziałam, nie pokłóciłam się z nią, nie sprawiłam żadnej przykrości więc dlaczego?? Co mam zrobić, pomóżcie mi może macie jakieś podobne przeżycia, może macie pomysł w czym tkwi problem. Ja już nie mam siły, nie mogę spać w nocy, nie mam na nic ochoty, dziś rano obudziłam się otworzyłam oczy i po prostu się rozpłakałam jak małe dziecko, ten tekst też już piszę przez łzy. Mam nadzieję, że dacie mi kilka rad, że będzie jakoś lepiej...

2

Odp: co zrobiłam nie tak?

Ja bym do niej wparowała (tak jak Ty kiedyś do tego nieznajomego, który ją obrażał) dała w pysk i powiedziała, że bardzo żałuję, że broniłam ją rok temu przed tymi ludźmi bo właśnie się okazało, że to wszystko co o niej mówili to prawda. Kazałabym się wypchać jej tą pseudo przyjaźnią i zapomnieć o mnie raz na zawsze.

Ta dziewczyna desperacjo potrzebowała towarzystwa osób, które ją krzywdziły. Zapewne ma bardzo niską samoocenę i potrzebuje być w grupie "popularnych". Uciekaj od tej znajomości, ponieważ prędzej czy później ona znowu zostanie wyzwana i do Ciebie przyleci, a wtedy Ciebie już nie powinno dla niej być.

3

Odp: co zrobiłam nie tak?

Po przeczytaniu tego co napisalas, zauwazylam, ze mamy dosc podobny problem. Ja mialam 'przyjaciolke' przez 5 lat i naprawde tych 5 lat zaluje, bo przez ten czas zrezygnowalam z wielu ciekawych znajomosci. Ogolnie zamiast liczyc na jej wsparcie w razie zyciowych komplikacji to dostawalam kolejne baty, ale byla, a zreszta jest po dzis dzien znakomita aktorka i manipulatorka, wiec w swoim falszu i cynizmie jest po prostu mistrzynia. No wiec przechodzac do sedna tej sprawy, poznalysmy sie w szkole jako tak naprawde nastolatki, na poczatku laczylo nas podobne poczucie humoru sposob bycia, takie tam pierdolki, ale potem zaczelysmy sie zwierzac ze swoich problemow rozmawiac na coraz powazniejsze tematy i wogole spedzalysmy ze soba wszystkie mozliwie wolne chwile. Ale zaczelo sie robic jakos dziwnie kiedy zaczelam chodzic z pewnym chlopakiem. On byl dla mnie bardzo dobry, dbal o mnie i spelnial wszystkie moje zachcianki. On bym we mnie zakochany ja raczej potrzebowalam wtedy dobra zabawe niz romantyczna milosc, no i stalo sie, rozstalismy sie. Mialam zawsze dylemat, bo nie wiedzialam czy nie bede zalowala, jesli juz sie rozstaniemy, ale podjelam ta decyzje. Oczywiscie przezywalam to, a ona zamiast mnie pocieszac to tylko mi opowiadala, ze Darek spotyka sie z inna, ze jest znowu zakochany, ja cierpialam strasznie a ona mnie przytulala, a jednoczesnie mnie ranila sprzedajac mi kolejne historie, ajk sie pozniej okazalo grubo przekoloryzowane. Darek nadal o mnie myslal i byl gotowy zaczac wszystko od nowa, ale ona tak mnie nakarmila tymi wszystkimi historiami, ze nie chcialam go sie z nim spotykac w formie przyjazni tylko wolalam zapomniec. No coz to byly stare dzieje i szczeniacka milosc, nie znalazlam u niej pocieszenia, ale potem sprawa sie rozmyla. Kiedy zaczela sie szkola srednia poznalam milosc swojego zycia. Myslalam, ze jestem najszczesliwasza na swiecei, ze mam super faceta super przyjaciolke i wogole super zycie, ale zaczelam zauwazac, ze ona nie cieszy sie moim szczesciem tylko moimi porazkami. Moj kochany zaczal to zauwazac , ze ona byla zazdrosna o to ze dostalam lepsza ocene, ze nie okazywala mi szacunku przy kolezankach, ze knula za moimi plecami a potem obracal wszystko przeciwko mnie. Ja dla niej z sercem na dloni zawsze pomagalam zawsze pocieszalam, a ona zawsze miala na wszystko wymowki. Jak bylysmy same to byla idealem, a jak pojawialy sie inne osoby to bylam dla niej  ja powietrze. Mialam wrazenie ze ona wszystko gra, byla nieszczera nie mowila mi prawdy, opowiadala jakies niestworzone historie zeby zaimponowac mi i innym. Ja wiele razy sprawdzilam czy to co mowila bylo prawda i sie przekonalam jaka jest naprawde, inni  w to wierzyli i zawsze byla gwiazda a ja jej cieniem. Dopiero moj chlopak uswiadomil mi wiele rzeczy kiedys probowali zrobic to rodzice, bo widzieli jaka byla kiedy plakalam im z jej powodu, ale ich nie sluchalam. Teraz wiem, ze zrezygnowalam z wielu znajomosci w imie przyjazni, bo zawsze ona byla najwazniejsza no i zazdrosna wiec obiacalysmy sobie ze bedziemy zawsze dla siebie najwazniejsze. Wiem, ze to brzmi nieco dziecinnie, ale ona zrobila mi wode z mozgu, nawet chciala rozdzielic mnie z moim chlopakiem mowiac mi nieprawdziwe rzeczy, albo podpuszczajac. Niedawno sie poklocilysmy juz na amen, a teraz ona robi z siebie niewiniatko przed naszymi znajomymi, a ja nie chce grac tak jak ona, chociaz jest mi bardzo zle, bo czuje sie oszukana i nadal jestem oszukiwana. Teraz pozostal mi tylko wielki kamien na sercu i wielka rana nie wiem jak o tym wszystkim zapomniec i odzalowac stracony czas na toksyczna przyjazn. Szkoda, ze otworzylam oczy tak pozno.

4

Odp: co zrobiłam nie tak?

dziewczyny, to nie jest Wasza wina, że trafiłyście na takie osoby. są już tacy ludzie i nic tego nie zmieni. trzeba iść do przodu, pokazać, że już Wam nie zależy. wiem, że to cholernie trudne, ale czasem to jest najlepsze rozwiązanie smile i GŁOWA DO GÓRY  smile
pozdrawiam

5

Odp: co zrobiłam nie tak?

dziś dowiedziałam się, że moja "przyjaciółka" uważa, że rozpowiadam o niej jakieś "nie miłe" rzeczy z tym, że ja o tej sytuacji rozmawiałam tylko z dwiama teraz najbliższymi mi osobami, z którymi i ona ma dobry kontakt i każda rozmowa opierała się na tym, że ona nie pocieszały kiedy ja siedziała, płakałam i myślałam jak uratować tę przyjaźń... Dadała także, że jeszcze raz coś takiego usłyszy to dowiem się na co ją stać ponieważ zna wszystkie moje tajemnice i... może mnie zniszczyć.

to chyba już zaważyło na wszystkim, chciałam jeszcze do niej napisać by zapytać o co chodzi ale spotkałam jedną z tych dziewczyn a ta przytuliła mnie i powiedziała, żebym już odpuściła i zapomniała...

nie wierzę jak mogła tak powiedzieć?! wobec nikogo w życiu nie byłam tak lojalna, nigdy złego słowa na nią nie powiedziałam sama i nie dałam innym powiedzieć w mojej obecności a tu takie coś...;(

6

Odp: co zrobiłam nie tak?

najlepiej dla Ciebie będzie jeśli całkowicie zerwiesz z nią kontakt. to zaboli, bo stracisz najbliższą osobę, ale zawsze masz jeszcze Nas smile

7

Odp: co zrobiłam nie tak?

ehh to w sumie racja "atmosfera" tu jest niesamowita. Zawsze trafiałam na fora po tym jak w google wklepywałam konkretny interesujący mnie temat ale nigdy się nie udzielałam. Od kilku dni kiedy "jestem z Wami" nie czuje się już tak samotna, w każdej wolnej chwili tu zaglądam, odchodzę z uśmiechem jak ktoś poświęcił swój czas na mój problem lub inni piszą jak  rozwiązują swoje trudne sytuacje. Dziękuję wszystkim którzy odpisali mi i tym którzy tylko czytają. To naprawdę daje siłę!:)

8

Odp: co zrobiłam nie tak?
inga09 napisał/a:

Od kilku dni kiedy "jestem z Wami" nie czuje się już tak samotna, w każdej wolnej chwili tu zaglądam, odchodzę z uśmiechem jak ktoś poświęcił swój czas na mój problem lub inni piszą jak  rozwiązują swoje trudne sytuacje. Dziękuję wszystkim którzy odpisali mi i tym którzy tylko czytają. To naprawdę daje siłę!:)

heh, mam tak samo. jak narazie kłopotów nie zgłaszałam. mam nadzieję, że mnie to ominie, ale jednak samo pomaganie innym sprawia mi przyjemność smile

WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY smile

9

Odp: co zrobiłam nie tak?

Ja tez czuje jakby kamien spadl mi z serca. Postanowilam, ze nie bede juz sie przesadnie angazowac w jakies tam przyjaznie, a jesli poznam kogos naprawde w porzadku to przyjazn zrodzi sie sama, a odrobina ostroznosci nie zaszkodzi:D. Przeciez w przyjazni jest troche jak w milosci trzeba dac sobie czas:D. Buziaki dziewczyny:)

10

Odp: co zrobiłam nie tak?

mądra decyzja smile teraz się tego trzymaj smile

11

Odp: co zrobiłam nie tak?

Ja bym jej przywaliła i tak zdrowo... serio. I powiedziała, że straszyć to ona sobie może dzieci w podstawówce a nie Ciebie, a te swoje groźby może sobie schować tam gdzie słońce nie dochodzi, bo Ty wiesz o niej tyle samo co ona o Tobie, a może nawet więcej i niech się zastanowi, kto tu kogo zniszczyć może.

12

Odp: co zrobiłam nie tak?

ale co to da? to byłoby chwilowe "rozwiązanie". Trudno, postanowiłam się odizolować, nie odzywać, nie prosić tak po prostu żyć swoim życiem. Wiem, że kiedyś jeszcze zatęskni, że kiedyś ci "nowi wielcy przyjaciele" kopną ją w 4 litery i to tak porządnie (bo znam ich i wiem co to za ludzie i po co ona się z nimi trzyma) ale wtedy już mnie nie będzie... a tak poza tym to w życiu już parę razy przekonałam się, że prawda i sprawiedliwość prędzej czy później ujrzą światło dzienne, najważniejsze mieć czyste sumienie i nic sobie samemu do zarzucenia:)

dziękuję Wam dziewczyny.
a do Teo po pierwszej Twojej wiadomości to aż nosiło mnie by tak zrobić, może jeszcze jak coś nowego się okaże w tej sprawie to ją odwiedzę;)

13

Odp: co zrobiłam nie tak?
inga09 napisał/a:

a tak poza tym to w życiu już parę razy przekonałam się, że prawda i sprawiedliwość prędzej czy później ujrzą światło dzienne, najważniejsze mieć czyste sumienie i nic sobie samemu do zarzucenia:)

dokładnie, każde wyrządzone zło czy nawet dobro wraca. prędzej czy później ale wraca. nieraz ze zdwojona siłą więc nie warto wink

14

Odp: co zrobiłam nie tak?
inga09 napisał/a:

ale co to da? to byłoby chwilowe "rozwiązanie". Trudno, postanowiłam się odizolować, nie odzywać, nie prosić tak po prostu żyć swoim życiem. Wiem, że kiedyś jeszcze zatęskni, że kiedyś ci "nowi wielcy przyjaciele" kopną ją w 4 litery i to tak porządnie (bo znam ich i wiem co to za ludzie i po co ona się z nimi trzyma) ale wtedy już mnie nie będzie... a tak poza tym to w życiu już parę razy przekonałam się, że prawda i sprawiedliwość prędzej czy później ujrzą światło dzienne, najważniejsze mieć czyste sumienie i nic sobie samemu do zarzucenia:)

dziękuję Wam dziewczyny.
a do Teo po pierwszej Twojej wiadomości to aż nosiło mnie by tak zrobić, może jeszcze jak coś nowego się okaże w tej sprawie to ją odwiedzę;)

Ja jestem osobą, której jak ktoś coś zrobi to nie tłumaczę i nie jęczę tylko walę dosłownie big_smile Bo to nie ma co tłumaczyć, a argument siłowy zawsze przemawia big_smile Oczywiście nie namawiam do agresji i w sytuacji pewnie wiele by Ci to nie pomogło, ale za to odczułabyś ulgę i satysfakcję big_smile Ale pamiętaj, jeżeli kiedyś zdecydujesz się jej przyłożyć to a) musisz to zrobić mocno, raz a porządnie, żeby się nogami nakryła i b) nie możesz mieć świadków big_smile Bo możesz sobie narobić kłopotów, a tu chodzi o to, żeby ją walnąć i odejść spokojnie, a potem się wszystkiego wyprzeć big_smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026